Serio wróć: Quake - Pilar - 28 kwietnia 2014

Serio wróć: Quake

W zamglone z perspektywy czasu dnie, w które młody Adrian prawdopodobnie powinien poszukiwać coraz to bardziej fikuśnych sposobów dokształcania się, działy się rzeczy wprost przeznaczone do jutrzejszego wydania „Faktów”. Oto na komputerowych pożywkach, jak "Quake", "Duke Nukem" czy "Doom", rodził się przyszły psychopata, który to już na pewno po przekroczeniu progu dorosłości będzie miał kartotekę szeroką jak czoło Alizee. Ten zwyrol spowiada się teraz przed Wami, korzystając bynajmniej nie ze zwolnienia warunkowego, lecz wyjątkowo sentymentalnego nastroju, który przynosi mu na myśl jedną serię, za którą bardzo, ale to bardzo tęskni. Za Quakiem.

Jak już się domyśleliście, głównym bohaterem powyższej ckliwej historyjki jestem ja, gość, który jako smark wolał tłuc oponentów siekierą niż budować domki z klocków Lego, pruć ołowiem do obrzydliwych kreatur zamiast jeździć miniaturką „straży pożarnej” i najprościej rzecz ujmując, moją piaskownicą był Quake. Nie będę jednak rysował Wam swojego wizerunku jako kogoś, kto nawet jako dziecko nie pojawiał się poza domem, bo tak nie było – hiperbolizuję na potrzeby wstępu do opowieści o grze, która na to zasługuje.

Pierwsza część „Wstrząsu” pojawiała się na rynku jako rewolucjonista oprawy wizualnej, pozwalając na prawdziwe 3D jako jedna z pierwszych przedstawicieli tamtych czasów. Cudotwórcami byli w tym wypadku członkowie studia id Software, czyli między innymi znani każdemu fanowi FPSów panowie McGee i Carmack. Fabuła była banalna jak scenariusz typowy dla filmów klasy „C”; pozwalała nam ona wcielić się w postać żołnierza – i tutaj czynię swoją powinność, wstawiając klasyczny tekst – którego karabin ma zadecydować o losach wszechświata. W tle roztoczona jest jeszcze mgła tajemniczych, rządowych eksperymentów, kontaktu z pozaziemskimi istotami oraz wielkiego zagrożenia, które wisi nad naszą planetą. Ważne jest jednak, że w związku z tym dostajemy pretekst, aby w starym stylu skopać kilka kosmicznych tyłków. Bez żucia gumy.

http://gadzetomania.pl

Aby więc ten proces uczynić jak najmilszym, twórcy oddali do naszej dyspozycji różne narzędzia masowej destrukcji, do których zalicza się shotgun, wyrzutnia rakiet, nailgun czy siekiera. Tą ostatnią zdarza się w mojej rodzinie przytaczać (chociaż niezbyt często, coby nie siać zgorszenia), jako element historyjki: mojej mamie niegdyś szczególnie zapadł w pamięci widok, kiedy to ja słodko zasypiałem, a na komputerze obok, gdzie naparzała moja siostra, widoczne w samym centrum ekranu nic innego, aniżeli rzeczony toporek. O odnawialnym zdrowiu możemy zapomnieć – zbierało się je w postaci apteczek, amunicję zaś – skrzynek z nabojami, a pancerz – po wejściu w dryfującą w powietrzu jego ikonkę. Do tego wszystkiego dorzućcie jeszcze multiplayer, który sam w sobie był wtedy czymś ekscytującym i w ten sposób uzyskujecie obraz gry, która wywróciła świat do góry nogami, a o miażdżeniu konkurencji nawet nie ma co mówić, gdyż takowa praktycznie nie istniała. Był to wszakże rok 1996.

iD nie pozostawało więc nic innego poza pójściem za ciosem i wydaniem kolejnej odsłony już rok później. Ciężko było wtedy mówić o milowym kroku, jak przy poprzedniczce, wciąż jednak był to FPS z najwyższej półki, oferujący zabawę tak w singlu (gdzie sytuacja praktycznie się nie zmieniła, rola ostatniej nadziei ludzkości wciąż należy do nas), jak i w multi, gdzie udostępnione zostały kultowe wariacje gry: Free for All, Team Deathmatch czy Capture the Flag. Tryb dla wielu graczy kluczem do sukcesu został dopiero przy okazji wydania trzeciej, prawdopodobnie najbardziej popularnej odsłony, co miało miejsce pod koniec zeszłego tysiąclecia, czyli w roku 1999. Nosząca podtytuł „Arena” trójka była jednym z czynników kreujących współczesne FPSy przeznaczone do zabawy w sieci, na takie jakimi są obecnie. Wypromował on grę zespołową, podział meczu na rundy i brak respawnu uczestników zabawy do jej końca, o ile zostali zabici, ale przede wszystkim – legendarne już rocketjumpy. Tytuł ten cieszy się dużą popularnością po dziś dzień, będąc dostępnym w postaci darmowego "Quake LIVE", który jeszcze do niedawna był dostępny z poziomu przeglądarki, dzisiaj zaś widnieje jako produkcja „standalone”.

http://hothardware.com

Ostatnią pełnoprawną odsłoną tej szanowanej serii był Quake 4, wydany w roku 2005 przez Activision (tak jak poprzednie części, wyłączając z tego grona „jedynkę”), lecz wyprodukowany tylko częściowo przez odpowiedzialnych za to do tej pory panów, gdyż krocie ich obowiązków przejęli producenci z Raven Software. Decyzja ta posłała jedną z marek mojego dzieciństwa do grobu, ponieważ choć wydano tytuł całkiem strawny, to różnił się on zupełnie od pierwotnych założeń. Nasz protagonista stał się żołnierzem bardziej określonym, dostał on bowiem imię
i nazwisko - Matthew Kane – ale i grupę kompanów, skłonnych osłonić własną piersią, gdyby miał strawić go ogień nieprzyjaciela. Jakby „Krukowi” kontrowersyjnych rozwiązań było mało, postanowili oni dorzucić do rozgrywki pojazdy, które sprawiły, że z rozpoznawalnych do tej pory dla serii wąskich korytarzy często przenosiliśmy się na otwarte tereny rodem z „Halo”.

No dobrze, skoro więc odpowiedziałem Wam na pierwsze pytanie – a co to właściwie jest ten Quake? – czas zająć się zagadnieniem drugim, może i nawet ważniejszym: dlaczego można by pragnąć powrotu tej serii do naszej rzeczywistości? Rozwiązaniem tej wątpliwości jest słowo „posucha”. Taka, moim zdaniem, panuje w gatunku shooterów od zdecydowanie zbyt długiego czasu, wszelcy przedstawiciele tego gatunku są wypuszczani na świat według prostego schematu: jak najwięcej filmowości, skryptów, szczypta patosu i koniecznie współczesne pola bitwy. Miejsca dla odmienności, cechowanej atmosferą grozy, innym podejściem do trybu dla wielu graczy, zrezygnowaniem z kiczowatej fali niezależnych od nas wydarzeń, odbierających nam często radość z zabawy - brak. Jasne – są i fani takiej rozgrywki, ja też nie będę próbował Wam wmówić, że na widok "Call of Duty" dostaję palpitacji serca, piana cieknie mi z ust, a dłoń sama powstrzymuje się przed dotknięciem myszki. Co by się jednak stało, gdyby na rynek trafiła jedna, porządna gra, której rozwiązania nie są oklepane jak pośladki prostytutki z dwudziestoletnim stażem?

Mamy jednak problem z tą jakością, bo gdyby za produkcję mieli wziąć się „jedyni słuszni” członkowie iD Software, wcale nie mielibyśmy gwarancji, że uda im się dać początek czemuś przyzwoitemu. Kilka lat temu zdecydowali się oni na rozpoczęcie prac nad nową marką, utrzymaną w nieco archaicznych konwencjach i efekt tego zobaczyliśmy pod koniec roku 2011 – „Rage” został uznany za porządny tytuł, pełen jednak drobnych wad i skłonny do odpychania od siebie rozpieszczonych przez mało wymagające produkcje graczy. Czy w przypadku tworzenia ewentualnego Quake’a udałoby się im znaleźć złoty środek w przekazywaniu czegoś alternatywnego w możliwie najprzystępniejszy sposób? Tego nie wie nikt i prawdopodobnie rychło się tego nie dowiemy – jegomoście z Teksasu są teraz w najlepszym wypadku zajęci dłubaniem nad nowym "Doomem", którego ciepłe przyjęcie może dopiero dać zielone światło na przypomnienie opisywanej tu gry mojego berbeciostwa.  Co z Wami? Ucieszylibyście się na myśl o tym powrocie do korzeni? Czy tak odmienne od dzisiejszego kanonu tytuły mają prawo bytu?

Pilar
28 kwietnia 2014 - 18:55
Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
28.04.2014 21:31
papilarny
odpowiedz
papilarny
15
Chorąży

@Night Prowler: ups, rzeczywiście zdinozaurzenie sięgnęło u mnie do takiego stopnia, że najwidoczniej zapomniałem o tym fakcie, za momencik poprawiam.
@.:Jj:. mnie na przykład Rage również się podobał, nie nazwałbym go co prawda kapitalnym, ale grało się przyzwoicie.

28.04.2014 23:00
odpowiedz
Night Prowler
71
Konsul

Co do RAGE - podstawowym problemem tej gry był fakt, że Carmack po raz kolejny był pionierem w temacie kolejnej technologii (MegaTexture rzeczone) i wina za wszystkie problemy wieku dziecięcego tejże technologii spadła na niego.

Nie zmienia to faktu, że i tak było to coś imponującego pod względem technicznym, szczególnie biorąc pod uwagę ograniczenia poprzedniej generacji.

29.04.2014 07:20
U.V. Impaler
odpowiedz
U.V. Impaler
189
Hurt me plenty

GRYOnline.plRedaktor naczelny

Nie rozumiem dlaczego Quake 4 różni się od pierwotnych założeń. Bo bohater był "nazwany"? Przecież w "dwójce" też się jakoś nazywał, Bitterman, o ile dobrze pamiętam. A pierwszy Quake konkurencję to akurat miał sporą, bo wcześniej ukazało się Duke Nukem 3D. Gra technologicznie zacofana, ale z bardzo dobrym singlem.

29.04.2014 07:45
papilarny
odpowiedz
papilarny
15
Chorąży

@U.V. Tutaj różnicę moim zdaniem robiły bardziej otwarte lokacje, których nie było w pierwszym Quake'u i dwójce, z tego co pamiętam, też nie, a w przypadku tej serii jest to naprawdę spora zmiana. O Duke'u pamiętałem, może rzeczywiście stwierdzenie "praktycznie nie istniała" jest trochę przesadzone, ale na pewno ze świecą można było wtedy poszukiwać FPSów.

29.04.2014 07:54
U.V. Impaler
odpowiedz
U.V. Impaler
189
Hurt me plenty

GRYOnline.plRedaktor naczelny

Po prostu nie pamiętasz. W "dwójce" były otwarte lokacje (w ogóle mapy były obszerniejsze, korytarze większe, głównie po to, żeby zmechanizowane tałatajstwo Stroggów mogło się po nich swobodnie poruszać), a cały system hubów, zerżnięty zresztą z Hexena, totalnie odstawał od "jedynki".

Pierwszy Quake mógł być dużo lepszy, ale id nie miało po prostu na niego pomysłu. Tragiczny singiel bez polotu był wynikiem braku jakiejkolwiek spójnej koncepcji, rezygnacji z pomysłów forsowanych przez Romero (ostał się jedynie topór, który pasuje do reszty arsenału jak kwiatek do kożucha) i zwyczajnego pośpiechu. Grę uratował kapitalny multiplayer, który wytyczył nowy kierunek rozwoju sieciowych strzelanek i łatwość tworzenia cudacznych modyfikacji - vide mod Capture the Flag, który swoją karierę rozpoczął właśnie od Quake'a. Zresztą fakt, że na bebechach pierwszego Quake'a udało się zrobić Half-Life'a, też świadczy o tym, że był potencjał na coś większego i lepszego. id dokonało tego dopiero przy Q2, który zresztą miał nazywać się inaczej, ale wyszło, jak wyszło.

http://www.grynieznane.pl/2014/03/quake-ii-jest-sequelem-quakea-bo-firma.html

29.04.2014 12:15
odpowiedz
zanonimizowany307509
99
Legend

@U.V. Impaler -> Single u Quake 1 nie był tragiczny według mnie i był dla mnie dość wyjątkowy, jeśli chodzi o klimat i grozy. To kwestia gustu. Nie zapominaj, że to był jedna z pierwszych FPP na prawdziwy silnik 3D, a więc co możesz oczekiwać od niego?

29.04.2014 12:24
U.V. Impaler
odpowiedz
U.V. Impaler
189
Hurt me plenty

GRYOnline.plRedaktor naczelny

Zaraz po premierze, czyli prawie 20 lat temu, oczekiwałem następcy Dooma. Nie dostałem go, choć wiele rzeczy mi się podobało, głównie muzyka i modele wrogów, zwłaszcza Vore, Fiend i Shambler. No a potem przyszedł multiplayer, na który zmarnowałem dwa lata, grając dzień w dzień.

29.04.2014 13:16
odpowiedz
Kazioo
86
Senator

ID Software nie istnieje. Odeszli już chyba wszyscy weterani.

29.04.2014 13:48
odpowiedz
sechu2
69
Pretorianin

W tym temacie trzeba coś napisać :) Quake3 to była wręcz nieprawdopodobnie grywalna gierka PvP a dla mnie bardziej team vs team. Zajęła mi aż 4 lata życia począwszy od premiery gdzie musiałem przez 3 miesiące grać na swoim pierwszym pcecie tj p200 i voodoo rush (dało radę jakoś w 25 fpsach). Potem wymusiłem na rodziach tylko przez tą jedną grę upgrade na celerona 500 i pierwszego geforca :D else erazor X

Zawsze mam uczucie nostalgii kiedy wracam pamięcią do tak doskonałego tytułu. Mam nadzieje że jak żyję to doczekam chociaż drugiego tak dobre fpsa. 10/10 amen.

29.04.2014 13:52
.:Jj:.
odpowiedz
.:Jj:.
132
    ENNIO MORRICONE    
29.04.2014 14:50
papilarny
odpowiedz
papilarny
15
Chorąży

Wychodzi więc na to, że nie pamiętam, fakt, że rozmawiamy o czasach dosyć odległych pewnie nie jest zbyt dobrą wymówką. Następnym razem się upewnię. Dzięki.

29.04.2014 16:52
odpowiedz
Marassex
64
Centurion

Jezeli pamięć mnie nie myli, to po Quake 1 - miała nastapić premiera jego potężnego konkurenta - gra nazywała sie MALICE - czy wyszła kiedyś w ogóle ?
Pozdro

29.04.2014 20:03
Zdzichsiu
odpowiedz
Zdzichsiu
92
Ziemniak

Osobiście wolę Dooma ;)

29.04.2014 21:34
odpowiedz
czechow
19
Chorąży

Marassex -> Malice wyszedł. O ile pamiętam to był mod do Quake, chyba nawet to przeszedłem i było całkiem ciekawe. Ale to bardzo mgliste wspomnienie :)

29.04.2014 22:23
AIDIDPl
odpowiedz
AIDIDPl
132
PC-towiec

A ja bym chciał fabularną kontynuację Q4, z postaciami, które przeżyły Q4 na technologii next-genów...

30.04.2014 04:32
tyr8338
odpowiedz
tyr8338
43
Centurion

Quake dal mi ogromnie duzo milych wspomnien w mlodosci i mial u nas cale rzesze maniakow, pamietam lany w bielawie gdzie wynajmowalo sie sale na 200 osob i maniacy zjezdzali sie z calego kraju , a nawet zagranicy zeby przez 4 dni non-stop grac, piracic filmy i pic wodke :d Pamietam tez wiele turniejow i mistrzostwa polski - kazda czesc byla swietna jako gra competetive, bardzo dobry kod sieciowy i skilowy gameplay.

30.04.2014 11:19
odpowiedz
mnkh
17
Konsul

Quake 5 na pewno nie pojawi sie wczesniej niż Doom 4 :). Doom ciekawasza pozycja wedlug mnie.

30.04.2014 16:38
odpowiedz
Wilczyca89
74
Pretorianin

W skrócie pytasz się czy chcemy Quake'a w jakości grafiki jaka teraz jest. Moja odpowiedź brzmi tak. Co prawda grałam w Quake'a tylko w multi, a single mało grałam, ale mi się na tyle spodobała, że z chęcią bym pograła odświeżona. Może nawet w Quake 5 jeśli byłby na tyle dobrzy w czasach Quake'a od 1 do 3. A co wstawionego filmu, to rzeczywiście dzisiejsze gry ciągle podpowiadają co gracz ma robić, nie tak jak w starych FPSach samemu znajdowało się rozwiązanie, ale druga część jak gościu leciał to jest dopiero hardcore. Ile musiał trenować by nie zginąć a przejść grę takim sposobem.

30.04.2014 17:15
chudyplay
odpowiedz
chudyplay
19
Alhamdulillah

Quake, stare dobre czasy, kiedy zbierało sie z kumplami i pykało sie na LAN'ie ;)

30.04.2014 18:33
odpowiedz
rivaal
73
Pretorianin

Quake 5 śni mi się po nocach. wiem, że się doczekam kiedyś. to dzięki niemu zwiedziłem kilka krajów na turniejach, to dzięki niemu mam ciekawą pracę. Dług wdzięczności do gry spory :) Quake'u wróc!

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze