'Czerwona gorączka' Andrzej Pilipiuk - evilmg - 13 grudnia 2013

"Czerwona gorączka" Andrzej Pilipiuk

Andrzej Pilipiuk jest przeklęty. Facet pisze mnóstwo ciekawych książek, ale i tak wszyscy kojarzą go z postacią Jakuba Wędrowycza i postrzegają całą twórczość tego autora przez swoisty „wędrowyczowy pryzmat”. Gdy rozmawiam z częścią znajomych okazuje się, że są oni przekonani, że każda książka Pilipiuka opiera się tym specyficznym czarnym humorze i przedstawia bohaterów, którzy spędzają czas jedynie na chlaniu wódy, bimbru, piwa, denaturatu i każdego innego alkoholu jaki wpadnie im w ręce. Jak wszystkie stereotypy ten też jest krzywdzący, bo Pilipiuk ma na koncie całkiem dobre powieści i zbiory opowiadań, które z egzorcystą amatorem nie mają właściwie nic wspólnego. „Czerwona gorączka” jest właśnie jedną z tych książek.

No tak, już na wstępie powiedziałem, że „Czerwona gorączka” jest dobrą książką. Właściwie moglibyście już sobie pójść i poczytać coś innego niż moje wypociny, ale skoro jeszcze tu jesteście to wypadałoby jakoś swoje stwierdzenie uzasadnić.

 

„Czerwona gorączka” to zbiór jedenastu opowiadań, które stanowią namacalny dowód pomysłowości Andrzeja Pilipiuka. Autor zabiera nas w szaloną podróż w czasie i przestrzeni, prezentuje rzeczywistości alternatywne, a nawet, co nietypowe dla Pilipiuka, prezentuje nam opowiadanie w klimatach fantasy. Tytułowe opowiadanie to historia jednego z moich ulubionych bohaterów stworzonych przez Pilipiuka. Doktor Skórzewski, bo o nim mowa, po raz kolejny musi zmierzyć się z zagadką tajemniczej epidemii, która zaczęła nękać świat na początku ubiegłego wieku. Ciekawe spojrzenie na historię i życie ludzi w Rosji na początku dwudziestego wieku z kryminalną historią w tle.

 

„Grucha”, czyli drugie opowiadanie jest zdecydowanie najsłabszym tekstem w zbiorze. Historia ucznia prześladowanego przez sadystyczną nauczycielkę jest niesamowicie infantylna i odrealniona, jakkolwiek to nie brzmi w recenzji opowiadań fantastycznych. Słowo, które ciśnie mi się na wargi to „komiksowość”, a mam na to pojęcie alergię od kiedy Strider dał mi do przeczytania potwora zwanego „komiksem literackim”...

 

„Niebieski Trąd”, jedyne opowiadanie fantasy w tym zbiorze sprawia mi pewien problem. Z jednej strony mamy świetny pomysł i całkiem sprawną jego realizację, a z drugiej nijakie postaci głównych bohaterów i wymuszone dialogi. Meff były dziesiętnik dostaje ofertę nie od odrzucenia – zamiast natychmiastowej egzekucji ma udać się do Czerwonej Doliny i zbadać sprawę niezwykłej epidemii, która tam wybuchła. Pomóc komu się da, dobić tych których ratować się nie da, spalić ogniska zarazy i składać ze swojej działalności regularny raport. Problem w tym, że nikt nie zna prawdziwej natury szalejącej zarazy...

 

„Silnik z Łomży” to dość zabawne opowiadanie przedstawiające sposób w jaki na życie zarabiają „dziennikarze” zatrudniani w brukowcach. Tak, chodzi o tych gości, którzy przeprowadzają wywiady z ludźmi molestowanymi przez kosmitów, odbierającymi żelazka mężczyznami i ofiarami krwiożerczych produktów spożywczych.

 

„Zeppelin L-59/2” to niepokojąca i zagadkowa historia pewnego sterowca z czasów pierwszej wojny światowej, który za sprawą ekscentrycznego bogacza zostaje wyremontowany by znów mógł się wzbić w powietrze. Ciekawa historia z duchami w tle i zakończeniem, które zostawia pewien niedosyt. Jedno z lepszych opowiadań w „Czerwonej gorączce”.

 

W „Wujaszku Igorze” Pilipiuk tworzy własną legendę pociągu widmo. Zagadka upiornego pociągu widziana oczami kolejarzy, staruszka, który wrócił z Syberii i... oficera UB mającego rozwikłać zagadkę tajemniczego zjawiska. Kolejna dobra historia umieszczona w naszej rzeczywistości, którą nadal mogłyby przemierzać istoty nie z tego świata. Z opowiadania aż bije tęsknota za „starymi dobrymi czasami”, który my możemy oglądać już tylko na filmach...

 

„Po drugiej stronie” to solidny średniak napisany wspólnymi siłami przez Andrzeja i Katarzynę Pilipiuków. Tomasz szukając na bazarze ciekawych przedmiotów kupuje tajemniczą szkatułkę. Od tego czasu jego życie zmienia się nie do poznania... na gorsze. Wydaje się, że zaczyna wariować, a w jego umyśle przeplatają się dwie rzeczywistości. Interesujące podejście do magii zapakowanej w naszych realiach.

 

„Gdzie diabeł mówi dobranoc”, opowiadani o takim tytule musi, ale to musi zabrać głównego bohatera do jakiejś zabitej dechami dziury, do miejsca, które nie jest takie jak się na pierwszy rzut oka wydaje. Tak jest i tym razem. Główny bohater udaje się do... Polski, a raczej miejsca gdzie kiedyś nasz kraj był, bo teraz Europa opanowana jest przez Islam. Lechistan, bo tak się teraz ta kraina nazywa, jest zamieszkiwany przez największych radykałów świata. Lista rzeczy zakazanych jest doprawdy imponująca, ale w tym kraju nadal jest coś znajomego. Już od pierwszych chwil czuć coś polskiego... Ciekawy pomysł, ale niestety przewidywalne zakończenie trochę rozczarowuje. Chciałbym, żeby Pilipiuk rozwinął jeszcze ten temat...

 

„Piórko w żywopłocie” to krótkie opowiadanko z ciekawym pomysłem, ale bez tego czegoś co przykułoby czytelnika do siebie. Miałem wrażenie, że to pomysł na coś innego, który nie wypalił, ale autor nie chciał go porzucić i przekuł go w opowiadanie.

 

„Operacja Szynka” to zdecydowanie najzabawniejsze opowiadanie w tym zbiorze. Próba ratowania chwiejącego się ustroju państwowego za pomocą podróży w czasie. Pomysł niby nie nowy, ale sposób w jaki tutaj wykorzystano ten wynalazek jest tak absurdalny, że zacząłem rechotać przyciągając uwagę pozostałych pasażerów pociągu. Trzeba zwrócić tutaj zwrócić uwagę na świetne przedstawienie świata i rolę jaką odgrywa tytułowa szynka w świadomości Polaków ;)

 

"Samolot von Ribbentropa" to ostatnie opowiadanie i jedno z najlepszych. Świat alternatywny, w którym Rzeczpospolita jest mocarstwem trzęsącym globem i trzymającym pozostałe kraje za mordy, ale coś tu nie gra, a dziennikarskie śledztwo zacznie ujawniać jak bardzo zafałszowano historię tego świata.

 

evilmg
13 grudnia 2013 - 01:26

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
13.12.2013 07:55
dateusz
dateusz
14
Chorąży

Uwielbiam Pilipiuka. Opowieści o Wędrowyczu to świetne lektury do podróży, a Oko Jelenia to jedna z lepszych serii fantasy polskiej literatury XXI wieku.

No i właśnie, Oko Jelenia... już ta jedna saga Pilipiuka to 6 sporawych książek fantasy, więc stwierdzenie że jest to dla niego nietypowe jest zdecydowanie nie na miejscu.
Dwa: Operacja Dzień Wskrzeszenia - fantasy i sci-fi (i chyba najgorsza jego książka)

Jasne, korzysta często z wydarzeń historycznych, jednak fakt, że nie stworzył własnego zupełnie surrealistycznego świata nie oznacza wcale, że to nie są powieści fantastyczne.

Co do samego tekstu, tutaj mam niestety uwagę. Powtórzenia. Mnóstwo.

spoiler start

opowiadanie, zbiór opowiadań, opowiadanie, opowiadanie, zbiór opowiadań, opowiadanie, opowiada, zbiór, zbiór, opowiadanie, pociągu, pociągu, opowiadanie, opowiadań

spoiler stop

Okropnie wpływa to na przyjemność czytania, mogłeś skorzystać z jakiegoś słownika synonimów, chociażby internetowego. No i same skróty nowelek dają wrażenie pisanych na kolanie, żeby tylko coś było. Pod Gameplayowym opowiadaniem wypada to strasznie słabo.

13.12.2013 14:05
odpowiedz
evilmg
33
Centurion

Trochę popracuję nad powtórzeniami, ale mam ten problem, że nie mogę znaleźć dobrego synonimu :P Nie chciałbym tekstów z tej książki określać mianem powiastek, anegdot. "Opowieść" też jakoś nie pasuje do "opowiadania".

Co do fantasy, mimo że akcja "Oka Jelenia" faktycznie rozgrywa się w przeszłości, ale fantasy to w żadnym razie nie jest. Jest dla mnie jasnym, że standardowy podział literatury fantastycznej to sci-fi, horror i fantasy... Nie mam wątpliwości, że gatunki te się przenikają, ale w "Oku Jelenia" praktycznie wszystko opiera się na zaawansowanej technologii, nie ma praktycznie zjawisk charakterystycznych dla gatunku fantasy. Sam czas akcji, moim zdaniem nie wystarcza.

13.12.2013 14:28
dateusz
😊
odpowiedz
dateusz
14
Chorąży

Warhammer 40k też uchodzi za fantasy, a niemalże wszystko opiera się na technologii. Jasne, są rasy orków, chaos i w ogóle całość nawiązuje do fantastycznego WH RPG, ale w Oku Jelenia również trafiają się obce rasy.
Racja, Pilipiuk nie pisuje high fantasy tylko sci-fi, ale sam zauważyłeś, że sf to podgatunek fantastyki.
Kwestia interpretacji.

13.12.2013 18:05
Strider.
odpowiedz
Strider.
47
Pretorianin

Słowo, które ciśnie mi się na wargi to „komiksowość”, a mam na to pojęcie alergię od kiedy Strider dał mi do przeczytania potwora zwanego „komiksem literackim”...

Sam chciałeś to "cudo" czytać, nikt Cię nie przymuszał (co innego mnie), więc nie marudź! :D

13.12.2013 18:17
odpowiedz
ElNinho
155
STROH 80

A mnie cholera bierze, kiedy Fabryka Słów za każdym wydaniem swoich książek zmienia ich okładki, i kiedy już jaram się prawie, że nowym nabytkiem, dociera do mnie, że już to mam :(

13.12.2013 18:23
Amazing_Maurice
odpowiedz
Amazing_Maurice
90
Pretorianin

Może się skuszę. Może. Bo Pilipiuk do mnie trafił tylko Wędrowyczem, i to nie zawsze. Tam jego styl pisania pasuje i jest w porządku. Pierwszy tom Oka Jelenia wymęczyłem w bólach, bez żadnej przyjemności. Próbowałem Kuzynki i zrezygnowałem gdzieś w połowie. Gdzieś tam nadgryzłem opowiadanie ze zbioru 2586 kroków i też jakoś tak miałko. Nie pasuje mi to jak opowiada historie - bardzo banalnie, ma według mnie słabe dialogi i zbyt uogólnione fragmenty opisowe, które wydają się wciśnięte na siłę, tak, żeby tylko były. Może ten cykl opowiadań coś zmieni w moim krytycznym spojrzeniu na Pilipiuka? Myślałem też o Wampirze z M-3, bo tematyka wydaje się zachęcająca, ktoś tu o nim pisał.

13.12.2013 21:53
odpowiedz
evilmg
33
Centurion

Ktoś tu o tym pisał? Ja :P

Pilipiuk sam twierdzi, że jest rzemieślnikiem i w sumie jego książki nie są w większości niczym więcej jak rzemieślniczą robotą bez zapędów artystycznych. Styl pisania tego autora albo się lubi, albo nie. Jeśli próbowałeś już tyle razy podejść do jego tekstów to pewnie już ich nie polubisz...

15.12.2013 23:21
stitch
odpowiedz
stitch
5
Junior

tak od środka opisujesz? przecież pierwszym zbiorem było "2586 kroków", nie mówię żeby dużo wspólnych wątków te książki dzieliły, ale co najmniej jeden dzielą :P

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze