Power Rangers: Pacific Rim - Joorg - 10 sierpnia 2014

Power Rangers: Pacific Rim

Ogromne roboty sterowane przez ludzi, którzy walczą z wielkimi potworami chcącymi wyeliminować ludzkość na ziemi... Komu nie skojarzyło się to z pewnym popularnym serialem dla dzieci?

Guillermo del Toro to znany i lubiany twórca filmów przepełnionych efektami specjalnymi. To on wyreżyserował "Hellboya" i to on współpracuje z Peterem Jacksonem przy nowych "Hobbitach". Osobiście jednak najbardziej szanuje go za jego genialny film z 2006 roku "Labirynt fauna". W sumie jest to najbardziej doceniona produkcja meksykańskiego twórcy, która zgarnęła aż trzy Oscary. Mroczna i okrutna historia, która zapada w pamięć i skłania do refleksji. Szkoda, że "Pacific Rim" nie można opisać w podobny sposób.

Efekciarski film Del Toro zaczyna się niegłupim wprowadzeniem w początkowo ciekawą historię. Pod koniec 2012 roku z dna Oceanu Spokojnego zaczynają wyłazić ogromne potwory siejące na swojej drodze spustoszenie. By odeprzeć ich ataki armie na całym świecie pracują nad programem "Jaeger", czyli budowaniem ogromnych robotów. Każdy taki mech musi być sterowany przez dwóch pilotów, którzy razem wysyłani są na misje. Gdy po kilku latach roboty zaczęły zawodzić coraz częściej przynosząc wiele strat, dowódca Stacker Pentecost (Idris Elba) postanawia zebrać najlepszych pilotów by wysłać ich na ostateczną misję: zniszczenia miejsca, z którego wychodzą bestie. Wśród nich jest Raleigh Becket (Charlie Hunnam), który kilka lat wcześniej odszedł z czynnej służby po utracie brata. Dołącza do niego Mako Mori (Rinko Kikuchi), która również ma osobiste powody by rozprawić się z wrogami naszej planety.

Fabuła z minuty na minutę robi się coraz słabsza i nie zaskakuje niczym nowym a widz uderzany jest w twarz oklepanymi schematami. I wyglądałoby to lepiej, gdyby główne role były zagrane z polotem. Tutaj obsada jest po prostu poprawna i niczym nie zachwyca. W pamięć zapada jednak kilku pomniejszych bohaterów, jak Dr Newton Geiszler (Charlie Day) i Gottlieb (Burn Gorman) - dwóch zwariowanych naukowców (sceny z nimi to jedyny aspekt humorystyczny filmu) oraz handlarz Hannibal Chau zagrany przez ulubionego aktora Del Toro, Rona Perlmana.

Zwroty akcji niczym nie zaskakują, a niekiedy nawet irytują. Niektóre momenty walk robotów z potworami naprawdę przypominały te z Power Rangersów:
- To koniec, nie mamy już czym walczyć. Jesteśmy zgubieni!
- Nie, popatrz! Mamy tu jeszcze takie wykokszone ustrojstwo, którym w mgnieniu oka rozwalimy potwora!

Same walki wyglądają przyzwoicie, ale dech w piersiach nie zapierają. Gdyby nie odbywały się one w nocy, to efekt byłby o wiele, wiele lepszy. Wszechogarniający mrok sprawia, że oglądanie nawalania bestii przez mechy po pewnym czasie staje się lekko nużące. Poza tym nie ma się do czego przyczepić. Ot, efekty specjalne jakich ostatnio wiele w filmach akcji. Na plus jednak zasługuje świetna ścieżka dźwiękowa, która jako jedyna wyróżnia się z tej produkcji i z ciekawości osłucham sobie jej gdy będę miał okazję. To tutaj jedyny kawał dobrej roboty.

Koniec końców, Guillermo del Toro zawiódł przy Pacific Rim tworząc produkcję jakich wiele. Film nie wyróżnia się niczym nadzwyczajnym i nie jest też wielką nowością. Jeśli szukacie jakiegoś "odmóżdżacza" na wieczorny seans, poszukajcie czegoś lepszego. Jeśli nie znajdziecie niczego lepszego, to w ostateczności możecie sięgnąć po Pacific Rim. Na sequel, który już jest w produkcji, do kina raczej nie pójdę.

5+/10

Zapraszam do śledzenia mojego profilu na Facebooku.

Joorg
10 sierpnia 2014 - 13:59

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
10.08.2014 14:18
berial6
berial6
108
Donut Hole

Myślę, że ten film to bardziej hołd w stronę japońskich seriali o mechach, a nie power rangers. Nawet potwory nazywane są kaiju.

10.08.2014 14:20
Martius_GW
odpowiedz
Martius_GW
61
Generał

Miektórzy nie mają pojęcia, że Power Rangers to trochę przerobione Super Sentai.

10.08.2014 14:22
raziel88ck
odpowiedz
raziel88ck
143
Reaver is the Key!

Przyzwoity film.

10.08.2014 16:13
odpowiedz
FidelXXX
28
Legionista

@Martius_GW: Trochę? 99% materiału wykorzystanego w Power Rangers pochodzi z Super Sentai. W USA dokręcono jedynie sceny, w których skośnych aktorów grających bez kostiumów zastąpili ich zachodni koledzy.

10.08.2014 16:17
Martius_GW
odpowiedz
Martius_GW
61
Generał

@up
No tak, dlatego użyłem tego słowa. W trakcie robienie MMPR trochę więcej kombinowali bo przykładowo biały ranger to postać z innego sezonu Super Sentai niż ten na którym wzorowano MMPR.

10.08.2014 16:29
Mitsukai
odpowiedz
Mitsukai
187
Internet is for Porn

Komu nie skojarzyło się to z pewnym popularnym serialem dla dzieci?
Malo komu, kto widzial cos wiecej niz MMPR i PR.

Film nie wyróżnia się niczym nadzwyczajnym i nie jest też wielką nowością.
Jako letnie kino z efektami, moze i tak. Ale jako film wielkie roboty vs cos, dużej konkurencji nie ma. Tym bardziej cieszy ze będzie kontynuacja.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze