10 najbardziej niedocenionych gier obecnej generacji konsol - Imperialista - 22 maja 2013

10 najbardziej niedocenionych gier obecnej generacji konsol

Raz na jakiś czas pojawia się na horyzoncie gra, która na pierwszy rzut oka spełnia wszystkie przesłanki by stać się prawdziwym hitem, a po której słuch szybko ginie, nie znajdując ostatecznie wystarczającej liczby nabywców lub kończąc z łatką zmarnowanego potencjału. Obecna generacja, która powoli szykuje się do przejścia w stan spoczynku pozostawiła po sobie garść tego typu tytułów. Przyjrzyjmy się im i zastanówmy, jakie były powody wyjątkowo niefortunnego stanu rzeczy.


Enslaved: Odyssey to the West


Studio mające na koncie bardzo dobrze odebrane Heavenly Sword, Andy Serkis użyczający głosu głównemu bohaterowi, scenariusz nawiązujący do eposu należącego do grona Czterech Wielkich Dzieł chińskiej literatury- wszystkie te elementy pozwalały sądzić, że będziemy mieli do czynienia z hitem rozpoczynającym kolejną, wielką serię. Nic bardziej mylnego.

W Enslaved gra się bardzo dobrze. Elementy wspinaczkowe przywodzą na myśl te znane z serii Prince of Persia, a kilka zagrań typowych dla gatunku action-adventure wydaje się być żywcem przeniesione z serii Uncharted, sięgnięto więc po wyjątkowo dobre wzorce. Książę Persji zostawił po sobie także i inny ślad. Zwrócenie uwagi na ochronę dziewczyny, przenoszenie filigranowej Trip na plecach, a nawet rzuty dziewczyną na niewielkie odległości to elementy subtelnie budujące nietypowe relacje bohaterów, jednocześnie przywodzące na myśl dwójkę śmiałków toczących walkę z Arymanem. 

Świetnie poprowadzona narracja z wspaniale wykorzystanym motywem wspólnej wędrówki dwóch, obcych sobie ludzi, satysfakcjonujący gameplay, piękne wizualia, dający do myślenia finał- gra jest bez wątpienia doświadczeniem wartym przeżycia. Tym bardziej smuci więc fakt sprzedażowej klapy; gra podczas swych pierwszych dwóch tygodni znalazła niewiele ponad 80 tysięcy nabywców, by ostatecznie mieć problemy z przekroczeniem progu 500 tysięcy sprzedanych egzemplarzy nie dobijając do połowy zakładanego pierwotnie miliona. Nic dziwnego, biorąc pod uwagę premierę wyznaczoną na listopad, gdy półki uginają się od głośnych i sprawdzonych hitów. Gdyby pokusić się o porównanie skali, Enslaved jest niemalże odpowiednikiem Beyond Good & Evil z poprzedniej generacji.

 

Vanquish


Wydany w 2010 roku owoc współpracy Platinum Games z Segą nie zmagał się z problemem nieprzychylnych recenzji i szybko zyskał uznanie w oczach graczy ceniących sobie staroszkolne rozwiązania. Niestety, z dobrą opinią nie szła w parze dobra sprzedaż.

Jedną z wielu zalet Vanquish była udana próba rozruszania nieco skostniałego systemu osłon. W tym celu opracowano bardzo dynamiczny mechanizm szybkiego przemieszczania się między osłonami z wykorzystaniem efektownych ślizgów umożliwiających jednoczesne prowadzenie ostrzału (i to w zwolnionym tempie!). Same osłony ulegały zniszczeniu wyjątkowo szybko, do tego ogień prowadzony był często z wielu stron na raz, przez co zadaniem gracza było nie tyle oszacowanie kiedy dotarcie do osłony może się opłacić, a dostrzeżenie momentów, kiedy absolutnie nie powinien ich używać.  Żeby tego było mało, system karał punktowo graczy, którzy za osłoną siedzieli zbyt długo. Wiązało się to oczywiście z szaleńczym tempem rozgrywki w iście arcade'owym stylu.

Media branżowe były swego czasu bardziej zainteresowane premierą Fallout: New Vegas, o jakimkolwiek hypie na Vanquish nie było więc mowy. Dla wielu potencjalnych nabywców, gra miała premierę zupełnie niespodziewanie, co w połączeniu w umiarkowanym zaufaniem klientów do nowych marek poskutkowało sprzedażą poniżej oczekiwań Segi- mimo świetnych not nie został przekroczony symboliczny próg miliona sprzedanych egzemplarzy. Dodatkowo, krótko po premierze zarządzono wprowadzenie znacznych obniżek cen. Wygląda na to, że jeśli już tworzy się markę od zera, trzeba się liczyć ze znacznymi wydatkami na marketing. Dowodem na to, że strategia taka działa, był rynkowy start Dishonored.

 

L.A. Noire


Tytuł będący ofiarą własnych ambicji. Misje poboczne w grze faktycznie nie grzeszą pomysłowością, zadania główne mogą nieco nużyć powtarzalnością, ale gdy przymkniemy oko na te drobne w gruncie rzeczy niedogodności, dostrzeżemy grę w każdym calu kompletną. Technologia mimiki twarzy jest po dziś dzień niedościgniona, wiarygodnością bijąc na głowę zaprezentowane dotąd materiały z Beyond: Two Souls. Pod wrażeniem dbałości o szczegóły w przedstawieniu miasta byli nawet ludzie, którzy mieli okazję dorastać w Los Angeles w latach przedstawionych w grze.  

Ostatecznie, dzieło Team Bondi trafiło do około 5 milionów nabywców. Zważając na to, że był to jeden z najkosztowniejszych tytułów obecnej generacji, wynik okazał się ledwie zadowalający. Wykorzystywanie 32 kamer, które rejestrowały na bieżąco każde słowo wypowiadane przez aktora i późniejsza postprodukcja było przedsięwzięciem bardzo czasochłonnym, co przełożyło się na skrajnie długi czas produkcji. Konieczność zaangażowania aktorów w stopniu porównywalnym do pracy na planie filmowym zwiększyła koszta produkcji, które szacuje się w granicach 50-100 millionów $, chociaż grę stawia się częściej znacznie bliżej tej wyższej kwoty granicznej. Podobną sumę pochłonęła produkcja Red Dead Redemption, które rozeszło się w 12 milionach egzemplarzy.

Wizerunkowi gry nie pomogły szerzące się po premierze kontrowersje: słynne już nieumieszczenie na liście płac nazwisk wielu pracowników Team Bondi, oraz informacje o problemach związanych z niewypłacaniem nadgodzin i morderczych warunkach pracy. Ostatecznie marka została w rękach Rockstara, Team Bondi rozwiązane, a część pracowników po znalezieniu innego źródła finansowania rozpoczęło pracę nad ciekawym produktem odważnie zatytułowanym Whore of the Orient. Niestety, ostatnie pogłoski mówią o wstrzymaniu prac nad grą.

 

Prince of Persia

Po zakończeniu świetnie przyjętej trylogii Piasków Czasu, Ubisoft zrestartował serię nie siląc się na kompromisy. Gracze pamiętający mroczne i wymagające Warrior Within musieli z ciężkim sercem przyjąć do wiadomości fakt, że nowa odsłona Księcia będzie baśnią wyjątkowo ugrzecznioną. Pierwsze screeny zapowiadały śliczny świat, na którego kreację mogli narzekać tylko najwięksi przeciwnicy cell-shadingu. Zadowolony z takiego obrotu spraw był sam Jordan Mechner, twórca pierwszych dwóch odsłon serii (kolejno z 1989 i 1993 roku), chwaląc grę za- jak to określił- romantyczny, artystyczny klimat, który pozostaje w zgodzie z duchem serii. Wysokie noty recenzenckie przekraczające w większości 80% nastrajały optymistycznie. Niestety gra się nie przyjęła. Po pierwszej odsłonie, seria planowana pierwotnie jako trylogia, popadła w zapomnienie.

Głównym zarzutem kierowanym w stronę gry był niezbyt angażujący gameplay i wyjątkowo niski poziom trudności. Faktycznie, w grze nie sposób było zginąć- każda kryzysowa sytuacja kończyła się otrzymaniem od towarzyszki podróży pomocnej dłoni. Niepowodzenie w walce skutkowało jedynie nieznacznym wydłużeniem paska żywotności przeciwnika. Wspomniana towarzyszka jest nawiasem mówiąc jedną z najlepiej wykreowanych postaci kobiecych w grach. Pierwszy zarzut jest mocno przesadzony, zwłaszcza że z łatwością można go przekuć w zaletę- podczas wykonywania dłuższych sekwencji akrobacyjnych gra porywała odbiorcę wyjątkowo przyjemnym, relaksującym flow rozgrywki. Więź z dziewczyną umacniało dość umowne traktowanie motywu śmierci, przez co bardzo dosłowne jej pojawienie się w finale silniej akcentowało jej powagę. Ogromną zaletą produkcji była zawarta w niej opowieść, której głównym atutem była prostota. Cała walka Eliki z Arymanem wydaje się rozgrywać gdzieś na uboczu, rozgrywka szybko zyskuje subtelnie zarysowany wymiar osobisty. W grze do samego końca nie uświadczymy ani grama dosłowności, nie padają żadne wzniosłe słowa, a o przywiązaniu Księcia do Eliki świadczą tylko jego czyny. Wszystkie te elementy skutkują zakończeniem, podczas którego oczy co wrażliwszych, zwłaszcza przedstawicielek płci pięknej, mogą zwilgotnieć. Twórca scenariusza, Adrew. S. Walsh, z którym wywiad możecie przeczytać tutaj:  http://gameplay.pl/news.asp?ID=76967 został uhonorowany prestiżową nagrodą Writers’ Guild of Great Britain Videogames Award.  Nienajlepsze wyniki sprzedaży poskutkowały odwrotem marki w stronę koncepcji zbliżonej do tej znanej z trylogii, przez co przy okazji premiery filmu inspirowanego pierwszą jej częścią musieliśmy zmagać się z Zapomnianymi Piaskami, o której to grze najlepiej byłoby z miejsca zapomnieć. 

 

Mafia II


Pierwsza część Mafii zapisała się w historii gier wideo złotymi literami, nie bez przyczyny więc kampania marketingowa sequela, która znacznie przyspieszyła tuż przed zakończeniem sześcioletniego okresu produkcji mogła przyprawić fanów o szybsze bicie serca. Niestety, recenzenci nie obeszli się z grą czeskiego studia zbyt łaskawie. W najgorętszym okresie sprzedażowym, tuż po premierze, średnia na Metacritic ledwo przekraczała 70%, co przy obecnych trendach objawiających się częstym szastaniem bardzo wysokimi notami i przy tak ogromnych oczekiwaniach było wynikiem katastrofalnie niskim. Podczas niemałej, popremierowej afery dostało się sequelowi Mafii- słusznie- między innymi za powycinane fragmenty misji pobocznych, które miały wrócić w płatnych rozszerzeniach, oraz za zakończenie, które wiele osób uznało za cliffhanger przed zbliżającym się epilogiem. Dzisiaj już wiemy, że wydane później DLC były cienkie jak barszcz, więc może to i lepiej, że tak marna zawartość nie znalazła się w podstawce. Zaskoczeniem był również brak odpowiednika znanego z jedynki tryby Free Room, nie mówiąc już o wariancie Extreme.

Nie wiem, czy dobrym pomysłem było tak drastyczne obniżanie not za elementy, których w grze zabrakło- Mafia 2 to bardzo dobry, ociekający klimatem shooter z wyjątkowo dobrą opowieścią i rozbudowanymi misjami. Większość elementów zostało wykonane świetnie, strzelanie sprawia sporą satysfakcję, a projekt miasta  dzielnie konkuruje z wszystkimi dotychczasowymi osiągnięciami mistrzów  z Rockstar. W Mafię 2 warto było zagrać już w dniu premiery, zupełnie niepotrzebnie ciągnie się za tytułem opinia produktu, na którym zawiodły się tłumy. Obecnie, gdy grę można nabyć za grosze głupotą byłoby nie spróbować. Trzeba tylko zapomnieć o wolności- tutaj miasto jest tylko sceną, na której rozgrywamy nasz fabularnie mistrzowski spektakl- i dokładnie tak miało być.

The Darkness  


Wydana w 2007 roku pierwsza część serii była jedną z najbardziej niedocenionych gier tej generacji. Zalet produkcji nie trzeba szukać daleko: bardzo dobra fabuła, interesująco nakreślone postaci, rozbudowany, a mimo to intuicyjny system walki. Dodatkowo scena zabójstwa Jenny to jeden z najbardziej dramatycznych momentów w grach wideo, niezapomniany majstersztyk gwarantujący ciarki na plecach. Sam projekt był jednak dość ryzykowny. Komiks, na podstawie którego oparta była gra nie jest pozycją szerzej rozpoznawalną, sam tytuł nie mógł więc sprzedać gry. Ospałe działania marketingowe nie pomogły, chociaż ostatecznie produkt się wybronił, dostając zielone światło na produkcję sequela.

Niestety, drugiej części poszło gorzej niż jedynce. Uczciwie trzeba przyznać, że pierwsza część zrobiła na większości graczy lepsze wrażenie niż jej kontynuacja. Statystyki sprzedaży mówią o 500 tysiącach sprzedanych kopii gry, która mierzyła w dwukrotność tej sumy. Tak słaby wynik zmusił twórców do zaprzestania pracy nad planowanymi rozszerzeniami. 

 

Spec Ops: The Line

Nękany przez burze piaskowe, odcięty od świata zewnętrznego Dubaj jest miejscem wyjątkowo niepokojącym, chociaż przeszkadzać mogą skrajne tunelowe projekty poziomów. Taktyczność rozgrywki można wziąć w spory nawias, The Line jest w zasadzie jednym z wielu shooterów opartych na tradycyjnym systemie osłon, ale dzięki bardzo agresywnemu AI przeciwników, całość sprawia wrażenie wyjątkowo dynamiczne.

Mimo że sam uważam podnietę warstwą fabularną gry za nieco przesadzoną, nie sposób przejść obok tego elementu obojętnie. Bazująca na powieści Josepha Conrada „Jądro ciemności” linia fabularna jest poprowadzona wyjątkowo sprawnie- świetnie przedstawiona została ewolucja bohaterów, z dosadnie ukazaną żołnierską hipokryzją. Opowieść jest wyjątkowo inspirująca, możemy się nawet zapoznać z całą książką poświęconą grze: "Killing is Harmless: A Critical Reading of Spec Ops: The Line" autorstwa znanego w pewnych kręgach krytyka, Brendana Keogha.

Niestety, gra w najważniejszym okresie jej sprzedaży miała duże problemy z przekroczeniem progu 500 tysięcy sztuk na wszystkich trzech platformach, co było znacznie poniżej oczekiwań wydawcy. Zainteresowanie tytułem wzrosło w momencie, gdy ten został już znacznie przeceniony. Do wyniku z pewnością przyczyniła się wyjątkowo niemrawa kampania reklamowa i ledwie ciepłe opinie recenzentów. Yager Development pracuje nad kolejnym tytułem, który niestety nie jest kontynuacją Spec Ops. Tak czy siak, warto zagrać. Gwarantuję, że kilku momentów z gry nie zapomnicie przez długi czas.

 

Brothers in Arms: Hell's Highway


Jedna ze starszych gier w tym zestawieniu stanowiąca próbę oswojenia Unreal Engine 3 z bardziej otwartymi przestrzeniami i mogąca odstawać graficznie od nowszych produkcji (zwłaszcza kilka pierwszych poziomów gry), ale nawet mimo tego warto do niej wrócić. Nawet jeśli nie byłeś nigdy zwolennikiem specyficznego gameplayu proponowanego przez pierwsze odsłony serii, Hell’s Highway dostarczy Ci satysfakcjonującej rozrywki. Przy okazji jest to chyba jedyna gra, w której twórcom udało się ugryźć drugowojenną zawieruchę od znacznie poważniejszej strony, a efekt nie jest w żadnym momencie komiczny czy przesadzony. Od momentu premiery w 2008 roku, wydawcy zapomnieli o drugiej wojnie światowej, wypuszczając raz po raz kolejne wariacje na temat współczesnego pola walki. Życzyłbym sobie, aby Brothers In Arms nie porzuciło realiów ani konwencji, niestety po wielu latach ciszy Gearbox zapowiedział spin-off serii o podtytule Furious 4, co spotkało się z umiarkowanym przyjęciem ze strony fanów. Hell’s Higway nie osiągnął nawet jednej czwartej wyniku wydanego krótko przed nim Assassin’s Creed,  co jak na markę o bądź co bądź w miarę ugruntowanej pozycji, było wynikiem mocno rozczarowującym.

  

The Saboteur

Ostatnie tchnienie Pandemic Studios, twórców serii Star Wars: Battlefront, Merceneries oraz doskonałego Full Spectrum Warrior. Umiejscowienie akcji w okupowanym Paryżu, irlandzki uchodźca współpracujący z francuskim ruchem oporu i brytyjską SOE jako główny bohater, akty sabotażu przy użyciu silnych ładunków wybuchowych, spójna artystycznie wizja wykreowanego świata; materiały promocyjne pozwalały spodziewać się hitu. Rzeczywistość nie była jednak na tyle łaskawa.

The Saboteur został niedoceniony nie bez przyczyny. O ile sam klimat wprost wylewający się z ekranu mógł budzić zachwyt, tak wyjątkowo sztywna animacja postaci, słabe mechanizmy skradankowe czy średnio satysfakcjonujące wymiany ognia szybko zdołały zrazić do siebie graczy już przy pierwszym kontakcie. Zaakceptowanie niedoróbek zajmuje jednak niewiele czasu, a przejażdżki ulicami stolicy Francji w czarno-białej stylistyce zapamiętamy na długo. Mało prawdopodobna reaktywacja marki leży w gestii Electronic Arts.

 

Alpha Protocol


Gra pełna kontrastów, niedoceniona trochę na własne życzenie. Zarzucano jej całą masę technicznych niedoróbek, które stanowią już znak rozpoznawczy Obsidian Entertainment i dewastowały wrażenia towarzyszące rozgrywce. Mimo wszystko warto zagrać między innymi dla rewelacyjnego, wyjątkowo angażującego systemu dialogowego zmuszającego gracza do podejmowania szybkich decyzji w czasie rzeczywistym z jednoczesnym wyczuciem intencji rozmówcy.  Co więcej, w pewnych kręgach gra dorobiła się statusu kultowej. Przeglądając opinie graczy nie raz można natrafić na zapaleńców, którzy grę kończą kilka razy, aby dowiedzieć się jakie są konsekwencje kolejnych, dokonywanych w grze wyborów.

Prawdopodobnie gdyby gra nie dostała batów za męczący gameplay,  miałaby szansę ugryźć spory kawałek rynkowego tortu.  Stało się jednak inaczej,   oczekiwania Segi dotyczące sprzedaży nie zostały spełnione, a plany sequela natychmiastowo pogrzebane. Cóż, historia zna już wiele nienajlepszych produkcji, które sprzedały się doskonale- szkoda że Alpha Protocol nie dostało takiej szansy, zamiast tego stanowiąc obrazowy przykład zmarnowanego potencjału.


Większość tytułów w zestawieniu padła ofiarą obosiecznego miecza marketingu. Wyjątkowo słaba kampania promocyjna lub kontrowersyjne decyzje wydawnicze skutkujące wypuszczaniem nowej marki w najgorętszym okresie (casus Call of Duty) to czynniki sprawnie temperujące sprzedaż. Z drugiej strony nadmierny hype i przesadzone oczekiwania są w stanie zaszkodzić wielkim produkcjom, które po premierze identyfikowane są jako 'tylko' dobre, skąd bardzo blisko do przypięcia łatki określającej grę jako „zawód”. Popularne głosowanie portfelem nie jest pojęciem znikąd, chociaż skalę zjawiska znacznie częściej daje się zauważyć przy okazji pogrzebania dobrze zapowiadających się marek, niż walki z wiatrakami silnie ugruntowanych serii. Szkoda, znacznie chętniej zobaczyłbym kontynuację większości wymienionych tytułów, niż kolejnego Assassin’s Creeda nawożonego zamordystyczną kampanią marketingową.

Imperialista
22 maja 2013 - 09:37

Który tytuł zasługuje na miano najbardziej niedocenionej gry obecnej generacji?

Enslaved: Odyssey to the West 8,4 %

Vanquish 1,5 %

L.A. Noire 17,9 %

Prince of Persia 4,8 %

Mafia 2 38,4 %

The Darkness 2,4 %

Spec Ops: The Line 6 %

Brothers in Arms: Hell's Highway 5,1 %

The Saboteur 10,4 %

Alpha Protocol 5,1 %

Komentarze Czytelników (43)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
22.05.2013 17:34
Sethlan
odpowiedz
Sethlan
93
Negative

Alpha Protocol - ze wzgledu na wlasne umilowanie filmow spiegowskich (Nowy Bond, Bourne, Mission Impossible, Uprowadzona), a sama gra jest bardzo dobra.

22.05.2013 17:37
odpowiedz
zanonimizowany579358
105
Senator

Najbardziej niedoceniona gra - Brothers in Arms: Hell's Highway, to pomyślałem po jej ukończeniu. Byłem pod wrażeniem zarówno gameplayu (we wcześniejsze części serii nie grałem), jak i oprawy audiowizualnej. Porównując z ostatnimi głupawymi CoDami Hell's Highway góruje nad nimi w każdym elemencie.
Prince of Persia było bardzo fajne na początku, ale później im dalej w las tym bardziej nużyła. A w Mafię 2 i L.A. Noire na pewno zagram kiedyś.

22.05.2013 18:14
Lothers
odpowiedz
Lothers
139
Senator

Mój głos w ankiecie na LA Noire, doskonała, oryginalna, grywalna, a przy tym bardzo niedoceniona gra.

22.05.2013 18:28
odpowiedz
zanonimizowany425280
118
Legend

The Darkness 2.9%, widać że nikt tutaj w to nie grał.

22.05.2013 18:58
Gonsiur
odpowiedz
Gonsiur
138
HUEHUEHUE

Moj glos poszedl na The Darkness. Do wiekszosci pozycji nie mam zastrzezen poza:
Vanquish: mnie ta gra po prostu nie kupila. Dawalem jej pare szans, ale jednak nie moja baja
LA Noire: IMO gra zostala doceniona :).
Mafia 2: IMO gra zostala wrecz przeceniona

Do tego dodalbym:
- Binary Domain: miala swoje problemy, ale bawilem sie przy niej naprawde dobrze, zdecydowanie jedna z najlepszych gier akcji ubieglego roku
- Nier: fantastyczny jrpg, a mam wrazenie ze nawet wsrod fanow tego gatunku troche przeszedl bez echa

22.05.2013 19:54
JaspeR90k
odpowiedz
JaspeR90k
58
ONE MAN ARMY

Moim zdaniem najbardziej niedocenioną grą obecnej generacji jest Alpha Protocol. Przymrużając oko na niedoróbki techniczne dla mnie jest to gra spełniająca niemal wszystkie moje wymaganie jeśli chodzi o gatunek RPG. Świetna i oryginalna fabuła, bardzo dobrze zrealizowany system dialogowy, ciekawie wykreowane postacie całkiem dobry mechanizm rozgrywki i przede wszystkim to co w grach tego typu najważniejsze to danie możliwości graczowi dokonywania wyborów które realnie wpływają na przebieg opowieści. Jak dla mnie jest to jedna z lepszych produkcji fabularnych tej generacji. Wielka szkoda że taki a nie inny los spotkał tą grę co ostatecznie odbiło się na planach jej kontynuacji. Podobnie sprawa się ma ze Spec Ops: The Lin. Muszę przyznać że ta gra potrafiła mnie dość mocno zainteresować swoją fabułą i to w jaki sposób jej wydarzenia wpływały na głównych bohaterów. Szkoda że i ta produkcja nie znalazła uznania w oczach szerszego grona odbiorców bo chętnie zobaczyłbym jej sequel.

22.05.2013 20:05
ReaLynX
😉
odpowiedz
ReaLynX
34
Hejdasz

Zgodzę się z tym, że na pewno Sleeping Dogs jest niedocenione. Gra pochłonęła mnie niesamowicie, świetnym klimatem, fabułą i gameplayem.

22.05.2013 21:28
JaspeR90k
odpowiedz
JaspeR90k
58
ONE MAN ARMY

Alone in the Dark również można zaliczyć do tego grona.

23.05.2013 00:28
aope
odpowiedz
aope
134
Corporate Occult

The Darkness. Nie tylko mocno niedoceniona w tej generacji, ale IMO także jedna z najważniejszych i najbardziej niedocenionych gier w całej historii gamingu. Ukończyłem 3 razy na X360 i wiele bym dał, aby dostać ją też na pececie. Dwójka była całkiem udana, ale do jedynki jej daleko.

23.05.2013 02:47
😒
odpowiedz
Dostałem Bana
19
Pretorianin

ta ankieta tylko pokazuje jak bardzo niedoceniony był Darkness, nikt na niego nie głosuje bo pewnie mało kto grał a jest to NAJLEPSZY FPS OSTATNICH 7 LAT :) na równi z 1 Bioshockiem

EDIT

A sama lista jest badziewna bo poza Enslaved, Darkness i POP reszta nie powinna być w ogóle brana pod uwagę, jak w ogóle można taką gre jak Spec Ops nazwać "najbardziej niedocenioną" ? Za co miałby być doceniony marny klon GoW ? Tragiczny technicznie Alpha Protocol ? A nazywanie Mafi najbardziej niedocenioną to już w ogóle... te gry były docenione na tyle na ile zasługiwały, w przeciwieństwie do The Darkness który w 2007 roku powinien zgarnąć wszystkie nagrody i dzisiaj powinniśmy o nim mówić jak o Bioshocku, klasyk.

23.05.2013 03:18
aope
odpowiedz
aope
134
Corporate Occult

Polska to pecetowy zagrajdołek to i mało kto grał :/

23.05.2013 05:37
_dZZ_
odpowiedz
_dZZ_
9
Centurion

Spec Ops przynajmniej fabularnie wybił się ponad poziom standardowego dna serwowanego w tytułach AAA. Gra jest tania, krótka i przyjemna - szału nie ma, ale warto sprawdzić.

Szkoda też gry Obsidianiu, bo pod względem historii i fabuły trzyma naprawdę wysoki poziom, jednak ten tragiczny engine, pewnie wielu obrzydził grę na starcie. Cóż nie wszystkie tytuły muszą być piękne graficznie ;)

23.05.2013 13:00
Imperialista
odpowiedz
Imperialista
20
Centurion

A propos Mafii 2- jeśli tytuł na którego hype jest tak potężny, a który tworzony był przez tak długi czas sprzedaje się w ilości ledwie przekraczającej dwa miliony (mówię tutaj o liczbie przewijającej się przez sieć pół roku po premierze gry), to chyba jasne, że gra nie została doceniona ;)

Dla porównania, przy Sleeping Dogs niedługi czas po premierze podawano liczbę 1,3 mln dla wszystkich platform. Zupełnie nowa marka, a nie kontynuacja jednej z najlepszych zdaniem wielu gier wideo w historii. Między innymi dlatego nie ma na liście psów. Bardzo lubię tę grę, ale według mnie została doceniona należycie.

23.05.2013 13:52
odpowiedz
zanonimizowany166638
152
Legend

Problem w tym, że kwestia docenienia to stosunek uznania klientów do jakości danego produktu, a nie czasu jego produkcji.

Mafia 2 nie miała ani jednego elementu, o którym można z czystym sumieniem powiedzieć, że został dopięty na ostatni guzik. Mało tego, większość obecnych w niej elementów wypada wyraźnie słabiej niż w przypadku części pierwszej, mimo upływu lat (wyjątek stanowią muzyka i oprawa graficzna). A nawet nie wspominam o podejściu do klienta - ilość rzeczy, a jakich ten tytuł wykastrowano, starczyłaby na drugą grę. A, no tak, ponoć trójka już powstaje...

24.05.2013 16:58
Stalin_SAN
odpowiedz
Stalin_SAN
56
Valve Software

Ranking ciekawy, choć pierwsze 2 brakujące tytuły przyszły mi na myśl - bulletstorm i bionic commando.

06.06.2013 13:51
odpowiedz
Szym00nexxus
49
Pretorianin

Do listy dodałbym jeszcze Sleeping Dogs, Alan Wake, Scarface: Człowiek z blizną (mój ulubiony klon Gta).

22.07.2013 00:00
Irek22
odpowiedz
Irek22
97
Grzeczny już byłem

Zdecydowanie Enslaved. Jestem pewien, że mało kto by wymienił tę grę wśród TOP10 slasherów, a moim zdaniem ta gra w tym gatunku ustępuje tylko God of War i najnowszej Castlevanii, może też wcześniejszej grze twórców - Heavenly Sword. Tymczasem Enslaved jest to naprawdę świetny slasher z niegłupią jak na ten gatunek fabułą, ciekawymi bohaterami i fantastycznie wykreowanym światem.

Ps. Mafia II, PoP czy L.A. Noire w tym zestawieniu to nieporozumienie bo te gry zostały docenione, a to że nie spełniły pokładanych w nich nadziei to już inna sprawa. Alpha Protocol został doceniony a byłby jeszcze bardziej gdyby nie masa bugów bo generalnie gra jest znakomita.
Z kolei Vanquish to zwykłe gówno, w miejsce którego można wrzucić większość gier. :P Monotonna i czasami wręcz niedorzeczna rozgrywka, którą kupić mogą przede wszystkim japońskie nastolatki... Do tego nieciekawy świat i design oraz sztampowa fabuła. Tej gry nie wyróżnia absolutnie nic, przez co można byłby żałować, że się w nią nie grało.

22.07.2013 00:03
j.a.c.k
odpowiedz
j.a.c.k
56
u wot m8

Mafia 2 oraz Enslaved

22.07.2013 00:34
odpowiedz
Cyniczny Rewolwerowiec
61
Senator

Dla porównania, przy Sleeping Dogs niedługi czas po premierze podawano liczbę 1,3 mln dla wszystkich platform. Zupełnie nowa marka, a nie kontynuacja jednej z najlepszych zdaniem wielu gier wideo w historii.

Wat?
*cough*True Crime*cough*

Z tej listy dwie najbardziej niedocenione to zdecydowanie Vanquish i Alpha Protocol. Obie doskonałe i bez wystarczającego marketingu. Nie ma hype'u, nie ma 10OMGOMG!/10 na IGN = nie ma sprzedazy.

A Mafia 2 to była akurat PRZEceniona.

11.03.2014 16:10
rafi894
odpowiedz
rafi894
26
Wiedźmin

The Saboteur. Ja do listy dodałbym jeszcze Mirror's Edge i Sleeping Dogs.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze