300: Początek Imperium - Zack Snyder powinien być zadowolony - eJay - 15 marca 2014

300: Początek Imperium - Zack Snyder powinien być zadowolony

Kompletnie nieznany reżyser i komiksowy wyjadacz na krześle producenta – to połączenie w przypadku 300: Początku Imperium było dla wielu zwiastunem porażki. Zack Snyder, zajęty pracą nad uniwersum Supermana, nie był w stanie zaoferować temu projektowi czegoś więcej niż swoje nazwisko na liście płac.

źródło - http://etonline.com

Mniejszy wpływ twórcy pierwszej części zadziałał jednak na autorów sequela (a także prequela) mobilizująco. W rezultacie powstał film akcji pełen sprzeczności. Złożony z wielu fundamentalnych wad obraz ogląda się nadzwyczaj przyjemnie.

Na pierwszy ogień idzie scenariusz, który stara się łączyć wątki przed i po wydarzeniach, które miały miejsce pod Termopilami (w 300 uroczo nazwanymi jako Gorące Wrota). Pierwotnie film planowany był jako historia Kserksesa, przedstawiająca jego wyprawy oraz podboje. Na etapie przedprodukcji Frank Miller porzucił ten koncept, ale nie do końca. Otwarcie Powstania Imperium to nic innego jak geneza właśnie tego bohatera. Geneza, która byłaby nawet interesująca, gdyby nie potraktowano jej po łebkach. Co najgorsze, silnie lansowany w pierwszym kwadransie Kserkses znika później z ekranu na dobrą godzinę i wraca w zaledwie 2 scenach. Obrazowi brakuje z początku zasadniczej spójności i wizji, przez cały czas miałem wrażenie, że twórcy usilnie chcieli pokazać mi absolutnie wszystko przy minimalnym nakładzie narracji.

Na szczęście, im dalej w las tym lepiej. Jest więcej drzew, a wióry lecą równo ;) 300:Początek Imperium zmienia się w sympatyczne oraz klimatyczne kino wojenne, w którym kończyny odcinane są z zegarmistrzowską precyzją, a elementy dyplomatyczne kończą się na nagich piersiach i „akcie miłosnym” (jedna z najzabawniejszych scen). Tu trzeba przyznać, że anonimowy Noam Murro odrobił zadanie domowe. Film reżysersko – pomimo cienkiego scenariusza oraz nijakich bohaterów (z jednym wyjątkiem) – trzyma się dzielnie i angażuje, ma swój styl i nie robi taniej powtórki z rozrywki. Jest oczywiście sporo patosu, a z ust bohaterów wychodzą teksty, przy których polski „Klan” to skarbnica perfekcyjnych dialogów. Murro przekuł to wszystko na całkiem zjadliwy efekt, wzbogacił przyjemną formą wizualną.

źródło - http://alienbee.net

Osobny akapit należy się obiekcie westchnień męskiej części publiczności, czyli Evie Green. Od granej przez niej Artemizji bije prawdziwe zło, każde jej spojrzenie obniża temperaturę na sali o jakieś 10 stopni, a niektóre pomysły na pozbycie się wrogów są doprawdy „autorskie”. Green jest w drugiej części najfajniejszym i najtwardszym członkiem ekipy aktorskiej. Szkoda tylko, że nie dano jej odpowiedniego przeciwnika. Temistokles grany przez jakiegoś australijskiego wiewióra mógłby wiązać Leonidasowi buty.

300: Początek Imperium to obraz wypełniony po brzegi rozrywkową treścią. I choć nie brakuje w nim całkiem dużych uchybień, reżyserowi Noamowi Murro należą się gratulacje. Nakręcić film na poziomie dzieła Snydera to nie problem, ale zrobić coś w miarę świeżego i budującego podwaliny pod ciekawą trylogię – to już jest wyzwanie. Izraelczyk poradził sobie z presją niemal wzorowo.

OCENA 6.5/10

eJay
15 marca 2014 - 17:36

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
21.03.2014 10:38
Tomeq87
Tomeq87
30
Centurion

Jeśli dostrzegłeś w filmie powiew świeżości to moje gratulacje. Ja w kinie znalazłem tylko kiepską wydmuszkę która zarobiła na siebie (o ile w ogóle) sprytnym zabiegiem marketingowym jakim był tytuł filmu. Muszę przyznać rację, że czas w kinie się nie dłużył ale nigdy więcej nie wrócę dobrowolnie do tego filmu. Film jest pozbawiony oryginalności, bazuje na schematach pierwszej części. Scenariusz napisały jakieś feministki (tak wiem że oficjalnie jest inaczej) bo kobiety zdominowały cały film. Nawet perski poseł który szydził z królowej Sparty okazało się że sam wychował i wyszkolił Artemidę. Gdzie tu konsekwencje? Nie mam nic przeciwko kobietom na ekranie ale królowa Gorgo wyżynająca w pojedynkę (reszta szła za nią), w sukience i bez tarczy pół perskiego okrętu to lekka przesada.

spoiler start

- I co teraz?
- Skończyły mi się sztuczki, przygotujcie się do walki! - Powiedział Suchoklates po czym wyciągną spod pokładu konia i ruszył szarżą na okręty wroga :P

spoiler stop

21.03.2014 10:47
eJay
odpowiedz
eJay
188
Quaritch

gameplay.pl

Tomeq87-->Jasne, film nie jest świeżością pierwszej klasy, ale względem sequela jest jednak inny:

- wprowadza multum nowych postaci
- ukazuje walki w fajniejszym środowisku (morzu), w innym stylu
- stosuje trochę odmienne niz u Snydera style wizualne
- ogranicza do minimum elementy fantastyczne (jakieś karły, behemoty, wróżki etc. - tego nie ma)

Odnośnie spojlera:

spoiler start

Częśc pierwsza stosowała podobne chwyty - np. 50-metrowy skok Fassbendera na perskiego wodza

spoiler stop

To nie jest film w żadnym aspekcie rewolucyjny, a scenariuszowo to bida z nędzą. Natomiast nie można mu odmówić starannej reżyserii i dobrego występu Evy Green (ja tu wpływu feministek nie widzę).

21.03.2014 10:51
koobun
😉
odpowiedz
koobun
42
wieszak

Nie mam nic przeciwko kobietom na ekranie ale królowa Gorgo wyżynająca w pojedynkę (reszta szła za nią), w sukience i bez tarczy pół perskiego okrętu to lekka przesada.
Przypominam, że mówimy o serii, która przesadę odrzuciła jako zbyt stonowaną i zbyt mało widowiskową i postawiła na rokokowy przepych, piramidalne wyolbrzymienie i odrealnienie do sześcianu.

Goły facet wyrzynający pół armii jest już jak rozumiem w porzo?

21.03.2014 11:01
odpowiedz
Malaga
82
ma laga

te multum nowych postaci to raczej nic dziwnego.

Raczej żaden z szanujących się aktorów części pierwszej nie spodziewał się po sequelo-prequelu, że odniesie sukces (finansowy czy jakikolwiek inny) na miano "300" czytając te popłuczyny zwane scenariuszem. Ot cała tajemnica. To się nazywa mieć rozum albo dobrego agenta, który przestrzeże przed pakowaniem się w coś co filmowego portfolio raczej nie wzbogaci.

21.03.2014 11:11
eJay
odpowiedz
eJay
188
Quaritch

gameplay.pl

Malaga-->Akurat większośc aktorów z pierwszej części pojawia się i tutaj. Oczywiście nie dotyczy to Butlera, który wystąpić po prostu nie mógł z uwagi na dzieje jego postaci.

21.03.2014 12:06
Scorpi_80
odpowiedz
Scorpi_80
87
Generał

Miałem na to iść do kina, ale nie ma póki co w moim mieście. Dość dziwny pomysł, że na głównego aktora wzięli aktora z serialu "Strike Back". Co prawda serial bardzo dobry, ale tutaj inna liga. Mam nadzieje, ze się nie zawiodę jak w końcu oglądnę.

21.03.2014 12:30
Tomeq87
odpowiedz
Tomeq87
30
Centurion

@eJay

- ogranicza do minimum elementy fantastyczne --> daruj, przemiana Kserksesa mogła by zawstydzić Voldemorta

co do spoilera to była prawie identyczna scena jak jakiś grek skakał z klifu na statek, było to nawet w zwiastunie

@koobum
zauważ że nie doczepiłem się Artemidy, która według założeń filmu została wyszkolona do walki, podobnie jak trzystu nagich facetów :P

21.03.2014 12:31
eJay
odpowiedz
eJay
188
Quaritch

gameplay.pl

- ogranicza do minimum elementy fantastyczne --> daruj, przemiana Kserksesa mogła by zawstydzić Voldemorta

No i? Jedna, dwie sceny wobec całej masy cudów-niewidów z pierwszych 300 to jakby nie patrzeć - ograniczenie.

21.03.2014 14:38
koobun
odpowiedz
koobun
42
wieszak

To właśnie zauważyłem. Czepiasz się przejaskrawień i bzdur w filmie będącym jednym wielki kiczowatym teledyskiem na sterydach. Albo łykasz konwencję, albo nie.

21.03.2014 15:33
odpowiedz
Malaga
82
ma laga

eJay

Fassbendera brak
Regana brak
Westa brak
no i wspomnianego przez Ciebie Buttlera ale to było pewne jeszcze zanim ogłoszą sequel.

jedyny plus za przemycenie Rodrigo Santoro, Evy Green nie mogę oglądać bo jest koszmarnie irytująca w każdej roli, więc dla mnie to żadna zaleta

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze