Sekrety trylogii Mass Effect część III - Meehow - 18 lipca 2015

Sekrety trylogii Mass Effect, część III

Sekrety%20trylogii%20Mass%20Effect%2C%20cz%u0119%u015B%u0107%20III

Mimo dwóch tekstów traktujących o sekretach serii Mass Effect, które całkiem niedawno popełniłem, trylogia o Komandorze Shepardzie i załodze fregaty Normandia wciąż skrywa kilka interesujących tajemnic, jakie łatwo przeoczyć. Łacińska sentencja głosi: omne trinum perfectum, dlatego też przygotowałem trzecią i ostatnią część „Sekretów trylogii Mass Effect”. W niniejszym wpisie odkopuję smaczki nie tylko z samych gier, ale także wyjaśniam to i owo w oparciu o inne wydawnictwa, w tym komiksy i mobilnego spin-offa na iOS. Zapraszam do lektury wszystkich niebojących się spoilerów fanów cyklu Mass Effect.

Człowiek Iluzja jako końcowy boss w Mass Effect 3

W artbooku dołączanym do edycji kolekcjonerskiej Mass Effect 3 można znaleźć informację o zarzuconym planie uczynienia z Człowieka Iluzji końcowego bossa w ME3. Jack Harper, bo tak naprawdę na imię ma przywódca Cerberusa, miał być podłączony do ogromnego komputera i „zoperowany” do tego stopnia, że odróżnienie elementów ludzkich od mechanicznych byłoby co najmniej trudne. Deweloperzy zrezygnowali z tego rozwiązania na rzecz konfrontacji słownej, gdyż uznali, że siłą Człowieka Iluzji powinna pozostać przede wszystkim jego inteligencja. Tutaj można zobaczyć jeden ze szkiców koncepcyjnych.

Dźwięki Żniwiarzy

To bardziej ciekawostka niż sekret. Tak czy inaczej, charakterystyczny ryk wydawany przez Żniwiarzy swój początek miał w zupełnym przypadku, kiedy jeden z dźwiękowców gry otworzył „niedźwiedzioodporny” kosz na śmieci w parku narodowym w pobliżu Edmonton. Hałas, jaki wydały z siebie zawiasy, tak mu się spodobał, że postanowił go nagrać. Po odpowiedniej obróbce w studiu, efekt końcowy został zademonstrowany Caseyowi Hudsonowi – kierownikowi projektu – który po odsłuchaniu stwierdził, że właśnie taki dźwięk wydają z siebie Żniwiarze.

Pieśni Raknii?                                                                                                          

Na kilku planetach (i ziemskim księżycu) w pierwszym Mass Effect można usłyszeć dziwne dźwięki i to jedynie w określonych miejscach owych światów. Dotychczas nie udało się ustalić, co konkretnie je wydaje, ani dlaczego właśnie w tych konkretnych punktach. Dało to początek miejskiej (a właściwie kosmicznej) legendzie, według której są to pieśni Raknii. Co ciekawe, dokładnie tego samego dźwięku użyto w grze Unreal 2: The Awakening na planecie Severnaya. Pamiętajmy jednak, że obie produkcje korzystają z silnika Unreal, choć w innych wersjach; niewykluczone zatem, że po prostu użyto tego samego zasobu dźwiękowego. Nie zmienia to faktu, że nadal nie wiadomo, czy słyszalne w ME dźwięki są dziełem przypadku, czy może pokłosiem niedokładnego wycięcia jakiejś zawartości. Wyżej wspomniane planety to: Altahe, Eletania, Nepmos, Nodacrux, Rayingri oraz Xawin.

Proteańskie relikty a lewiatani

W Mass Effect i Mass Effect 2 możemy zdobyć  proteańskie artefakty. Chodzi o metaliczne kule, jakie można znaleźć na Eletanii (ME) i Kopisie (ME2). Oba artefakty, oprócz podobieństwa między sobą, bardzo przypominają te, na jakie natykamy się w czasie wydarzeń z dodatku Leviathan do Mass Effect 3. To za ich pomocą pradawna rasa lewiatanów (możliwe, że nawet pierwsza cywilizowana rasa w historii Drogi Mlecznej) obserwowała galaktykę z ukrycia, a także przejmowała kontrolę nad jej młodszymi mieszkańcami. Warto przy tym zaznaczyć, że zdobycie artefaktu w pierwszym Mass Effect jest „flagowane” w importowanych zapisach gry, aczkolwiek nie ma żadnego wpływu na Mass Effect 2. Niewykluczone zatem, że mamy do czynienia z jakimś wyciętym bądź zarzuconym contentem.

Dodakowa wizja w Mass Effect 2

Podczas jednej z misji pobocznych na planecie Joab możemy odkryć proteańską mini-piramidę i dziennik wideo, którego uruchomienie uzupełnia wizję Sheparda z pierwszego Mass Effect o fragment ze Zbieraczami.

Wyleczenie z indoktrynacji

Na przestrzeni całej trylogii  pojawia się tylko jedna osoba, która pomyślnie i w całości „wyleczyła się” ze żniwiarskiej indoktrynacji. Chodzi mianowicie o asari Shialę, zindoktrynowaną pomocnicę Matki Benezii i Sarena, którą uwalniamy od Toriana na planecie Zhu’s Hope. W odróżnieniu od tamtejszych kolonistów, nad którymi również władzę sprawował Torian, Shiala została niejako „połączona” z roślinnym monstrum, zarówno w sensie fizycznym, jak i umysłowym. Owo zjednoczenie najwyraźniej zniwelowało efekty zindoktrynowania przez Suwerena, nadpisując je dyrektywami samego Toriana. Kiedy Torian został unicestwiony przez Sheparda, jego połączenie z Shialą zostało zerwane, a ona w pełni odzyskała wolną wolę.

Nie do końca jasna pozostaje kwestia Zbieraczy w Mass Effect 3. W trybie wieloosobowym pojawiają się bowiem Przebudzeni Zbieracze, choć fabularnie uzasadnienie ich grywalności wydaje się mocno naciągane i niezgodne z tym, co na temat Zbieraczy mówił Mordin. Odzyskanie przez nich świadomości miało być efektem zerwania połączenia między nimi a Zwiastunem, czego dokonała rasa lewiatanów. Z uwagi na fakt, że Przebudzeni występują tylko w multiplayerze (podobnie jak wrodzy Zbieracze), można uznać, że BioWare zdecydowało się na ich wprowadzenie z chęci urozmaicenia tego trybu, nie zaś właściwej fabuły gry. Nie wiadomo także, czy owi Zbieracze odzyskali wolną wolę i pamięć „poprzedniego życia”, czy po prostu zmielili „właściciela”.

Współczesne zwyczaje i religia w Mass Effect

Jak można było się dowiedzieć z wiadomości Sieci Cerberusa w Mass Effect 2, w uniwersum gry, a więc dość odległej przyszłości (wydarzenia pierwszego ME zaczynają się w 2183 roku) większość popularnych zwyczajów, jak Halloween, święto Bożego Narodzenia (głównie w przepoczwarzonej, świeckiej formie) czy Walentynki (które dobrze przyjmują się wśród asari i volusów) wciąż są obchodzone przez ludzi. Co więcej, religia chrześcijańska nadal ma się dobrze, czego przykładem jest chociażby Ashley Williams, a religijni ludzie prawdopodobnie dalej obchodzą znane nam dzisiaj święta. To samo tyczy się buddystów, żydów i muzułmanów.

Jak uratować Mordina w Mass Effect 3

W większości scenariuszy Mordin Solus ginie w Mass Effect 3. Istnieje jednak sposób na uratowanie mu życia przy jednoczesnym uzyskaniu pomocy zarówno krogan, jak i salarian. Taki obrót spraw możliwy jest tylko jeśli kroganami dowodzi Urdnot Wreav a wyniki badań Maelona z Mass Effect 2 zostały zniszczone. W takiej sytuacji sabotaż leku na genofagium powiedzie się w pełni, gdyż Wreav – w przeciwieństwie do Wrexa – nie wykryje oszustwa. Shepard jest wówczas w stanie przekonać Mordina, że wyleczenie krogan pod przywództwem Wreava doprowadzi do kolejnej krwawej wojny. Dodatkowym plusem tego rozwiązania jest pomoc Mordina przy pracach nad Tyglem.

Jak Joker został pilotem Normandii

Uwaga! Następują spoilery z komiksu „Mass Effect: He Who Laughs Best. Joker aplikował na stanowisko pilota Normandii SR-1, eksperymentalnej fregaty i owocu współpracy między ludzkimi i turiańskimi inżynierami. Podanie Jeffa zostało jednak odrzucone ze względu na toczącą jego organizm chorobę. Joker postanowił wówczas wziąć sprawy w swoje ręce. W dniu próbnego lotu zamknął wyznaczonego wcześniej pilota w szalupie, a sam uprowadził Normandię. Nie tylko udało mu się wzorowo pokonać zaplanowaną trasę testową, ale także skutecznie uniknął ataku ścigającego go patrolu Przymierza. Po wszystkim dobrowolnie zwrócił statek. Choć umiejętności Jokera zaimponowały zebranym obserwatorom, w tym kapitanowi Andersonowi, to jego postępek musiał spotkać się z surową karą. Gdyby nie wstawił się za nim turiański generał Invectus, który wcześniej stwierdził, że nigdy nie oddałby Normandii w ręce kaleki, Joker najprawdopodobniej musiałby stanąć przed sądem wojskowym. Ostatecznie wyczyn Jokera zagwarantował mu posadę pilota fregaty Normandia SR-1.

Sekret batariańskiego barmana

Uwaga! Nastepują spoilery z mobilnego spin-offa, Mass Effect Galaxy. Pamiętacie batariańskiego barmana, Forvana, który podawał ludziom zatrute drinki w barze na Omedze? Przy odpowiednim poprowadzeniu rozmowy (nieużyciu od razu opcji idealisty/renegata), możemy z niego wyciągnąć powód jego nienawiści do naszego gatunku. Otóż okazuje się, że jego bracia zostali zabici w walkach na górniczej kolonii na planecie Bekke. Oczywiście Forvan zapomniał wspomnieć o fakcie, że stacjonujący tam żołnierze należeli do terrorystycznego spisku mającego na celu zaatakowanie Cytadeli i sabotowanie rozmów pokojowych między Hegemonią a Przymierzem. To jednak nie wszystko, za śmierć bliskich Forvana odpowiada Jacob Taylor, walczący wówczas dla Przymierza jako tzw. korsarz.

Tajemnice planety Klendagon

W Mass Effect 2 było nam dane zwiedzić wnętrze zniszczonego Żniwiarza w poszukiwaniu specjalnego modułu identyfikacyjnego, który umożliwiał bezpieczne skorzystanie z przekaźnika Omega-4. Przed misją Człowiek Iluzja wspomina, że ów Żniwiarz został „zabity” 37 milionów lat temu przy użyciu broni o ogromnej sile rażenia, stworzonej przez nieznaną nam cywilizację. Co ciekawe, owo narzędzie zagłady udało się zlokalizować, aczkolwiek w stanie niezdatnym do ponownego użycia, zaś po rasie jego twórców nie pozostało ani śladu.

Pewna rzecz umyka jednak uwadze większości graczy, a mianowicie fakt, że pocisk wystrzelony z wyżej wspomnianej broni przebił na wylot pechowego Żniwiarza, a swój lot zakończył na planecie Klendagon. Siła uderzenia była tak ogromna, że wyżłobiła na powierzchni planety tzw. Great Rift Valley. W pierwszym Mass Effect jest nam dane z bliska obejrzeć ów rów tektoniczny jeśli wylądujemy na księżycu Klendagona, Presropie. Ciekawostkę stanowi również przypuszczenie, że powierzchnia rzeczonej planety zainspirowana została marsjańskim Valles Marineris. Co więcej, przemalowany na biało Klendagon pojawia się w roli księżyca Thedas w Dragon Age: Początek.

Morinth a Handlarz Cieni

Morinth to jedyny towarzysz w całej trylogii Mass Effect, na którego temat Handlarz Cieni nie ma żadnych danych. Wszystko wskazuje na to, że jest to efekt jej częstego zmieniania tożsamości. Jeśli oszczędzimy ją w czasie misji lojalnościowej Samary, a następnie weźmiemy ją do drużyny w czasie szturmu na statek Handlarza Cieni (w dodatku Liar of the Shadow Broker do Mass Effect 2), gospodarz skomentuje jej obecność tak, jakby miał do czynienia z wcześniej wspomnianą egzekutorką. Wyraża on zdziwienie jej przybyciem, a także wspomina o jej „zmienionej agendzie” (czyt. zmianie zachowania, wartości itd. itp.). Wie jednak, że Samara ma trzy córki będące Ardat-Yakshi, z czego jedna jest poszukiwana w przestrzeni Cytadeli za morderstwo. Dopiero w Mass Effect 3 na terminalu Liary możemy przeczytać listy wysyłane przez Morinth do jej dwóch sióstr, Rily i Falere.

Los siostry Jokera

Po misji na Thesii Joker rzuca dość osobliwym żartem na temat dysproporcji w liczebności striptizerek i komandosów wśród asari. Po zruganiu przez Sheparda, Joker w swojej ripoście zdradza, że Żniwiarze zaatakowali niedawno kolonię Tiptree, gdzie wówczas znajdowali się jego ojciec i siostra (później dowiadujemy się, że miała na imię Hilary i 15 lat), a on sam nie miał od tamtej pory kontaktu z nimi i nie wie, czy w ogóle żyją. Jeśli w szpitalu zatrzymamy się kilka razy przy dwójce rozmawiających asari – psychiatrze i byłej łowczyni, Aeian T’Goni, cierpiącej na zespół stresu pourazowego – za którymś razem usłyszymy, że Aeian zabiła nastolatkę imieniem Hilary na Tiptree, gdyż ta swoim płaczem (przez złamaną podczas ucieczki nogę) mogła zdradzić ich kryjówkę zindoktrynowanym przeciwnikom. Jeden z pracowników BioWare potwierdził na Twitterze, że owe podobieństwa nie były przypadkowe i faktycznie chodziło o siostrę Jokera. Aeian kilkukrotnie prosi lekarza o pozwolenie na posiadanie broni; Shepard może wydać takie pozwolenie w biurze Widm, co skończy się popełnieniem samobójstwa przez straumatyzowaną łowczynię. Na prezydium możemy także podsłuchać rozmowę pielęgniarki, która zdradza swojemu koledze po fachu, że Aeian zawsze krzyczy, gdy ta tylko pojawiała się w pobliżu. Powodem takiej sytuacji było podobieństwo między ową pielęgniarką a zabitą Hilary.

Oczy Sarena i Człowieka Iluzji

Uwaga! Następują spoilery z komiksu „Mass Effect: Evolution”. Zapewne jedną z pierwszych rzeczy, jaką zauważyliśmy u Człowieka Iluzji i Sarena były ich nienaturalne oczy. Wbrew powszechnym przypuszczeniom, wcale nie są to implanty, a przynajmniej w naszym rozumieniu. Podobieństwo między Człowiekiem Iluzją a Sarenem Arteriusem nie jest przypadkowe. W komiksie Mass Effect: Evolution zostają oni bowiem pośrednio wystawieni na działanie żniwiarskiego urządzenia, najwyraźniej mającego na celu informowanie Żniwiarzy o istnieniu zaawansowanych cywilizacji, jak również tworzenie posłusznych niewolników. Osoby, które weszły w bezpośredni kontakt z owym artefaktem, zostają przemienione w coś wyglądem przypominające zombie (w komiksie nazywane meta-turianami), choć zdecydowanie inteligentne, nieprzeciętnie sprawne fizycznie, posługujące się dziwnym językiem i gotowe zginąć w obronie tajemniczej machiny. Na skutek pośredniego kontaktu z Monolitem, bo tak nazwano rzeczone urządzenie, Człowiek Iluzja został „ulepszony” w bliżej niesprecyzowany sposób. Z całą pewnością pozyskał zdolność biegłego posługiwania się wyżej wspomnianym językiem, a także językiem asari. Niewykluczone, że oprócz korzystnych skutków tego „ulepszenia”, Saren i Człowiek Iluzja stali się bardziej podatni na zindoktrynowanie lub ich subtelna indoktrynacja zaczęła się właśnie wtedy. Obaj przyszli adwersarze Sheparda byli jedynymi osobami dotkniętymi działaniem Monolitu, które przeżyły wydarzenia komiksu.

Raloi

Raloi to jedna z inteligentnych cywilizacji, jaka występuje w trylogii Mass Effect, aczkolwiek nie jest nam dane spotkać żadnego jej przedstawiciela. Raoli posiadają wiele cech kojarzonych z ptactwem. Kontakt z rzeczonym gatunkiem nastąpił w 2184 roku, kiedy ich pierwszy kosmiczny teleskop dostrzegł w ich systemie planetarnym krążownik Azedes, należący do asari. Owa rasa została oficjalnie przyjęta do galaktycznej społeczności w 2185 roku, choć już rok później – gdy rozpoczęła się inwazja Żniwiarzy – zerwali oni całkowicie stosunki dyplomatyczne z Radą, a także zniszczyli wszelkie posiadane instalacje kosmiczne. Ambasador Ari'ka, reprezentant raloi, jako powód tej decyzji podał brak woli i możliwości walki z nacierającym przeciwnikiem, jak również nadzieję, że Żniwiarze uznają raloi za zbyt prymitywnych i oszczędzą ich planetę. Powyższe informacje pochodzą z dodatku Sieć Cerberusa (ME2) oraz radiowych wiadomości w Mass Effect 3.

Wirtualni obcy

Wirtualni obcy to enigmatyczna rasa inteligentnych istot o liczebności około miliarda osobników, którzy przetransferowali swoje umysły do specjalnej sieci superkomputerów zainstalowanych na statku kosmicznym. Akt ten został dokonany w celu uchronienia się przed zagładą związaną ze zbliżającą się śmiercią gwiazdy w ich macierzystym systemie planetarnym. Ich statek dryfował w kosmosie prawdopodobnie około ośmiu tysięcy lat, a w momencie, gdy został odkryty w salariańskiej przestrzeni kosmicznej, jego źródło zasilania było na wyczerpaniu (4% stanu początkowego). Pokładowa wirtualna inteligencja zaczęła wówczas wysyłać prośby o pomoc.

Kontakt z Radą nastąpił w 2185 roku, gdy salarianie odkryli wyżej wspomniany „statek-widmo”, początkowo uważając go za dzieło gethów. Doktor Jordan Detweiler, znany ludzki egzobiolog, nawiązał dialog z przedstawicielami wirtualnej rasy, po czym wyłożył Radzie ich problem. Rada nie przyjęła jednak dobrze wiadomości o wirtualnych obcych i gotowa była zakazać wszelkiej interakcji z nimi. Dr Jordan Detweiler ostrzegł o tym fakcie mieszkańców wirtualnego świata. Jak się później okazało, Detweiler zamienił się miejscami z ambasadorką Sygan, która odwiedziła Cytadelę w ciele Detweilera, aby zaoferować Radzie wyjątkowo zaawansowane technologie w zamian za pomoc przy uzupełnieniu zasilania. Sprawa szybko została otoczona tajemnicą, choć wśród przedstawicieli różnych środowisk – zarówno przeciwnych pomaganiu wirtualnym obcym, jak i tym skorym do pomocy – już wrzała zażarta dyskusja.

Wirtualny świat wirtualnych obcych wydaje się wyjątkowo ciekawy ze względu na zupełnie inną szybkość upływania w nim czasu. W oparciu o przypadek dr Detweilera, minuta czasu rzeczywistego jest równa połowie roku w świecie wirtualnym [pytaniem pozostaje, jak wspólnie mierzą czas cywilizacje całej galaktyki]. Warto też wspomnieć o incydencie z hakerami, którzy włamali się do statku wirtualnych obcych i połączyli się z interfejsem jego komputera, spędzając w takim stanie sześć godzin. Po przerwaniu połączenia okazało się, że przebywanie około 180 lat w świecie wirtualnym było zbyt dużym szokiem dla ich organizmu i nie wiadomo, czy kiedykolwiek wybudzą się z głębokiej śpiączki.

Zamiana dr Detweilera wydała się za sprawą jego córki, która nagłośniła sprawę w mediach. Ambasadorka Sygan w ciele doktora nie miała bowiem pojęcia, kim jest Kyra Detweiler, gdy doszło do krótkiego spotkania między nimi. W końcu oficjele Rady zmuszeni zostali do zorganizowania konferencji prasowej. Potwierdzono wówczas fakt zamiany miejsc, jakiej dokonał dr Deitweiler z ambasadorką Sygan.

Podczas kolejnej, tym razem nieplanowanej oficjalnie konferencji, ambasadorka Sygan zdradziła, że jest ona jedną z wielu przedstawicieli swojej rasy, którzy chcieliby opuścić wirtualny świat. Poprosiła także Radę o azyl, twierdząc, że nie chce wracać tam, skąd przybyła. Około 400 ochotników z wszystkich ras zgłosiło się do zamiany miejsc z wirtualnymi obcymi. Sygan otrzymała także możliwość pozostania na Cytadeli w ramach służby ambasadorskiej, gdyż pewien wolontariusz wyraził chęć zastąpienia dr Detweilera w wirtualnym świecie. Nie wiadomo, w jakim stanie Detweiler znajdował się po powrocie do rzeczywistości. Być może wyżej wspomniany przypadek hakerów miał jakiś związek z ich nagłym odłączeniem z zewnątrz.

Podobnie jak w przypadku raloi, wszystkie informacje pochodzą z dodatku Sieć Cerberusa. Swoją drogą: ciekawe czy któraś z powyższych ras pojawi się w Mass Effect: Andromeda.

I tym optymistycznym akcentem kończę tę serię wpisów. :-) (źródło: joeshouseofart.deviantart.com)

To już wszystko w cyklu wpisów „Sekrety trylogii Mass Effect”. Mam nadzieję, że dowiedzieliście się z nich czegoś nowego o serii Mass Effect, a także że zdecydujecie się częściej zaglądać na mojego bloga. Zainteresowanym polecam również inne teksty mojego autorstwa na temat Mass Effect:

Sekrety trylogii Mass Effect

Sekrety trylogii Mass Effect, część II

„Obudź się, Komandorze”, czyli wspomnienie Teorii Indoktrynacji

Meehow
18 lipca 2015 - 13:29

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
18.07.2015 12:26
Felion303
16
Centurion

Świetnie, sporo się można było z tych tekstów dowiedzieć o jednym z moich ulubionych uniwersów. Wielu rzeczy nie wiedziałem, bo nie mam DLC (musiałbym za nie dać trzy razy więcej niż za trylogię).

18.07.2015 13:43
Strider.
odpowiedz
Strider.
47
Pretorianin

Podobnie jak Felion303, również dużo dowiedziałem się z tych tekstów i muszę przyznać, że od dawna nie miałem cyklu tekstów, którego wyglądałbym z taką niecierpliwością. :) Szkoda, że to już koniec "Sekretów...", ale czy to również oznacza koniec pisania o Mass Effect w ogóle?

18.07.2015 17:18
odpowiedz
Boim
88
Konsul

Porządny i solidny materiał, miło się czytało.

19.07.2015 12:25
Meehovv
odpowiedz
Meehovv
40
Cyfrowy Oprawca

Dziękuję za miłe słowa. :-) Co do Mass Effect, to na pewno nie jest to ostatni tekst w temacie, choć nie wiem dokładnie, kiedy zbiorę materiał na coś nowego i co to dokładnie będzie. Przed nami gamescom, więc EA pewnie Andromedę będzie mniej lub bardziej demonstrować. Poza tym w oryginalnych mediach i trylogii też coś można wykopać, aczkolwiek niekoniecznie "sekrety". Zobaczymy, co to będzie. :-)

20.07.2015 16:30
odpowiedz
zanonimizowany812566
62
Generał

Meehovv--> Czy twoją ulubioną grą jest właśnie Mass Effect? Bo dla mnie wraz z Falloutem jest na miejscu pierwszym. Dzięki za niesamowitą porcję informacji!

20.07.2015 18:14
Meehovv
odpowiedz
Meehovv
40
Cyfrowy Oprawca

@panTicTac: ulubioną może nie, ale zdecydowanie TOP3 wszech czasów :-)

20.07.2015 23:14
odpowiedz
spiegell
1
Junior

Chciałbym GORĄCO PODZIĘKOWAĆ za ten tekst. Uwielbiam świat Mass Effect. Jest to jedyna gra (i de facto cała seria) którą przeszedłem ponownie, a częściowo nawet po raz trzeci. Piękne smaczki. Chyba znowu uratuję galaktykę ;)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze