Far Cry 3 czyli konflikt - myrmekochoria - 4 stycznia 2013

Far Cry 3, czyli konflikt

Tekst zawiera spoilery

O nowej odsłonie Far Cry napisano już bardzo wiele. Przygody Jasona w tropikalnym raju bardzo przypadły mi do gustu. Spędziłem na nich kilka zimowych wieczorów. Być może będzie to echo mojego poprzedniego wpisu, ale wydaje mi się, że shootery przebyły w tym roku bardzo ciekawą podróż.

Po skończeniu Far Cry uderzyło mnie pewne dziwne odczucie. Wydaje się mi, że jest to, shooter naszych czasów. Rozumiem przez to uwzględnienie w fabule wątków przeplatających się w medialnym i kulturowym dyskursie Ameryki Północnej. Cofnijmy się na chwilę w czasie. Akcja drugiej odsłony serii dzieje się w fikcyjnym państwie środkowej Afryki rozdartym wojną domową. Nie bardzo lubię używać tego sformułowania. Elity intelektualne i osoby z show biznesu w USA bardzo zaangażowały się w pomoc mieszkańcom Afryki po ludobójstwie w Ugandzie i piekle na Ziemi zwanym Liberią (jeżeli ktoś nie słyszał naprawdę wypadałoby to nadrobić). Apogeum tej pomocy to czasy ostatniego dziesięciolecia; finansowanie budowy szkół, płacenie za edukacje dzieci, pomoc humanitarna itd.. Popularność Oprah Winfrey Show, programu cieszącego się niesłabnącą popularnością. Angelina Jolie i jej słynne adopcje, aż nie wierzę, że o tym piszę. Po czasie nastał okres parodiowania filantropijnych starań; South Park, Głowa Rodziny, „Rzeź” Polańskiego, w której występuje wyegzaltowana Pani przejmująca się losem cierpiących w Afryce.

Do czego zmierzam tym wstępem? Innowacyjność tej serii, to nie tylko ryzykowne rozwiązania, które nie wszystkim przypadłby do gustu, ale także nieco szersze spojrzenia na rzeczywistość. W dobie wojny z terrorem, scenarzyści z Ubisoftu szukają pomniejszych konfliktów i palących problemów społecznych, o których wielu graczy mogło nie słyszeć. Dlatego też druga i trzecia odsłona serii mają specjalnie wybrane miejsce akcji.

Ponownie. W Stanach Zjednoczonych wypowiedziano słynną wojnę przeciwko narkotykom. Oczywiście, gdy wprowadza się „prohibicje” na dany towar, to popyt rośnie i tworzy się czarny rynek. Prawdopodobnie ponad połowa narkotyków trafia do USA z Ameryki Południowej przez Meksyk (można zaryzykować stwierdzenie, że w Meksyku trwa regularna wojna z kartelami). Kolejna część narkotyków jest hodowana na samotnych wysepkach jak na Rook Island w Far Cry 3. Doskonałe miejsca; wyizolowane, często prywatne, stacjonują na nich małe bataliony najemników. Wydaję mi się, że wzrost używania narkotyków wśród populacji i ciągła debata nad legalizacją narkotyków zainspirowała nową lokalizacje akcji w Far Cry 3. Podczas naszej wędrówki ujrzymy hodowle, składy, magazyny, laboratoria, w których tworzy się narkotyki. Zobaczymy blaski i cienie tego biznesu. Na tym nie koniec. Jason pozna na swojej drodze ekscentrycznego doktora Earnhardta, który to bardzo przypomina Terrenca Mckenne. Był on słynnym botanikiem, filozofem, adwokatem psychodelików, narkotyków, grzybów halucynogennych, psylocybiny. Podróżował on przez południową Azje, Indonezje i wiele innych krajów gdzie starał się eksperymentować z wieloma substancjami psychoaktywnymi. Po misjach fabularnych dr Earnhardt pozostawia nam zawsze dawkę psychodelicznego narkotyku. Po jej zażyciu Jason odbywa podróż i dokonuje ponownej oceny swego życia przez pewne zdarzenia mające miejsce w klubie. Ta podróż, to nie tylko krótka rekapitulacja wydarzeń, ale pokazanie relacji między grupą przyjaciół. Jason jest zagubiony, niedojrzały, nie umie postawić na swoim, żyje w cieniu swojego brata żołnierza, nie posiada jeszcze celu w życiu, ma problemy z partnerką, która prawdopodobnie zostawi go dla kariery aktorskiej po powrocie. Towarzyszy mu jakieś egzystencjalne niezaspokojenie. To wszystko się zmieni w czasie pobytu na Rook Island. Psychodeliki  pokazują mu poprzednie wcielenie i rzeczy, których sam w sobie nie akceptował, to dlatego tak bardzo ciężko będzie mu wrócić do przyjaciół, którzy już nie są z jego świata. Podoba mi się bardzo, że twórcy Far Cry nie podchodzą do tematu narkotyków stereotypowo. Dostrzegają w nich potężne narzędzie do zmiany swojego życia. Wiele pierwotnych kultur używało narkotyków jako sposobu inicjacji w dorosłość. To właśnie na wsypie Brody zostanie wystawiony na  porządek i pierwotność natury. Stanie się myśliwym i wojownikiem dzięki Dennisowi, który notabene jest wychowankiem generałów z Liberii jak sam się przyznaje. Osobowość Brodyego będzie się zmieniać. Będą walczyć w nim Jason i Królewna Śnieżka. Pierwszą wariacje znamy jest w pewnym sensie wszyscy nią jesteśmy. Ucywilizowanym, współczesnym człowiekiem wychowanym w kulturze szeroko pojmowanego Zachodu z judeo-chrześcijańskim poczuciem moralności. Królewna Śnieżka to zupełnie inna bajka (doceńcie najgorszy z możliwych żartów). Snow White to człowiek jeszcze sprzed cywilizacji, ktoś z kultury zbieracko-łowieckiej dla kogo liczy się przetrwanie i zwycięstwo. Jason w rozmowie z Daisy powie, że zabijanie jest niczym wygrana, ponieważ zwyciężył z kimś na najistotniejszym planie jaki mamy do dyspozycji. Warto zauważyć, że śmierć w kilku scenach jest niemalże natychmiastowa. Grant, brat Jasona, i Sam giną bardzo wyraziście. Zaraz po wydarzeniach obserwujemy ich szybką i męczącą agonie. Nie mogąc nic zrobić. Cały świat Rook Island rządzi się pierwotnymi zasadami.

Znów. Nie tylko w Stanach Zjednoczonych trwa dyskusja, która grawituje wokół szeroko pojętego traktowania zwierząt – od hodowli po polowania. Wielu graczom nie przypadło do gustu polowanie na zwierzęta. W dzisiejszych czasach myśliwi mają bardzo złą reputację wśród pewnej części intelektualistów. Iluzja bezpieczeństwa i dobrobytu wynikająca z cywilizacyjnego dostatku jest prawdopodobnie jednym z głównych zagadnień w Far Cry 3.

Konflikt dwóch typów cywilizacji jest końcem gry. To nam przyjdzie zadecydować o zwycięstwie danej opcji. Czy będziemy trzymać się etyki i moralności, które wynikają z rozwoju cywilizacyjnego? Nasi przyjaciele są nam niemalże obcy w tym punkcie gry. ich ofiara przemieni Jasona w kwintesencje Wojownika. Czy może przyjmiemy pierwotne prawo u boku Citry i poświęcimy naszych przyjaciół, aby przemienić się w kwintesencje Wojownika?

Mój wybór nie jest ważny, ale porównanie dwóch zakończeń daje do zrozumienia, że u podstawy fabuły leży jednak coś, co wielu ludzi nazwałoby dobrem, a nie zdradą i zniszczeniem. Czy to jest prawdziwy wydźwięk Far Cry? Pomimo danych zasad interakcji wybrać coś co jest słuszne?

P.S. Wielu ludziom pewnie ten tekst nie przypadnie do gustu, więc w wielkim skrócie. Far Cry 3 to połączenie Just Cause 2 z Skyrimem.

myrmekochoria
4 stycznia 2013 - 19:35

Komentarze Czytelników (36)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
05.01.2013 18:28
myrmekochoria
odpowiedz
myrmekochoria
45
Konsul

Mogę tak cały dzień! Jestem pewien, że jesteś facetem ubranym w sukienkę baletnicy. W ręce dzierżysz różdżkę zakończoną gwiazdką i myślisz, że jesteś opiekuńczą wróżką, która spełnia życzenia. Gdybym Ci powiedział gdzie jest zakopany kod, to prawdopodobnie wybrałbyś się przez swój dom, urządzony w krój disneyowski, do garażu gdzie masz zaparkowaną karocę. Wydawałoby Ci się, że już trafiasz do celu, ale wybija północ i Twoja karoca zamienia się w wielką dynie, a cudowne rumaki w szczury!

05.01.2013 18:49
😊
odpowiedz
wiola18;)
1
Junior

Masz trochę złą opinię na mój temat... Nie ma to jak wypowiadać się na temat osoby której się nie zna i uważać, że takie gry są dla ,,mężczyzn". Zawsze tak dyskryminujesz płeć przeciwną?? Współczuję Twojej dziewczynie (jeśli ją masz)

05.01.2013 18:52
👎
odpowiedz
wiola18;)
1
Junior

A no i masz trochę słabą intuicję skoro jesteś święcie przekonany ze jestem chłopakiem :) Może jednak czasem zostawiaj swoje opinie tylko dla siebie :)

05.01.2013 18:57
myrmekochoria
odpowiedz
myrmekochoria
45
Konsul

Jest! Trollowanie się zaczyna! Bo wiesz to wszystko co napisałem wydarza się w rzeczywistości. Karoce i pasterskie figle to wcale nie jest żart! Całe szczęście moja dziewczyna jest zrobiona z płyty paździerzowej, więc jej to nie przeszkadza. Gdzie w tym wszystkim Far Cry 3? Nie wiem, ale wciąż jest ekstra.

05.01.2013 19:01
👍
odpowiedz
wiola18;)
1
Junior

Potrzebuję tego hasła ale już nawet nie liczę że dostanę je od Ciebie. Po prostu jestem ciekawa ile jeszcze znasz dowcipów ;)

05.01.2013 19:16
myrmekochoria
odpowiedz
myrmekochoria
45
Konsul

Wole nie mówić Ci gdzie jest kod, ponieważ wiem, że jesteś ubrany w skórzaną brunatną kurtkę z czapką pilotką i białym jedwabnym szalem i kręcisz śmigłem swojego czerwonego dwupłatowca Czerwony Baronie! Pamiętaj żeby skalibrować CKM z ruchem śmigieł. Poza tym w jednostkach latających z I wojny światowej nie ma celowników optycznych dla bomb. Jak wyżej moge robić to cały dzień. Chciałbym, żeby mi ktoś za to płacił, wiesz jak za kod, ale myślę, że moja kariera komediowa zakończy się w domu starców jak już nikt nie będzie mnie kochał i umrę samotny na plecach pokrytych odleżynami. Co ja tu robię...

05.01.2013 19:26
😃
odpowiedz
wiola18;)
1
Junior

Ale jesteś dziecinny ;) i do tego strasznie się powtarzasz :) więc ja zakończę tą wymianę zdań, życzę przyjemnej starości ;)

06.01.2013 00:27
myrmekochoria
odpowiedz
myrmekochoria
45
Konsul

O nie! Jeszcze Ci nie opowiedziałem o rozdrobnieniu feudalnym w XV wiecznych Niemczech! Nie powtarzam się. Ktoś naprawdę powinien mnie pochwalić za moją kreatywność w rozmowach, które z Tobą przeprowadziłem.

06.01.2013 21:22
👍
odpowiedz
zanonimizowany579358
105
Senator

Pochwalam Cię.

06.01.2013 22:11
myrmekochoria
odpowiedz
myrmekochoria
45
Konsul

Dziękuję. Podoba mi się to, co mówisz. Logika, rozsądek. Zagłosuję na Ciebie w wyborach. W ramach mojego podziękowania. (Sebogothic otrzymuje od myrmekochoria "pierścień dyplomaty"). Chciałem stworzyć frazę z wczesnych rpgów.

07.01.2013 13:20
Amazing_Maurice
odpowiedz
Amazing_Maurice
93
Pretorianin

myrmekochoria, dawno nie widziałem kogoś, kto z taką klasą pozbył się trolla(?). Masz tu lizaka.
Wracając do tekstu - bardzo dobrze mi się go czytało i wrócę do innych Twoich artykułów, bo z tego co widzę z reguły je olewałem ;)
Trudno mi będzie napisać o moich odczuciach co do gry, tym bardziej, że ukończyłem ją dosłownie kilka godzin temu i jestem na świeżo. Przeżywałem grę intensywnie, a po scenie, gdzie [spojler] Jason oznajmia, że zostaje na wyspie [koniec spojlera] nie mogłem spać. Serio, myślałem, że jestem już tak znieczulony latami grania, że nic mnie nie porwie tak mocno (ostatnio udało się to CoD4). Z większością Twoich spostrzeżeń na pewno się zgadzam, a część pokazuje mi na co nie zwróciłem uwagi grając. Tak czy owak tekst jest ciekawym uzupełnieniem tego, co wyniosłem z gry.
Teraz czeka mnie Spec Ops: The Line, jak widzę dobrze go wspominasz. Ahh steamowe wyprzedaże, co bym bez was zrobił!

07.01.2013 15:06
odpowiedz
spec1345
39
Pretorianin

w końcu ktoś zinterpretował far cry 3 prawie niemal tak samo jak ja ;)

07.01.2013 18:57
myrmekochoria
odpowiedz
myrmekochoria
45
Konsul

Wielkie dzięki Amazing_Maurice ( jak to piszę widzę pewną postać z wspaniałego serialu zwanego Wilczym Prawem). To zawsze miłe jak ktoś docenia tekst. Ja przewidywałem, ze Jason zostanie na wyspie, ponieważ nie ma nic wspólnego z swoimi przyjaciółmi już. Nie należy do ich porządku już; społecznego, ekonomicznego, moralnego. Stał się zupełnie kimś innym. Takie transformacje są bardzo możliwe. Mnie poruszyło kilka innych scen. Próba wydostawania się spod zwału martwych zwłok. Śmierć Granta i Sama. Były nagłe, nie miały nic z "bohaterskości" i patosu. Ja też myślałem, że po latach grania jakoś straciłem zapał, ale ostatnie lata są niewiarygodne. To dziwne uczucie. Jakby powrót z głębokiej depresji. Nie wiem czy to domena dojrzewania czy starości, ale coraz ciężej o zachwyt i odczucie. Gry naprawdę stają się tym niewiarygodnym medium. Jeżeli nie grałeś w Spec Ops, to nie czytaj tekstu, bo zepsujesz sobie grę! Mój tekst o Far Cry miał mieć o wiele większe gabaryty, ale go nieco skróciłem. Jest tam mnóstwo rzeczy, o których mógłbym jeszcze pisać.

07.01.2013 22:34
myrmekochoria
odpowiedz
myrmekochoria
45
Konsul

Zapomniałem. Spec1345 możemy być braćmi krwi, ponieważ zostałem spłąwiony nurtem Nilu w kolebce jak Mojżesz. Możemy dostać teraz sitcom Mojżesz i Jozue. Jestem pewien, że telewizja polska nam pomoże, tylko na Boga bez Kawalerowicza, Hoffmana ani Wajdy. Przy okazji chcę mieć swoją własną przyczepę z gwiazdą na drzwiach a w jej centrum ma być moje nazwisko.

08.01.2013 13:20
Amazing_Maurice
odpowiedz
Amazing_Maurice
93
Pretorianin

Ja też czułem, że Jason postanowi pozostać na wyspie, ale zostawiałem to głęboko w sobie. Zaskoczyła mnie nie tyle jego decyzja, co takie.. po prostu "ja tu zostaje" - dosadna scena, bez ściemniania. Dokładnie tak jak ze śmiercią Granta i Sama (tego drugiego nigdy nie odżałuję).
A tekstu o Spec Ops nie będę czytał. Spojlerowanie książek/filmów/gier jest jedną z największych zbrodni ;)

08.01.2013 17:06
myrmekochoria
odpowiedz
myrmekochoria
45
Konsul

Zaiste winno się karać za spoilery, ale ostrzegam zazwyczaj przed tekstem. Też szkoda było mi Sama. W far Cry bardzo mocno postawiono na binarne wybory i drogę bez powrotu. Co prawda wybory są z góry ustalone, ale wciąż.

15.01.2013 16:09
odpowiedz
santin0
1
Junior

Literacki odpowiednik bełta na wersalce, bardziej delikatnie nie da się tego tekstu podsumować. Pseudofilozoficzny bełkot (sprawdź definicję w Nonsensopedii) na poziomie ucznia gimnazjum, który zerżnął pół wypracowania z Wikipedii, wymieszany z żenująco słabą polszczyzną, najeżony naiwnymi uwagami nastolatka po obejrzeniu filmu Eugene'a Jareckiego, wreszcie udekorowanymi dziwacznymi odwołaniami do pop-kultury, pasującymi jak pięść do nosa.
Chłopie, doceniam wysiłek, ale daj sobie spokój z pisaniem, bo nic dobrego Ci z tego nie wychodzi.

15.01.2013 21:41
myrmekochoria
odpowiedz
myrmekochoria
45
Konsul

Zanim odpowiem, to muszę Cię pochwalić za finezyjną obelgę. Gdy przeczytałem bełt na kanapie, to na początku zobaczyłem bełty od kuszy leżące na kanapie, a nie wymiociny, ale jak zapewne się domyślasz jestem nieco opóźniony, więc mam prawo do wolnego myślenia. Później widziałem kogoś kto wypił za dużo i wymiotował bełtami, a później całym kołczanem bełtów. Do rzeczy. Mi pisanie przynosi jakąś dziwną radość. To wystarczy.

16.01.2013 09:12
odpowiedz
santin0
1
Junior

Skoro Tobie sprawia to radość, to w porządku, ale popracuj nad gramatyką, doborem słów i daruj sobie ten żargon rodem z magisterki z socjologii.

16.01.2013 18:50
myrmekochoria
odpowiedz
myrmekochoria
45
Konsul

Miałem dziś długi dzień pisząc magisterkę z socjologii! Nie. Niestety jestem czystym proletariuszem (widzisz co zrobiłem?). Anyways. Wiesz, że te wszystkie pojęcia, które wymieniłeś są umową. Język czy słowa to tylko dźwięki, które robisz swoimi ustami ( i nie tylko!), którymi reprezentuje się zdarzenia. Wszystko zależy od użytkownika znaku i odbiorcy. Narzekałeś, że ludzie uczą źle w szkole w sumie, ale ten słynny już graf Jakobsona o języku chyba gdzieś tam był. Wszystko jest kwestią semantyki jak kiedyś powiedział jeden z najbrzydszych aktorów Wszechświata - Steve Buscemi. Jesteś wielkim zwolennikiem gramatyki i poprawności językowej. Czy przyjmujesz, że czasownik ma prymarną wartość w zdaniu? Tak naprawdę jest dużo gramatycznych kłótni. Słowniki dopuszczają bardzo często zabiegi takiej jak: nadużywanie słów, zapożyczeń, błędy, niezgrabne wypowiedzi itd. w grach językowych. Jeżeli to Cię nie przekonam a wiem , że nie, to warto przyjrzeć się samemu tekstowi przez inne wytyczne. Konwencja, konsekwencja danego stylu prowadzonego na przestrzeni tekstu (czy celowa?), czy zawsze trzeba domagać się autentyczności autora z podmiotem mówiącym itd. itd. Dysputę moglibyśmy prowadzić, ale jaki to ma sens. Ja nie wygram z Tobą, Ty nie wygrasz ze mną. Właśnie jem orange, taki napój. Jest pomarańczowy.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze