Nowe konsole są jak III Rzesza - dziki - 18 czerwca 2013

Nowe konsole są jak III Rzesza

A więc E3 mamy za sobą. Jak zwykle usłyszeliśmy dużo obietnic, ale w przeciwieństwie do zeszłorocznych targów, pojawiło się też kilka konkretów. Bez wątpienia pikanterii całemu wydarzeniu dodawała przedpremierowa rywalizacja konsol Sony i Microsoftu. Gigant z Redmond zdołał nadrobić część dystansu, tylko po to, by Japończycy znowu uciekli poza horyzont.

Ale ja, przecząc wrodzonemu oportunizmowi, chwilowo odłączę się od głosów opiewających ostateczne zwycięstwo PS4 nad XBone i opiszę kilka swoich refleksji na temat zagadnienia mogącego okazać się przyczyną problemów obu konsol.

Chodzi o zignorowanie powodów dla których więcej ludzi gra na konsolach niż na PC. To proste: konsole są przyjazne użytkownikowi i tańsze w eksploatacji. A przynajmniej były, ponieważ teraz, Panie i Panowie, nadchodzi nowa era – era w której konsole nie chcą być już tylko maszynkami do jakiś tam głupich gier.

Przodownikiem jest tutaj oczywiście Microsoft i jego koncepcja „jednego urządzenia”, gdzie w naszym salonie nie stoi system do gier wideo, a coś pomiędzy orwellowskimi teleekranami i pudłem od kablówki z możliwością okazjonalnego odpalania gier, ale tylko pod warunkiem codziennego meldowania się do bazy głównej, ponieważ inaczej Microsoft zacznie zabijać zakładników.

Chociaż na tym tle Sony wygląda całkiem sympatycznie, nie są wcale święci. Głównym powodem krytyki (poza szpetną obudową), jest tutaj oczywiście płatny tryb wieloosobowy. Przedstawiciele japońskiego producenta tłumaczą wprowadzenie abonamentu kosztem nowych usług sieciowych. Inaczej mówiąc: skoro uznali, że takie rzeczy jak integracja z portalami społecznościowymi są nam bez wątpienia bardzo potrzebne, to teraz musimy za to zapłacić. Aż chciałoby się sparafrazować klasyka: „Sony to jest firma, która bohatersko pokonuje trudności, które sama sobie stworzyła”.

Projekt nowej konsoli Sony. Najprawdopodobniej inspirowany poprzednim modelem po zrzuceniu z wysokości dziesiątego piętra.

„Ale co to ma wspólnego z tytułem artykułu?” - mógłby ktoś zapytać. Otóż wielu historyków zgadza się, że jednym z istotniejszych powodów porażki hitlerowskich Niemiec było toczenie wojny na zbyt  wielu frontach. To samo robią nadchodzące konsole, tylko zamiast innych nacji, próbują podbijać nowe rynki, zapominając przy tym o swoich podstawowych zaletach.

Dotychczasowy urok konsol polegał na tym, że w przeciwieństwie do komputera, nie trzeba walczyć ze sprzętem – wsadzasz płytę i działa. Możesz również zanieść ją do kolegi, wsadzić płytę i dalej będzie działać. Sony już w poprzedniej generacji starało się podważyć tą zaletę sławetnymi, półgodzinnymi aktualizacjami firmware’u, ale najwyraźniej pamięć korporacji nie sięga tak daleko jak dwa-trzy lata wstecz, ponieważ nowy sprzęt jest jeszcze bardziej przekombinowany i bardziej uzależniony od relatywnie niepewnego czynnika jakim jest internet.

Nie zrozumcie mnie źle, sam używam Facebooka chociażby do promocji tego bloga, ale kiedy myślę „co chciałbym widzieć w mojej nowej konsoli”, przycisk „share” na pewno nie przychodzi mi do głowy jako pierwszy… Ani drugi. Podobnie jeśli chodzi o VoD, które oferują nie tylko główni dostawcy internetu i telewizji, ale również większość nowych telewizorów. Tutaj szczególnie ciekawi mnie polityka Sony, które też produkuje telewizory, więc w ten sposób robi konkurencje samym sobie.

O trybie reżysera lepiej już nawet nie wspominać, bo nie potrafię sobie wyobrazić, czemu ktoś chciałby zapraszać przypadkowych ludzi, by przejmowali kontrolę nad jego rozgrywką.

Pozostaje mieć nadzieję, że skoro na E3 producenci mimo wszystko powiedzieli też co nieco o samych tytułach wychodzących na konsole, to może nie zapomnieli się do końca w dołączaniu opcji o które nikt nie prosił i kiedy przyjdzie czas, na półki sklepowe trafią konsole gier wideo.

PS: Chciałbym przeprosić te dwie osoby (wliczając mnie), które czytają powyższego bloga, że piątkowy wpis nie pojawił się, ale jak mawiał Konfucjusz – „shit happens”. Czy też „remonts happen” w tym konkretnym przypadku. Tekst leży gotów do publikacji na moim pulpicie, ale żeby nie robić bur… bałaganu w planie wydawniczym, poczeka do następnego piątku.

dziki
18 czerwca 2013 - 18:46

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
19.06.2013 08:36
aszron
53
Centurion

To co autor chciałby widzieć w nowej konsoli? Trzeba się pogodzić z tym, że większość społeczeństwa korzysta z usług serwisów społecznościowych, dlatego Sony wyszło na przeciw temu faktowi i dodało swoje 3gr w ramach konsoli PS4. Trzeba iść z duchem czasu, a to obecnie jest najbardziej popularne i modne. Konieczność płacenia za grę online - no cóż, też mi się to średnio podoba. Jednak najbardziej pociesza mnie myśl o nowym PS+ oraz możliwościach Gaikai (Szkoda, że autor o tym nie wspomniał, może będzie możliwość grania w chmurze w gry z PS2 i PS3?)
Wszyscy biadolą, a mało kto rzuci ciekawymi pomysłami, co mogłaby zawierać nowa konsola od Sony. Wow, aktualizacje systemowe/patche to taki wielki problem, serio? Włączyć grę i pójść w międzyczasie zrobić kawę czy coś oszamać i już. A nie gapić się w ekran jak jakiś frustrat.
Jak czytam takie wpisy to przypomina mi się moja własna postawa dotycząca gier jRPG. Ciągle nie mogłem podarować twórcom, że mało jest klasycznych jrpg'ów z turowym systemem walki. Bo przecież KIEDYŚ bawiłem się przy tych wszystkich grach świetnie. Dzisiaj natomiast, kiedy próbowałem ukończyć Breath of Fire 4 na emulatorze FPse na komórce, to znużyła mnie ona niemiłosiernie w połowie. Non-stop losowe walki. To co kiedyś było "FANTASTYCZNE" obecnie potrafi zirytować :)

19.06.2013 09:34
tw.dziki
odpowiedz
tw.dziki
5
Legionista

Lepsze bebechy które zagwarantowałyby mi, że po dwóch latach gry nie będą chodziły w najwyżej 30fps i 720p? Wsteczną kompatybilność? Cholera, jak chcą pchać technologie do przodu, to niech dadzą możliwość stawiania serwerów dedykowanych na własnym komputerze. Generalnie rzeczy które wspomagają rozgrywkę, a nie od niej odciągają. Ewentualnie można po prostu obniżyć cenę, to też bym docenił.
I owszem, Gaikai brzmi ciekawie, ale na razie nie wiemy o nim za wiele, a w tym artykule starałem się skupić na tym co jest potwierdzone, a potwierdzone jest, że producenci konsol kładą nacisk na inne rzeczy niż gry.
A czekanie na update'y, autoryzacje i tym podobne, to dotąd była domena PCtów i powód dla którego wielu ludzi woli konsole. Tutaj kilka cytatów z pierwszego lepszego forum, na którym ktoś rzucił pytaniem "czemu wolicie grać na konsolach?":
"Consoles are easier to set up for me."
"Not worrying if a game works on your rig or not. etc.

Consoles its just shove the disc in, get something to drink, lay back and relax... "
"W/ a console I buy the console and that's pretty much all I need to know. I buy a pc I'm looking at all my options for components: which brands are better? ASUS, biostar, ATI, Nvidia? what OS to get? Vista, XP, 7, Mac, linux? should I spend more for better performance?"
"Console gaming is just so much more accessable. I'll game on my PC from time to time, but it really is never as smooth and much more of a hassle. People in general like simplicity. Modding a game may add alot to the experience, but the general public are not knowledgeable enough to partake in it anyways. Loading, dealing with comp specifications, keyboard vs. controller, OS compatability, computer location vs. TV loacation, comfort of computer chair vs. couch, Viewing on monitor vs. TV screen, dealing with massive game settings, crashes, freezes, messed up audio, messed up visual, abiity to trade used games in, buying used games for consoles can be cheaper, etc. Consoles are mostly plug and play, hassle free, simple, and get alot more attention. These are reasons."

To chyba wystarczy jako dowód, że przeciętny Kowalski(czy też Smith) nie kupuje konsoli dla lepszej grafiki. :P

PS: Dobre jRPGi wciąż można dorwać, tylko niestety trzeba się trochę naszukać. ;)