O ostatnim gwoździu do trumny Troika Games - Gawełko - 25 marca 2013

O ostatnim gwoździu do trumny Troika Games

Trzymam w rękach stare, wytarte pudełko z płytami. Z okładki spogląda na mnie młoda, nienaturalnie blada kobieta. Ten złośliwy uśmieszek skrywający się w kącikach ust, przesadny makijaż, wyzywający strój, tandetny tatuaż nad pośladkami, od początku zwiastują kłopoty. Czuje się skuszony, choć dobrze znam twój sekret, Jeanette, ty dwulicowa córo Janusa. Wiem, że pragniesz zaprowadzić mnie do miejsca, gdzie czeka zachwyt i zgroza. Gdzie będę chwalił geniusz twoich twórców, by parę chwil później kląć jak szewc, żałując, że znowu zmarnowałem czas na takie partactwo. Trzeba przyznać, że Troika idealnie wybrała sobie maskotkę do ostatniej gry. To niepokojące spojrzenie Jeanette stanowi jednocześnie zaproszenie i ostrzeżenie przed wkroczeniem do Świata Mroku w wydaniu jednego z najodważniejszych zespołów w historii tej branży.

Ciemna strona wielkomiejskiego społeczeństwa, odwieczne machinacje klanów, walka o utrzymania hierarchii, ścierające się ideologie… nihilizm, przemoc, uzależnienie, zepsucie, seks, szaleństwo… To wszystko, bez hamulców i autocenzury, oferuje Vampire – The Masquerade: Bloodlines. Oto gra fabularna z monumentalną wizją i doskonałym wyczuciem materiału źródłowego, która w pierwszych tygodniach po premierze sprzedała się w katastrofalnie niskiej liczbie siedemdziesięciu dwóch tysięcy egzemplarzy. Tego samego dnia, 16 listopada 2004 roku, premierę miał jeszcze jeden ambitny tytuł na silniku Source: Half-Life 2. Mówię wam, w tym Troika musieli pracować naprawdę odważni ludzie. Odważni albo...

Właśnie miałem rozpocząć litanię brzydkiej krytyki, ale to byłoby nie fair. Bloodlines to świetna gra i polecam ją wszystkim z całego serca. Zwłaszcza teraz, kiedy społeczność zdołała uporać się z większością problemów, po wieloletnim procesie łatania wszystkich dziur – niech żyje zaangażowany fanbase! I nie ma co się dziwić, Bloodlines to gra o niebywale wielkim zagęszczeniu interesujących pomysłów na centymetr kwadratowy kodu źródłowego. To pewnie jeden z nielicznych przypadków, gdzie użycie określenia „nieoszlifowany diament” miałoby całkiem dosłowne uzasadnienie. Nie znam szczegółów, ale pewnie nie będę daleki od prawdy,  twierdząc, że wiele problemów z produkcją i marketingiem można zwalić na politykę uwczesnego Activision. Dlatego zanim na dobre zacznie się narzekanie, chcę rzucić kilka wycinków, z tego co Vampire ma do zaoferowania. Po części, by powspominać, a po części aby zachęcić tych, którzy jeszcze nie mieli okazji spróbować.

• Przypadek naszego osobistego ghula. Młoda studentka konająca na szpitalnym łóżku w Santa Monica, którą gracz może uratować podając odrobinę własnej krwi – w Świecie Mroku to kontrakt o bardzo specyficznych właściwościach. W zamian za siłę i witalność dziewczyna staje się bezwolnym niewolnikiem, gotowym do największych poświęcenie. Prosta mechanika pozyskiwania sługi w miarę rozwoju wydarzeń przeradza się w coś o wiele bardziej interesującego. Ot, ćwiczenie z istoty toksycznej relacji. Gracz dostaje możliwość bezpośredniego nadużycia władzy nad swoją „własnością”. Trzeba samemu określić gdzie powinna przebiegać granica, jeżeli w ogóle. Nie dostaniemy żadnego paseka binarnej moralności, ani mierników przypisujących punkciki do poczynionych wyborów ze skrupulatnością księgowego. Bloodlines nie jest zainteresowane osądzaniem naszych decyzji.

• Nawiedzony Ocean Hotel. To przecież nadal jedna z najlepiej zrealizowanych straszących lokacji w grze wideo. A przypominam, że docelowo Bloodlines wcale nie stara się być horrorem. Ot, ćwiczenie z konwencji. Cały poziom skonstruowany według reguł najlepszych dreszczowców. Żadnych potworów, żadnej walki. Tylko wciąż rosnące napięcie, subtelny nastrój grozy budowany ze szmerów i cieni. Przyjemność podążania za tajemnicą po ciekawie zrealizowanej lokacji, gdzie zrujnowane hotelowe pokoje i korytarze szepczą historię dawno zapomnianej zbrodni. A potem ta nagła agresja kuchennego sprzetu…

• Wszystkie nocne rozmowy radiowe ze słuchaczami programu "The Deb of Night". Przed opuszczeniem mojego zapuszczonego lokum, zawsze musiałem najpierw wysłuchać całego nagrania. Przepełnione czarnym humorem audycje prowadzone przez inteligentną i zadziorną Deb - głosu której użyczył wspaniała Karis Campbell, (zabwne, że słyszymy ja również w L.A Noire). Nocne rozmowy z paranoikami, półgłówkami i pozerami Hollywood stanowią prawdziwy popis zdolności scenarzystów. A na dokładkę te rozbrajające parodie reklam i komerchy, z którymi mierzyć się mogą chyba tylko materiały ze stacji radiowych w serii GTA.

• Rozgrywka w postaci Nosferatu – wampira skazanego na potworną brzydotę – wymuszająca zupełnie inne podejście do przemieszczania się przez miasto. Nagle nawigacja po systemie kanalizacji miejskiej i ta poręczna zdolności znikania, stają się absolutnie niezbędne do przetrwania. Kto łamie prawo maskarady naraża się na gniew Camarilli, nie wspominając już o łowcach...

• Starożytny wampir zajmujący się kręceniem filmów snuff w podziemiach Hollywood.

• Wszystkie opcje dialogowe dostępne grając jako Malkavian.

• Szalone bliźniaczki.

Gary.

Momentów jest więcej, ale nawet ta skromna lista pokazuje ilość pomysłów kryjących się w rozgrywce Bloodlines. Mam przeczucie, że cała ekipa bawiła się doskonale, eksperymentując z możliwościami oferowanymi przez, jeszcze nieujawniony, świeżutki silnik Source. Pod względem czystej mechaniki też nie jest najgorzej – to znaczy jest, ale nie od razu. Do naszej dyspozycji oddane zostały różne narzędzia, czy może raczej zabawki, oferujące wiele możliwości i stylów gry. Nie mam nic przeciwko wielkim kartonom zabawek, nawet jeżeli niektóre będą miały poważnym defekt, a inne przyjechały z taśmy montażowej całkiem rozwalone. Podstawową siłą Bloodlines jest jej warstwa narracyjna, natomiast mechanika walki, choć niedopracowana, dawała wiele swobody i dopóki pozostawała w cieniu, nie zawadzając w doświadczaniu historii, wszystko było w porządku. To nawet nie był jeden z tych wielkich kompromisów gier RPG. Wiecie co mam na myśli. Układ, gdy świetna, interaktywna historia, wciąż przerywana jest fatalnymi sekwencjami walki zaprojektowanej w systemie, gdzie albo wszystko się sypie, albo jest wyjątkowo nudne, ale mimo tego zaciska się zęby i przechodzić to, co jest do przejścia., by poznać kolejną część historii.

W Bloodlines mechanika nie była całkiem skopana, z pewnością nie była nudna. W walce można łączyć broń palną, broń białą, magiczne moce klanowe i możliwość skradania się, tworząc całkiem spersonalizowaną mieszankę bojową. Konflikt spełnia swoją rolę, dopóki jest podawany w mniejszych dawkach. Zdaje się, że wszyscy zaangażowani w produkcj1) doskonale to rozumieli. A potem coś się zmieniło…

Pierwsze pęknięcia w konstrukcji pojawiają się w drugiej połowie gry, a kompletny rozmontowanie w okolicach Chinatown, gdy walka zaczyna dominować jako podstawowy element rozgrywki. Cóż znaczy, że dostajemy spory wachlarz możliwości bojowych, skoro projekt lokacji, poziom inteligencji i sposób rozmieszczenia przeciwników zwyczajnie nie są wystarczająco dopracowane. Nikt od Bloodlines nie oczekiwał wykonania w standardach Deus Ex, jednak niechlujne podejście do action w tym action RPG rodzi wiele problemów, kiedy walka ma dźwigać cały ciężar rozgrywki. Na przykład, czysto składankowe podejście okazuje się zwyczajnie niemożliwe do wykonania. Starcia z (licznymi) bossami, szybko zaczynają nużyć, gdy najlepszą (jedyną?) strategią jest chodzenie w kółko, zadając jak największą ilość obrażeń. Im bliżej końca, tym wyraźniej widać, że twórcy stracili impet pomysłowości, coraz częściej wrzucając gracza do labiryntów jednakowych korytarzy, gdzie masa jednakowych przeciwników czeka na jednakowo krwawy przemiał. Co samo w sobie nie musi być jeszcze złe, ale tutaj trąci najgorszego rodzaju zapychaczem.

Jedyne racjonalne wytłumaczenie tak drastycznego spadku jakości, jakie przychodzi mi do głowy, to ten imperatyw minimalnej długości z ostatniej dekady, który nakazywał grom (a często nadal nakazuje) trwać tak długo, by produkt stał się „wart” swojej cenny. Troika nie była w stanie utrzymać tak długo doskonałe warstwy narracyjnej przy trzyletnim okresie produkcji, a w obawie przed niedostateczną długość musiała uciekać się do nudnych bojowych wypychaczy, które w ostateczności ściągnęły rozgrywkę Bloodlines do rynsztoku.

Niektórzy powiedzą, że Troika upadła, bo w swoich wizjach wyprzedzała własną epokę, a większość graczy nie było w stanie docenić tego geniuszu. To piękna narracja upadku szlachetnego zespołu twórców, niestety rzeczywistość wydaje się nieco bardziej trywialna. Troika upadła, bo wypuściła na rynek dwa popsute produkty. Arcanum, a zwłaszcza Bloodlines, to gry o gigantycznych ambicjach, zaprojektowane w niemożliwych do zrealizowania proporcjach. Bo czy porywanie się na nowy, niesprawdzony silnik, tworzony z myślą o linearnej strzelaninie FPP, w celu zbudowania wielowątkowej gry action RPG w pseudo otwartym świecie, łączącej różne style rozgrywki oraz widok FPP i TPP, przez ludzi, którzy do tej pory tworzyli swoje światy na płaszczyźnie izometrycznej, nie brzmi jak niepotrzebne ryzyko i szaleństwo? Nawet jeżeli były szanse na powodzenie, to przecież nie przy projekcie realizowanym na taką skalę. Dobrze jest mierzyć wysoko, ale czasami sam potencjał nie wystarcza.

Gawełko
25 marca 2013 - 13:50

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
24.03.2013 14:25
JayL
46
Centurion

Od razu mówię - całego tekstu jeszcze nie przeczytałem, ale i tak na podstawie kilku urywków muszę skomentować. Popsute gry? Arcanum i Bloodlines? O średnich ocen 80%? Uwielbiane przez wielu graczy, co niejednokrotnie od wielu znajomych słyszałem? Oj coś tu chyba się nie zgadza... No ale nic, przeczytam całość to zobaczę, póki co podsumowanie choćby mnie trochę szokuje.

24.03.2013 14:34
odpowiedz
Munchhausen
26
Centurion

Rok temu przeszedłem Bloodlines po raz pierwszy - kapitalna sprawa. Postacie, klimat, po prostu miazga. Fajnie, że gra ma tak oddanych fanów (polskie tłumaczenie po tylu latach - wow!) Do Arcanum też podchodziłem, bo lubię steampunka, ale jakiś bug spowodował, że nie mogłem ruszyć dalej z głównym questem :/

24.03.2013 18:19
smn
odpowiedz
smn
37
Centurion

JayL, obie gry należą również do moich ulubionych, co nie znaczy, że w momencie kiedy wychodziły nie były tragicznie zepsute. W jednej i drugiej łatwo było o bugi, które powodowały, że nie można było ruszyć dalej z głównym questem :)

Munchhausen, postacie i klimat w Bloodlines to powody, dla których warto było się pomęczyć.

24.03.2013 18:50
odpowiedz
Munchhausen
26
Centurion

Męką bym tego nie nazwał, choć wiadomo - grałem już na fanowskim patchu, więc co ja tam mogę wiedzieć. Nawet walka w późniejszych etapach mi nie przeszkadzała, nie czułem nią znużenia (choć zatrzymanie zombie na cmentarzu wymagało ode mnie kilku prób). Także gratuluję, świetny tekst o świetnej grze, ale popraw tego orta w "wyposarzeniu", bo nie przystaje do jakości artykułu :)

24.03.2013 19:50
smn
😐
odpowiedz
smn
37
Centurion

Wiele osób mówiło mi, że combat im nie przeszkadzał nawet wiele lat temu. Być może to bardziej kwestia preferencji, a nie obiektywna wina studia, jednak dla mnie było to traumatyczne przeżycie :). Jejku, zdarza mi się trzaskać błędy różnej maści, ale ten... i to nie pierwszy raz... wstyd. Dzięki za opinię i poprawkę!

24.03.2013 21:59
odpowiedz
JayL
46
Centurion

No i jestem po tekście. Zwracam honor. ;) Nadal określenie 'popsute' jest dla mnie użyte trochę na wyrost, bo sugeruje, iż te gry są słabe. Jednak z całego tekstu ewidentnie wynika, że każdy powinien się z nimi zapoznać. Sam mam taki plan odkąd Bloodlines ukończył jeden znajomy i był tą grą oczarowany. Szkoda, że nie zyskała uznania mas i do dziś jest jedynie perełką dla 'prawdziwych' graczy. Świetny tekst, który tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że muszę w to kiedyś zagrać. ;)

24.03.2013 22:17
Lindil
odpowiedz
Lindil
198
Lumpenliberał

Czas na Bloodlines 2 z Kickstartera;)

24.03.2013 22:32
smn
odpowiedz
smn
37
Centurion

JayL: Dzięki i cieszę się, że tekst okazał się przydatny :). Bloodlines przez wytrwałość i poświęcenie fanów otrzymało drugą szansę. Myślę też, że ostatecznie sprzedała się w ilości, która spokojnie zwróciła koszty, szkoda tylko, że ani grosza z tego nie zobaczyli twórcy, pozbawieni praw do własnego dzieła w momencie rozwiązania studia. Poważnie, to jest dopiero zepsuty system - rozumiem, że marka jest własnością producenta, ale czemu nie funkcjonuje coś takiego jak tantiemy od gier? ...dygresja :P

Lindil: Tim Cain i Brian Mitsoda (główny scenarzysta Bloodlines) poszli do Obsidian, a skoro to studio jest już jedną nogą w kickstarterowym biznesie... tylko na marce siedzi Activision, więc to musiałby być kolejny duchowy następca :D

krzychu2k7: Do wielu rzeczy podchodzę z nastawieniem purysty, ale nie w tym wypadku :P Ten wpis to wspominka z oryginalnej wersji gry plus mało odkrywczy wniosek, jakoby słaba jakość wykonania przyczyniła się do upadku Troiki, temu tak narzekam. Może powinienem bardziej podkreślić kwestię dostępności łatek.

Mogłoby tak zrobić, gdyby Activision nie było Activision.

24.03.2013 22:36
odpowiedz
krzychu2k7
39
Konsul

Boję się zapytać, czy zainstalowałeś fanowskiego patcha, nadal tworzonego od prawie 10 lat. Jeśli nie, to faktycznie, grać się nie da.

W spatchowanej wersji zaś nie napotkałem żadnych bugów.
Polecam, jest też spolszczenie (zintegrowane z patchem,na stronie patcha), o którym niewielu wie (a bardzo wielu by zachęciło do powrotu do poznania gry, np. ja miałem szczęście dowiedzieć się o spolszczeniu parę lat temu, fartem).

Co do gry - tak, Troika technicznie knociła wtedy wiele rzeczy, Obsidian później robił podobnie, tzn. też mu brakowało czasu, ale zamiast szlifu, grze KoTOR2 brakowało dużej części zawartości. Ale nadeszła era Kickstartera, jeśli się nie znudzi/ludzi nie zawiodą pierwsze sfinansowane projekty, Obsidian z pewnością po Eternity zajmie się czymś takim, jak Bloodlines.

A Activision mogłoby wykupić prawa do fanowskiego patcha i wydać wersję GOG Bloodlines.

24.03.2013 23:31
odpowiedz
witze
25
Chorąży

Ci ludzie tutaj: http://bloodlinesresurgencemod.com/ podjęli heroiczny wysiłek przeportowania VtMB na nową wersję Source, co umożliwi poprawienie wielu bugów i da łatwość tworzenia modów. Idzie im to jak krew z nosa ale warto kibicować.

25.03.2013 14:29
odpowiedz
Murabura
108
Generał

uwielbiam Bloodlines :) gra od strony technicznej jest nie ukrywajmy to - slaba, ale warstwa fabularna i ogolna kreacja swiata oraz bohaterow to majstersztyk. jedna z najbardziej wciagajacych gier w jakie gralem. wielka szkoda ze Troika upadla bo tym samym skonczyly sie nadzieje na ambitne RPGi w tym kontynuacje Maskarady. polecam kazdemu kto nie gral bo warto, zwlaszcza z fanowskimi patchami.

25.03.2013 17:05
odpowiedz
komenty
66
Senator

Ależ nie zgadzam się z tym ostatnim paragrafem. Ta gra się udała! Podobnie jak i Arcanum - to do dzisiaj jedne z najlepszych gier RPG. Niestety, obie w momencie premiery były mocno niedopracowane i to zgubiło całą firmę. Natomiast szkoda, że nie przetrwali, dzisiaj część z nich jest w Obsidian i niestety ta maniera wydawania bardzo ambitnych tytułów z licznymi bugami przez długi czas im towarzyszyła (KotoR 2 czy Alpha Protocol cierpiały na takie schorzenie), choć może to nie zawsze z ich winy, czasem terminy po prostu nie były realistyczne.

P. S. liniowa, nie linearna.

25.03.2013 19:30
smn
odpowiedz
smn
37
Centurion

komenty: kiedy patrzę na całość Bloodlines w jej pierwotnym stanie, mam wrażenie, że po Santa Monica i Downtown ogólna jakość wykonania zaczęła systematycznie spadać, (nie tylko jeżeli idzie o błędy, choć to główny problem). W tym sensie gra się nie udała, bo nie była w stanie utrzymać poziomu z jakiego wystartowała. Porwali się na ambitny projekt, którego nie potrafili zrealizować do końca.

Hmm, to chyba wyszedł jakiś mój nieporadny skrót myślowy, od linearnej narracji w strzelaninie. Dzięki za zwrócenie uwagi.

26.03.2013 20:44
myrmekochoria
odpowiedz
myrmekochoria
45
Konsul

Klasyk. Uwielbiam słuchać audycji przez, którą przewijają się najdziwniejsze osobowości. Komediowe złota. Poza tym Bloodlines jest wspaniałą grą godną kontynuacji. Może na next-genach?

27.03.2013 21:44
odpowiedz
Dereteremior
33
Chorąży

@krzychu2k7
Mógłbym Cię prosić o link do spolszczenie zintegrowanego z pachem?

27.03.2013 21:56
SpecShadow
odpowiedz
SpecShadow
70
Silence of the LAMs
28.03.2013 00:22
odpowiedz
Dereteremior
33
Chorąży

Wielkie dzięki Cieniu :-)

06.11.2013 17:31
odpowiedz
pono
36
Chorąży

Arcanum, Bloodlines (i Alpha Protocol) to moje ulubiony gry. Były nawet przed erą paczy. Wiem. Jestem dziwny.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze