Potrzebujemy wersji demonstracyjnych jak nigdy dotąd - Piras - 2 grudnia 2014

Potrzebujemy wersji demonstracyjnych jak nigdy dotąd

Żyjemy w czasach, gdy producenci gier zachowują się względem graczy bardziej nie fair, niż kiedykolwiek wcześniej. Wielu z nich zwyczajnie nie można ufać i wszelkie zapewnienia, zmiany terminów premier – można wykorzystać jedynie do podtarcia sobie tyłka. Mimo tego faktu wersje demonstracyjne pojawiają się coraz rzadziej i na dobrą sprawę ich obecność współcześnie można uznać za wyjątkowy, godny wyróżnienia czyn twórców.

Coraz mniejsze znaczenie na rynku ma dzień premiery produkcji. Upewnia on nas jedynie, że tego konkretnego dnia gra będzie dostępna na półkach sklepowych bądź w dystrybucji cyfrowej. Przyszło nam doczekać się czasów, w których nie mamy jednak pewności czy bezproblemowo ową grę uruchomimy, płynnie w nią zagramy, czy doświadczymy pełni contentu. Każdy ten punkt jest największą bolączką graczy, którymi targają wtedy emocje i myśli, jakich absolutnie nie powinni doświadczać.

Jeszcze kilka lat temu przez myśl by mi nie przeszło, by nie kupować danego tytułu w dniu jego premiery tylko ze względu na obawy względem strony technicznej. Takich problemów po prostu nie było, gdyż premiera znaczyła, że produkt jest kompletny i wielokrotnie przetestowany. O ile pamięć mnie nie myli, nie było również obecnego dziś spekulowania – czy mimo, że mój komputer spełnia wymagania, w ogóle mi to pójdzie?. Istniały gry lepiej i gorzej zoptymalizowane ale dość klarownie obrazowały to wymagania, bądź właśnie wersje demonstracyjne.

Fakt, że dzień debiutu traci na znaczeniu doskonale potwierdzają coraz częstsze dążenia twórców do wydawania gier w systemie Early Acces. Tezę swą podtrzymuję od dłuższego czasu i w dobie ostatnich wydarzeń potwierdza się, że takie gry nigdy nie doczekują się swojej faktycznej premiery. Wszystko za sprawą idiotycznego godzenia się graczy na płacenie za półprodukt, który mimo obiecanej ewolucji, nigdy nie będzie wywiązywał się z terminów kolejnych patchów i przez najbliższe lata nie zaoferuje jakości oraz treści jaką zwiastowały pierwotne założenia. I choć można by rzec, że to wyłącznie nasza wina, jesteśmy do takich transakcji wręcz prowokowani.

Zostawiając optymalizację w tyle, absurdem bez dwóch zdań jest dostarczanie na rynek produkcji w oryginalnej wersji zabugowanych, szalenie niedopracowanych czy nawet nie pozwalających się uruchomić bez odpowiedniego patcha. To szczyt niedbalstwa i w przypadku gier wysokobudżetowych stoją za tym zarówno wydawcy jak i sami producenci. Gracz-konsument zrzucany jest wtedy na drugi plan, a pierwsze skrzypce gra  wywiązanie się z umowy o zaplanowanej premierze.

można i tak (thatgamer.co.uk)


Doskonałymi przykładami są Battlefield 4 i Far Cry 4, a zresztą nawet i Watch_Dogs. Wielu graczy pierwszego dnia nie mogło dostać się do Kyratu, bo błąd. Sytuacja podobna zdarzyła się kilka miesięcy wcześniej – kiedy to z kolei Chicago było niedostępne, bo Uplay. Oba te tytuły kiepsko prezentowały się podczas swojej premiery, choć osobiście mniej frustracji wywołała czwarta odsłona tropikalnej serii, która względem nowej marki tego samego producenta prezentowała się jako kompletny i przetestowany produkt, choć i tak w obu przypadkach kupowaliśmy w ciemno. Nieco inaczej wyglądało to w przypadku głównej marki Elektroników. Sporo przed premierą pojawiła się zamknięta, a następnie otwarta beta. Nie była najlepiej zoptymalizowana, ale nie tylko sprawiła, iż świadomi byliśmy jakości nowej odsłony, bowiem jej nienajlepsza płynność przedstawiła to, na co w ostateczności powinniśmy być przygotowani technicznie. Finalnie okazało się jednak, że pełnoprawna wersja –której bugów każdy się spodziewał- została zoptymalizowana znacznie lepiej.

Gry wideo nie są w naszym kraju produktami, które nabywamy ot tak, niezobowiązująco. To mimo wszystko spory wydatek, a my z zasady nie lubimy wyrzucać pieniędzy w błoto(wybaczcie jeżeli kogoś uraziłem, może lubi, starałem się być obiektywny). Wiąże się to z tym, że świadomi konsumenci nie kupią produktu, którego jakości nie będą pewni. Kota w worku można jedynie kupować od Blizzarda i Rockstara. W innych przypadkach należy zachować rozsądek. Z tego właśnie powodu nie kupiłem i dopóki nie stanieje – nie kupię Lords of the Fallen. Prym wiedzie tu rozgrywka, a jej interpretacja jest różna i nic poza naszym osobistym doświadczeniem, nie jest w stanie przedstawić jej faktycznego odbioru. Dlatego wersja demonstracyjna w tym przypadku –choćby składająca się z kilku pojedynków- byłaby znacząca.

Wbrew pozorom największe uznanie mam w tej kwestii do EA. Świadom jestem jakości każdego tytułu wychodzącego spod ich rąk i mimo, że borykają się z niedociągnięciami na starcie – wiem, że komputer to uciągnie i mam pewność względem treści serwowanej przez grę. To pokazuje, że czas poświęcony na szeroko-dostępne wersje testowe i demonstracyjne, którego Ubisoftowi „szkoda”, popłaca i przynosi pozytywne efekty, co w tej chwili mogę potwierdzić sam osobiście, gdyż w okresie premierowym Fify 15 wmawiałem sobie, że nie chcę i nie mam czasu na ten tytuł, a wraz z kolejnymi, popołudniowymi meczami towarzyskimi w demie, zrozumiałem jakiego prezentu potrzebuję na gwiazdkę.

W dobie dzisiejszych postępowań producentów i wydawców względem graczy, potrzebujemy jakiejkolwiek wersji przedstawiającej urywek pełnoprawnego produktu, by być świadomi tego, co w rzeczywistości kupujemy. Tego sobie i wam serdecznie życzę, bo niestety z roku na rok sytuacja się pogarsza, co martwi mnie niemiłosiernie.

Piras
2 grudnia 2014 - 20:29

Komentarze Czytelników (22)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
02.12.2014 23:45
justPiras
odpowiedz
justPiras
18
Chorąży

Rozumiem. Faktycznie to jest jeden z ponurych scenariuszy. Ale przede wszystkim miałem na myśli demo, które po prostu jakby pozwoliło nam sprawdzić czy to jest to czego oczekujesz, jak również to czy twój komputer to uciągnie. Ciężko mi przypuszczać bowiem o tak wielkiej podłości, by demo zrobić stokroć lepsze niż jakość wersji oryginalnej, bądź jak napisałeś - przedstawić najlepszą akcję. Byłoby to naganne do potęgi, bo choć kilka tego typu dem istniało, nie przypominam sobie, by po którymś tak okropnie rozczarowała mnie jakość pełnej wersji.

02.12.2014 23:50
maviozo
odpowiedz
maviozo
173
Filozof Pierdoła

Ja właśnie ostatnio chciałem sprawdzić, czy Saints Row 4 mi pójdzie, bo kartę graf mam poniżej minimalnej, pobieram demo. Demo wymusza rejestrację na ichnim "portalu" i nijak nie chce się z nim połączyć.
Tyle było warte.

Więc ściągnąłem pirata - chodzi elegancko. Okazuje się, że karta sobie radzi, więc kupiłem (bo była promocja na steamie :D )

Także chęci mieli dobre, ale nie wyszło. Idea demo, albo chociaż jakiegoś dobrego benchmarku (danej gry oczywiście) jak najbardziej.

03.12.2014 09:29
odpowiedz
zanonimizowany307509
99
Legend

Cytat: "Ja właśnie ostatnio chciałem sprawdzić, czy Saints Row 4 mi pójdzie, bo kartę graf mam poniżej minimalnej, pobieram demo." i podobne cytaty - Może zapomnieliście, że dawniej wielu demo często mają skopane optymalizacje od pełne wersje i zużywają więcej mocy komputery. Nie raz miałem okazji przekonać o tym na własne doświadczenie. A więc czego oczekujecie od tego? ;)

03.12.2014 09:47
odpowiedz
zanonimizowany779578
88
Generał

Choćby to najdurniej brzmiało piractwo najbardziej ratuje sytuacje bo tak nie ma dem jak są to mają problem z siecią a tu kolega ładnie elegancko sciągną sprawdził i kupił jak zobaczył czy chodzi. ale jak już twórcy mają ciąć po kosztach zawsze można wydać bechmarka danej gry by ludzie zobaczyli jak chodzi.

03.12.2014 11:31
odpowiedz
Dandzialf
9
Legionista

Gracze graczom zgotowali ten los.

03.12.2014 11:43
odpowiedz
zanonimizowany939625
53
Generał

Eee tam. Potrzebujemy więcej tego samego. Więcej DLC wyciętych z gier, więcej różnych edycji w dniu premiery, w ogóle więcej rzeczy za które można będzie zapłacić zanim się grę zobaczy na oczy. Czemu tylko season pass? Ja chcę z góry zapłacić za przyszłe 5 gier jakie studio wyda! W tym kierunku powinni się rozwijać a nie tam pokazywać jak gra wygląda przed wyłożeniem kasy. W dupach się Wam poprzewracało chyba od tego dobrobytu. Spójrzcie tylko na recenzje branżowych portali. Przecież oni się znają na tym. Żyjemy w złotych czasach, same doskonałe tytuły, nowatorskie i pozbawione błędów. Nic tylko kupować i grać, kupować i grać!

03.12.2014 12:10
Aen
😉
odpowiedz
Aen
181
Anesthetize

Spójrzcie tylko na recenzje branżowych portali. Przecież oni się znają na tym. Żyjemy w złotych czasach, same doskonałe tytuły, nowatorskie i pozbawione błędów. Nic tylko kupować i grać, kupować i grać!
Coś w tym jest. Niedokończone, okrojone tytuły tylko po to by dodać jakąś bzdurę w DLC, pełne błędów i, jeśli tworzą przynoszącą zyski serię, wydawane rok po roku - Minimum 7/10.

03.12.2014 12:22
odpowiedz
zanonimizowany998044
19
Senator

Właśnie przez to najlepiej w dzisiejszych czasach zaopatrywać się w wydanie GOTY. A w dniu premiery to kupować gry od firm, które nie robią cię w balona np. Rockstar Games, Remedy czy Bethesda.

03.12.2014 12:43
odpowiedz
zanonimizowany148709
77
Generał

[10] Poczekaj na gta 5 PC ;)

03.12.2014 12:59
odpowiedz
zanonimizowany998044
19
Senator

@up Oj tam. Tylko z GTA IV im się tak zdarzyło. Sądzę że z GTA V nie będzie takiego problemu, bo ta firma uczy się na błędach.

03.12.2014 13:05
odpowiedz
Logan
164
Bad Medicine

Tymczasem "recenzenci" pewnie już piszą recenzję AC: Victory z oceną 9/10 :)

03.12.2014 15:22
JaspeR90k
😍
odpowiedz
JaspeR90k
58
ONE MAN ARMY

No niestety nastały takie ponure czasy że kupowanie gry w dniu jej światowej premiery lub składanie zamówień na preordery całkowicie mija się z celem bo i tak większość pecetowych konwersji cierpi na poważne problemy natury technicznej i przy takim stanie rzeczy zdecydowanie lepiej jest poczekać 2-3 miesiące aż deweloperzy dokończą proces produkcji poprzez wydawanie całej masy patchy, a przy okazji gracz zaoszczędzi trochę pieniędzy i przede wszystkim nerwów. Co do EA i ich polityki wydawniczej to odnoszę wrażenie że Elektronicy po tym całym zamieszaniu z Battlefield 4 i późniejszym przyznaniu się do błędów trochę spokornieli. Z całą pewnością decyzja o przełożeniu daty premiery Hardline była dla EA z marketingowego punktu widzenia dość trudna ale cały czas zdawali sobie sprawę z tego że próba wypchnięcia kolanem na rynek gry (tylko żeby zdążyć przed premierą kolejnego Call of Duty) tak mocno niedopracowanej jak jej poprzedniczka z pewnością mocno podkopała by fundamenty całej serii i zostawiła po sobie trwałe piętno. Również jeżeli chodzi o serię Need for Speed EA w końcu doszło do wniosku że z marką nie dzieje się najlepiej i obecnie stanowi ona cień swojej dawnej potęgi czego efektem jest decyzja o niewydawaniu w tym roku kolejnej dużej odsłony serii. Czas pokaże czy to całe zamieszanie wokół Assassin Creed Unity spowoduje że Ubisoft pójdzie po rozum do głowy i w przyszłości podejmie jakieś kroki aby taka sytuacja już nigdy więcej się nie powtórzyła.

03.12.2014 15:23
Sethlan
odpowiedz
Sethlan
98
Negative

[1] Większej bzdury nie słyszałem ostatnio...

03.12.2014 15:48
😜
odpowiedz
zanonimizowany971161
19
Konsul

Nie robią wersji demo, bo to podwójna strata pieniędzy - koszty okrojenia tej gry do małego fragmentu rozgrywki + zniechęcenie graczy po zagraniu. Do tego jeszcze dochodzi fakt, że ukończenie takiej gry w dzisiejszych czasach trwa 4-6 godzin, więc takie demo pokazałoby już minimum 10% gry.

03.12.2014 19:24
odpowiedz
zanonimizowany579358
105
Senator

Nie do wszystkich gier można skroić demko, przede wszystkim jeśli o sandboksy chodzi. A to one przeważnie przez swoją złożoność sprawiają najwięcej problemów. Dobra jest inicjatywa EA w której możemy grę zwrócić w ciągu 24 godzin od jej uruchomienia.

03.12.2014 23:26
victripius
odpowiedz
victripius
89
Joker

Dem jest coraz mniej, ale jak pokazuje choćby Destiny, da się to zrobić nawet w stosunkowo dużych i rozbudowanych produkcjach. Zgadzam się, że obecnie nie opłaca się kupować gier w dniu premiery, bo naprawdę nie jest to mały wydatek, a większość jest niedopracowana i ich strona techniczna pozostawia naprawdę wiele do życzenia...

04.12.2014 10:43
odpowiedz
zanonimizowany943726
28
Generał

Najlepiej nie kupować gier zaraz po premierze. Dema niby trochę pomagają, ale czasem też potrafią oszukać.

09.12.2014 09:26
odpowiedz
damianyk
84
Konsul

brak dem trochę napędza piractwo. Z tym że jeśli ktoś ściągnie demo, zachwyci się grą, to ją kupi. Jeśli ściągnie pirata, to nie ma już po co kupować oryginału.

14.12.2014 01:58
odpowiedz
Kamil Skalny
1
Junior

Czy przypadkiem wydawanie 'niedorobionych' gier wymagających natychmiastowych patchy do poprawnego działania to nie przypadkiem forma walki z piractwem? Zbugowane wersje lądują na torentach, masy ujadają a pozostali zaciskają zęby i ściągają patch.

14.12.2014 02:48
justPiras
odpowiedz
justPiras
18
Chorąży

To ma być forma walki z piractwem? Przecież najbardziej wtedy obrywa się sprawiedliwym graczom, którzy kupili produkt. Patch i tak w kilka chwil ląduje w necie i panowie peerzy chapią go w mgnieniu oka.
Formą walki z piractwem - całkiem skuteczną- okazały się nowe DRMy, które zajęły Chińczykom ponad miesiąc. Poza tym właśnie dema są świetnym sposobem na walkę z piractwem - co świetnie podsunął @damianyk.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze