Radwańska kontra Williams w finale Wimbledonu - czeka nas Isiomania? - DogGhost - 7 lipca 2012

Radwańska kontra Williams w finale Wimbledonu - czeka nas Isiomania?

Dzisiaj oczy wszystkich miłośników tenisa są zwrócone w kierunku Wimbledonu, gdzie Agnieszka Radwańska zmierzy się z Sereną Williams w finale tego słynnego turnieju. Jako że na blogu na razie nikt nie poruszył tej kwestii, a Polacy liczą na największy sukces od przeszło siedemdziesięciu lat, postanowiłem pokrótce skupić się na ewentualnych konsekwencjach udanego meczu Isi. Czy czeka nas Isiomania?

Przy okazji wielkich wydarzeń sportowych z udziałem polskich zawodników nie brakuje w mediach wypowiedzi socjologów wyjaśniających potrzebę zwycięstw wśród obywateli i utożsamiania się z wybitnymi sportowcami, którzy pokazują na świecie, że Polak też potrafi. Najbardziej charakterystycznym przykładem tego zjawiska była Małyszomania. Nagle, po pierwszych znacznych sukcesach Adama, wszyscy stali się ogromnymi miłośnikami skoków narciarskich. Ja również przez pierwsze kilka lat z zapartym tchem śledziłem zmagania naszego bohatera narodowego. Po przejściu Małysza na rajdową „emeryturę” popularność tego sportu znacznie zmalała, choć Kamil Stoch próbuje przejąć po nim schedę i twardo walczy.

Kilka lat temu przyszła kolej na innego polskiego sportowca, który podbił serca wszystkich kibiców. Równie nieśmiały jak Adam, Kubica dostał się do najbardziej prestiżowej serii wyścigowej na świecie. Nagle przed telewizorami zaroiło się od miłośników sportów motorowych. Ja również przyłączyłem się do wspólnego świętowania i od momentu jego debiutu nie odpuściłem żadnego wyścigu. Niestety, po wypadku popularność Formuły 1 spadła w zastraszającym tempie – w moim przekonaniu o wiele bardziej niż skoków narciarskich. Gdy tylko wspominam komuś, że jestem wielkim fanem tej dyscypliny sportu, to od razu słyszę: eee, bez Roberta to już nie to samo. Z dnia na dzień wycofała się też znaczna część sponsorów, których reklamówki pojawiały się przed studiem Polsatu.

Zacząłem się ostatnio zastanawiać, czy podobną popularność zyska w Polsce tenis? Szczerze mówiąc trenowałem go swego czasu przez parę miesięcy i rozgrywka sprawiała mi wiele przyjemności. Ukończyłem też trzecią odsłonę gry Virtua Tennis (wiem, że to zręcznościówka). Nigdy jednak nie mogłem zmusić się do oglądania meczów w telewizji. Nieraz zastanawiałem się, z czego to wynika. Czyżby zbyt krótkie wymiany piłek? Zbyt duża monotonia? Ciężko powiedzieć. Niemniej jednak nie mogę się oprzeć i dzisiaj na pewno będę bacznie śledził finał i trzymał kciuki za Agnieszkę. Szczególnie, że też jestem z Krakowa. :)

Wydaje mi się, że duże znaczenie dla wzrostu popularności tenisa w Polsce będzie miała telewizja Polsat. Jeżeli zdecydują się na podobny krok, jak w przypadku Formuły 1 i zaczną transmitować najważniejsze mecze na antenie otwartego kanału, a nie zakodowanego, to istnieje duża szansa na wybuch Isiomanii. Problem stanowi czasochłonność tych imprez. Wyścigi trwają średnio trzy godziny (wraz z kwalifikacjami) i odbywają się nie częściej niż raz w tygodniu. Z tego względu Polsat musiałby zrezygnować z wielu programów, żeby transmitować wszystkie mecze z udziałem polskich zawodników. Mimo wszystko uważam, że dzisiejszy finał powinni puścić na otwartym kanale, właśnie po to, aby zainteresować tym sportem kolejnych potencjalnych widzów.

DogGhost
7 lipca 2012 - 09:37

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
07.07.2012 12:50
Sasori666
Sasori666
130
Korneliusz

I tka według mnie europsort pokazuje takie turnieje lepiej i do tego ma lepszych komentatorów>Tenisa oglądam chyba od 9lat i mam bekę jak nagle przychodzą osoby które zawsze lubiły oglądać ten sport a nie wiedzą co to forehand i beckhand już nie mówiać o przełamaniu które im sie mylą z jakaś postawą psychiczną na korcie albo z czymś podobnym :D

GoGo Roger

07.07.2012 13:21
ElMundo.
odpowiedz
ElMundo.
64
Mr Lazy

GRYOnline.plTeam

Polsat transmituje turnieje tenisowe w sposób beznadziejny - podpisują umowę na główne korty, eliminując jednocześnie możliwość pokazania np. mniej znanych Polaków grających na mniejszych kortach. Mają też beznadziejnych komentatorów, beznamiętnie klepiących historię pojedynków pomiędzy zawodnikami i robiący bezsensowne, dwuminutowe przerwy, a potem wyskakują z tekstem "4:2 dla, dwa gemy do zwycięstwa w secie". O wiele lepiej na tym polu spisuje się, jak napisał przedmówca, Eurosport i strasznie żałuję, że to nie oni zajęli się realizacją transmisji z Wimbledonu. Co prawda też nie zobaczylibyśmy Zaniewskiej czy Janowicza, ale poziom transmisji jest bez porównania.