Call of Duty uczy(ło) historii czyli wakacje z laptopem - DM - 2 grudnia 2013

Call of Duty uczy(ło) historii, czyli wakacje z laptopem

Call of Duty 2 - lądowanie na Pointe du Hoc


Słysząc "Call of Duty" - automatycznie kojarzą nam się najnowsze odsłony: Ghosts, Black Ops,  Modern Warfare, galopująca, pełna fantazji fabuła, ciągle ta sama grafika. Niektórzy powoli zapominają, a młodsi mogą nawet nie zdawać sobie sprawy, że seria CoD zaczynała od chwilowej fali popularności na filmy, gry o drugiej wojnie światowej i oparta była w pewnej części na faktycznych wydarzeniach czy lokacjach. To co? Mały Top10 etapów z Call of Duty 1 i 2? :)
Nieee...blehh...! Spójrzmy na nie z innej strony. Właściwie to z całkiem bliska...


Otwieramy laptopa, są dwie ikonki: Call of Duty, Call of Duty 2, o - jest też Medal of Honor Allied Assault (przyda się). Intro z CoD 2 nadal wygląda nieźle, grafika z CoD 1 trochę bardziej się  zestarzała. Czy aż tak blisko mieliśmy na te gry patrzeć? Nieeee...


Zamykamy klapę laptopa. Laptop do torby. Torba do bagażnika. Druga torba do bagażnika. Zamykamy klapę bagażnika. Ruszamy. Po około 12 godzinach czas na nocleg. Jesteśmy na północy Francji. Niedaleko za nami Belgia, niedaleko nad nami kanał La Manche. Croissanty na śniadanie i ruszamy dalej. Tym razem z ograniczeniem prędkości. Po kilku godzinach jazdy francuskimi autostradami - dojeżdżamy do kolejnej bramki poboru opłat, tym razem chodzi tylko o przejazd przez most.

Pont du Normandie - most przez który wjeżdżamy do Normandii


Wjeżdżamy na przepiękny i okazały Pont de Normandie nad Sekwaną - po chwili jesteśmy w Normandii! Mija następna godzina jazdy i meldujemy się w naszej kwaterze/bazie, na klimatycznej farmie, niedaleko stolicy regionu - Caen. W Call of Duty 2 mamy wprawdzie misje pod szyldem "Bitwa o Caen", ale dzieją się one w mniejszych, okolicznych miasteczkach.
Było późne popołudnie, gdy w końcu ochłonęliśmy trochę po podróży - za mało czasu by rozpocząć konkretne zwiedzanie - wystarczająco dużo jednak, by odwiedzić pewne ważne miejsce, jakieś 10 minut drogi od naszej “bazy”.

Most w Benouville


Włączamy Call of Duty. Choć od tego miejsca rozpoczęła się Inwazja, to gra pokazuje nam je dopiero gdzieś w swojej połowie, wczytujemy save'a. Razem z kapitanem Price'm - zaczynamy w wiosce Benouville - by opanować most na rzece Orne. Most nazwany później - Pegasus (od naszywki na brytyjskich mundurach). Pegasus był pierwszym zdobytym przez aliantów miejscem, tam poległ też pierwszy aliancki żołnierz w czasie Inwazji.

Most w grze i dzisiaj


W grze - tak jak było w rzeczywistości - lądujemy szybowcem, w nocy,  dosłownie metry od mostu, by zacząć  akcje i szybko zdobyć wyznaczony cel (zaskoczeni Niemcy zdołali się bronić przez jedynie 10 minut). W pewnym momencie musimy użyć niemieckiego działa by zniszczyć wrogi czołg. To też jest oparte po części na faktach. Szeregowy Parr rzeczywiście użył wrogiej armaty, by zniszczyć wieżę ciśnień, z której ktoś kierował ogniem w czasie prób odbicia mostu, w ciągu dnia. Sama obrona i walka z czołgami w drugiej części misji, aż do przybycia posiłków, jest również autentyczna (choć pomoc przybyła dopiero o 17.00 a nie po 5 minutach).

Most w grze i dzisiaj

Dość dobrze oddano miejsce akcji, choć most w grze wydaje się ciut za długi i za szeroki w stosunku do zdjęć z epoki. Być może w czasie wojny kanał był węższy i most trochę krótszy, albo to wina FOV gry. Jego wygląd jest za to dość dobrze zrobiony, mamy też słynną Gondree Cafe, której właściciele to oficjalnie, pierwsi wyzwoleni ludzie spod niemieckiej okupacji.
Dziś na kanale jest już nowy most, a ten historyczny - stoi kilkadziesiąt metrów dalej, na terenie muzeum Pegasus Memorial. Cały czas można też napić się kawy w Gondree, zwanej teraz Pegasus Bridge Cafe, zachowano też armatę, z której strzelał Parr.

Kawiarnia Gondree w grze i dziś


Zamykamy CoDa i laptopa. Pierwsze miejsce w Normandii zaliczone.


Nazajutrz - wyjazd z samego rana autostradą wzdłuż wybrzeża. Mijane po drodze brązowe tablice, oznaczające atrakcje turystyczne, przyprawiają o szybsze bicie serca. Juno, Omaha Beach, Point du Hoc, Carentan, mijamy je jednak i jedziemy dalej - do miejsca gdzie wszystko zaczęło się dla Amerykanów, małego miasteczka - St. Mere Eglise.


Otwieramy znowu laptopa - tak właśnie zaczyna się pierwsze Call of Duty. Jako spadochroniarz ze 101st Dywizji Powietrznodesantowej zdobywamy pierwsze wyzwolone miasteczko w czasie Inwazji - St. Mere Eglise. Walczymy wśród płonących domów, w ich wnętrzach, na ulicach - niszcząc niemieckie działa przeciwlotnicze. Podobnie jak w przypadku mostu Pegasus, miasto zdobyto bardzo szybko, jednak później Niemcy starali się je odbić kontratakując, co również ujęto w grze, gdy w kolejnych misjach walczymy w ciągu dnia, odpierając atak wrogich czołgów i żołnierzy. Walki skończyły się wraz z przyjazdem alinackich czołgów, 7 czerwca, które w końcu dotarły z plaży Utah.
Walcząc w nocy, widzimy charakterystyczny dla miasteczka kościół. Z jego wieży zwisa jeden ze spadochroniarzy. Fantazja twórców gry? Nie - wszak wisi on tam (jako manekin) - do dziś.

John Steel w grze i pamięć o nim dzsiaj


To szeregowy John Steel, który miał pecha i zawisł na kościele. Sfrustrowany, mógł tylko obserwować jak jego koledzy walczą, giną. Prawie ogłuszony od dźwięku kościelnego dzwonu, postrzelony w stopę - został wzięty do niewoli. Szybko jednak (po dwóch dniach) z niej uciekł, dołączył do swojego oddziału i w końcu walczył z nim w Normandii. Epizod ten możemy obejrzeć w filmie "Najdłuższy dzień" na podst. książki o tym samym tytule.

Walki wokół kościoła w St. Mere Eglise


St. Mere Eglise i sam kościół to najsłabiej odtworzone miejsca w Call of Duty. Kościół wygląda zupełnie inaczej, o wiele za niski, z wymyśloną okrągłą wieżą, jest dziwnie połączony z innymi budynkami, by gracz nie miał za wielkiej swobody. W multiplayerowej mapie dołączonej do Call of Duty 2, mamy o wiele lepszy i bliższy oryginałowi wygląd budynków, ulic - kościół jednak nadal wygląda dziwnie, inaczej niż w CoD1 ale ponownie odmiennie niż w rzeczywistości.

Kościół w St. Mere Eglise w grze CoD 1 i dziś


Dziś to małe francuskie miasteczko jest jednym z głównych punktów odwiedzin D-Day Tour. Tętni od amerykańskich turystów, udekorowane barwami aliantów, na każdym kroku przypomina o swojej historii. Kluczowe do odwiedzenia miejsce, to muzeum poświęcone spadochroniarzom z 82nd i 101st dywizji. Pełne pamiątek, eksponatów, oryginalnych samolotów, broni, mundurów - zadziwia również samym budynkiem, którego dach przypomina czaszę spadochronu. Na wizytę w malutkim St. Mere Eglise zdecydowanie warto zarezerwować dużo czasu.

Muzeum poświęcone amerykańskim spadochroniarzom


Następna misja w grze to podróż samochodem, zakończona w pobliżu miejscowości St. Marie du Mont. Po drodze mijamy większą wioskę, nie mamy informacji jednak czy to rzeczywiście miało być St. Marie. W każdym razie zbiór klocowatych budynków nie przypomina małej i cichej wioski z kościołem na środku, gdzie swą pierwszą noc w Normandii spędził kapitan Winters i jego kompania braci.

Łódź desantowa na Utah Beach


Bez otwierania komputera - bo gra nie oferuje nam takiej misji - ruszamy w kierunku morza i docieramy do Utah Beach. Najbardziej zaskakuje tablica na dojeździe do plaży, informująca, że właśnie opuszczamy Francję i wjeżdżamy na terytorium Stanów Zjednoczonych. Na miejscu możemy zobaczyć oryginalnie zachowane łodzie desantowe, zapory, które były na plaży, pomnik ku pamięci żołnierzy. Sama plaża wygląda dziś zupełnie normalnie, miejsce do spacerów, nielicznych plażowiczów. Udajemy się kawałek dalej na wschód i docieramy na skraj... Omaha Beach. Na razie jednak kierując się do francusko brzmiącego miejsca: Pointe du Hoc.

Żołnierze przy Pointe du Hoc


Znowu przed ekranem - uruchamiamy Call of Duty 2. Wczytujemy jedną dalszych misji w grze - gdzie wcielamy się w amerykańskiego Rangersa. Razem z nim, lądujemy w Pointe du Hoc, by po mozolnej, 30. metrowej wspinaczce na pionowo stromym klifie, przekonać się, że cel misji - czyli bateria niemieckiej artylerii została z tego miejsca zabrana. Szybki wymarsz w okoliczne tereny i znajdujemy zaginione działa, wysadzamy je i wracamy by zdobyć resztę bunkrów na klifie.

Bunkry na Pointe du Hoc w grze i dziś

W czasie D-Day wszystko odbyło się w zasadzie tak samo. Drugi Batalion Rangersów musiał atakować sam, bo Piąty zbłądził i wylądował na plaży Omaha. Żołnierze rzeczywiście zobaczyli puste miejsca po działach i dopiero złożone z małych grup patrole, odkryły i wysadziły armaty, odbyło się to chyba jednak po zdobyciu większości bunkrów na wybrzeżu. Cały teren był wcześniej mocno bombardowany przez lotnictwo, stąd pełno było lejów po bombach lotniczych. Gra nie ukazała kilku słabych kontrataków, których próbowali Niemcy w ciągu dnia, aż do 8 czerwca, kiedy do Rangersów dołączyły spore siły z Omahy.

Charakterystyczna skała przy Pointe du Hoc


Dziś Pointe du Hoc to jedyne miejsce, które zostało zachowane w nienaruszonym stanie. Pozostawiono ruiny niemieckich bunkrów, wszystkie leje po bombach, pociskach, miejsca po zabranych działach. Wszędzie możemy wejść, zajrzeć - robi to ogromne wrażenie! Dzięki temu chyba (po części), Call of Duty 2 rewelacyjnie pokazuje miejsce inwazji Rangersów. Zaczynając od charakterystycznej, spiczastej skały wystającej z morza, wysokości wspinaczki, po wszelkie umocnienia, leje, bunkry - kończąc na dość dobrze oddanej odległości między skrajem klifu a pierwszymi budynkami, polami. Poprawiona grafika w drugim CoD, tekstury - również przyczyniają się do bardzo dobrego efektu. To zdecydowanie najlepiej zrobiony etap z całej kampanii D-Day w Call of Duty. Filmową wizje możemy zobaczyć ponownie w obrazie  "Najdłuższy dzień".

Tereny Pointe du Hoc w grze i dziś


Zamykamy na chwilę laptopa, żegnamy się z grą Call of Duty. To wszystkie misje jakie pokazała, dotyczące normandzkich plaż i spadochroniarzy. Jak na czasy, w których gry powstały - są bardzo dobre, w większości pokazują dość dobrze i autentycznie tamte miejsca, wydarzenia i zdecydowanie warto zagrać w nie nawet teraz.


Nie żegnamy się jednak jeszcze z Normandią. Obok ikonki CoD mamy przecież Medal of Honor: Allied Assault. a jadąc kilka minut samochodem z Pointe du Hoc - docieramy nad Omaha Beach.
Scenę z gry zna każdy na wylot, czy grał w "Medala" czy nie - ponieważ MoH: AA dokładnie odtwarza słynną scenę z filmu "Szeregowiec Ryan", który odmienił kino wojenne, i razem z serialem "Kompania Braci” przyczynił się do tego, że produkcje takie jak: Call of Duty , Medal of Honor czy Brothers in Arms w ogóle powstały.

Plaża Omaha w Medal of Honor: Allied Assault


Plaża Omaha rozciąga się przez kilka miejscowości: Vierville, Saint-Laurent, Colleville, Sainte Honorine des Pertes. Nie ma tam już jednak zbyt wiele śladów po dramatycznych walkach, plaże wyglądają inaczej, kamieniste wybrzeże zostało wysadzone przez inżynierów zaraz po lądowaniu, wioski się rozrosły. Wszędzie możemy jednak znaleźć pełno pomników, pamiątkowych tablic, większych i mniejszych muzeów, a odłamki i inne przedmioty z wojny, znajdowano w piasku jeszcze nawet w 1988r.


Jest jednak coś wyjątkowego, w miejscowości Colleville sur Mer, co robi powalające wrażenie. Położone z widokiem na Omaha Beach - doskonale oddaje dramatyzm tego miejsca. To amerykański cmentarz wojenny, terytorium również należące do USA, gdzie spoczywa prawie 10 tysięcy żołnierzy.
Pierwsze, współczesne  sceny z "Szeregowca Ryana" nie oddają jak niezwykłe i rozległe jest to miejsce... "Las" jednakowych krzyży wydaje się nie mieć końca, co najbardziej zadziwia jednak - to jak równo względem siebie są one ułożone, niezależnie od krzywizny terenu. Każdy jest idealnie ustawiony względem drugiego, bez żadnych odchyleń nawet na milimetry. Drugą perfekcją jest trawa, przypominająca bardziej najdroższy dywan, idealnie równa, idealnie miękka, bez żadnej skazy.


Tak jak St Mere Eglise - miejsce pełne jest amerykańskich turystów, tu jednak wszyscy zachowują powagę, skupienie, spacerują alejkami lub między krzyżami, czasem szukając konkretnego grobu swojego bliskiego. Na krzyżach bardzo łatwo znaleźć polsko brzmiące nazwiska, złotymi literami wyróżnieni są odznaczeni Medalem Honoru, z odpowiednim szacunkiem pochowane są również szczątki nie dające się zidentyfikować ("Here rests in honored glory a comrade in arms known but to God")

Amerykański cmentarz naprawdę robi niesamowite wrażenie, jeszcze większe niż oglądanie po raz pierwszy lądowania Rangersów w filmie Spielberga czy przechodzenie I etapu w Medal of Honor: Allied Assault. Ochłonąć możemy dopiero na parkingu, gdzie można popatrzeć na Amerykanów, z trudem wsiadających do ciasnych Clio czy Kangoo z wypożyczalni i walczących z manualną skrzynią biegów :)

Manewr z filmową misją w MoH powtórzono w pierwszym Call of Duty, gdzie tak samo dokładnie odtworzono przybycie do Stalingradu -  z początku filmu "Wróg u bram".


Zwiedzając plaże Normandii docieramy jeszcze do miejscowości przy Gold, Sword i Juno Beach. Na uwagę zasługuje miasteczko Arromanches, gdzie nad morzem zalegają olbrzymie elementy konstrukcji sztucznego portu. Wszędzie natkniemy się również na sporo pomników, tablic pamiątkowych, niewielkich muzeów. Plaże zdobywane przez Brytyjczyków i Kanadyjczyków nie są aż tak popularne w popkulturze, ale oczywiście też warto na nie zajrzeć.

Pozostałości po sztucznym porcie w Arromanches

Czy Call of Duty mogło/może nas uczyć historii? Przy pierwszym i powierzchownym kontakcie, by tylko sobie postrzelać i przejść etap - na pewno nie, ale myślę, że może być bardzo dobrym powodem i zachętą, by poszerzyć swoją wiedzę w temacie jaki prezentuje. Gra daje nam wszystko co trzeba: prawdziwe wydarzenia, prawdziwe lokacje - czasem świetnie oddane, parę smaczków do wyłowienia - od nas zależy tylko czy zechcemy później poczytać o tym w co właśnie zagraliśmy, posłuchać, obejrzeć. Do dyspozycji mamy naprawdę rewelacyjne książki autora Kompanii Braci - Stephena Ambrose'a: "D-Day", "Most Pegasus", "Obywatele w mundurach" (nie wspominając o licznych filmach dokumentalnych na kanałach tematycznych). Pełne wspomnień i relacji weteranów - mają równie wartką akcje, co kampanie w grze komputerowej.  

Reichstag w Call of Duty: World at war
źródło: callofduty.wikia.com

Choć mój tekst i wycieczka dotyczyły tylko Normandii, to zdaję sobie sprawę, że seria (części oparte o drugą wojnę światową)  przedstawiała o wiele więcej historycznych lokacji i wydarzeń - choćby świetnie pokazany Reichstag czy Brama Branderburska w Berlinie - w Call of Duty: World at war. Całej reszty niestety nie zwiedziłem - nie wnikałem zatem za bardzo w ich szczegóły, nie ukrywam też, że moje zainteresowania krążą najbardziej wokół D-Day i US Army.


Osobiście czekam, aż twórcy zdecydują się na coraz bardziej popularny dziś restart serii - i pokażą nam Call of Duty w next-genowej oprawie, za to z dawną tematyką i fabułą, osadzoną w czasach realnych, dawno nie widzianych w grach, konfliktów.   


ps
Oczywiście element otwierania laptopa i spoglądania na etap w grze, przy każdym przystanku, to mała fikcja literacka. :)


Śledź, polub mojego bloga na Facebooku!
KLIK

DM
2 grudnia 2013 - 14:51

Komentarze Czytelników (31)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
02.12.2013 20:09
Quarez
odpowiedz
Quarez
49
PC Gamer

Na prawdę świetny wpis ! CoD i CoD 2 to zupełnie inne gry od tych, które znamy dziś, a które jedynie odziedziczyły
wspólną nazwę. Najbliższym wybawieniem dla fanów WW II (sam się do nich zaliczam) będzie nowy Brothers in Arms. Nie sądzę żeby kiedykolwiek jeszcze powstały gry o takiej tematyce, spod znaku CoD czy MoH. No chyba, że rynek się nasyci do granic możliwości.

02.12.2013 21:13
odpowiedz
sechu2
62
Pretorianin

Call od Duty było kiedyś dobrą grą.

02.12.2013 23:57
Amazing_Maurice
odpowiedz
Amazing_Maurice
86
Pretorianin

Dobra robota, takie wpisy lubię :)

03.12.2013 00:09
dj_sasek
😜
odpowiedz
dj_sasek
98
Freelancer

DM [9] https://www.gry-online.pl/S043.asp?ID=13011776&N=1#post0-13013454

Obecnie jest bieda na rynku shooterów drugowojennych. Mógłby ktoś w końcu zrobić coś porządnego na miarę poprzednich CoDów i BFów. Realnych konfliktów jest za dużo i twórcy już prześcigają się w idiotyzmach jakie niosą ze sobą historie w Singlu. W przypadku drugiej wojny, przynajmniej można było odwzorować tamten okres i prawdziwe bitwy i ciekawie poprowadzić kampanie. Obecnie marzy mi się odświeżenie takiej bitwy pod Kurskiem, albo Omahy. Wietnam, albo Pearl Harbor też. Powrót do tego mógłby być ciekawy z obecną technologią graficzną. Marzenia.

03.12.2013 00:52
😊
odpowiedz
MrChomik17
1
Junior

Może i mam 12 lat ale pierwszego CoD'a dokładnie pamiętam. 1 i 2 były najlepsze a piątka również genialna.
Narazie mam dość CoD'a przez te nowe części. BOII i ghosta nawet nie chodzi mi o to by kupić ale zwyczajnie nawet nie mam ochoty spiracić tego z neta. Te czasy współczesne i przyszłość, bleee żygam tym już. Jeśli tematyka któregoś z następnych CoD'ów będzie drógowojena to jak najbardziej kupuje.

03.12.2013 08:23
AlkoPc
👍
odpowiedz
AlkoPc
46
Pretorianin

Bardzo ciekawy materiał. Chociaż o tym wiedziałem to i tak czytałem z zainteresowaniem. Pozdrawiam.

03.12.2013 12:00
Dead Men
odpowiedz
Dead Men
121
Generał

W Cod 3 był sławetny polak o nazwisku bohater i jego kompan Armandek Pieniążek

03.12.2013 13:30
odpowiedz
PierwszyWolnyJestZajęty
14
Generał

(ziew). Nic nowego - przynajmniej dla mnie. Ja tam się cieszę, że nie produkuje się już II wojennyh shooterów bo ileż można ten temat wałkować?
Zresztą II wojna światowa wcale nie jest ciekawa z punktu widzenia gracza. Teraźniejszość i współczesne uzbrojenie to jest to czego oni chcą.

A zanim ktoś zacznie sapać: z serii CoD zagrałem w: Call of Duty 1 wraz z dodatkiem, Call of Duty 2 oraz w .... Black Ops 2 (aby sprawdzić z czym to się je te MW podobne CoDy).

03.12.2013 14:51
odpowiedz
zanonimizowany486144
68
Generał

Gra nie ukazała kilku słabych kontrataków, których próbowali Niemcy w ciągu dnia, aż do 8 czerwca, kiedy do Rangersów dołączyły spore siły z Omaha.

A ja pamiętam, że w grze był cały level ukazujący kontratak Niemców - i odpowiednio dramatyczną (jakżeby inaczej) obronę Jankesów.

03.12.2013 15:57
FRON(T)LINE
odpowiedz
FRON(T)LINE
27
Chorąży

Teraz już się nie robi gier o takiej tematyce i klimacie co kiedyś... Dzisiaj są tylko odgrzewane kotlety i fantastyka, i coś tam jeszcze... Czemu temat IIWŚ został zapomniany na rynku gier? Ja nie mam pojęcia...

03.12.2013 19:34
DM
odpowiedz
DM
156
AFO Neptune

GRYOnline.plTeam

Tołstoj - racja
Kolejne misje to rzeczywiście obrona Pointe, dzieją się już w okolicznych wioskach

04.12.2013 00:33
X@Vier455
👍
odpowiedz
[email protected]
114
Szynszyl

Kiedyś CoDy miały klasę. - sebogothic

11.12.2013 13:27
odpowiedz
ziobr0
28
Legionista

Nie robi się już gier o Drugiej wojnie światowej, bo to nie służy niemieckiemu przywództwu w unie europejskiej. Nie dotyczy to tylko gier, w innych dziedzinach rozrywki jest to samo. Nowe pokolenie o tamtych czasach ma wiedzieć jak najmniej.

11.12.2013 22:48
DM
odpowiedz
DM
156
AFO Neptune

GRYOnline.plTeam

Czy amerykańskie firmy aż tak bardzo przejmują się niemieckim przywództwem w unii?
Znają każdy sms merkelowej, więc raczej nie bardzo... :)

21.12.2013 16:56
👍
odpowiedz
mackot99
1
Junior

Zachwyciło mnie to, napisz coś jeszcze na ten temat bo jesteś genialny

22.01.2015 10:21
n0rbji
odpowiedz
n0rbji
67
Siedzący Byk

Świetny artykuł. Czytając miałem przed oczami wszystkie momenty grając w te gry. Dodam że najlepsze gry o II wojnie światowej. Szkoda że seria CoD i MoH stoczyły się na dno i nie reprezentują sobą nic ciekawego. Nie kręci mnie granie w gry której akcja dzieje się w przyszłości podczas fikcyjnego konfliktu. Niestety gatunek gier wojennych praktycznie wymiera bo prawie nie powstają już gry o tym konflikcie co jest bardzo smutne. II wojna światowa jest nadal nie wyczerpanym tematem z którego można stworzyć wiele ciekawych misji tylko nie twórcy nie mogą się ograniczać jedynie do USA, Brytyjczyków czy Rosjan. Są inne narody które walczyły i warto pokazać te bitwy, chociażby obrona Finlandii przed inwazją Rosyjską, zdobycie Monte Casino przez Polaków czy najbliższy nam temat - kampania wrześniowa. Wojna trwała prawie 6 lat. Było mnóstwo bitw o różne ważne miejsca. Gdyby zebrać to wszystko to myślę że byłby to materiał na nie jedną a na kilka dobrych części CoD czy MoH. Oczywiście nie zapominając o odtworzeniu ciekawszych scen z filmów bo to m.in. wpłynęło na sukces tych gier. Rozpisałem się trochę i nie wiem czy ktoś to przeczyta ale musiałem wyrzucić swoje przemyślenia po tym artykule bo mimo iż za 5 miesięcy skończe 27 lat to nadal interesuje mnie temat II wojny światowej, lubię sobię też pograć w wolnym czasie w gry wojenne, których niestety jest co raz mnie. Zaczynam nawet odkopywać stare produkcje które kiedyś z przyczyn sprzętowych pominąłem. 2 miesiące temu przeszedłem ponownie United Offensive i bawiłem się świetnie. Może ponownie zagram kampanię w CoD1 i CoD2 dla odświeżenia tematu bo nie ma tak naprawdę w co pograć aktualnie. CoD R.I.P, MoH R.I.P już dawno :( Może kiedyś reaktywują serię. Tylko nadzieja pozostała...

09.11.2015 15:13
n0rbji
odpowiedz
n0rbji
67
Siedzący Byk

Ile razy trafię na ten artykuł to denerwuje mnie pierwsze zdanie że Call of Duty kojarzy się z tymi nowszymi shitami Ghost czy BO2. Jak ja słyszę CoD to mam ylko i wyłącznie wizję II wojny światowej

09.11.2015 19:12
kuba1711
odpowiedz
kuba1711
94
Ten post może kłamać?

n0rbji nie przesadzaj, może i Warfighter był niedorobionym dziadostwem, ale 2010 był całkiem dobry. Kampania krótka, ale bardzo miło ją wspominam.

09.11.2015 19:49
DM
odpowiedz
DM
156
AFO Neptune

GRYOnline.plTeam

Call of Duty kojarzy się z tymi nowszymi shitami Ghost czy BO2. Jak ja słyszę CoD to mam ylko i wyłącznie wizję II wojny światowej

Tyle wody upłynęło, że można o tych wizjach zapomnieć, po drugie - młodsi gracze mogą kojarzyc serie już tylko z tematyką Crisisa

Call of Duty stało się tym, czym w Polsce jest tytuł "szklana pułapka"
Jakiś fachmen w latach 80tych obejrzał film, przejął się sceną biegania po stłuczonych oknach i bach, jest tytuł, nie przewidział powstania kolejnych części, do których oryginalny tytuł zawsze pasuje

call of duty oznacza honorowe poczucie obowiązku wobec ojczyzny, której trzeba bronić - idealny tytuł dla gier o II wojnie światowej i pokazania brytyjskich czy nawet bardziej radzieckich żołnierzy walczących za swoją Rodinu!

nikt wtedy nie przewidywał, że w ciągu lat gra ewoluje do stylu Michealea Baya i wszelkie "poczucie obowiązku" zginie w gąszczu perków, zombie, robotów, dronów, roju zabójczych much i Kevina Spacey, który chce przejąć władzę nad światem
szkoda, że nikt w porę nie zmienił tytułu - gra nadal byłaby atrakcyjna dla swoich fanów, a termin Call of Duty byłby przemiłym wspomnieniem, czekającym na lepsze czasy, by wkrzesić go we współczesnej oprawie, bo powrót teraz do tematu WW2 byłby trochę ni w pięć ni w dziewięć...

10.11.2015 12:03
n0rbji
odpowiedz
n0rbji
67
Siedzący Byk

@kuba1711 - 2010 to był BO 1, który mi się podobał, głównie ze względu na ciekawe misje w Vietnamie itp. BO 2 było już strasznie przesadzone tymi kosmicznymi wynalazkami i gdzieś tak w trakcie drugiej misji strasznie mnie znudził i wyleciał z dysku.

@dm "powrót teraz do tematu WW2 byłby trochę ni w pięć ni w dziewięć..." - ja bym się zagrywał na maxa :) Jest dużo osób którym by się to spodobało

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze