The Walking Dead powraca i szokuje. Kto padł ofiarą Negana? - Joorg - 24 października 2016

The Walking Dead powraca i szokuje. Kto padł ofiarą Negana?

Już pół roku minęło odkąd twórcy hitu stacji AMC pozostawili widzów z najbardziej skandalicznym i podłym cliffhangerem wszech czasów. Finał szóstego sezonu The Walking Dead z całą pewnością zapisze się na czarnych kartach historii telewizji. Od miesięcy przez Internet przelewały się fale hejtu po adresem scenarzystów i spekulacji na temat nowego odcinka. Nadeszła jednak wiekopomna chwila: w końcu cały świat może przekonać się na własne oczy kto padł ofiarą potwornego Negana. Morze spoilerów.

Przyznam szczerze, że ostatnie sekundy finału szóstego sezonu sprawiły, że szczęka mi opadła. Seriale oglądam już wiele, wiele lat, ale czegoś takiego jeszcze nigdy wcześniej nie widziałem. Uśmiercenie jednej z kluczowych postaci i ukrywanie jej tożsamości aż do startu kolejnej serii, to już kolejna granica, którą przekroczyli twórcy The Walking Dead. No, ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, stało się. Scenarzyści postawili sobie naprawdę wysoką poprzeczkę, by usatysfakcjonować widzów i zdobyć ich wybaczenie. I kurczę, udało im się to zrobić.

Powrócę jednak raz jeszcze do finału poprzedniego sezonu. Mimo okrutnego zakończenia nie sposób nie wspomnieć, że cała scena z Neganem należy do jednego z najlepszych momentów The Walking Dead. Ciężko będzie mi zapomnieć świetnie stworzone napięcie wywołane przez nieprzewidywalność genialnie zagranego antagonisty. Negan grany przez Jeffreya Deana Morgana ma wielką szansę, by zostać kolejną legendą małego ekranu. I pierwszy odcinek siódmego sezonu wskazuje, że tak właśnie będzie.

Choć od fatalnego momentu minęło pół roku, to twórcy i tak przetrzymują widzów w niepewności jeszcze przez kilkanaście minut. Tortur nigdy za mało. Siódmy sezon otwiera zdesperowana twarz Ricka, która daje nam do zrozumienia, że najgorsze już za nami. Krew się polała, a bohater serialu stanął w sytuacji bez wyjścia. Napięcie nie opada, a widzowie nadal nie wiedzą czego się spodziewać. By Rick zrozumiał lepiej swoje położenie Negan zabiera go na krótką przejażdżkę. Wyprawa zostaje przerwana retrospekcją, która zdradza przebieg poprzednich wydarzeń.

Po znanej wszystkim wyliczance okazuje się, że ofiarą Lucille, wiernej broni Negana, padł Abraham. Nigdy nie zagłębiałem się w lekturę krążących po Internecie spekulacji i teorii na temat potencjalnej ofiary, ale przed obejrzeniem odcinka postawiłbym wszystkie pieniądze na tę właśnie postać. I choć jej śmierć mnie nie zaskoczyła, to jednak wywołała dużo emocji. Było mi jej żal, tak po ludzku. Do tego aż przykro było patrzeć na okrucieństwo Negana, który nie patyczkuje się ze swoją pałką baseballową. Czyli to już? Moment, na który wszyscy czekali, kończy się w taki właśnie sposób? Nie do końca. Twórcy doskonale wiedzieli, że jedna śmierć to za mało by zaskoczyć widzów. Po kilku minutach psychicznego pastwienia się antagonisty nad bohaterami, do Abrahama dołącza Glenn. I tutaj producenci trafili w punkt. W życiu bym się nie spodziewał pożegnania jednej z najbardziej lubianych postaci tego serialu, zwłaszcza że w szóstym sezonie wydawała się ona nieśmiertelna. Glenn jednak skończył tak jak jego komiksowy pierwowzór. Tutaj również nie oszczędzono okrucieństwa.

Szokująca i brutalna śmierć to jednak nie koniec mąk Ricka i jego grupy. Po powrocie z wycieczki, Negan raz jeszcze udowadnia, że takiego czarnego charakteru na małym ekranie jeszcze nie widzieliśmy. By ostatecznie złamać i poniżyć głównego bohatera, stawia go w niemożliwej sytuacji. W celu ocalenia swoich towarzyszy musi on odciąć rękę swojemu synowi. Scena ta jest niesamowicie mocna i wciska w fotel. Te kilka minut dramatu, które kończą się bez ofiar w ludziach i kończynach, bez wątpienia już na zawsze zmienią Grimesa. Ostatecznie grupa Ricka zostaje wypuszczona, ale od teraz wszyscy mają pracować dla Negana. Gwarancją posłuszeństwa jest pojmany Daryl, więc o ucieczce nie ma mowy. Widzowie oczywiście mają nadzieję na szybką zemstę, ale ta raczej prędko nie nadejdzie.

To niewątpliwie najbardziej wciągające 45 minut w historii The Walking Dead. Odcinek świetnie buduje napięcie, trzyma w niepewności do ostatniego momentu i nie pozwala oderwać się od ekranu do samego końca. Warto wspomnieć, że za reżyserię wziął się Greg Nicotero, czyli specjalista od charakteryzacji i efektów specjalnych w tym serialu. To właśnie z tego powodu nowy epizod jest wypełniony okropnościami różnej maści. Wystającego oka Glenna nie zapomnimy jeszcze na długo po seansie. Brrrr.

Siódmy sezon przywitał nas tym, czego sobie chyba wszyscy życzyliśmy: ogromnym szokiem. Twórcy po raz kolejny podwyższyli sobie poprzeczkę. Zagrał tutaj każdy element, każda minuta, każde ujęcie. Mimo irytacji dostarczonej przez finał szóstej serii warto było czekać, bo takiej karuzeli emocji w The Walking Dead jeszcze nie było. Nie udałoby się to bez świetnego Jeffreya Deana Morgana w roli Negana. Jeśli aktor dostanie więcej miejsca w serialu, to zapowiada nam się sezon pełen emocji.

Joorg
24 października 2016 - 18:45

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
25.10.2016 00:13
DM
130
AFO Neptune

Producenci nie trafili w żadne punkt. O tym kto zginie już dawno zadecydowali autorzy komiksu, a w serialu tylko jest to odtwarzane z dużym opóźnieniem. Producenci za to do mistrzostwa opanowali to, jak jedną mysl, jeden krótki wątek rozwlec do 45 minut :)
Szkoda, ze przekraczają też kolejne granice w pokazywaniu flaków - dalej już naprawdę nie trzeba..

25.10.2016 00:23
odpowiedz
6 odpowiedzi
claudespeed18
123
error

Szokujące w tym odcinku to może być jedynie rozczarowanie przegadanym Neganem i ciotowatość Rick'a.

25.10.2016 10:36
3
DM
130
AFO Neptune

Negan akurat gra świetnie :)

25.10.2016 16:59
1
leem230698
81
Maxthony Maxtano

Ciotowatość Ricka to jedyna realistyczna rzecz w tym wypełnionym po brzegi moralnym bełkotem serialu :)

25.10.2016 17:37
claudespeed18
123
error

Nie Negan gra świetnie, tylko Dean Morgan gra świetnie Negana ;) Chyba, że Negan gra twardziela i o to chodzi. Odtwórca roli gra na prawdę dobrze ale sama postać Negana wypada słabo. Sądząc po zasadzce liczyłem na jeszcze bardziej przebiegłego typka od Governora a tymczasem ten stale się tłumaczy i wyjaśnia, że on jest królem i trzeba słuchać. Najtańszym sposobem kontrolowania ludzi, czyli zastraszeniem.

Rick już tyle przeszedł i był twardzielem, że teraz przegięli z tym jego płaczem. Daryl i Abraham jedynie mieli/mają jaja.

post wyedytowany przez claudespeed18 2016-10-25 17:38:28
25.10.2016 18:02
leem230698
81
Maxthony Maxtano

Tylko, że jedna rzecz to przyjąć śmierć na klatę niczym Abraham, a druga to zrobić krzywdę swojemu synowi w taki sposób. Poza tym, jak myślisz, na kogo spadnie cała odpowiedzialność jeśli nie na Ricka? Dopiero w tym momencie do niego to dotarło, a twórcy usilnie starali się to pokazać. Jeśli ty tego nie dostrzegłeś to cóż, więcej nie da się zrobić. Moim zdaniem nie powinno się tych dwóch rzeczy porównywać.

Swoją drogą: czy uważasz, że gdy Rick cierpiał po śmierci Lori to też był ciotą?

post wyedytowany przez leem230698 2016-10-25 18:04:19
25.10.2016 19:09
claudespeed18
123
error

Spokojnie chłopie, nie prowokuj mnie, że czegoś nie dostrzegam a ty tak. Nie myśl, że twoja racja jest jedna i jedyna. Ricka możesz bronić. Ja nie zamierzam. Wciąż go bardzo lubię ale cóż.. Już nie raz musiał podejmować decyzję i stawał twardo w takich sytuacjach. Podobnie jak złapali go, Carla i Daryla. Sytuacja teraz inna ale przegięto z tym płaczem. Oczywiście, że Rick czuje się winny. Maggie niby się czuła winna ale to Rick prowadził grupę. Oni zawsze ślepo za nim idą. Tak więc ja na jego miejscu plunąłbym Neganowi w twarz i sprowokował do zabicia wszystkich. Spokój z serialem i w końcu spokój w męczarni. Wiadomo, że tak nie będzie bo oznacza to koniec a lider podniesie się z kolan i w końcu wygra.

Śmierć Lori była początkiem tragicznych przygód. Takich poważniejszych. Przeszedł załamanie i wbił wysoki level dzięki temu doświadczeniu. Do tego czasu zrobił się z niego Shane do kwadratu. Teraz wychodzi na głupa i beksę. Niestety.

25.10.2016 23:03
leem230698
81
Maxthony Maxtano

Tak więc ja na jego miejscu plunąłbym Neganowi w twarz i sprowokował do zabicia wszystkich. XD

Nie ma o czym dyskutować w takim razie

25.10.2016 10:05
odpowiedz
Irek22
80
Grzeczny już byłem

Szokujący to jest ten artykuł, ponieważ na swój sposób szokujące jest to, że jeszcze w taki sposób można się podniecać i emocjonować tym żałosnym i niedorobionym łajnem.

25.10.2016 10:16
1
odpowiedz
Yarpen z Morii
10
Konsul

Każdy sezon wygląda tak samo:
1) mocne otwarcie sezonu
2)smutna muzyczka, w tle zombie, zachodzące słońce, spadające liście, smutne twarze bohaterów
3) nic ciekawego się nie dzieje
4) ginie ktos kogo imienia nikt nie pamięta, zwykle murzyn
5) dużo zombie
6) bohaterowie rozmawiają jak to jest ciężko na świecie
7) smutna muzyczka
8) nic się nie dzieje
9) nadal nic się nie dzieje
10) koniec sezonu i cliffhanger

25.10.2016 10:27
odpowiedz
1 odpowiedź
Czarny Wilk
53
Bo jestem czarny

Tekst był tak hurraoptymistyczny że niemal byłem skłonny dać trzecią szansę temu serialowi i pewnie znowu skazać się na śmierć przez zanudzenie. Dobrze że są komentarze :D

25.10.2016 10:55
Irek22
80
Grzeczny już byłem

Tutaj nikt się nie bawił w dziennikarstwo, ale zawsze trochę więcej komentarzy innych użytkowników do kolekcji: http://www.gry-online.pl/S043.asp?ID=14162694&N=1 .

post wyedytowany przez Irek22 2016-10-25 10:59:02
25.10.2016 11:25
odpowiedz
not2pun
29
Generał

spoiler start


mi szkoda Bulla, lubię go po Kompani Braci
tak w ogóle to cza przyznać ze Negan pozbył się twardzieli z grupy zostały tylko kobiety i dzieci

spoiler stop


ogólnie bryndza z nędzą kolejni zagubieni, serial który przestaje się oglądać z nudów

@Milka^_^

spoiler start


tak patrząc to Negan ma taktykę jak pisałem pozbywania się twardzieli by grupa była słaba, do tego ma zakładników, i też sporą grupę swoich żołnierzy i broni.
Jednak zgodnie ze stałą formułą serialu będzie jak zawsze, spotykają się 2 grupy wygrywa szeryf.
Dlatego też wieje nudą ponieważ wszystko zrobione wg stałego przewidywalnego schematu.

spoiler stop

post wyedytowany przez not2pun 2016-10-25 11:48:07
25.10.2016 11:27
1
odpowiedz
Milka^_^
157
Zjem ci chleb

Mnie tam co innego zastanawiało

spoiler start

Negana nikt jakoś specjalnie nie lubił z tego co wyczytałem w komiksie i nawet jakby go ktoś tam ukatrupił to nikt by specjalnie za nim nie płakał...a mimo wszystko sobie żył jakby nigdy nic.

spoiler stop

post wyedytowany przez Milka^_^ 2016-10-25 11:28:33
25.10.2016 16:53
odpowiedz
Ahaswer
56
ciwun

Ten odcinek otwierający nowy sezon w pewnym sensie jest kwintesencją serialu. Powiedzmy, że to jest taki lekki przerost formy na treścią. Ale można też powiedzieć, że sceny są wysmakowane, dobrze zmontowane, z wyczuciem wykadrowane.
Z jednej strony historia nie jest zbyt "głęboka", ani pod względem psychologicznym, ani pod względem fabularnym. Z drugiej strony poziom realizacyjny momentami jest całkiem wysoki a umiejętność budowania napięcia i dramaturgii niewątpliwa.
Biorąc pod uwagę konwencję, serial nie tylko da się oglądać, nie tylko nie nudzi, ale chwilami ociera się o jakąś dojrzałość realizacyjną. Przy czym taki zabieg twórców to też dla nich ryzyko, bo The Walking Dead w istotnym stopniu adresowany jest do młodzieży, jako nieskomplikowana rozrywka, zatem "dojrzałość", jakakolwiek, choćby w postaci wysmakowanych scen, powolnej narracji itp. dla większości młodych odbiorców jest nieakceptowalna. Oni chcą szybciej, wyżej, mocniej, żeby się działo, żeby była rozpierducha, żeby było jak w Need for Speed, jak w Counter Strike, jak w World of Warcraft, albo przynajmniej jak w World of Tanks na cheatach.

post wyedytowany przez Ahaswer 2016-10-25 16:56:08
25.10.2016 17:19
1
odpowiedz
leem230698
81
Maxthony Maxtano

Czuję, że stałem się jednym z tych odbiorców, których sam nienawidziłem jeszcze jakiś czas temu - takim, który ogląda każdy odcinek z bólem (chociaż przecież nie musi) a później ma ochotę wylać swoje żale na forum. Tylko, że to bez sensu, bo
a/ wypisanie wszystkiego co jest w tym serialu nie-tak zajęłoby bardzo dużo czasu
b/ są ludzie, którzy ślepo uwielbiają serię i nie patrzą głębiej - zdaje się, że widzą tylko następujące po sobie wydarzenia zapominając o rzeczach, które łączą je w całość

O ile końcówka 6 sezonu była bardzo fajna i odobiście nie zirytował mnie nawet ten cliffhanger to ten odcinek w 90% przesiedziałem zniesmaczony. Prolog zwiastował coś emocjonującego, ale twórcy kompletnie tej obietnicy nie spełnili. Odcinek był żmudny, pozbawiony emocji (kto by pomyślał...). Jedyne trzy rzeczy, które mi zaimponowały to: wspomniany wcześniej prolog, śmierć Glenna (powiem szczerze, że się nie spodziewałem - nawet po lekturze komiksu) i suspense, gdy Rick miał odciąć Carlowi ramię wraz z zachowaniem Ricka po tym zdarzeniu (które pokazało, że producenci okazyjnie dadzą szansę aktorowi zademonstrować coś więcej niż wychodzące z jego ust ckliwe linie dialogowe). Za te trzy momenty należą się gromkie brawa, a za całą resztę - no sami sobie dopowiedzcie, bo robię się co raz bardziej zgryźliwy.

Pod względem technicznym baaardzo spodobało mi się ujęcie Negana wyżywającego się na zwłokach Glenna z flarą świetlną w tle. Poza tym skok Ricka na zwisającego Trupa: fajny ruch kamery i dynamika. Osobiście uważam, że serial mógłby bardzo skorzystać na dłuższych ujęciach w momentach akcji (strzelanin itd.). Wydaje się, że twórcy zbytnio polegają na szybkim montażu przez co - mimo, że zrealizowany dobrze - jest już zwyczajnie nudny.

Czy zamierzam oglądać dalej? Tak, bo chcę zobaczyć jak długo będą ciągnąć tę serię na dno. Czy będzie to mój priorytet? Absolutnie nie, serial nie ma podejścia do Westworld, Atlanty i Stranger Things (soon).

post wyedytowany przez leem230698 2016-10-25 17:25:06
Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze