Niedosmażony kotlet z Gotham City - eJay - 3 listopada 2013

Niedosmażony kotlet z Gotham City

eJay ocenia: Batman: Arkham Origins
60

Nie będę ukrywał, że Batman: Arkham Origins już od samego początku miał u mnie pod górkę. Zmiana studia i oddanie pałeczki mniej doświadczonej ekipie z WB Games Montreal świadczyło bardziej o próbie odfajkowania ostatniej części trylogii niż stworzeniu czegoś nowego w uniwersum Mrocznego Rycerza. Nie przeszkodziło mi to jednak w zamówieniu gry przed premierą. Lubię postać Batmana, uwielbiam świat Gotham City i przede wszystkim bardzo ciepło wspominam poprzednie odsłony serii, z genialnym Arkham Asylum na czele. Nawet jeśli Origins miało być jedynie kropką kończącą historię starcia z szalonym Jokerem to i tak wierzyłem, że będzie to dobrze przyprawiony kotlet. A jednak...

Jason Statham cameo!

Origins jest kotletem – co samo w sobie nie jest złe jak wspomniałem – ale niedosmażonym. Pomyślicie pewnie, że jest źle, a sama gra trafiła do surowego jak zwykle eJaya, więc będzie ostro. Chciałbym poznęcać się nad tym tytułem, ale tego nie zrobię z prozaicznego powodu – udało mi się go ukończyć i nie było to wcale najgorsze doświadczenie, choć rozczarowujące na pewno. W pewnych momentach Arkham Origins sprawiało frajdę, aczkolwiek jest to w dużej mierze zasługa ludzi z Rocksteady, którzy przekazali Kanadyjczykom szablon na grę z Batmanem w roli głównej. Mowa tu zwłaszcza o jak zwykle porządnej mechanice walki z oprychami. Batuś w tej kwestii będzie zawsze dla mnie wzorem. Bo jest prosty, intuicyjny i nie wymaga do obsługi gamepada (klawiatura+mysz dają radę!).

Nie zawodzi również oprawa graficzna. Wyeksploatowany do granic możliwości silnik Unreal Engine 3 w gothamowskich realiach sprawdza się bardzo dobrze. O skoku jakościowym nie ma co prawda mowy (poprawiono pojedyncze detale tj. kostium głównego bohatera), ale artystycznie i jakościowo o fuszerce nie ma mowy. Jest elegancko. To samo z muzyką (autor – Christopher Drake), która w serii zawsze pieściła moje uszy. W Arkham Origins odzywają się okazjonalnie trochę zimmerowskie nuty z filmów Nolana, ale są to fajne nawiązania. W większości kompozycje mocno osadzone są w kimacie świąteczno-psychodelicznym. Bo sama akcja rozgrywa się w wigilię Bożego Narodzenia.

Arkham Origins jest więc grą dobrą, ale tylko w obszarze audiowizualnym oraz mechaniki walki. Do zalet dodałbym jeszcze przerywniki filmowe, nad którymi trochę popracowano (i dlatego są świetne). To akurat element, którego bardzo brakowało mi w Arkham City. Origins naprawia ten błąd, zachęcając gracza efektownym wstępem oraz wieloma scenkami animowanymi w trakcie fabuły. I to tyle jeśli chodzi o ekspozycję zalet, czas na zasadnicze pytanie...

Lutuj i patrz czy puchnie.

...dlaczego Arkham Origins jest znacznie gorszy od Asylum i City? Bo zabrali się za niego nieodpowiedni ludzie. Tytuł odstaje od swoich poprzedników głównie technicznie, przez swoje niedopracowanie. Origins najeżone jest sporą liczbą bardzo upierdliwych błędów. Jest to tyle zaskakujące, iż bazuje na tym samym silniku. W którymś momencie WB Games Montreal musiało się wyraźnie pomylić, gdyż nie przypominam sobie, abym w Asylum i City widział fatalną kolizję postaci oraz wpadającą w „czarną dziurę” sztuczną inteligencję (ludek zaczyna wirować dookoła własnej osi). Tego typu niedopatrzenia byłby jeszcze do zaakceptowania, gdyby dotyczyły nieobowiązkowych zadań pobocznych. Traf chciał, iż kilkukrotnie zawieszałem się na etapie realizacji głównej misji. A to postać, którą miałem przesłuchać zniknęła, a to boss zaczynał mi migać przed oczami, o losowym wysypywaniu się aplikacji do pulpitu nie wspomnę. Nie były to przypadki, część bugów powtarzała się notorycznie przy powtarzaniu danego fragmentu. Dodam, że gra zwiesza się przy odpalaniu trybu online, więc nie jestem w stanie przedstawić swoich wrażeń z rozgrywki sieciowej. Czekam na stosowną poprawkę.

Nowa odsłona kuleje też pod kątem fabuły. Do scenariusza trzeciej części zaproszono zupełnie nowych autorów, a Paul Dini, który zjadł zęby na tym uniwersum został odstawiony na boczny tor. I to niestety widać, gdyż samo zazębienie się historii jest średnio strawne. Nie mam wątpliwości, iż twórcy chcieli przy okazji Origins upiec kilka pieczeni na jednym ogniu. Opowieść o Mrocznym Rycerzu miała być nie tylko bogata, ale również odpowiednio mroczna. W rezultacie wyszedł z tego niemały chaos, gdyż poszczególnym wątkom brakuje nie tylko solidnego rozwinięcia, ale przede wszystkim siły.

UWAGA SPOJLERY!!!

W historię polowania na nietoperza wpleciono nie tylko pewien twist związany ze Czarną Maską, ale również początek „wątpliwej więzi” z Jokerem, konflikt z Bane'm, brak wiary u Alfreda w sens działań Wayne'a, trudną współpracę z Gordonem, namiastkę Wyroczni oraz wyjaśnienie, dlaczego Harley Quinn przeszła na stronę Jokera.

KONIEC SPOJLERÓW

Jest tego zdecydowanie za dużo, co paradoksalnie przełożyło się na smutną konkluzję – za mało tu genezy w genezie. Scenariusz jest zwyczajnie przeładowany i brakuje w nim odpowiednich akcentów. Ja ze swojej strony wolałbym skrypt prostszy, ale poprowadzony od A do Z. Tymczasem w AO jeden wątek kończy się na literze F, aby ustąpić miejsca innemu. I tak w kółko.

Konsekwencją tak pobieżnego potraktowania niektórych postaci są słabe walki z bossami. Nie ma w nich absolutnie niczego wyjątkowego (Anarky'ego, Birda lub Electrocutionera można pokonać w kilkanaście sekund), niespecjalne wrażenie robią także lokacje powiązane z tymi wydarzeniami. Tak słabe bitki nie dają jakiejkolwiek satysfakcji poza zaliczeniem zadania w dzienniku Batmana. Z kilkunastu starć bronią się właściwe dwa – z Deathstrokiem (sztampowe, ale bardzo hollywoodzkie) oraz Banem (zwłaszcza, iż jest to walka kilkuetapowa, ale zdradzać za wiele nie będę). Reszta to leszcze trzeciego sortu, które tylko przeszkadzają.

A tego jegomościa też zobaczycie.

Jak doskonale pamiętacie, w uniwersum Arkham umieszczono wszelakie sekrety, które aż chciało się odkrywać. Tym sposobem do anarchistycznej wizji zaproponowanej przez Jokera dołączał jeszcze jeden szaleniec – Edward Nigma. W poprzednich częściach był to wątek poboczny, którego ukończenie jednak popłacało (konfrontacje z Człowiekiem-Zagadka były ekscytujące). W Origins ten patent po prostu zmasakrowano i ograniczono do... zdobywania jakichś zielonych światełek na terenie miasta symbolizujących pakiety danych. Na usta ciśnie mi się jedno – to jest pójście na łatwiznę i olewactwo. Żeby chociaż jeszcze nagroda dla cierpliwych zdobywców była sensowna. Ale gdzie tam, po kilkudziesięciu sztukach darowałem sobie szukanie kolejnych, odpaliłem Youtube i obejrzałem rozwiązanie zagadki Enigmy. Ż-e-n-a-d-a. Choć jedno muszę twórcom przyznać – w przeciwieństwie do Arkham City „znajdźki” nie są porozstawiane co 10 metrów. To samo z zadaniami, których jest zauważalnie mniej, dzięki czemu rozgrywka jest bardziej płynna i uporządkowana.

Jako, że główną lokacją pozostało Arkham fani serii muszą szykować się na uczucie deja vu, gdyż spora część misji ma miejsce w starej dzielnicy, a doklejony obszar nie wygląda specjalnie porywająco. Warto dodać, że mapa została przedzielona absurdalnie długim mostem, który miał chyba za zadanie zatuszować niedoskonałość silnika w wyświetlaniu większych połaci terenu. Zdarzają się jednak miłe wyjątki w postaci wnętrz niektórych budynków. Przemierzanie banku, hotelu czy pokładu statku budzi większe zainteresowanie niż fruwanie po raz n-ty nad ulicami. Zwiększenie obszaru rozgrywki otworzyło również furtkę trybowi detektywistycznemu. Jest to jeden z jaśniejszych punktów Origins. Batman przemierzając miasto niejednokrotnie trafi na scenę zbrodni. Zbadanie pierwszych śladów pozwoli na rekonstrukcję przestępstwa i wskazanie winnej osoby. Pomysł ten bardzo mi się spodobał, aczkolwiek ma sporą wadę w postaci liniowości – większość zagadek kryminalnych rozwiązuje się sama, co po pewnym czasie staje się denerwujące. Przydałaby się większa swoboda, zwłaszcza w znajdowaniu dowodów.

Most w Arkham wygląda dobrze, ale jego pokonywanie po raz 1353344 bywa denerwujące.

Długo myślałem nad oceną, bo choć mamy do czynienia z tytułem w znacznym stopniu odstającym od poprzedników, niedopracowanym i pustym, to jednak przeszedłem go czerpiąc w wielu momentach niemałą radość. Aczkolwiek Arkham Origins trzeba nazwać sporym rozczarowaniem. Po dwóch świetnych pozycjach Batman dostał mocnej zadyszki. Klimat i pomysłowość gdzieś uleciały, a w zamian otrzymaliśmy gameplayową sztampę oraz fabularny bełkot. No i gratisowo masę błędów. Czy fani Mrocznego Rycerza powinni zainteresować się trzecią odsłoną? Odpowiem wymijająco – czekajcie na patche i przeceny.

Plusy:

- oprawa audiowizualna (jeszcze) cieszy oko
- wciąż udana mechanika walki
- tryb detektywistyczny
- mniej zadań niż w Arkham City, większa przejrzystość


Minusy:
- tona glitchy i błędów
- słabe (w większości) walki z bossami
- pretekstowa fabuła z masą zbędnych wątków
- kiepskie zagadki Enigmy
- nowa dzielnica Arkham jest nijaka

eJay
3 listopada 2013 - 15:07

Komentarze Czytelników (22)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
03.11.2013 17:33
NewGravedigger
odpowiedz
NewGravedigger
131
spokooj grabarza

dla mnie gra zasługuje na ocenę 5/10

nuda i bugi

03.11.2013 17:43
odpowiedz
zanonimizowany737870
70
Legend

Ehh o ile pierwsze info, że pojawi się nowy Batman było dla mnie fenomenalną wiadomością tak zbiegiem czasu i nowych materiałów mój entuzjazm spadał. Zmiana studia, zmiana aktorów głosowych oraz zabieg zaczęcia historii od początku spowodowały iż moje obawy się pogłębiły. Jak widać nie myliłem się pomimo, że moim znajomi się napalają ewidentnie widać iż już to nie jest ten sam batman. Słabe oceny recenzentów jak i graczy pokazuje w jakim złym kierunku poszli producenci.
Do tego jeszcze zaprzeczenie do rdzennej serii Arkham

spoiler start

Joker to tak naprawdę Czarna Maska czyli ktoś taki jak Czarna Maska nie istniał lol. Zakończenie z tego co słyszałem wskazuję na sequel

spoiler stop

Vader25 - O byś miał rację. Już kiedyś Conroy wspominał o kolejnym projekcie właśnie przy tym jak dali info o zmianie aktorów. Mam nadzieję na trzecią normalną część w starym stylu Arkham. Został wątek z Azazelem czy tym kolesiem od Twarzy.

03.11.2013 21:09
odpowiedz
michellino
51
Pretorianin

Kompletnie się nie zgadzam. Grę właśnie skończyłem, a że na gorąco dopiero co dokonałem wpisu na gry-online, tu pozwolę sobie moją opinię po prostu wkopiować. Oto ona.
Gra - REWELACYJNA. Uczta zajęła 22h. Zacznę od technikaliów, bo bug-hejt na B:AO jest niesamowity. Buga miałem słownie jednego, tj. zablokowaną jedną z wież Enigmy, który to problem został zlikwidowany ostatnią łatką. Tyle. Teraz meritum. Grę powszechnie obrzucono zarzutem wtórności. Tak, ale ostrożnie - każdy element uległ owszem ewolucji ale mnożąc wartość samego produktu nie zaś deprecjonując. B:AO rozwija mechanikę i pomysły poprzedniczek, zaś rozwiązania doskonałe po prostu wdraża. Gdyby jednak zapomnieć, że to gra numer trzy i zestawić B:AO na jednej płaszczyźnie z pozostałymi częściami B:AO stanowi tytułu absolutnie najlepszy z całej trylogii. Kosmiczne plusy to: 1) fabuła wątku głównego, 2) opcjonalne acz dopracowane wątki pobocznych postaci, 3) zmieniony główny bohater, który jest esencją wszystkiego co najlepsze w postaci batmana (tak projektowo jak i charakterologicznie), 4) rewelacyjne i zróżnicowane oraz niesamowicie filmowe walki z bossami (wielka pomysłowość, wielka satysfakcja oraz świetna choreografia starć), 5) a jeżeli już przy bossach jesteśmy to dodam jeszcze - znakomite dialogi (ogrmony deficyt we współczesnych grach) oraz renderowane i kapitalnie wyreżyserowane cutscenki, płynnie wkomponowane w akcję, 6) świetna grafika oraz dopracowana w moim przekonaniu sfera kodu w zakresie płynności poruszania się po mieście (zero przycięć - co przy silniku Unreal w ogóle jest sztuką samą w sobie). Teraz plusy oczekiwane: 1) dopracowane, piękne, pełne detali lokacje, 2) ponure industrialne Gotham z nutą art deco, uśpione w w cudownie animowanej śnieżnej zamieci i zimowej mgle, 3) nastrój, nastój i jeszcze raz nastrój 4) muzyka, muzyka i jeszcze raz muzyka. Czy czegoś mógłbym jeszcze sobie jeszcze zażyczyć? Może tylko jednego - misji w batmobilu. Misja ta mogłaby być nawet misją tunelową, tj. opartą o mechanikę ścigałki a nie sandboxa. No i sam batmobil, a w zasadzie jego projekty i fragmenty konstrukcji znajdujące się w jaskini Batmana - brawo! Nowi Twórcy zdecydowanie wiedzą o co chodzi w tym uniwersum i co w nim najlepsze. Pełne 10.

03.11.2013 21:25
odpowiedz
riks
39
Chorąży

Wszyscy mówią o nowym Batmanie od Rockstady który zapewne odbędzie się w czasach "Year One" co by mnie bardzo cieszyło jednak jarałbym się chyba jeszcze bardziej jakby się okazało, że robią Żółwie Ninja w takim stylu... :)

03.11.2013 22:37
kęsik
😉
odpowiedz
kęsik
96
Legend

DB Mafia, straszną głupotę tam w tym spoilerze napisałeś.

spoiler start

Joker to nie Czarna Maska, tylko się za niego przebrał. Prawdziwa Czarny Maska (Roman Sionis) jest normalnie w grze. I nie, zakończenie według mnie nie wskazuje na sequel (chyba, że chodzi ci o sequel Arkham City), w zakończeniu już wszyscy gadają o tym, że Blackgate nie daje rady i potrzebne jest Arkham Asylum.

spoiler stop

Wszyscy mówią o nowym Batmanie od Rockstady który zapewne odbędzie się w czasach "Year One" co by mnie bardzo cieszyło

No chyba nie, to już ten Batman jest inspirowany "Year One". Na co kolejny pre-quel? Na co drugi raz mamy oglądać początki Batmana? Przecież to bez sensu, zastanów się. W Origins mamy początki Batmana i co w następnej grze mamy mieć początki początków Batmana? Kolejny Batman od Rockstady będzie zapewne kontynuacją Arkham City.

A co do do oceny AO, to 6 może trochę za nisko, ale zdecydowanie jest to najgorsza część serii Arkham i bardzo duży zawód. Widać, że nowi twórcy poszli na skróty i nie ogarnęli dobrze tego tematu. Bardzo dużo rzeczy w tej grze nie zagrało co niestety widać, i co nie mogło pozwolić jej na zdobycie podobnego uznania jak AA i AC.

Nowi Twórcy zdecydowanie wiedzą o co chodzi w tym uniwersum i co w nim najlepsze. Pełne 10.

Chyba upadłeś na głowę.

04.11.2013 10:03
odpowiedz
kenaz
32
Centurion

Recenzencie, czemu tyle razy pokonywałeś most? przecież są punkty Fast drop. Moment i jesteś po drugiej stronie mostu...
Co do bugów...
Jak dobrnąłem do 18% przy restarcie do checkpointa Batman wylądował poza planszą - nic nie mogłem zrobić (spadałem w pustkę), zacząłem gre od nowa. Przy 19% (w zupełnie innym już miejscu) stało się to samo. Nie mam cierpliwości na trzeci raz.... może za rok. A bugów jest cała masa... blokujące sie postacie przeciwników (np. bandzior cały czas idzie w strone ściany stojąc tuż przed nią:)), wieża Enigmy...

Także moja przygoda z AO skończyła sie w hotelu.. :( mimo że gra nie powala to żal mi, że nie mogłem jej ukończyć.

04.11.2013 10:09
eJay
odpowiedz
eJay
189
Quaritch

gameplay.pl

kenaz-->Most pokonywałem z uwagi na zadania tam się znajdujące (przestępstwa w toku, znajdźki Enigmy). Owszem, jest fastdrop, ale tu wkracza drugi aspekt monotonii - oglądanie filmiku z Batwingiem przez ileś tam sekund. Nuda ;) Chyba sami twórcy byli tego świadomi, skoro wprowadzili ten mechanizm do i tak niedużego świata gry.

04.11.2013 10:52
sekret_mnicha
odpowiedz
sekret_mnicha
202
fsm

GRYOnline.plTeam

A już było mi smutno, że nie zaliczę Batmana w tym roku, bo przecież seria Arkham jest taka super. Teraz jest mi smutno, że nie do końca wyszło. Zagram zgodnie z zaleceniem pana recenzenta - za jakiś czas i za mniej kasy :)

04.11.2013 11:15
nagytow
odpowiedz
nagytow
146
Firestarter

Jak tylko okazalo sie, ze to nie Rockstedy pracuje nad nowym Batmanem, pisalem, ze bedzie zle. Pomylilem sie, bo tragedii nie ma. Gra jest dobra, jednak tle dwoch poprzedniczek wypada slabo.

Glowne zarzuty to oczywiscie bugi, ktorych jest wiecej niz w AA i AC razem. Strasznie denerwuje, ze czasem cele misji znikaja z mapy i nie wiadomo co z soba zrobic. Po pierwszym bossie utknalem, bo wszystkie drzwi byly zamkniete i trzeba bylo resetowac gre.

Oprocz tego nie podoba mi sie uzycie tej samej mapy. Na poczatku wrazenie bylo pozytywne, bo zobaczylem lokacje przed ich zniszczeniem w AC, jednak szybko sie to zmienilo na rozczarowanie. Kiedy wchodzi sie do kolejnej duzej sali ze standardowymi gargulcami pod sufitem i kratkami na podlodze, jedyna mysl, ktora przychodzi do glowy to "to juz bylo". Gotham jest duzo wieksze, niz teren w grze, mozna miec wrazenie, ze Batman operuje tylko na tym malym wycinku miasta.

Jest tez troche niescislosci, jak niektore gadzety, do ktorych dostep ma sie od razu, a ktore w AC trzeba zdobywac/odblokowywac itp.

Juz w AC zagadki Riddlera byly dziwne, a mapa zielona od znacznikow. Tutaj tez jest ich duzo, jednak uzasadnienie fabularne jest kretynskie.

Na plus jest oczywiscie klimat, to wciaz ten sam dobry Batman. Walki z bossami sa urozmaicone i ciekawe. Mimo wszystko gra sie bardzo przyjemnie, a swoista nostalgia i mozliwosc zobaczenia poczatkow bohaterow AA i AC jeszcze ta przyjemnosc zwieksza.

7/10 przy zalozeniu, ze bugi znikna.

04.11.2013 15:31
odpowiedz
zanonimizowany737870
70
Legend

kęsik - Przyjąłem wersje znajomego najwidoczniej, albo jest deklem, albo nie rozumie w co gra. To jest tak jak się napalisz na grę i przechodzisz ją bez wczucia się w nią. Jeżeli Czarna Maska istnieje to dobrze.

Juz w AC zagadki Riddlera byly dziwne, a mapa zielona od znacznikow. Tutaj tez jest ich duzo, jednak uzasadnienie fabularne jest kretynskie.
W Arkham Asylum było lajt jeśli chodzi o zagadki. Znów właśnie w Arkham City dobnie przesadzili. Wdupcenie 400 i ich wszystkie zdobycie znacznie przewyższało czas otoczki fabularnej. Kiedyś pytałem o czas jednego z wymiataczy trofeów na PS3. Odpowiedział, że dokładnie nie pamięta, ale około 10-12 godzin :|.

Mimo wszystko korci mnie aby w nią zagrać, ale raz kasy brak, a dwa ma być trzecia cześć rdzennego Batmana, więc może lepiej się wstrzymać, a tą część po prostu sobie odpuścić.

04.11.2013 16:43
claudespeed18
😉
odpowiedz
claudespeed18
150
Liberty City Finest

czekajcie na patche i przeceny oraz wersję GOTY, wtedy można brać :)

póki co nawet w Asylum nie gościłem(no prócz wersji LEGO ;p) a mam do końca roku sprawdzić tę fenomenalną grę

04.11.2013 20:59
odpowiedz
janosik6
57
Pretorianin

Jedyny bug jaki miałem przez całą grę to ten w wieży Enigmy. I jak dla mnie Arkham Origins jest najlepszą częścią, najgorszą zdecydowanie Arkham City.

05.11.2013 07:21
odpowiedz
mafioso12
73
Konsul

[up] A to niby z jakiego powodu?

05.11.2013 09:22
😉
odpowiedz
krkms1
7
Junior

Też się udzielę, głównie dlatego, że: "sama gra trafiła do surowego jak zwykle eJaya" i spodziewałem się co najmniej linczu. Nic czego nie dało by się nie zauważyć nie zostało przedstawione. Po pierwsze czy ja wiem czym Warner Bros przez swoje "mniejsze doświadczenie" robi w jakkolwiek słabszym dane stopniu produkcje?
Batman. Pierwszą częścią którą katowałem 2 dni i 3 noce było Arkham City i było ono na tamten czas znakomite (a propo - nie dam rady zrozumieć jak w tego typu pozycję można grać NIE na klawiaturze i myszy... mam konsole... nie da rady... poprostu nie). Arkham Asylum, którego skąd inąd przeszedłem nie dawno przed premierą Origins nie zrobił na mnie wbrew pozorom pozytywnego wrażenia, pewnie przez wrażenie klaustrofobii w porównaniu do całego "miasta". Wg. mnie Origins jest po prostu dobrą kopią City z nowymi misjami i wątkami pobocznymi, które nawiasem mówiąc są bardziej wplecione w fabułę. A Enigma np. kontroluje wierzę, więc koniec końców kwestia zagadek zostaje rozwinięta (w ten na dole po prawej - też po rozwaleniu ściany i zchakowaniu panelu, zaraz po tym jak w oknie wysuwały się kraty i trzeba było wyrwać kratkę u góry, nie mogliście się wspiąć do szybu... ?). Wątpliwości nie ulega fakt znikania >Lizarda< i crash gry, co do innych problemów - u siebie nie zaobserwowałem. Co do grafiki również wyczuwam znaczną poprawę wizualną nie okupioną kosztem wydajności. Oskryptowanie fabuły było tak oczywiste, że o jakimkolwiek rozwoju mechaniki gry można było zapomnieć od samego początku - łóżko szpitalne w jaskini było chyba najbardziej dobijające. Chociaż nie - głos Jokera. Tego się na prawdę nie dało wytrzymać... Nie mniej same wątki nie były wcale takie zawiłe i wykonując zadania "po kolei" główne, poboczne, główóne itd. splatały się w w miarę logiczne rozwinięcia i dla odbiorców nie zapoznanych z fabułą pierwowzorów przedstawiała początki okoliczności i sytuacje w których Batman narobił sobie wrogów. Szkoda tylko, że wszystko rozegrało się w jedną noc...
Reasumując pozycja ciekawa jesli ktoś nie chce po raz czwarty przechodzić Arkham City zawsze można odpalić Origins.
Jak dla mnie nie tyle "Nie|dosmażony" co podany z purée i surówką zamiast kapusty.

05.11.2013 10:37
odpowiedz
floncik1991
55
Centurion

Jestem chyba z tej nielicznej grupy, którym Arkham Origins bardzo się podoba. Naprawdę, nie mam się do czego przyczepić. Gra mi nie bugowała, śmiga na ultra, grało się bardzo przyjemnie. Dla mnie na równi z AC i AA - po prostu Batman :):):)

05.11.2013 13:18
odpowiedz
komenty
66
Senator

Mniej zadań niż w Arkham City to dla mnie minus. Zadania poboczne były dość pomysłowe i klimatyczne. Z tego też względu odpuszczam sobie ją na razie, kupię jak będzie za 10 euro.

05.11.2013 19:40
odpowiedz
Dzienciou
106
Konsul

Pod artykułem podpisuję się obiema rękami i nogami. Brakowało mi znajdziek tematycznych (związanych z lore batmana) bo były to chyba jedyne znajdźki w historii gier, które przyjemnie mi się zbierało. Raził też trochę voice acting. Zagrany był świetnie ale... naleciałości Ezio/Criss oraz brak Hamilla pozostawiały niesmak. Druga rzecz to wydaje mi się, że w B:O jest dużo więcej walki.

19.11.2013 13:53
Harry M
odpowiedz
Harry M
135
Master czaszka

Gra nawet fajna i fabuła tez, ale zdecydowanie za duzo bugów i zbyt łatwe walki z bossami. Czuję spory niedosyt. 7/10.

14.04.2014 00:47
odpowiedz
plebanx11
1
Junior

Moim zdaniem Arkham Origins ma tylko jeden problem, nudne misje poboczne. Wszyscy zachwalają pod niebiosa Arkham City i Asylum, ale w zasadzie obydwie miały swoje problemy, część z nich w Origins nie istnieje. Z tą grą jest problem, bo faktycznie niewiele się zmieniło, z drugiej strony nie znaczy to że jest zła. Fabuła nie jest ciekawa? Na pewno bardziej mroczna, być może nie tak symboliczna jednak na pewno interesująca. Zwrot akcji pojawia się w fajnym momencie i mimo, że mozna się go domyśleć to dobrze buduje napięcie. W ogóle sam wątek Jokera, pierwsze spotkanie z Batmanem. Moim zdaniem pod pewnymi względami jest lepsza niż Arkham City a już na pewno bije na głowę przeciętną fabułę Asylum. Wreszcie w walkach z bossami nie mamy minigierek. W Arkham City poza pojedynkiem z Mr Freezem było tak sobie. Tutaj wyłamują się pojedynki z Deathstrokiem, Firefly, Banem. Na pewno są o niebo lepsze od starć z Asylum.( uderz batarangiem w głowę i odskocz na bok). Biorąc pod uwagę,ze to pierwszy Batman tego studia warto byłoby dać im jeszcze szanse.

22.10.2014 22:29
odpowiedz
B-Keey
32
Pretorianin

Fabuła nareszcie nie zalatuje tandetą , bardziej mroczna podchodzi trochę pod kryminał .

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze