Owczy pęd i szał którego nie zrozumiem czyli trochę o nowym iPhone i innych tego typu produktach. - Qualltin - 19 września 2014

Owczy pęd i szał, którego nie zrozumiem, czyli trochę o nowym iPhone i innych tego typu produktach.

Zazwyczaj gdy na rynku pojawia się nowy produkt, na temat którego materiały reklamowe obiecują cuda, a wszelkiego rodzaju źródła sprawiają wrażenie, jakby twór ten był ucieleśnieniem wszystkich marzeń każdego geeka, gadżeciarza, czy też po prostu zwykłego, przeciętnego człowieka, ja do sprawy podchodzę z zimną krwią. Nie raz zawiodłem się na czymś tylko dlatego, że dałem się porwać „owczemu pędowi”. I czy aby z nowym iPhone i tworami do niego podobnymi nie jest tak samo?

Przeglądając sieć nie sposób uniknąć wielokrotnego, masakrującego moje wewnętrze „chcę interesujących mnie informacji” kontaktu z materiałami dotyczącymi nowego iPhone, oznaczonego numerem szóstym, czyli szóstą wersją czegoś, co wnosi niewiele, a ciągnie z klientów mamonę. Tak, mam do takich tworów mocno krytyczny stosunek. Ale nie tylko do produktów Apple. Krytykuję wszystko, co jest pewną formą „przesadyzmu”, koncentracji na marce, a nie produkcie, co jest ideą samą w sobie, a nie tylko drogą do realizacji pewnego celu. I niech rzuci kamieniem ten, kto nie wierzy w to, że zdecydowana większość ludzi kupuje iPhone mając na uwadze fakt, że „to jest TEN iPhone, od jabłek” bądź też dlatego, że „skoro wszyscy mają, to znaczy, że to jest jedyny rozsądny wybór” (niezależnie od potrzeb). A najsmutniejsze jest to, że zdecydowana większość też przekonana jest o wyższości tego smartfonu nad resztą, choć był to w ich życiu jedyny produkt tego typu. Ja, żeby nie było, miałem kontakt z Androidem, Windows Phone i iOS, dzięki czemu mogłem wybrać dla siebie rozwiązanie najlepsze. Nie o tym jednak chciałem pisać.

Dziwi mnie i śmieszy jednocześnie cała otoczka wejścia do sprzedaży szóstego już wydania iPhone. Choć nie mam wątpliwości, że produkty od Apple zazwyczaj są przemyślane i prezentują sobą jakiś poziom, to nie mogę zrozumieć tego, że ludzie już od pierwszych minut potrafią rzucić się na towar i kupić go w ciemno. Staram się też zrozumieć „po co”? Mnie nie raz jeden zdarzyło się naciąć, popełniając gafę tego typu. Ostatnią wpadką, naprawdę ostatnią, był zakup Samsung Galaxy Tab 10.1, czyli pierwszego wydania dość popularnego tabletu. Jakby nie patrzeć, było to ładnych paręnaście, jak nie parędziesiąt miesięcy temu (co oznacza, że chyba zmądrzałem). Wydałem kwotę czterocyfrową, a jej pierwszą cyfrą nie była niestety jedynka, tylko po to, żeby trzymać w szafce produkt, który doprowadzał mnie do szału i był totalnie bezużyteczny wobec wymagań, które mam w stosunku do gadżetów tego typu. Android na jego pokładzie był totalnym nieporozumieniem, a polityka Samsunga wobec pierwszego wydania była wysoce krzywdząca. Pozostawiono mnie z Androidem 4.0.4, który borykał się z problemami ogromnego drenażu baterii. W efekcie tablet wylądował w szafie i wykorzystuję go 3 razy w roku, okazyjnie, jako router dla Internetu z Aero2. Drogi ten router.

W obliczu moich wpadek, zastanawia mnie cały „owczy pęd”, który tworzy się przy nowych produktach. Najgłośniejsza w obecnym czasie jest sprawa z iPhone 6, ale nie tylko tego tworu dotyczyć może ten krótki wpis. Bardzo podobnym charakterem rozterek można opisać kwestie związane z np. preorderami. Kupując w ciemno, nie pozostawiasz sobie drogi wyjścia. Czy nie lepiej jest poczekać nawet parę dni, aby dać Internetowi się wyszaleć, wyrazić opinię i pozwolić sobie poznać większość „za” i „przeciw”? Niejeden nauczkę już dostał, aby ostatecznie wynieść z tego wszystkiego naukę na przyszłość: „nigdy nie kupujemy pod wpływem impulsu i w ciemno”. I o ile produktom od „jabłek” najprędzej bym w ciemno zaufał, to mimo wszystko wolałbym dać światu wyrobić sobie wstępne opinie i przetestować coś tak, aby to na mnie nie spadła prawdopodobna konieczność borykania się z problemami, wadami produkcyjnymi pierwszych egzemplarzy, czy też najzwyczajniej w świecie problemami z wdrożeniem produktu (jak np. padające serwery w przypadku nowych gier). A najbardziej śmieszyć może fakt, że stoisz w kolejce wiele godzin, wyczekując produktu wartego niejedną pensję, tylko po to, żeby swoją przygodę z nim rozpocząć w ten sposób:

Macie na swoim koncie wpadki związane z efektem "owczego pędu"? A może podobne przeżycia jak moje dotyczące kupna, nietrafionego, tabletu?

I nie, tekst ten nie neguje iPhone 6 "tylko dla zasady". Neguje natomiast otoczkę całą wydarzeń tego typu, nie tylko związaną z produktami Apple, ale także każdym innym tworem, któremu efekt "owczego pędu" towarzyszy. Jeśli bowiem Twoją uwagę w tym tekście najbardziej zwróciła lekka krytyka iPhone, to jest to znak, że tekst ten prawdopodobnie nie jest dla Ciebie. :-)

Zajrzyj na mój profil na Facebooku oraz na Google+.

Qualltin
19 września 2014 - 11:13

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
19.09.2014 12:10
DM
DM
159
AFO Neptune

GRYOnline.plTeam

Kolejki w Nowym Jorku czy w paru innych miejscach na zachodzie są swgo rodzaju spotkaniem garstki fanów - taki ich "comic con", nie liczy się aż tak bardzo sam iPhone, a spędzenie tego czasu z sobie równymi świrami na punkcie nowego produktu,

w większości miast gdzie są skelpy apple tego nie ma, w szkocji czy w kalifornii na premiere przyjdzie kolejka kilkunastu osób

zamieszki w Niemczech są spowodowane tym, że to Drezno i Berlin obsługją całą wschodnią Europę i Rosję - kolejkę i tłok w większości tworzą czeczeńcy, arabowie, turcy, polacy którzy kupują iPhony na handel - w pierwszych tygodniach, gdy premiera nie odbyła się jeszcze we wszystkich krajach - będzie można je sprzedać z zyskiem

ludzie z owczego pędu, fani nowego telefonu, wielbiciele nowości to mały procent tej całości,

tak samo kopnięci jak ci co ustawiali się przed emipkiem by kupić Diablo III na premierze, albo cała reszta tych, co Wiedźmina 2 musiała aktywować akurat w tym samym czasie, jakby nie mogli 5 dni później... owczy pęd jest wszędzie, do wszystkiego - każdy ma swojego świra i są one zupełnie takie same

19.09.2014 12:22
odpowiedz
koksu6676794sc2mastertop8
0
Pretorianin

widzę tutaj ból dupy autora -o bo iphone ma 2 rdzenie kosztuje 2500 zł a Samsung ma 4 rdzenie kosztuje 2400zł
i sprzedaje się gorzej
a taka prawda że Iphone może mieć 1 rdzeń i tak się sprzeda tak samo ponieważ Iphona nie kupuje się dla ilości rdzeni tylko dla IOS wygody użytkowania bez awaryjności wyglądu i marki która wyrobiła sobie nazwę na Gwiazdach itp
Wyobraz sobie że wszyscy ci Braddowie Biberowie Cyrusowie są Polakami to w okół nich kręci się świat i to oni pokazują się z Iphonem a dla ciebie Kupno Iphona to Kupno tak jak teraz jakiegoś telefonu od prestigio

19.09.2014 12:32
Qualltin
odpowiedz
Qualltin
22
Centurion

@koksu6676794sc2mastertop8, czyli już wiemy, że ten tekst NIE jest dla Ciebie, bo tekst nie jest bezpośrednią nagonką na iPhona, a jedynie otoczką dla większej głębi przekazu. ;-)
@DM, widzę, że dobrze zrozumiałeś moje intencje. Nie tylko o iPhone chodzi, a o pewnego rodzaju przesadę w tym wszystkim. Ten owczy pęd będzie zawsze, oczywiście, zastanawiam się tylko jak silne musi być w ludziach to uczucie, że potrafią od wczesnych godzin porannych stać w kolejkach, a w przypadku graczy - że muszą grę mieć równo od godziny zero dnia premiery, jakby zagranie w nią dzień później mogło zmienić nieodwracalnie ich życie.

Tekst ten w sumie jest taką ogólną formą wyrażenia opinii na temat kupowania w ciemno, pod wpływem impulsu, o preorderach i gonitwie za tym, żeby zawsze mieć najnowszy model danego producenta, niezależnie od tego, czy "obecny" w ogóle zdążył się "zużyć".

19.09.2014 12:43
odpowiedz
Lutz
173
Legend

iphone raczej nie kupuje sie w ciemno.

19.09.2014 12:51
odpowiedz
koksu6676794sc2mastertop8
0
Pretorianin

A ja ci odp czemu ludzie kupują Iphona w ciemno
większość na tym obrazku pewnie nawet nie interesuje ile Iphone 6 się rożni od 5 itp
tylko Biorą tysiąc dolarów idą go kupić z nastawieniem telefon to telefon ale to Iphone- żadna inna marka się nie liczy bo to Apple albo że Bieber czy tam mój idol też go nosi
mówię tu tylko o mieszkańcach USA
to są Fanatycy APPLE nie technologi na tym obrazku

19.09.2014 13:16
odpowiedz
zanonimizowany960300
13
Pretorianin

Apple to przede wszystkim marka, "magiczne jabłko". Produkt drogi, kojarzony z luksusem, dobry do "lansowania" się. Przecież w tych kolejkach po produkty apple nie ma komputerowych nerdów czy geeków, nikt nie stoi po iphona czy maca bo to świetny produkt, czy niesamowita nowość czy coś niezbędnego do pracy. W tych kolejkach stoją hipsterodzieciaki z kasą od rodziców, które chcą wyrwać jak najszybciej nową zabawkę żeby się pochwalić, polansować wśród innych hipsterodzieciaków.

19.09.2014 13:18
odpowiedz
zanonimizowany453591
62
Senator

Produkt drogi, kojarzony z luksusem, dobry do "lansowania" się.

Chyba w Polsce.

19.09.2014 16:16
DM
odpowiedz
DM
159
AFO Neptune

GRYOnline.plTeam

W kolejce, oprócz handlarzy są same nerdy i geeki gadżetowi, blogerzy prowadzący strony o telefonach - szybka recenzja iPhona to gwarancja wieeelllu odsłon
hipster dzieciaki nie tracą czasu na stanie w kolejkach

iPhone jest przedmiotem lansu wyłacznie w biednych krajach, gwiazdy nie lansują się z iPhonem - po prostu iPhone był pierwszy, jest synonimem telefonu smart, znanym, wygodnym, z USA, więc logiczne, że światowi celebryci - pochodzący głównie z USA czy UK mają iPhone, prawdopodobnie nawet nie zastanawiając się za bardzo który to z kolei,

skoro mieli pierwszego czy drugiego - to jest to po prostu wygoda - kupując nowy aparat, jednym kliknięciem mają po chwili wszystko w takim stanie i takich ustawieniach jak na poprzednim

poza tym iOS a Android i blackberry wśród gwiazd to mniej więcej po połowie ioS/andek i trochę mniej RIM - kiedyś był taki obrazek kto czego używa bazując na tweetach

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze