'Do zobaczenia na plaży Omaha' - Gra Medal of Honor: Allied Assault ma już 13 lat - DM - 22 stycznia 2015

"Do zobaczenia na plaży Omaha" - Gra Medal of Honor: Allied Assault ma już 13 lat

Omaha Beach: Charlie Sector 0635 HRS
Silnik łodzi Higginsa terkocze monotonnie, w tle słychać dźwięk rozbryzgujących się o kadłub fal, co jakiś czas rozlega się eksplozja pocisku. Odzywa się głos dowódcy: „Do zobaczenia na plaży!”. Gwizdek, zgrzyt rampy… i otwierają się „wrota do piekła”! Choć misja zdobywania plaży Omaha podczas D-Day jest dopiero dziesiątym etapem gry Medal of Honor: Allied Assault, to wszyscy najbardziej pamiętamy właśnie ten fragment. To głównie dzięki niemu gra stała się kultowa i wyznaczyła fundamenty pod zupełnie nowy rodzaj gier FPS - pełen filmowości, skryptów, towarzystwa wirtualnych kompanów. 22 stycznia mija dokładnie trzynaście lat od rynkowego debiutu jednej z najważniejszych strzelanin FPP w historii wirtualnej rozrywki, której znaczenie i wpływ na inne tytuły porównywalny może być jedynie z Doomem.

Steven Spielberg, Tom Hanks i Dale Dye (po prawej) na planie "Szeregowca Ryana

Allied Assault nie był pierwszą grą z serii Medal of Honor. Wcześniej wydano dwa tytuły na Playstation One, a samo powstanie marki (oraz w pewnym sensie całego gatunku militarnych strzelanin) zawdzięczamy Stevenowi Spielbergowi. Gdy w 1997 roku reżyser pracował nad filmem „Szeregowiec Ryan”, myślał również nad sposobem przybliżenia historii drugiej wojny światowej młodszym odbiorcom, dla których jego najnowsze dzieło miało zbyt drastyczne sceny. Inspiracji dostarczył mu syn - Max, który grał wtedy sporo w Goldeneye na PS1 - całkiem niezłą strzelaninę FPP.

Max Spielberg ostatecznie został projektantem gier. Pracował nad współczesnymi odsłonami serii: Medal of Honor i Medal of Honor: Warfighter, a ostatnio przy Assassins’s Creed Unity. Przy starszych częściach: Allied Assault, Spearhead i Frontline jest wymieniany w podziękowaniach twórców.

Pierwszy Medal of Honor na PS1

Spielberg postanowił, że posiadane przez niego studio Dreamworks Interactive stworzy grę FPP osadzoną w realiach II wojny światowej. Pomimo sprzeciwów i ogólnej opinii, że dawny konflikt  nie zainteresuje graczy oczekujących głównie futurystycznych laserów i kosmicznych scenerii - reżyser postawił na swoim i produkcja ruszyła. W jej tworzeniu po raz pierwszy skorzystano z pomocy doradcy militarnego. Na prośbę Spielberga - historycznej autentyczności i wojskowej dokładności pilnował Dale Dye - emerytowany żołnierz Piechoty Morskiej, który wcześniej pracował przy „Szeregowcu Ryanie” (i wielu innych filmach). Sam reżyser czuwał nad fabułą gry i projektami niektórych poziomów. Uparł się też przy tytule „Medal of Honor” i musiał stoczyć poważną batalię o jego zachowanie. Najwyższe odznaczenie wojskowe w USA traktowane jest tam jak świętość i wielu weteranów (w tym Paul Bucha – sam prezes Congressional Medal of Honor Society) było przeciwnych, by coś tak trywialnego jak gra video miało nosić tak ważną nazwę. Specjalny, zamknięty pokaz dla Bucha i członków stowarzyszenia zdołał jednak przekonać konserwatywnych sceptyków, że to nie kolejna strzelanka w stylu „Rambo”. MoH dostało zielone światło i „błogosławieństwo” odznaczonych medalem bohaterów.

Pierwszy Medal of Honor na PS1

Wydany na Playstation Medal of Honor okazał się ogromnym sukcesem. Grę chwalono za historyczną dokładność, realistyczne aspekty rozgrywki i edukacyjny wydźwięk. Stworzenie takiego projektu wymagało jednak sporo nakładów finansowych - jeszcze przed premierą pierwszego tytułu, w 1999 roku, Spielberg zdecydował o sprzedaży Dreamworks Interctive i praw do marki Medal of Honor. Nabywcą zostało Electronic Arts, DWI przemianowano na EA Los Angeles.

Studio stworzyło m.in. Spearhead (dodatek do MoH:Allied Assault), MoH: Pacific Assault, MoH: European Assault i MoH: Airborne. Z EA Los Angeles powstało ostatecznie Danger Close, odpowiedzialne za Medal of Honor 2010 i MOH: Warfighter. Spielberg dzisiaj wspomina, że sprzedaż praw do MoH i studia DWI to było jednocześnie jedna z najgorszych i najlepszych decyzji w jego życiu. Najgorszych – bo seria Medal of Honor przyniosła łącznie miliard dolarów zysku. Najlepszą – bo to Electronic Arts wyniosła grę na sam szczyt. (choć jak wiemy już dziś – zdołała ją też zupełnie pogrzebać). 

Elektronicy dostrzegali potencjał jaki tkwił w marce i falę ogromnego zainteresowania drugą wojną światową, dzięki takim pozycjom jak serial „Kompania Braci”, film „Szeregowiec Ryan” i książki Stevena Ambrosa. Trzecia gra z serii nie miała być zwykłym portem z konsoli Sony - a wykorzystującym silnik Quake’a 3, zupełnie nowym projektem na komputery PC, który miał całkowicie zmienić gatunek strzelanin pierwszoosobowych i wprowadzić do nich nową jakość. Allied Assault miał pochłonąć gracza autentycznością, filmowością rozgrywki, użyciem skryptów, a bohaterem został zwykły żołnierz US Rangers, któremu towarzyszą koledzy z oddziału (w odróżnieniu do klasycznie występującej postaci niepokonanego, „samotnego wilka”).

Choć Steven Spielberg nie miał już praw do marki i nie był bezpośrednio związany z produkcją Allied Assault, cały czas utrzymywał dobry kontakt z ludźmi z Electronic Arts, którzy w przeciwieństwie do dwóch poprzednich gier - zdecydowali na bezpośrednie nawiązania do filmu „Szeregowiec Ryan”. W czerwcu 2001 roku, podczas pracy nad „Raportem mniejszości” - reżyser zadzwonił do Ricka Giolioto - producenta wykonawczego gry z prośbą o małe demo. Okazało się, że do Spielberga doszły wieści z targów E3, o tym jak ludzie czekają ponad trzy godziny w kolejce, by zobaczyć nowy Medal of Honor - był bardzo ciekaw o co chodzi. Giolito udał się na plan filmu i przygotował pokaz podczas jednej z przerw między zdjęciami. Aktorzy, technicy, Spielberg, a także George Lucas, który akurat też przebywał na planie - zobaczyli wspomniany już etap na plaży Omaha. Lucas wykrztusił na końcu „Przecież to wygląda dokładnie jak Szeregowiec Ryan”, a oczarowany Spielberg stwierdził, że programiści i graficy „stworzyli grę na poziomie, który wydawał się dla niego niemożliwy do zrobienia!”


Ich zachwyt był zupełnie zrozumiały. Misja podczas D-Day do dziś uchodzi za jeden z najlepszych etapów, ba - najlepszych i najważniejszych momentów w historii gier video. Niepokojąca cisza i spokój podczas dopływania w łodzi Higginsa, nagły i intensywny ostrzał na plaży, sugestywna oprawa dźwiękowa, inni żołnierze przeżywający swój własny horror, niezłe skrypty, dialogi wprost z filmu, dobrze dobrana kolorystyka - pierwsze chwile D-Day w Allied Assault to przykład perfekcyjnie stworzonego poziomu w grze komputerowej. Podobną formę wirtualnego desantu starano się później naśladować w innych grach, jak Call of Duty 2, Medal of Honor: Warfighter czy Killzone, ale nie wywarły one już aż tak wielkiego wpływu na graczy. Prawda jest też taka, że spore, jeśli nie największe zasługi, stoją tu bardziej po stronie filmowych scenarzystów pierwowzoru, a nie programistów z 2015, Inc. Słynna Omaha Beach to nie jedyne nawiązanie do  „Szeregowca Ryana”. W misji „Day of the Tiger”, na końcu walczymy we francuskim mieście, z takim samym mostem, na którym dzieją się ostatnie sceny filmu. Inne odniesienia do twórczości Spielberga to małe Easter Eggi: na początku, podczas treningu możemy zauważyć na ciężarówce skrzynkę - dokładnie taką, w jakiej znalazła się Arka w filmie „Poszukiwacze Zaginionej Arki, a w bazie okrętów podwodnych, w misji „Scuttling the U-529”, bunkier U-Boota również wygląda jak ten z pierwszego filmu o Indianie Jonesie.

Grając praktycznie w każdą część Medal of Honor, możemy zauważyć kompletny brak krwi - pomimo przemocy wynikającej z trzonu samej rozgrywki - strzelania, w grze nie ma żadnych drastycznych scen, tak charakterystycznych dla filmu „Szeregowiec Ryan”. Powodem tego była strzelanina w szkole Columbine, która wydarzyła się niedługo przed premierą pierwszego Medala. Wcześniejsze wersje beta posiadały dużo większy poziom brutalności. Nagonka w mediach na gry komputerowe i przemoc, „której są źródłem” sprawiła, że na polecenie Spielberga, z gry usunięto wszelką brutalność i gore, np. odpadające kończyny po bliskim wybuchu granatu. Te zasady towarzyszą każdemu tytułowi serii.

Jest jeszcze jeden etap, który nieodzownie kojarzy się z Allied Assault – „Sniper’s Last Stand” - „Miasteczko snajperów”. Misja polegająca na przemierzaniu zrujnowanego miasta i likwidacji ukrytych strzelców wyborowych doprowadzała do frustracji wielu wytrawnych graczy. Poziom trudności był tu niesłychanie wyśrubowany, wirtualni snajperzy zawsze bezbłędnie trafiali w cel i byli dobrze ukryci - w kątach pokojów, nawet w szafie! Do dziś trwają spory czy był to przykład złego projektu, czy po prostu realistyczny i bardzo trudny fragment rozgrywki.

Walka ze snajperami była frustrująca dla wielu graczy

Trzecim wyróżniającym się trochę poziomem jest ostatnia misja w Allied Assault - atak na Fort Schmerzen. Gramy tam w tym samym obiekcie (Forcie Schmerzne właśnie), który był w pierwszej grze Medal of Honor na PS1. Reszta etapów nie zapadła już tak bardzo w pamięć, niektóre były nawet trochę nudne i „korytarzowe”, jak np. te w Norwegii. Trzeba jednak przyznać, że przy niesamowitym D-Day blednie nawet większość misji we współczesnych strzelaninach FPP, kontrasty w Allied Assault mogły więc być dość zauważalne. Nie zmienia to faktu, że fabuła gry jako całość wypadła całkiem nieźle - pierwszego "Medala" na PC przechodzi się dobrze nawet dziś!

Dale Dye


Grę chwalono też za niezły dźwięk i dobre odczucia podczas wirtualnego strzelania z historycznej broni. Tu największe zasługi miał Dale Dye - doradca wojskowy, który zabrał wszystkich programistów na poligon, przegonił ich z ciężkim ekwipunkiem w parokilometrowym marszu i umożliwił osobiste strzelanie z odtwarzanych w grze karabinów i pistoletów. Twórcy mogli osobiście przekonać się jaki odrzut powoduje strzał z garanda, jakie wydaje dźwięki podczas przeładowywania, by potem wszystko przenieść na ekrany monitorów. Bardzo chwalono też ścieżkę dźwiękową gry. Jej autor - Michael Giacchino nie ukrywał swoich inspiracji twórczością Johna Williamsa, a kompozycji do Medal of Honor słucha się niczym soundtracku z hollywoodzkiego filmu. Na deser zostawał świetny jak na tamte lata tryb multiplayer. Z czasem, do czterech trybów rozgrywki opartych głównie na różnych wariacjach deathmatchu, gracze stworzyli kolejne, jak np. Capture The Flag.


Ogromny sukces gry spowodował powstanie dwóch dodatków: Spearhead i Breakthrough. W pierwszym braliśmy udział w słynnej bitwie o Ardeny, w drugim - w kampanii śródziemnomorskiej: północna Afryka, Sycylia, Monte Cassino. Obydwa rozszerzenia, choć bardzo dobre, nie przyniosły etapów na miarę Omaha Beach, ale razem z „podstawką” tworzą wspaniałą podróż przez historię drugiej wojny światowej, przybliżając graczom jej ważne momenty,  poświęcenie żołnierzy, używany wtedy sprzęt. Medal of Honor Allied Assault zapoczątkował nowy rozdział w historii militarnych strzelanin, który trwa do dziś. Główni twórcy gry: Vince Zampella, Jason West i Grant Collier odeszli z 2015, Inc. i stworzyli studio Infinity Ward, którego pierwszym projektem było Call of Duty. W pewnym sensie można więc stwierdzić, że to właśnie ten tytuł jest bezpośrednią kontynuacją Allied Assault i tak miał wyglądać rozwój tego cyklu. Czy to dobrze, że zamiast jednej serii na przestrzeni lat, dostaliśmy dwie - rywalizujące trochę ze sobą? Ciężko powiedzieć, ale pewne jest jedno - społeczność graczy miło wspomina strzelaniny osadzone w realiach II wojny światowej i z utęsknieniem czeka na kolejną grę w tych klimatach. Wyobraźmy sobie etap na plaży Omaha w dzisiejszej oprawie graficznej, z dziesiątkami żołnierzy dookoła, a nie dwunastoma, z dźwiękiem DS 7.1…  Czy będzie to Call of Duty, czy Medal of Honor - wydawca takiej gry może stworzyć kolejny rozdział, który zapisze się w historii gier - obyśmy nie musieli długo czekać!

DM
22 stycznia 2015 - 07:48

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
22.01.2015 12:00
n0rbji
n0rbji
69
Siedzący Byk

Ciekawy artykuł. Czytając od razu przypominałem sobi każdy opisywany etap :) Bardzo dobra gra, jedna z najlepszych w historii. Szkoda że nie tworzy się już takich gier o II wojnie światowej bo ten temat jest nadal nie wyczerpanym źródłem inspiracji i można stworzyć jeszcze wiele ciekawych misji. Oby twórcy gier poszli po rozum do głowy i przestali tworzyć te futurystyczne CoDy i MoHy bo to sie mija z celem. Zero przyjemności z grania w fikcyjny konflikt z użyciem kosmicznych gadżetów. MoH:AA i CoD 1/2 nie dość że były zrobione z wielkim rozmachem w swoich czasach to jeszcze pokazywały fakty historyczne a to było kluczem do sukcesu. Oby takie gry wróciły na rynek. amen

22.01.2015 12:03
Brucevsky
odpowiedz
Brucevsky
112
Playing with writing

gameplay.pl

Ja akurat słynną misję na plaży Omaha po raz pierwszy ograłem nie w Allied Assault, a w wydanym na PS2 Frontline. Wrażenie jednak było identyczne. Co do samego Allied Assault, to chyba jedna z niewielu produkcji, które długo ogrywałem na PC przez sieć. Niezwykłe wspomnienia, mnóstwo znakomitej zabawy.

22.01.2015 14:44
odpowiedz
zanonimizowany669488
77
Generał

Ja nigdy nie grałem w AA. Z rok temu kupiłem w sklepie ze starymi, dobrymi grami z 6zł warchest i tak czeka. Chyba na awarię Internetu :P Za to baaardzo ciepło wspominam pierwszego moha na ps1 - był klimat

22.01.2015 14:45
odpowiedz
zanonimizowany453591
62
Senator

[2]

Co ciekawe multi w AA jest żywe do dziś i nie ma problemu ze znalezieniem pełnych serwerów.

22.01.2015 15:19
raziel88ck
odpowiedz
raziel88ck
143
Reaver is the Key!

Allied Assault postarzał się w okropny sposób.

22.01.2015 16:55
odpowiedz
kamil.z7
1
Junior

Mała pomyłka - zapewne chodziło o Goldeneye na N64 (exclusive) a nie PS1, na Sony wyszły inne gry z Bondem :)

22.01.2015 17:36
faza123456
odpowiedz
faza123456
29
Chorąży

brakuje mi takich gier

22.01.2015 17:55
Marder
odpowiedz
Marder
196
Generał

n0rbji --- Przecież wyszedł Wolfenstein: The New Order w klimatach II WŚ. Pewnie zapomniałeś zagrać.
Z resztą się zgadzam. To była świetna gra, fajny klimat, muzyka i oskryptowane sceny w których czuliśmy się nie jako samotny bohater stojący na przeciw tysięcy wrogów, ale jako jeden z wielu żołnierzy walczących w słusznej sprawie.

22.01.2015 18:04
👍
odpowiedz
zanonimizowany998044
19
Senator

Gra zarąbista. Polecam ją każdemu. Dla mnie tam się nie postarzała. Plaża Omaha mistrzostwo. Dodatek Spearhead też trzyma dobry poziom. Breakthrough jest już trochę słabszy ale za to długi jak na dodatek.

Mała pomyłka - zapewne chodziło o Goldeneye na N64 (exclusive) a nie PS1, na Sony wyszły inne gry z Bondem :) No właśnie. Autorze wątku coś ci się tutaj pomyliło.

@Brucevsky Misja na plaży Omaha w Frontline jest trochę inna niż ta w Allied Assault. Bardziej mi się podobało wykonanie w Allied Assault.

22.01.2015 19:09
Sethlan
odpowiedz
Sethlan
98
Negative

Najpierw pisałeś, że wiele późniejszych gier korzystało z motywu plaży Omaha - nie robiąc przy tym wrażenia tak potężnego jak Allied Assault, a na końcu zakładasz, że kolejna gra w czasach drugiej wojny światowej może być równie przełomowa, jeśli ponownie odtworzy atak na plażę z dzisiejszą grafiką. Nie sądzę, aby tak się stało. Call of Duty 2 miał bardzo dobrą grafikę, świetne efekty, a czy desant (Omaha?) był w jakiś sposób pamiętny? Raczej nie, więc współcześnie również nic nie będzie działało na wyobraźnię tak mocno jak dawne AA - przynajmniej tak mi się wydaje.

Osobiście wolałbym jakiś renesans(?) gier w czasach wojny w Wietnamie. Jest ich zwyczajnie za mało. Co do IIWŚ - na razie świetnie spisuje się Red Orchestra 2/Rising Storm. ;)

n0rbji --- Przecież wyszedł Wolfenstein: The New Order w klimatach II WŚ. Pewnie zapomniałeś zagrać. <- alternatywny świat w latach 60. to raczej nie jest IIWŚ, mimo że gra jest świetna.

22.01.2015 20:03
DM
odpowiedz
DM
158
AFO Neptune

GRYOnline.plTeam

Najpierw pisałeś, że wiele późniejszych gier korzystało z motywu plaży Omaha - nie robiąc przy tym wrażenia tak potężnego jak Allied Assault, a na końcu zakładasz, że kolejna gra w czasach drugiej wojny światowej może być równie przełomowa, jeśli ponownie odtworzy atak na plażę z dzisiejszą grafiką.

Bo kolejna gra nie będzie przełomowa tylko ze względu na Omaha, a ogólnie - ze względu na II wojnę w takiej oprawie, jakiej nie było do tej pory - zresztą wszystko zależy jak się ją zrobi, bo może wyjść też gniot

O nie robieniu wrażenia pisałem odnośnie tylko tego etapu - desantu na plaży. I jak zaznaczyłem - główne zasługi mają tu scenarzyści filmu i to co było w Szeregowcu Ryanie. Programiści to tylko odtworzyli.

gdybyśmy teraz zobaczyli to na jakimś nowoczesnym enginie - to też byłoby wielkie "wow", ale gdyby paru informatyków zrobiło swoją wersję jakiegoś tam desantu - to pewnie byłby to etap jak etap... do zapomnienia.

22.01.2015 20:41
odpowiedz
Dakar
42
Pretorianin

Piękna gra jest w mojej TOP 10

22.01.2015 21:46
JaspeR90k
odpowiedz
JaspeR90k
58
ONE MAN ARMY

Świetny tekst na który Medal of Honor: Allied Assault w pełni zasługuje. Jeżeli ubiegłoroczne plotki na temat Treyarch i tegorocznej odsłony Call of Duty tworzonej właśnie przez to studio znajdą odzwierciedlenie w rzeczywistości to ostatnie zdanie z Twojego tekstu może okazać się prorocze.

23.01.2015 09:02
Brucevsky
odpowiedz
Brucevsky
112
Playing with writing

gameplay.pl

@meelosh - serio? W sumie mogłem się tego spodziewać, bo sam jeszcze grywałem w AA po sieci lata po premierze i nie było problemów ze znalezieniem serwera. Widzę, że nawet upadek GameSpy nie zaszkodził grze.

@[email protected] - a to nie wiedziałem. Tak czy siak, we Frontline też jest efektownie.

23.01.2015 09:36
odpowiedz
zanonimizowany1008131
17
Centurion

Żaden COD czy BF nie umywa się do "Medala" jedynki :)

23.01.2015 11:32
odpowiedz
doniczka
68
thomson

@n0rbji - "Oby twórcy gier poszli po rozum do głowy i przestali tworzyć te futurystyczne CoDy i MoHy (i Batllefieldy - przyp. redakcja) bo to sie mija z celem. Zero przyjemności z grania w fikcyjny konflikt z użyciem kosmicznych gadżetów. MoH:AA i CoD 1/2...pokazywały fakty historyczne a to było kluczem do sukcesu." Amen bracie!!! Historia i fakty = klimat. Gra dobrze wykonana tylko i wyłącznie z technicznego punktu widzenia jest nic nie wartą napie*****nką, a jak pokazują wymienione przez Ciebie produkcje....te wydumane i wymyślone nie są po prostu wciągjące.

23.01.2015 19:31
deton24
odpowiedz
deton24
73
Pretorianin

Wielkie dzięki za ten artykuł! Świetne przybliżenie nam z powrotem czym był dawny MoH. Dzięki

Proszę o poprawę literówek, bo tekst świetny.

Trzeba jednak przyznać, że przy niesamowitym D-Day _blednie_ nawet większość misji we współczesnych strzelaninach FPP

z dźwiękiem _DS_ 7.1…

24.01.2015 20:01
odpowiedz
czopor
92
Konsul

Bla bla bla zero przyjemności z grania w futurystyczne produkcje.

Szkopuł w tym - zero przyjemności dla WAS. Nie dla mnie, nie dla milionów innych tylko dla WAS.

Ja się świetnie bawię w battlefieldach, więcej osób chciałoby żeby seria wróciła do bf2 niż 1942. Ogrywałem blacklight retribution, planetside 2 i nigdzie nie narzekałem.

Czemu twórcy nie tworzą gier w tamtych czasach? Zagraj sobie w Verdun (beta, I wojna) i powiedz ile osób z 30 milionów co kupiło CoDa zagrałoby chociaż jeden mecz ;)

26.01.2015 16:08
n0rbji
odpowiedz
n0rbji
69
Siedzący Byk

@czopor - nie powiem że nie gram w nowsze produkcje bo gram z ciekawości chociaż nie grałem w MOH 2010 i tego ostatniego. Z CoDów grałem w Modern Warfare'y, pierwszy był genialny, kolejne efektowne ale to gry na jeden raz. Black Ops był genialny, z kolei BO2 był już przekombinowany z tymi kosmicznymi zabawkami. Nie dokończyłem go. Zainstalowałem Ghosta i po 1,5 godziny wiało straszną nudą więc odinstalowałem. A CoD 1? od 2004 roku zawsze jest u mnie na dysku, kiedyś grałem ostro w klanach, teraz gram czasami po pracy dla relaksu lub gdy nie ma ciekawszych gier. Każdy ma swój gust. Ciesze się że czas na granie miałem gdy powstawały najlepsze gdy wojenne. Teraz z braku czasu i ze względu na wiek zagram czasami w coś ale wolę zagrać w starego CoDa czy MoHa niż w te najnowsze strzelanki... Chociaż ostatnio gram w Ghost Reacon Future Soldier i jest bardzo fajna a też są gadżety. Wyróżnia się na tle masowo odgrzewanych CoDów które już straciły duszę i są tylko bezmyślnymi napierdalankami wzbogaconymi milionami efektów wybuchów i innych nie potrzebnych graficznych pierdół.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze