TOP 8: Sci-fi to nie tylko wybuchy... Filmy fantastyczne nakręcone za psie pieniądze! - Jędrzej Bukowski - 11 kwietnia 2014

TOP 8: Sci-fi to nie tylko wybuchy... Filmy fantastyczne nakręcone za psie pieniądze!

Wszyscy jesteśmy przyzwyczajeni, że filmy science fiction to zazwyczaj przepełnione wybuchami, efekciarskie blockbustery, które kojarzą się z litrami wypitej coli i tonami zjedzonego popcornu.Nie zapominajmy jednak, że w ich cieniu powstają również dzieła nieco bardziej kameralne, ale pod względem fabularnym często bijące wielkie produkcje na głowę. Z okazji premiery filmu "Snowpiercer: Arka przyszłości" prezentuje osiem najlepszych filmów science fiction nakręconych za psie pieniądze, w których bez wątpienia się zakochacie!

 

 

"Moon"


Reżyser Duncan Jones oraz jego ekipa przeznaczyli na nakręcenie "Moon" zaledwie 5 mln dolarów. Nikt się nie spodziewał, że prezentowana głównie na festiwalach kameralna produkcja okaże się jedną z najlepszych pozycji science fiction dekady.


Mamy tutaj tak naprawdę popis jednego aktora, czyli znakomitego Sama Rockwella. Wciela się on w Sama Bella, pracownika bazy kosmicznej, któremu kończy się kontrakt - za dwa tygodnie ma powrócić na Ziemię. Odkrywa jednak, że nie jest sam na stacji...


Brzmi jak tandetny horror sci-fi? Nic bardziej mylnego! Film ma znakomity scenariusz - przedstawiona historia jest perfekcyjna i ciężko się do czegoś przyczepić. Co znamienne, brak tutaj dziur fabularnych, którymi zwykle nafaszerowane są letnie blockbustery.


Z kolei "efektowne" sceny w kosmosie kręcono najprostszym sposobem, wykorzystując tradycyjne, miniaturowe modele i makiety.


 

"Strefa X"


Właśnie dzięki tej produkcji Gareth Edwards załatwił sobie przepustkę do nakręcenia nowej "Godzilli", której premiera będzie miała miejsce jeszcze w tym roku. Mimo swojej niszowości „Strefa X” pojawiła się w kinach na całym świecie (również w Polsce), a wszystko dzięki odpowiedniemu marketingowi.


I wiecie co jest najlepsze? Że "Strefa X" została nakręcona za... pół miliona dolarów, co w dzisiejszych realiach jest praktycznie niemożliwe.


Tymczasem mamy tutaj rozgrywające się w malowniczych meksykańskich lokacjach kino drogi z potworami w tle. Wiele ze scen kręcono bez zezwolenia miejscowych władz, zaś w kadrach znajdują się przypadkowe osoby.

 

 

"Wynalazek"

 

Jeśli myślicie, że "Incepcja" była skomplikowana i wielopłaszczyznowa, zaś takie filmy jak "Efekt motyla" znacie na pamięć, to koniecznie sprawdźcie "Wynalazek". Ale ostrzegamy - seans do łatwych nie należy.


Shane Carruth nakręcił swój film za 7 tys. dolarów i zaprezentował go na festiwalu Sundance. Publiczność od razu oszalała na jego punkcie. Obraz zdobył główną nagrodę.


Motyw przewodni jest klasyczny - grupa naukowców buduje wehikuł czasu. Co wyróżnia ten film od pozostałych? Masa specjalistycznego słownictwa oraz nietypowa narracja, wynikająca z kilku poziomów prowadzenia historii. To bez wątpienia minimalistyczne sci-fi dla wymagających.


 

"Apollo 18"

 

Filmy w klimacie "found footage" (ang. „znaleziony materiał filmowy”) są cały czas w modzie. Nie było więc trudno przewidzieć, że prędzej czy później zobaczymy również taką produkcję w konwencji science-fiction.


I co najlepsze - nie wyszła tak źle. Ba, całość to naprawdę lekkostrawny i klimatyczny horror rozgrywający się na Księżycu. Co najważniejsze - niektóre sceny potrafią zmrozić krew w żyłach.


A wszystko bardzo małym kosztem, ponieważ budżet filmu wyniósł zaledwie 5 mln dolarów.


 

"Druga Ziemia"

 

Film Mike'a Cahilla to kolejna niezależna produkcja sci-fi prezentowana na festiwalu Sundance. Budżet filmu wyniósł zaledwie 200 tys. dolarów.


"Druga Ziemia" to przede wszystkim znakomity film obyczajowy, w którym otoczka science fiction pełni rolę czysto pretekstową.


Tym samym produkcja Cahilla udowadnia, że filmy sci-fi nie muszą opierać się tylko i wyłącznie na dynamicznym scenariuszu. a kameralna historia może wciągać z taką samą siłą!



"Europa Report"

 

Trudno zliczyć ile powstało dotychczas filmów o wyprawie na obcą planetę. Co na ich tle wyróżnia film Sebastíana Cordero? W swoim "Europa Report" reżyser postawił na pokazanie przełomowej w historii ludzkości ekspedycji w jak najbardziej realistyczny sposób.


Całość swoją formą bardziej przypomina film dokumentalny. Wpływa na to umieszczenie kamer w różnych zakamarkach statku oraz wplecenie w fabułę wywiadów z osobami odpowiedzialnymi za wyprawę.


Mimo że fabuła jest klasyczna, to historia trzyma w napięciu do początku do końca. Dodatkowo warto wspomnieć o polskim wątku - jedną z głównych ról gra Karolina Wydra.


Budżet filmu wyniósł około 10 mln dolarów.


 

"Beyond The Black Rainbow"

 

Jeśli tęsknicie za psychodelicznymi produkcjami science fiction, w których najważniejszy jest artyzm i metafizyka, to koniecznie sprawdźcie film Panosa Cosmatosa.


"Beyond The Black Rainbow", kosztujący około 1 mln dolarów, to feeria jaskrawych barw spotęgowana przez charakterystyczną ścieżkę dźwiękową przywodzącą na myśl filmy z lat 70. i 80.


Fabuła jest tutaj czysto pretekstowa - oglądamy losy tajemniczego doktora, który pracuje nad swoją pacjentką. Gęsta atmosfera i luźna narracja powodują, że seans tego filmu to ciężkie, ale satysfakcjonujące doznanie.

 


"Iron Sky"


Ten film był kultowy jeszcze zanim nadeszła jego oficjalna premiera na festiwalu w Berlinie. A to wszystko za sprawą fanów, którzy przy pomocy crowdfundingu (finansowanie projektu przez społeczność) wspomogli ekipę tworzącą film jednym milionem euro. Całkowity budżet produkcji zamknął się w kwocie 7,5 mln euro.


Czy film o nazistach z "ciemnej strony Księżyca" może być zły? To istna jazda bez trzymanki, stworzona z myślą o amatorach kina klasy B. Absurd goni absurd, fabuła nie ma sensu, jednak paradoksalnie obraz Timo Vuorensoli ogląda się z wiecznym uśmiechem na twarzy.


Iron Sky” to przede wszystkim film od fanów dla fanów, który, co zaskakujące, udało się wprowadzić również do polskiej dystrybucji. A to zdarza się niezwykle rzadko.




Obserwuj mnie na FacebookuTwiterze


Jędrzej Bukowski
11 kwietnia 2014 - 12:29

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
11.04.2014 16:08
Rewo
Rewo
93
Generał

Moon jest naprawdę kawałkiem świetnego kina, klimat jest nieziemski, ale warto nadmienić, że o ile Rockwell faktycznie jest niemal jedynym żywym aktorem w filmie, tak trzeba pamiętać, że komputerowi pokładowemu (Gerry? getry?) głosu użyczył Kevin Spacey.

12.04.2014 22:25
Amazing_Maurice
odpowiedz
Amazing_Maurice
86
Pretorianin

Moon mnie urzekł i bardzo pozytywnie zaskoczył, przy Apollo, Monsters i Europa Report (Wydra prezentuje się tam doprawdy cudownie, ale jej końcowe losy są dla mnie największym absurdem i pomyłką w filmie) też się dobrze bawiłem i uważam je za udane, wbrew ogólnym ocenom. Beyond The Black Rainbow i Primer nawet nie znałem... trza nadrobić.

12.04.2014 22:40
odpowiedz
zanonimizowany166638
152
Legend

Film ma znakomity scenariusz - przedstawiona historia jest perfekcyjna i ciężko się do czegoś przyczepić. Co znamienne, brak tutaj dziur fabularnych, którymi zwykle nafaszerowane są letnie blockbustery.

Taa... Poza tym jednym, jedynym "szczegółem", gdy okazuje się, że

spoiler start

zła korporacja wolała wyhodować armię klonów, uśmiercać jednego co trzy lata i wysyłać na księżyc ekipę sprzątającą po jego ciało, zamiast po prostu zmieniać tam nowych ludzi co trzy lata.

spoiler stop

Aha. Godzilla to samiec.

12.04.2014 22:41
Tlaocetl
odpowiedz
Tlaocetl
172
Ocenzurowano

Hej, a gdzie pierwszy film Carpentera "Dark star"? Budżet: 60 000USD. A to właśnie z tego filmu pełnymi garściami czerpali późniejsi słynni reżyserzy SF.

13.04.2014 00:20
Roniq
odpowiedz
Roniq
73
Senator

W Moonie mogę docenić grę aktorską. Rockwell naprawdę daje radę. Fabuła za to, to dno i wodorosty. Aż się załamałem, że scenarzyści nie mogli wymyślić czegoś naprawdę lepszego...