'W każdym stadzie znajdzie się czarna owca' - o hejterach wśród graczy - guy_fawkes - 26 listopada 2012

"W każdym stadzie znajdzie się czarna owca" - o hejterach wśród graczy

Chyba nikogo nie zaskoczę stwierdzeniem, że Internet hejtem stoi. Jako medium dające pozory anonimowości wyciąga z wielu ludzi wszystko, co najgorsze, na co nie potrafiliby się zdobyć w rzeczywistym świecie – czyli ksenofobię, rasizm, nietolerancyjność, a przede wszystkim nienawiść do każdego, kto ma inne poglądy albo po prostu jest szeroko znaną osobą i ten fakt umie wykorzystać. Niestety, szeregi hejterów zasila spore grono czarnych owiec z naszego kręgu, czyli graczy. Chciałbym, by to ostatnie słowo kojarzyło się wyłącznie pozytywnie, lecz najwyraźniej jest to niemożliwe – powszechny dostęp do tej formy rozrywki  w żaden sposób nie filtruje osobników o mocno rozchwianym ego. Przelanie na papier związanych z tym przemyśleń skatalizował atak na postaci propagujące akcję Gramytatywnie,  celującą w zebranie funduszy na chore dziecko, co jest ideą piękną, szczytną i godną pochwały. Polski internauta potrafi jednak nawet w ułożonej atom po atomie całości dostrzec gigantyczną dziurę… Lub źdźbło w cudzym oku, jak kto woli.

Z ogromu pozytywnych głosów popierających całą akcję (co najbardziej zostało uwidocznione w szybkości zaliczenia progu 2500zł z docelowych 5000zł, które też już zostały zebrane) wybijały się jednak słowa krytyki adresowane do celebrytów reklamujących event. Wśród tychże znaleźli się m.in. Rojo, Krzysztof Gonciarz, quaz oraz CTSG, co z automatu pozwoliło dotrzeć do wielkiej rzeszy fanów każdej z tych osób. I właśnie o ten rozgłos chodziło (bowiem newsy na portalach nie każdy czyta), a poparcie znanych graczy-youtuberów dowodzi rangi i powagi zbiórki zorganizowanej przez panów z Arhn.eu. Hejterzy jednak stwierdzili, że to świetna reklama i promocja dla wspomnianych powyżej sław, zwłaszcza jeśli nie przekazali na jej rzecz żadnego fantu. Oczywiście mogli przecież po prostu wpłacić jakąś kwotę pieniędzy, lecz pisząc o tym automatycznie położyliby głowy na hejterski pieniek. Skoro oni nie mogą, bo tylko na tym korzystają, to kto powinien taką akcję promować? Anonimowy Jaś Kowalski, który zbierze może 20zł od babć i dziadków? Ba, wtedy dopiero mielibyśmy hejt uargumentowany pseudo-tezami, że na pewno nie zbiera dla jakiegoś chorego malucha, tylko na nowy sprzęt, grę czy piwo. Litości…

2500zł przekroczone - pół głowy ogolone!

Innym dowodem na to, że zjawisko hejtu wcale nie słabnie, jest Curiosity, najnowsze dzieło Petera Molyneux. Główną cechą tej prostej gry polegającej na pukaniu w cegiełki na ekranie jest jej darmowość, co nie tylko dla Wolkan stanowi argument na tyle logiczny, by nie krytykować jej tak zajadle. Oczywiście są odpłatne narzędzie przyspieszające drążenie, ale wcale nie o to chodzi – gra, jak już sama nazwa wskazuje, opiera się na ciekawości graczy zaintrygowanych zawartością sześcianu (tę ma poznać tylko 1 osoba) i samo w sobie kwalifikuje się do miana niezwykle interesującego i wartościowego eksperymentu socjologicznego na wielką skalę – bo pukających są już setki tysięcy. Co więcej, samo drążenie również pozwala na szereg ciekawych obserwacji – np. niektórzy gracze żłobią obrazki, różnego rodzaju wzory itd. I cokolwiek by w środku tej kostki nie było (nikt graczom tyle nie obieca, co Peter Molyneux!), liczy się sam fakt wymyślania amatorów dłubania od debili, bo oto znaleźli sobie extra wymagającą rozrywkę na poziomie, a Peter zamiast prawdziwymi projektami bawi się pierdołami. Miałoby to jakieś podstawy, gdyby rozgrywka wiązała się z opłatami, np. zależnymi od czasu czy liczby usuniętych klocków, a w parze z nimi szła czysto merytoryczna dyskusja. Tymczasem zamiast wysnuwać wnioski z obserwacji graczy lepiej ich wyłącznie krytykować. Kto wie, być może to dopiero wstęp do nowego, jeszcze nieznanego kierunku w rozwoju gier? Na chwilę obecną to trochę jak wyśmiewanie tysięcy mrówek „patrzcie, jakie one głupie, krążąc wte i wewte” – tymczasem ich z pozoru chaotyczny ruch czemuś służy.

Curiosity - ciekawy eksperyment, czy dowód na głupotę Petera Molyneux i graczy?

Pisząc o hejcie najłatwiej powołać się na vlogi, bo to one najłatwiej i najszybciej ukierunkowują go bezpośrednio na osobę autora, a jego poglądy to czynnik dodatkowy. Kilka miesięcy temu szerokim echem odbił się w polskim Internecie „Projekt [email protected]żyna”, który za pomocą fikcyjnej postaci (granej przez całkowicie prawdziwą osobę, w zasadzie naturszczyka) pokazał, jak łatwo sprowokować ludzi do nie tyle krytyki, co po prostu nienawiści. Kolejne odcinki sprowadzanych do materiałów video poglądów Grażyny Żarko, celowo niezwykle kontrowersyjnych, wywołały falę odpowiedzi, w tym tak niesłychanych, jak groźby karalne. Przyszedł finał, były łzy, katharsis, a wielu zaczęło się kajać i przepraszać, choć było już na to za późno. Generalnie pomysłodawcy akcji nie pokazali niczego nowego, bowiem problem istnieje od dawna i wymaga zdecydowanych działań – moim zdaniem sporo zdziałałaby już konieczność podpisywania się własnym imieniem i nazwiskiem pod komentarzami. A dlaczego o tym wspominam? Bo najsmutniejszy jest dla mnie fakt, że w gronie hejterów znalazło się sporo graczy. Jak tu walczyć z szerzonym przez ciemnogród w mass mediach wizerunkiem gracza jako osoby agresywnej, spaczonej i przesiąkniętej brutalnością wypełniającą gry,  kiedy to „nasi” dostarczają pismakom amunicji…?

Ktoś jeszcze pamięta "Katolicki głos w Internecie"?

Przez sporą część społeczeństwa gracze są traktowani jak dzieci i choćbyś przyznał, że grywasz ledwo pół godziny dziennie, i tak usłyszysz o sobie „nolife” i „nerd” od ludzi, którzy częstokroć więcej prądu marnują siedząc na fejsie i chłonąc „pożyteczną” wiedzę z memów. Najgorsze jednak jest dla mnie to, że pomimo ewidentnej konieczności tworzenia wspólnoty w obliczu ataków na naszą pasję, wciąż borykamy się z mnóstwem podziałów wewnątrz naszego środowiska i jednostkami rozchwianymi, niereformowalnymi – a to one właśnie dostarczają sensacyjnej pożywki brukowcom i telewizji. Bywa, że wykonując krok naprzód ku lepszemu statusowi gracza w masowej świadomości równocześnie przez jakiegoś pajaca stawiamy dwa w tył. I wcale nie musi to być zamach na czyjeś zdrowie czy życie, bo wystarczy krytyka akcji takich jak Gramytatywnie. Do tej puli dorzuciłbym jeszcze cwaniaczków-handlarzy, nabywających dziesiątki kluczy do zestawów Humble Indie Bundle, by potem opylać je z zyskiem na serwisach aukcyjnych. Skoro część pozyskanych funduszy jest kierowana na cele dobroczynne, to już z tego tytułu nieetyczne jest tworzenie kolejnego pośrednika funkcjonującego wyłącznie dla zysku. Dorzuciłbym jeszcze hejterów znanych youterów, przede wszystkim Rocka, z czasu afery związanej z partnerstwem na YT. Pojęcia nie mam, w jakiej rzeczywistości trzeba żyć by takiej opcji nie przewidywać, ale gorszy był fakt, iż nagle jawnie oburzone grono hejterów stwierdziło, że to przecież oni dają mu zarobić, więc cofną suby człowiekowi, który według ich mniemania powinien dawać im rozrywkę najwyższej jakości tylko i wyłącznie za własne fundusze 24h na dobę przez 7 dni w tygodniu. Jeszcze jakoś bym to zrozumiał, gdyby nagle pojawił się abonament na jego materiały itp., ale nic takiego nie było – widz nie ponosił z tytułu ich oglądania żadnych opłat. Chore? Chore, ale najwyraźniej wielu ludzi gdzieś tu widziało logikę powykręcaną niczym przydrożne drzewo w wietrznym rejonie…

Humble Indie Bundle, czyli pożywka dla cwaniaczków

Czarne owce istnieją w praktycznie każdej grupie społecznej, choć w naszej, ze względu na nieustanne bycie na celowniku mediów (na szczęście Kraj Lachów powoli zaczyna się cywilizować pod tym względem) każde takie indywiduum jest prędko wywlekane przed szereg i może łatwo zostać wzięte za symbol cech całej normalnej reszty. Czego więc najbardziej brakuje? Moim zdaniem zwyczajnej, prostej umiejętności wyczucia chwili, by ugryźć się w język i przyzwoitości. Czy to naprawdę aż tak wiele...?

Jeśli ktoś ma ochotę śledzić mnie na Twitterze, zapraszam tutaj: https://twitter.com/guy_fawkes_gt

Zapraszam również do mojej strony na FB, gdzie zamieszczam wszystkie linki do publikowanych przeze mnie treści i ciekawostki: http://www.facebook.com/GuyFawkes88

guy_fawkes
26 listopada 2012 - 00:02

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
26.11.2012 14:05
SpecShadow
SpecShadow
73
Silence of the LAMs

Co do cwaniactwa we wszelkich Indie Bundlach bardziej wkurza zaglądanie do czyjegoś portfela. Dwa - parę dolców to dla kogoś, kto zarabia w $ jest małym wydatkiem. Dla innych (np. w tej części Europy, nad Wisłą) po przeliczaniu już jest trochę inaczej.
Dwa - nie zawsze jest możliwość dania większej sumy. Dzisiaj mam na koncie tyle, że mogę dać na bundle 20, 30zł a innym razem 5zł. I za to lubię ten system. Jeśli się tego czepiasz to nie najlepiej o tobie świadczy, delikatnie powiedziawszy.

Dla mnie rozmowy przez Internet na forach mają tą świetną cechę, że można rozmawiać szczerze, bez obawy że po drugiej stronie jest burak który wygraża czy pluje się jak ktoś się nie zgadza z jego racją „bo jest najmojsza."
Bo cóż jest piękniejszego niż pokonanie oponenta piórem (klawiaturą) niż mieczem...

26.11.2012 14:40
guy_fawkes
odpowiedz
guy_fawkes
24
Pretorianin

Co do cwaniactwa we wszelkich Indie Bundlach bardziej wkurza zaglądanie do czyjegoś portfela. Dwa - parę dolców to dla kogoś, kto zarabia w $ jest małym wydatkiem. Dla innych (np. w tej części Europy, nad Wisłą) po przeliczaniu już jest trochę inaczej.
Dwa - nie zawsze jest możliwość dania większej sumy. Dzisiaj mam na koncie tyle, że mogę dać na bundle 20, 30zł a innym razem 5zł. I za to lubię ten system. Jeśli się tego czepiasz to nie najlepiej o tobie świadczy, delikatnie powiedziawszy.

Chyba nie do końca zrozumiałeś o co mi chodzi - bo wcale nie krytykuję ludzi, którzy kupując te pakiety w pojedynczych sztukach na własny użytek płacą choćby tego dolara czy tam mniej. To mi absolutnie nie przeszkadza, bo tak przecież to działa; denerwuje mnie natomiast czynienie z tego prostego sposobu na zarobek przez sporą rzeszę handlarzy-cwaniaczków. W mojej opinii jest to, jak już napisałem w tekście, nieetyczne.

Dla mnie rozmowy przez Internet na forach mają tą świetną cechę, że można rozmawiać szczerze, bez obawy że po drugiej stronie jest burak który wygraża czy pluje się jak ktoś się nie zgadza z jego racją „bo jest najmojsza."
Bo cóż jest piękniejszego niż pokonanie oponenta piórem (klawiaturą) niż mieczem...

Owszem, to jest ogromny plus, lecz nie z każdym da się tak podyskutować. Ostatnio miałem do czynienia z delikwentem, który nie chciał przyjąć do wiadomości faktu, że wydawcy wysyłają redakcjom czasopism i portali kopie gier przed premierą. Na nic się zdało tłumaczenie poparte zdjęciami, jak taka promka czy wersja debugowa wyglądają - on wiedział swoje. Nie ma i już. Równie dobrze można rzucać grochem o ścianę.

26.11.2012 14:46
odpowiedz
Tuminure
90
Senator

Zdawało mi się, że czarna owca określa kogoś, kto się negatywnie wyróżnia.

Podczas gdy, w internecie zwykle na całe stado owiec, przypada sporo więcej czarnych niż białych. Ciężko więc mówić, o wyróżnianiu się.

26.11.2012 15:01
guy_fawkes
odpowiedz
guy_fawkes
24
Pretorianin

@ Tunimure: To na szczęście jeszcze zależy od miejsca. Poza internetowymi rynsztokami jest dość dużo miejsc hejtem albo nieskażonych, albo błyskawicznie z niego czyszczonych.

27.11.2012 11:06
nietoperztbg
odpowiedz
nietoperztbg
61
Pretorianin

"(...)nagle jawnie oburzone grono hejterów stwierdziło, że to przecież oni dają mu zarobić, więc cofną suby człowiekowi(...)" Ohoho. Niestety ale tą częścią tekstu prawie zwaliłeś mnie z krzesła... Odpowiedz na jedno proste pytanie: Po czym nadszedł wielkie hejt na Rocka?!? Po tym, że ujawnił to, iż zarabia na youtubie (co dla większości było sprawą oczywistą), czy po tym kiedy podał kwotę (w przybliżeniu) jaką zarabia, a niektóre osoby śmiały podaną przez niego wysokość kwoty zakwestionować?!? To że zdarzały się najprawdopodobniej (na szczęście nie śledziłem ich zbytnio) komentarze typu "On na nas zarabia, nie dajmy się" Nie znaczy, że hejt na taką skalę by wybuchł Gdyby Rock powiedział po prostu, że zarabia prowadząc swoją działalność na youtubie. Tak więc fragment twojego tekstu traktujący o Rocku, traktuję jako niemałe przekłamanie.
A cała reszta? W porządku. Z większością się zgadzam. Wg mnie, będzie musiało upłynąć sporo czasu, by mentalność ogółu społeczności internetowej się zmieniła. Oby na lepsze. ;) Jedna [email protected]żyna tego nie zmieni. Tym bardziej, że cała ta akcja mogła być lepiej poprowadzona.

27.11.2012 11:37
odpowiedz
pyzior
66
Pretorianin

@nietoperztbg Czy Rock podawał jakieś konkretne sumy? Ja słyszałem tylko określenie "grosze",co oczywiście nie było prawdą,ale Rock się później do tego przyznał

27.11.2012 11:38
banracy
odpowiedz
banracy
33
Pretorianin

Ja bym zamienił hejter na nienawistnik. Polacy nie gęsi i swój język mają.

27.11.2012 12:10
SpecShadow
odpowiedz
SpecShadow
73
Silence of the LAMs

Polski jest passe (co widać po tekstach na wszelkich portalach), więc zaczejndźuj sabdżekt (change subject)

Obecnie na nienawiści internetowej się zarabia. Rock jedynie podrzuca trochę węgla do ognia, ludzie by sprawdzić o co halo nabijają licznik wyświetleń.
To że materiały Rocka to zwykłe wodolejstwo (materiał o GTA V) to już swoją drogą?

Dać umrzeć śmiercią naturalną, w zapomnieniu? To niemożliwe, nie w tym narodzie.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze