Serial 'The Walking Dead' - pięć rzeczy które robi lepiej od komiksu - DrSlaughter - 21 maja 2014

Serial "The Walking Dead" - pięć rzeczy, które robi lepiej od komiksu

Robert Kirkman aktywnie uczestniczy w tworzeniu serialu na podstawie swojego komiksowego dzieła, jednak najciekawsze w tym wszystkim jest jego podejście. Kirkman uważa, że przecież komiks zaczął pisać już grubo ponad 10 lat temu, a w pierwszych latach kreowania historii szeryfa Grimesa podjął kilka fabularnych decyzji, z których nie jest do końca zadowolony i gdyby mógł, zrobiłby to inaczej. No cóż, wielu twórców powinno wziąć przykład z Kirkmana, bo on właśnie dostał okazję, w postaci serialu, na zrobienie paru rzeczy inaczej i korzysta z niej w najlepsze. Oto moja lista pięciu rzeczy, które serial zrobił lepiej niż komiks.

Ostrzegam oczywiście, że tekst będzie bogaty w spoilery z serialu, oraz z równoległych z serialem wydarzeń z komiksu. Nie będzie za to zdradzania tych momentów z komiksu, które w serialu mają dopiero nadejść, tak więc osoby, które śledzą serial ale nie są zainteresowane pierwowzorem, nie mają się o co martwić.

ŁOWCY

Zacznę od najświeższego mięsa, czyli od zakończenia czwartego sezonu. Od razu powiem, że jest to punkt bardziej teoretyczny, bo rozwiązanie wątku zobaczymy dopiero w piątym sezonie, ale różnice są już na tyle widoczne, że warto je omówić. Łowcy, bo tak nazwani zostali kanibale, którzy więżą grupę Ricka w celu spałaszowania, w serialu przedstawieni są niemal zupełnie inaczej niż w pierwowzorze. O ile ich przywódca – Gareth – jest, jak na razie, praktycznie przelany z komiksu, jedynie ze zmienionym imieniem, to zarówno ich sposób działania jak i miejsce pobytu odbiegają znacznie od tego, co mogliśmy zobaczyć na papierze.

Jak to wyglądało w oryginale? Łowcy siedzieli w opuszczonym domu i krążyli po okolicy poszukując zagubionych ludzi. Odnosiło się wrażenie, że nie mają tak naprawdę żadnego sensownego planu, ani pojęcia co robią. Uzależniali się kompletnie od zrządzenie losu - a nuż trafi się kolejny podróżny do zjedzenia. Dlatego o wiele lepszy wydaje mi się plan założenia porządnej, bezpiecznej miejscówki, nad którą mają idealną kontrolę i zwabiania do niej ludzi w każdy możliwy sposób. Oczywiście, większość widzów od razu przejrzała Terminusa, ale możemy to wybaczyć zdesperowanym bohaterom próbującym przetrwać.

DŁOŃ RICKA

O co chodzi? Otóż w komiksie Rick żegna się ze swoją dłonią podczas pierwszego spotkania z Gubernatorem. Autor komiksu wielokrotnie potem wspominał, ile problemów przysporzyło mu to posunięcie. Pisał konkretne sceny, takie jak Rick otwierający puszkę za pomocą otwieracza do konserw, a potem przypominał sobie, że przecież do tego potrzeba obu rąk. Musiał więc regularnie poprawiać swoje teksty, aby uniknąć podobnych sytuacji, ale i tak nie obyło się bez kilku wpadek, zarówno po stronie scenariusza jak i rysunku. Cieszy więc, że nie było tego wydarzenia w serialu, a Rick nadal może w stu procentach uczestniczyć w scenach akcji, bo w końcu to też ważna część historii.

SHANE I GUBERNATOR

O wiele bardziej podoba mi się sposób, w jaki poprowadzono obie te postacie w serialu. Shane to najlepszy przyjaciel Ricka sprzed apokalipsy, jego wątek miał spory potencjał, jednak został w komiksie całkowicie zmarnowany. Serialowy Shane trzyma się z grupą dłużej niż w komiksie, bo jest obecny przy wszystkich wydarzeniach na farmie. To właśnie decyzja o przedłużeniu życia tej postaci o jeszcze jeden sezon, pozwoliła na przedstawienie jej wątku w sposób o wiele bardziej wiarygodny. W serialu wyraźnie widzimy jak stopniowo zmienia się psychika Shane’a, jak pojawienie się Ricka burzy jego mały świat przywództwa nad grupą i jak sytuacja zaczyna go przerastać, doprowadzając w końcu do zamachu na życie swojego przyjaciela. Jak to wyglądało w komiksie? Rick wrócił, a Shane po jakimś czasie zaczął krzyczeć i próbował go zabić. To wszystko co oglądaliśmy przez dwa sezony w serialu, zostaje przez niego po prostu wykrzyczane w ostatniej chwili, zanim zostaje ostatecznie zastrzelony. O ile drugi sezon jest chyba powszechnie uważany za najsłabszy, a na pewno za najnudniejszy, wątek Shane’a jest dla mnie najjaśniejszym jego punktem.

Jeśli chodzi o Gubernatora, mamy do czynienia tak naprawdę z dwiema różnymi postaciami, ale nie będę wypisywał wszystkich różnic, bo nie ma to aż takiego znaczenia. Najważniejszy jest, jak w przypadku Shane’a, czas poświęcony na rozwój postaci. W komiksie Gubernator jest totalnym sadystą od samego początku. Wszystko, co mogło pójść nie tak jak trzeba z jego psychiką, poszło. Dziw bierze, że ktoś taki jak on w ogóle zdołał utrzymać jakąkolwiek społeczność w ryzach i nieświadomości co do swej prawdziwej natury. Także opowiadająca o nim książka „Narodziny Gubernatora” nie odpowiada na to pytanie. Przez większość czasu jest w niej tchórzliwym słabeuszem, a po dotarciu do Woodbury staje się, ni stąd ni zowąd, krwiożerczym zabijaką, którego widzimy w komiksie.

Dlatego podoba mi się jak został stonowany w serialu. Jasne, jest zły i zabija ludzi, ale nie zachowuje się od początku jak psychopata. Jest charyzmatyczny i utrzymuje pozory, na pierwszy rzut oka wydaje się miłym człowiekiem. Sprawa nie wygląda już tutaj czarno-biało, prawdziwe szaleństwo dotyka go dopiero, kiedy Michonne dobija jego zzombifikowaną córkę (z której śmiercią po prostu nie mógł się pogodzić a nie, tak jak w komiksie, kierował ku niej jakieś zakrawające o nekrofilię upodobania. Penny nie była tam zresztą jego córką). Dodatkowym smaczkiem jest oparcie jednego z odcinków na fragmencie ze wspomnianej książki. Nie mówię że łotr, który jest do szpiku kości zły, to wada, po prostu skłaniam się ku bardziej wielowymiarowej i rozwiniętej wersji.

DARYL I MERLE

Czas na trochę fanbojstwa. Bracia Dixon w komiksie nie występują, zostali stworzeni specjalnie na potrzeby serialu i specjalnie pod odgrywających ich aktorów. Nie trzeba chyba nikomu przypominać, jaką rzeszę fanów zaskarbili sobie ci panowie. Serial straciłby wiele, gdyby nie było ich w tej historii. Momenty, w których Daryl wymiata z kuszą są zdecydowanie jednymi z najlepszych i bardzo brakowało mi takiego elementu w komiksie. Merle za to rozluźniał atmosferę swoimi tekstami i podejściem. Szkoda więc, że ten drugi nie otrzymał aż tak wiele czasu na ekranie, ale korzystał z każdej okazji w stu procentach i zapewnił tym sobie tłumy miłośników. Kirkman wyraźnie zaznaczył że nie zamierza żadnego z braci Dixon umieścić w komiksie, chociaż widać, że jedna z późniejszych postaci jest Darylem niewątpliwie zainspirowana.

TWÓRCY EKSPERYMENTUJĄ

Największym dla mnie mimo wszystko plusem serialu jest fakt, że twórcy nie boją się podejmować ryzyka. Eksperymentują, czasem rozwijają wątek, który w komiksie potrwał tylko chwilę, czasem poprawiają jego błędy. Nie próbują na siłę trzymać się materiału źródłowego, dzięki czemu ludzie, którzy znają pierwowzór na wylot, także mogą zostać czymś zaskoczeni i nie muszą prowadzić debat w stylu „książka była lepsza”, bo serial nie chce upodabniać się do oryginału - jest po prostu inny. Wciąż trzyma się przy tym jego najważniejszych założeń i zachowuje jego ducha. Wiem, że można równie dobrze wymieniać te wszystkie rzeczy, które ekranizacja popsuła, jak postaci Carol czy Andrei, ale ja wolę skupić się na pozytywach.  Serialowe „The Walking Dead” pozwala nam cieszyć się inną interpretacją komiksowej historii i oglądaniem znanych wydarzeń z odmiennej perspektywy i to jest dla mnie najlepszą jego cechą.

To zestawienie jest oczywiście całkowicie moją subiektywną opinią, zarówno komiks jak i serial mają swoje słabe i mocne strony, jednak historie obu wersji śledzę z równą przyjemnością i zaciekawieniem.

DrSlaughter
21 maja 2014 - 17:05

Komentarze Czytelników (23)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
21.05.2014 18:31
Orlando
😁
odpowiedz
Orlando
42
Smile Smile Smile

Serial "The Walking Dead" - pięć rzeczy, które robi lepiej od komiksu

WAT

21.05.2014 18:35
claudespeed18
odpowiedz
claudespeed18
150
Liberty City Finest

zacząłem oglądać serial tydzień temu, póki co 3 odcinki za mną i jest super, jednak czemu ludzie lubią harleyowca i wąskookiego kusznika ? hmm może kiedyś sie dowiem :D

21.05.2014 19:18
odpowiedz
zanonimizowany166638
152
Legend
Image

21.05.2014 19:26
Pl@ski
😁
odpowiedz
[email protected]
49
Endżajner

Co kur#%&#?
Ty w ogóle człowieku na oczy widziałeś komiks?
Przecież ten serial to jest pieprzona profanacja i kpina w porównaniu z komiksem, o czym Ty w ogóle opowiadasz?!

21.05.2014 19:27
Piratos
odpowiedz
Piratos
147
Niewidzialny Templariusz

Sory dżordż ale serial ma się jak dla mnie nijak do komiksowego pierwowzoru. Dając np. ostatni sezon dla mnie był on diabelnie nudny poza ostatnim odcinkiem. Jedyne co jest dobre to odbieganie od konwencji i zapożyczanie motywów.

21.05.2014 21:37
sinbad78
odpowiedz
sinbad78
147
calm like a bomb

Topic:
TWD TV series is better then comic
#[email protected]: Activated.
Status: facepalm.

Do autora: Mylisz się! Tyle w temacie!

21.05.2014 22:06
Amazing_Maurice
odpowiedz
Amazing_Maurice
86
Pretorianin

A nawet nie wiedziałem, że 2 sezon jest powszechnie uznany za najsłabszy. Mi się bardzo podobał klimat na farmie. Późniejsze sezony oglądałem z rozpędu, nie pociągają mnie za bardzo. Co do Shane'a, uważam, że była to najlepiej zagrana postać w serialu. Był bardzo charakterystyczny i wyrazisty, sposób w jaki prowadził dialogi (w ogóle uważam, że dialogi, choć często wydają się długie i zbyt "wydumane", to są dla mnie jednym z największych zalet filmu, bardzo dobrze zagrane) był niezwykle przekonywujący.
Komiks zacząłem, ale, że nie jestem niestety fanem rysowanych powieści, skończyłem na 4 tomie. Szkoda. Chciałbym go ogarnąć, ale zwyczajnie nie porywa mnie w żaden sposób. Ale paru moich znajomych, którzy uwielbiają komiksy bardzo sobie zachwalają go, więc wierzę im na słowo. na szczęście nie są takimi fanbojami, jak niektórzy tutaj i akceptują również serial jako adaptację, nie ekranizację.

21.05.2014 23:16
claudespeed18
odpowiedz
claudespeed18
150
Liberty City Finest

Mephistopheles --> serio? miast normalnie coś napisać wolisz być hipsterę i widzieć trolki? świat ci się chyba skończył i kręci wokół jednego :D

21.05.2014 23:20
odpowiedz
zanonimizowany166638
152
Legend

Według próby statystycznej z tego wątku, znajduję się w większości wśród populacji znającej komiks i serial. Więc jak miałbym być "hipsterem"?

O TWD napisałem już wystarczająco dużo w przeciągu ostatnich czterech lat (w sporej części negujące tezy z artykułu). Swoją drogą, to trochę dziwne, że ode mnie wymagasz polemiki z autorem wpisu, ale od Orlando czy Aena już nie...

21.05.2014 23:50
DM
odpowiedz
DM
158
AFO Neptune

GRYOnline.plTeam

się kłócicie jakby było o co... :)
zarówno komiks jak i serial są mocno średnie i przereklamowane
komiks nadrabia tematyką, którą zaczął na taką skalę, serial fotorealizmem i budżetem

dopiero gra od TellTale pokazała fajną opowieść o zombie, ale też w drugim sezonie mocno obniżyli loty...

22.05.2014 04:13
Reedus
odpowiedz
Reedus
14
Legionista

Ja tylko pragnę zaznaczyć, że w tekście przedstawione jest całe pięć przypadków, w których serial, według mnie, robi coś lepiej od komiksu.
Nie jest nigdzie napisane, ani nawet zasugerowane, że serial jest lepszy od oryginału. A przynajmniej nie taki był zamysł. Jaśniej już tego przekazać nie umiem.
I o ile rozumiem, że ktoś może uważać telewizyjną adaptację za porażkę, to jestem zaskoczony jakie oburzenie powoduje sama wzmianka, że mogą w niej być jakiekolwiek pozytywne elementy.
Ja sam nie umiałbym zdecydować, która wersja bardziej mi się podoba. Zarówno komiks, gra, serial, jak i książki to naprawdę dobra robota i wolę cieszyć się każdą z nich, niż je niepotrzebnie porównywać. Kto woli narzekać, że serial robi coś inaczej, jego strata. To tyle od autora :)

22.05.2014 06:25
😊
odpowiedz
sir Qverty
9
Generał

Niektórzy to nie rozumieją co to jest subiektywizm. Wpiszcie sobie w google jak nie wiecie pajace :)

Ja tam komiksu nie czytałem wiec sie nie wypowiadam na temam porównań ale żałośni są ludzie którzy stałe płaczą jaki to serial jest do dupy ale kuźwa każdy odcinek widzieli (a takich retardów jest na tym forum sporo, wystarczy wejść w oficjalny wątek o serialu i poczytać). Nie oglądajcie jak jest taki słaby i dajcie oglądać innym.

22.05.2014 07:11
odpowiedz
zanonimizowany166638
152
Legend

Stawianie za wzór twórcy Kirkmana, którego postawa (widoczna szczególnie w listach do redakcji) oscyluje pomiędzy PRem a trollingiem to nie jest "subiektywizm". Zresztą założenie samo w sobie jest błędne - to, że Stephen King aktywnie uczestniczy w popowstawaniu miniseriali na podstawie swoich książek, nie poprawia w żaden sposób ich słabej jakości.
Absurdalne skrócenie historii Shane'a do jednej linijki to nie jest "subiektywizm". W dodatku wyraźnie widać, że scenarzyści nie wiedzieli, co dalej z nim zrobić, więc w serialu rozbili komiksowego Ricka na dwie postacie - Ricka i Shane'a. Dlatego ocalały Shane nie miał ostatecznie żadnego wpływu na przedstawioną historię, a Rick przez cały drugi sezon zachowywał się jak cipa (jeden z największych powodów narzekań przez pierwsze dwa lata), bo odebrano mu zdolności przywódcze. Potwierdzenie tej tezy widać po śmierci Shane'a, kiedy Rick nagle w cudowny sposób odzyskuje jaja i w finale wygłasza przemówienie, jakby miał wypatroszyć wszystkich, którzy śmią zakwestionować choć jedno jego słowo.
I wreszcie - streszczenie historii Gubernatora (który jest socjopatą, a nie psychopatą) z całkowitym pominięciem jego motywów i zdolności manipulowania tłumem to również nie jest "subiektywizm". "Subiektywizmem" byłoby stwierdzenie "wolę serialowego Gubernatora, bo lubię wyblakłe rzeczy ciągnące się jak flaki z olejem".

Ja tam komiksu nie czytałem wiec sie nie wypowiadam na temam porównań ale żałośni są ludzie którzy stałe płaczą jaki to serial jest do dupy ale kuźwa każdy odcinek widzieli (a takich retardów jest na tym forum sporo, wystarczy wejść w oficjalny wątek o serialu i poczytać). Nie oglądajcie jak jest taki słaby i dajcie oglądać innym.
Sam spasowałem po trzecim sezonie, co nie zmienia faktu, że twoje stwierdzenie jest tak kretyńskie, że aż głowa boli. Właśnie arbitralnie uznałeś, że ludzie, którzy dostrzegają błędy, ale lubią też pewne elementy, nie mają prawa liczyć, że kiedyś będzie lepiej i mają wypierdalać, bo ty tak mówisz. A ostatecznie w samym wątku prawo do wypowiadania się miałyby - nomen omen - zombie, które łykną wszytko, co im się podstawia, pochwalą, poklepią się wzajemnie po pleckach i poczekają na więcej. Na szczęście, takie systemy mają w zwyczaju nie rodzić się wcale lub przynajmniej szybko padać.

22.05.2014 07:22
😊
odpowiedz
sir Qverty
9
Generał

Meph--> nie wiem jak ty ale jak ja zaczynam cos oglądać i stwierdzam, ze to jest słabe to po prostu przestaje bo mi to nie przynosi przyjemności. Niektóre posty w wątku o TWD są napisane w tonie duszy cierpiącej w czyśćcu za grzechy która pokutuje oglądając ten serial (w sumie nie wiadomo po co, przecież jest do dupy). To strasznie irytujące. Coś jak masochizm. To tak jakbym ja zmuszał sie do grania w jakiegoś jrpga albo strategię ekonomiczną dla jakiegoś sobie tylko znanego wyższego celu zgnojenia owych gier.

Wypierdalać mają te osoby które po kazdym odcinku stękają jaki to ten serial jest słaby, żałosny i do dupy. Rozumiem krytykę ale na Innosa, ile można czytać tych stękań. I to ciągle tych samych osób.

22.05.2014 07:55
claudespeed18
odpowiedz
claudespeed18
150
Liberty City Finest

hmm, myślałżem, że to do mnie ten trolling, ok więc, w debate na temat WD nie bede sie wtracał, sam dopiero z tym zaczynam, tylko serial - to maksimum mojego zainteresowania zombie

22.05.2014 08:36
odpowiedz
zanonimizowany166638
152
Legend

[17]

Przykładowo Stargate SG-1, który do dziś zostaje najdłuższym amerykańskim serialem s-f, zaczynał się bardzo marnie. Było też wiele innych produkcji, które dopiero z czasem się rozkręciły. A jeśli kogoś pociąga tematyka, to i tak alternatywy nie ma.

22.05.2014 09:26
odpowiedz
Blackhawk
70
Konsul

Kwestia gustu, jak dla mnie każdy z wymienionych powodów dziala na korzysc serialu, a juz szczegolnie watek merla i jego brata, ktory imo byl tak kiczowaty ze z trudem sie to ogladalo.

22.05.2014 09:44
odpowiedz
MarcinB323
59
Centurion

Stosownie do opisu znajdującego się pod koniec tego artykułu wynika, że są to subiektywne przekonania autora o wyższości niektórych zagadnień w serialu nad komiksem a nie, że serial jest lepszy czy na odwrót. jakkolwiek są to subiektywne przekonania autora ja osobiście nie zgadzam się w dwóch kwestiach. ( dłoń ricka jak i postacie shane i gubernatora) co do reszty sie nie wypowiem po 3 sezonie przestałem oglądać ( jak dorwałem komiks w woje ręce) wie nie wypowiem się na temat kanibali a bracia dixon są odpowiednia forma miksu pewnych bohaterów z komiksu. kalectwo głównego bohatera jest bardzo istotne w serii gdyż właśnie ukazuję jego siłę. wiem że brzmi to paradoksalnie ale właśnie po utracie ręki Rick nie był już pełnoprawnym przywódcą dzięki sile fizycznej ale inne cyniki jego osobowości sprawiły, że przeżył i ludzie chcą go mieć za lidera. Postacie które w serialu odgrywały role mięśni ( Tyrse czy abraham) niestety nie przetrwały a osoby słabsze ( jednoręki czy jednooki :) dalej żyją. Kalectwo ricka właśnie dlatego jest istotne by dać tej postaci inny wymiar. W serialu jest to postać ta jest spłycona ( silny = przywódca).
Co do Shane jego postać w serialu była potrzebna aby 2 sezon dało się oglądać bo inaczej serial by padł( innymi słowy 2 sezon był nudny) natomiast komiks zawiera wiele innych ciekawych postaci zastępujących postać dawnego przyjaciela Ricka. Zawisć i nienawiść Shane i jego próba zabicia Ricka idealnie obrazowała jak ludzie zmieniają się kiedy uda im się uniknąć konsekwencji swych czynów a także jak bardzo chcemy otrzymać pozycje samca alfa. Co do gubernatora - aktor nie pasuje zupełnie do roli poza tym w serialu zrobili z niego jakiegoś psychola który nie wiedzieć czemu zabija swoich ludzi. W komiksie gubernator był od początku postacią negatywna jego rozprawienie się z rickiem czy "przesłuchanie" Michell to było coś a w srialu przesłuchanie Meggi toc to parodia.

22.05.2014 10:16
odpowiedz
MarcinB323
59
Centurion

Żeby oddać sprawiedliwość autorowi są rzeczy fajne w serialu lepsze od komiksu ale jest ich zdecydowanie mniej.
1. Śmierć Dalea ( nie lubiłem go w komiksie ale w serialu był już totalnie beznadziejny)
2. śmierć sophie
3. masakra na farmie ( nie jako rozwałka ale jako przyczyna opuszczenia spokojnej farmy)
4 oczyszczanie więźienia ( 3 osoby w komiksie fakt, że z bronią palna ale mimo wszystko w serialu było to bardziej sensowne- jak na serial oczywiście.)
Serial ma swoje momenty ale nie wybaczalne jest przedstawienie niektórych postaci ( Taryell w serialu jest beznadziejny ciepłe kluchy i placzka gdzie jest człowiek który znęcał się nad ciałem zabójcy córki, gdzie człowiek który oczyścił boisko z zombiaków:) bardzo brakowało mi też sceny kiedy rick pojechał odwiedzić Shane na cmentarzu :) a w serialu ... szkoda pisać.
PS do autora tekstu nie traktuj mojego posta jako przejaw nienawiści czy wychwalania komiksu tekst jest bardzo fajny tylko moje odczucia są inne ( ale jeszcze żadna adaptacja komiksu czy ksiązki mi sie nei podobala - no może poza "devil in a a blue dress' i "blade runner".

22.05.2014 21:35
odpowiedz
jaalboja
35
Generał

hehe. popłyną autor. A co serial robi gorzej?

Przestałem oglądać w momencie gdy historia zaczeła opowiadać o debilach którzy giną przez własna głupotę, daja sie mordować zamiast walczyc i robic to co kazdy by robił na ich miejscu. Np kiedy atakuje ich w wiezieniu gubernator, strzelaja na oslep nikogo nie trafiają. I wiele innych sytuacji gdzie wiele osob łapie sie za głowy jak mozna tak nie myslec:d

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze