Książki Stanisława Lema: 'Niezwyciężony' - Hubert Taler - 15 stycznia 2014

Książki Stanisława Lema: "Niezwyciężony"

Zawsze powtarzałem, że Niezwyciężony nadawałby się świetnie jako podstawa ekranizacji. Najlepiej wysokobudżetowej, hollywoodzkiej, w reżyserii Ridleya Scotta.

Wyszłaby z tego, moim zdaniem, doskonała militarna science-fiction, taka, jaką bardzo rzadko jest nam dane oglądać na ekranie. Tego typu książki i filmy, niestety, mają to do siebie, że szybko się starzeją - jak miło byśmy nie wspominali Kawalerii Kosmosu, to jednak film dziś wygląda archaicznie.

UWAGA: Jak wskazali mi komentujący, w tekście występują możliwe spoilery! Starałem się zbyt dużo nie zdradzać, ale ostrzegam! Również jedna z ilustracji jest możliwym spoilerem!

Inspirowany "Niezwyciężonym" obraz, zamieszczony przez użytkownika "savas" na forum http://www.conceptart.org/forums/showthread.php?t=174484

Z Niezwyciężonym mogłoby być inaczej. Ze względu na to, że porusza tematy, z którymi science fiction do dziś się zmaga (ewolucja maszyn, nanotechnologia, manipulacja zawartością ludzkiego mózgu, definicja istoty żywej) - film, który powstałby na podstawie tej książki, obejrzałbym z ogromną przyjemnością.

No, ale zapewne to mrzonki. Jeśli Lem doczeka się hollywoodzkich ekranizacji swoich książek, zapewne będą to wersje tak odbiegające od oryginałów, jak film Ja, Robot odbiegał od literackiego pierwowzoru Isaaca Asimova.

Powieść Niezwyciężony ukazała się po raz pierwszy w 1964 roku. Dziś powiedzielibyśmy, że to space-opera lub hard-science-fiction. Tytułowy Niezwyciężony to statek kosmiczny, przybywający na planetę Regis III w celu odnalezienia zaginionej tam wcześniej ekspedycji - statku Kondor. Napotykają tam co krok sytuacje dla siebie niezrozumiałe, i nielogiczne z punktu widzenia znanej sobie nauki.

Ilustracja do "Niezwyciężonego" stworzona przez Alexa Andreyeva (http://www.behance.net/gallery/The-Invincible/376883)

Głównych bohaterów jest dwóch: Rohan to młody, ale ambitny i mający już doświadczenie oficer, oraz Horpach - starszy i nieco humorzasty dowódca. Oprócz tego załoga na statku jest kilkudziesięcioosobowa, składająca się z inżynierów i naukowców.

Jak się okazuje, mieszkańcy planety, będący prostymi maszynami, mimo że bardzo prymitywni, posiadają potężną broń przeciwko ludziom, i w ogóle przeciwko wszystkim istotom rozumnym. Otóż, w procesie sztucznej ewolucji, wytworzyły w sobie umiejętność takiego manipulowania polami magnetycznymi że... wymazują zawartość ludzkiego mózgu. Stanisław Lem pokazuje, że organizmy żywe jak i maszyny mogą dzielić wspólne cechy - chęć przetrwania i zdolność do ewoluowania.

Organizmy zamieszkujące Regis III są bardzo prymitywne. Są to małe, mechaniczno - elektroniczne owady, potrafiące przeprowadzać masowe, doskonale skoordynowane ataki, oraz łączyć się w posiadającą wspólną jaźń chmurę. Klasyczne organizmy żywe na tej planecie zepchnięte są na margines - zajmują tylko oceany, jako niszę nie zajętą przez maszyny. Tak jakby ewolucja zatrzymała się na etapie morskich organizmów. Z drugiej strony badania geologiczne pozwalają odnaleźć ślady dużych, lądowych zwierząt, które już wymarły.

Ilustracja do "Niezwyciężonego" stworzona przez Alexa Andreyeva (http://www.behance.net/gallery/The-Invincible/376883)

Skąd się wzięły maszyny na tej pustej planecie? Dlaczego lądowe żywe organizmy nie miały na niej szans? Czy ludzie mają szansę w starciu z takim przeciwnikiem? Co się stało z załogą Kondora?

Fabuła Niezwyciężonego nie stroni zarówno od naukowych rozważań jak i od paramilitarnej akcji. Miłośnicy klasycznej, dobrej science fiction powinni znaleźć tu coś dla siebie. Tak samo nie odejdą zawiedzeni czytelnicy nowych autorów opowiadających o transhumanizmie i osobliwości - Lem potrafił wyprzedzić swoją epokę i sygnalizował w Niezwyciężonym pytania o ludzką naturę i granicę pomiędzy człowiekiem a maszyną.

Hubert Taler
15 stycznia 2014 - 00:41

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
15.01.2014 09:55
Lemur80
Lemur80
71
Fear is the mind killer

Książka rewelacyjna, nadaje się do ekranizacji o wiele bardziej niż "Solaris". Zresztą chyba każdy kto czytał "Niezwyciężonego" stwierdził, że to gotowy scenariusz na wielki holiłódzki spektakl przemycający przy okazji ważne treści. No i faktycznie Scott byłby idealnym wyborem, jestem przekonany że jego warsztat i wyobraźnia plastyczna spokojnie zniosłaby wymagania tego filmu.

15.01.2014 10:41
sekret_mnicha
👍
odpowiedz
sekret_mnicha
209
fsm

GRYOnline.plTeam

Ciut za dużo spojlerów w tekście, jak na mój gust, ale poza tym - tak! Zgadzam się. Świetna książka i idealny materiał wyjściowy dla wysokobudżetowej ekranizacji, która z miejsca stałaby się hitem.

15.01.2014 12:23
odpowiedz
darth16
24
Pretorianin

"Niezwyciężony" to książka, która ostatecznie położyła moją znajomość z Lemem. Nie rozumiem zachwytów nad nią, uważam to to za nieciekawe i nudne. Ale taki film to bym obejrzał - choć niekoniecznie od Scotta, który od kliku lat szuka swojego zapodzianego gdzieś geniuszu ;)

15.01.2014 19:41
MaKaB
odpowiedz
MaKaB
31
Centurion

Również przeczytałem "Niezwyciężonego", pozytywnie oceniam czas spędzony na lekturze. Najbardziej mnie uderzyło to, że książka z 1964 roku praktycznie się nie zestarzała w odbiorze. Pozycja wręcza idealna do ekranizacji, trzeba tylko dodać burzliwy romans głównego bohatera (prawa rynku), a będzie hit :d.

Zgadzam się z sekretem_mnicha, że za dużo zaspoilerowano w tekście.

15.01.2014 19:48
HubertT
odpowiedz
HubertT
45
Łowca Androidów

Dzięki za odzew.

Dodam ostrzeżenie na początku o możliwych spoilerach OK?

15.01.2014 20:32
Ezrael
odpowiedz
Ezrael
195
Very Impotent Person

Cóż, Solaris jest znacznie trudniejszą w odbiorze książką. Stawia przede wszystkim pytanie, czy ludzki umysł rzeczywiście jest tak potężny i nieograniczony, czy przypadkiem sam siebie nie okłamuje swoją wiarą we wszechmoc swojej logiki i zdolności poznawczych, gdy tak naprawdę może się okazać, że szuka jedynie podobieństw do tego co już zna, potykając się już przy pierwszej przeszkodzie. Ale mnie najbardziej uderzyło, że jest to książka o samotności, przede wszystkim - samotności jednostek, w postaci mieszkańców stacji, z których każdy żyje w swoim prywatnym piekiełku i w niemal kompletnej izolacji, ale także i Człowieka, który szukał kontaktu, a gdy to nastąpiło okazuje się, że jest jeszcze bardziej samotny, niż wcześniej. Trudno zekranizować coś takiego, choć to nowe Solaris mi się podobało, mimo, że się zaledwie na niewielkim fragmencie książki, w postaci ludzkiej tragedii.

15.01.2014 20:54
odpowiedz
Lupus007
13
Legionista

W pełni się zgadzam, że z tego Lema byłby dobry film, zwłaszcza jakby zrobił go Ridley Scott, albo nawet Blokamp. Z dodawaniem romansu bym się jednak nie zgodził, prawa rynku zniszczyły skąd inąd ciekawą wersję "Solarisa" z Clooneyem, która była niezła, ale zbyt nachalne dopisanie całego wątku romansu, o którym w książce nie ma praktycznie ani słowa, zrobiły z tego filmu śmietnik, a nie psychologiczne sf. Na równi z "Niezwyciężonym" na uwagę, lekturę i ekranizację zasługują też "Eden" oraz "Powrót z Gwiazd", zwłaszcza zaś ten drugi, który kapitalnie pokazuje zagubienie jednostki w czasach, których nie rozumie i które go wyprzedzają.

15.01.2014 21:12
odpowiedz
zanonimizowany675558
9
Legionista

Dorzucę od siebie że jeśli będziecie mieli chęć na audiobooka to superprodukcja jest warta każdej złotóweczki którą na nią wydacie.

15.01.2014 22:18
HubertT
odpowiedz
HubertT
45
Łowca Androidów

@Lupus007

Powrót z gwiazd, w neonowym świecie przyszłości, z Willem Smithem jako Hal Bregg... brrr.

15.01.2014 22:19
HubertT
odpowiedz
HubertT
45
Łowca Androidów

@Primoza

Audiobook świetny, zgadza się!

15.01.2014 23:37
Lemur80
odpowiedz
Lemur80
71
Fear is the mind killer

Z drugiej strony to może lepiej że nie powstała ekranizacja "Niezwyciężonego"? W "świętym lesie" zawsze musi być głośniej, szybciej, bardziej wybuchowo i głupawo. Oni się tam strasznie boją zrobić ambitny spektakl bo może się okazać że ludzie tego nie zrozumieją, a film okaże się finansową klapą. Wieczny oportunizm, w circa 7 przypadkach na 10 dałoby się ekranizację zrobić lepiej (scenariuszowo). Ostatnio oglądałem "World War Z", czyli ekranizację naprawdę niegłupiej (mimo swojej tematyki), książki Maxa Brooksa. Tak złego przeniesienia literatury (jakiejkolwiek!) na wielki ekran nie widziałem naprawdę od dawna. Dosłownie wszystko w tym filmie jest nie tak. Scenariusz został tak zmasakrowany, że przypomina książkowy pierwowzór naprawdę bardzo mgliście. Chyba już "Jestem Legendą" ze Smithem było bliższe swojemu papierowemu odpowiednikowi. Film o zombie praktycznie bez krwi i flaków? Bitch please! No tak, czego się można spodziewać po PG13? Piszę o tym nie bez kozery, "WWZ" to książka brutalna w warstwie wizualnej i... (tak, tak!), psychologicznej. Przemoc jest tu jak najbardziej usprawiedliwiona, to jest IMHO kaliber "The Walking Dead". Inną sprawą jest wpakowanie pojedynczego głównego bohatera który praktycznie w pojedynkę ratuje świat. Typowy zabieg który zniszczył całą konstrukcję filmu, czysta głupota. Wielka szkoda, "WWZ" to świetny materiał nawet nie na jeden film. Spokojnie wzorem P. Jacksona można by z tego zrobić trylogię (początek epidemii, wojna, oraz zakończenie i reminiscencje). Dzięki takiemu zabiegowi udałoby się w filmie umieścić sporą ilość ważnych książkowych postaci, cały wór emocji, oraz zdecydowanie bardziej sensowne sceny "batalistyczne".

Są chlubne wyjątki. Na przykład z "Drogi" C. Mcarthy'ego nikt nie próbował zrobić filmu akcji, no i chwała im za to! Rozbudowany wątek (z owszem, lubianą przeze mnie) Ch. Theron był akurat niepotrzebny, ale akurat to można twórcom wybaczyć.

Więc może lepiej niech zostanie tak jak jest, gdyby zrobiono kiepską "Diunę" podniosłaby się ogólnoświatowa wrzawa. Za to w przypadku fatalnego "Niezwyciężonego" odczulibyśmy to jakoby w dwójnasób. Żałoba narodowa gwarantowana;-)

16.01.2014 00:42
odpowiedz
Lutz
173
Legend

ja jeszcze nie zobaczylem filmowej adaptacji kongresu futurologiczneg, ale troche sie boje. Jedna z moich ulubionych ksiazek lema, chociaz bylo to jakies 25 lat temu ;)

16.01.2014 01:12
reksio
odpowiedz
reksio
179
Pies Pogrzebany

Po "Prometeuszu" bałbym się adaptacji "Niezwyciężonego" zrobionej przez Scotta. Co to to nie. Niech ten pan spoczywa w pokoju.

"Niezwyciężony" świetny: koncepcja martwej ewolucji mocarna.

16.01.2014 05:41
HubertT
odpowiedz
HubertT
45
Łowca Androidów

@Lemur80

Zgadzam się co do Wojny Z - czytałem tę książkę zanim wyszła u nas (a wcześniej podręcznik przetrwania), i byłem pod dużym wrażeniem szczególnie co do formy. Niezorientowanym powiem że nie jest to powieść w sensie klasycznym tylko paradokument: zbiór wywiadów i zapisów w różnych formach, z różnymi narratorami przedstawiający cały wachlarz ludzkich zachowań w obliczu zombiakowej zagłady. Filmem byłem baaardzo rozczarowany. Film miał wspólny z książką tylko tytuł. Ale też moim zdaniem do ekranizacji się nie bardzo nadawała. Wyobrażałbym ją sobie bardziej jako serial w którym w każdym odcinku mamy odrębny wątek.

16.01.2014 22:29
Lemur80
odpowiedz
Lemur80
71
Fear is the mind killer
Image

@HubertT

Zdecydowanie trudniej od "WWZ" byłoby zekranizować "Zombie survival" (no chyba że w formie odcinkowego poradnika prepersowego;-)). Co do tej lipy z Pittem w roli głównej, to rzeczywiście zrobienie z tego serialu nie byłoby złym pomysłem. Gdyby wzięło się za to HBO, lub ludzie bezpośrednio odpowiedzialni za "The Walking Dead", to pod warunkiem naprawdę dobrze napisanego scenariusza (nie rozwleczonego do granic niemożliwości jak "Lost") mogłoby to się udać. Cholera, naprawdę szkoda dobrego materiału, spartaczyli to koncertowo. Swoją drogą dziwne, że jak dotąd Brooks chyba już nic więcej nie napisał (prócz "Recorded Attacks"). Gość ma talent, a i poczucie humoru wyraźnie odziedziczył po ojcu. W "WWZ" da się je spokojnie wyczuć gdzieś głęboko między wierszami, natomiast w "ZS" jest już ono zupełnie wyraźne (część zamieszczonych "rysunków technicznych" jest po prostu...zabójcza;-)). --->

Wracając jeszcze do Lema, może ekranizacja czegoś z przygód pilota Pirxa nie byłaby złym pomysłem? Pamiętam, że opowiadanie "Terminus" było świetne. Może jako krótkometrażowa animacja by się sprawdziło?

EDYCJA: Pewnie ściągnę na siebie gromy, ale mimo wielu wad i wpadek logicznych "Prometeusz" naprawdę mi się podobał.

16.01.2014 22:35
odpowiedz
Lutz
173
Legend

[15] Moim zdaniem Niezwyciezony w takim klimacie i realizacji jak Prometeusz bylby swietny.

Oczywiscie dla fana "klasycznego" Aliena juz nie, ale to nie klasyczny Alien (ktorego zreszta tez jestem fanem)

16.01.2014 23:00
Lemur80
odpowiedz
Lemur80
71
Fear is the mind killer

Nom, trochę "Prometeusza", trochę Lynchowskiej "Diuny" + niewykastrowany scenariusz i byłby hit. Swoją drogą, szkoda, że Scott w sumie robi tak mało filmów sci-fi. Jest przecież fanem tego gatunku. Prowadził na Discovery serię "Prophets of Science Fiction" w której każdy odcinek oddzielnie był poświęcony takim pisarzom jak: Philip K. Dick, H.G. Wells, Arthur C. Clarke, czy Isaac Asimov.
"Prometeusz" to rzeczywiście trochę dziwny film, niby bezpośrednio nie o ksenomorfie, ale jednak... Spinoff, czy nie to i tak najlepszy film z tego uniwersum od czasów "IV". Poza tym prócz paru odpowiedzi mnoży pytania niczym króliki potomstwo.

16.01.2014 23:07
Lemur80
odpowiedz
Lemur80
71
Fear is the mind killer

*[17] Poza tym prócz paru odpowiedzi mnoży pytania niczym króliki potomstwo. ->> co ma swoje zalety

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze