Półtorej dekady w Amn czyli piętnaste urodziny Baldur's Gate II - Meehow - 21 września 2015

Półtorej dekady w Amn, czyli piętnaste urodziny Baldur's Gate II

P%F3%u0142tora%20dekady%20w%20Amn%2C%20czyli%20pi%u0119tnastolecie%20Baldur%27s%20Gate%20II

Baldur's Gate II: Cienie Amn to bezdyskusyjnie jeden z absolutnie ponadczasowych klasyków komputerowych gier RPG i zarazem jedna z ciekawszych pozycji w gatunku. Kontynuacja przełomowych Wrót Baldura ujrzała światło dzienne 22 września 2000 roku (1 grudnia nad Wisłą), od samego początku zbierając bardzo wysokie, zasłużone bądź co bądź, noty. Choć operujące sprawdzonymi schematami Cienie Amn właściwie nie stanowiły żadnej rewolucji pod względem fabularnym czy mechanicznym, to ogrom świata przedstawionego i liczebność zamieszkujących go postaci robią wrażenie do dziś, zwłaszcza że nie są one generowane losowo czy zaprojektowane „na sztukę”. Masa zawartości podana w przystępny (jak na swój czas) sposób sprawiła, że gry RPG do dzisiaj mierzy się miarą Baldur's Gate II, a deweloperzy często wskazują dzieło BioWare jako źródło inspiracji i wzór. Jako że dzisiaj obchodzimy okrągłą, bo 15. rocznicę wydania Baldur's Gate II: Cienie Amn, zapraszam do lektury niniejszego tekstu, który popełniłem specjalnie na tę okazję. Dołożyłem wszelkich starań, aby każdy mógł znaleźć w nim coś dla siebie – zarówno weterani, jak i początkujący.

Początek legendy

Produkcję Baldur's Gate II rozpoczęto w styczniu 1999 roku, czyli niemal natychmiast po światowej premierze „jedynki”, która wywoła sporą furorę i wespół z Falloutem przełamała stagnację, jaka w drugiej połowie lat 90. toczyła gry fabularne. Przed rozpoczęciem właściwych prac, deweloperzy z BioWare w oparciu o swoje przemyślenia, branżowe recenzje, posty na forach czy listy od graczy skompilowali specjalną listę funkcji, jakie miały pojawić się w sequelu. Wśród tych znalazły się takie elementy, jak wsparcie wyższych rozdzielczości ekranu (800x600 pikseli wzwyż) i kart grafiki 3D, dodanie kilku podklas dla poszczególnych profesji, większa prędkość poruszania bohaterów, możliwość walki dwiema broniami, wprowadzenie najbardziej znanych potworów z Advanced Dungeons & Dragons (w tym smoków), wdrożenie zaklęć do 9. poziomu czy zapewnienie interakcji z NPC na poziomie Final Fantasy,wliczając w to romanse. Większość udało się zaimplementować bez większego trudu, gdyż silnik gry, osławione Infinity Engine, był już sprawdzony i funkcjonalny. Warto przy tym dodać, że główną przyczynę pustości lokacji i ogólnych uproszczeń w pierwszym „Baldursie” stanowiła właśnie konieczność jednoczesnego projektowania gry i rozwijania napędzającego ją silnika.

Oczywiście nie obeszło się bez mniejszych i większych zgrzytów, gdyż BioWare wciąż było względnie mało doświadczonym, choć zdecydowanie utalentowanym zespołem. Najbardziej problematyczny okazał się tryb deathmatch oraz funkcja dialogów niezatrzymujących rozgrywki w multiplayerze (chodziło o sporą objętość tekstu, która stawała się uciążliwa przy różnej szybkości czytania poszczególnych graczy). Pierwszej z pożądanych przez fanów funkcji ostatecznie zabrakło w finalnej wersji Baldur's Gate II przez problemy, jakie sprawiała programistom, oraz negatywne opinie testerów. Drugiej udało się zaistnieć w końcowym produkcie, choć w opinii Raya Muzyki – jednego z producentów wykonawczych – był to błąd. Kod multiplayera stanowił piętę achillesową Infinity Engine, a sama funkcja, choć początkowo wycięta ze względu na goniące terminy, została dodana z powrotem do gry na początku 2000 roku. Pokłosiem tej decyzji była konieczność opracowania hybrydowego systemu dialogowego, który pauzowałby rozgrywkę w kluczowych dla fabuły momentach, gdyż większość dialogów została  napisana z założeniem, że gra jest zatrzymana. Wśród całkowicie odrzuconych funkcji, głównie ze względu na ograniczenia silnika, znalazły się jeszcze m.in. wierzchowce, możliwość wspinania się po murach przez łotrzyków oraz grywalni psionicy.

Wbrew pozorom „wczesne” BioWare nie do końca wiedziało, jak ugryźć tak wielki projekt i efektywnie zarządzać pracami nad nim. Choć deweloperzy przygotowali designerskie wytyczne, to zdarzało się, że nie były one przestrzegane przez członków ekipy, co tylko wydłużyło listę elementów wymagających poprawek w późniejszych etapach produkcji. Jednym z powodów tej sytuacji był fakt, że owe zasady sporządzono już po podjęciu pewnych decyzji, jakich nie dało się wycofać. Podobnie sprawa miała się z dokumentacją dotyczącą postępów poszczególnych działów, której bieżące aktualizowanie okazało się niemożliwe do zrealizowania. Niestety, jak głosi polskie przysłowie, mądrość przyszła dopiero po szkodzie, choć na całe szczęście Kanadyjczycy wyciągnęli stosowne wnioski z popełnionych błędów, przez co Baldur's Gate II okazało się  kamieniem milowym w karierze BioWare nie tylko ze względu na powszechne pochwały i bardzo dobrą sprzedaż, ale również dlatego, że pozwoliło ulepszyć studiu poszczególne procedury i ogólny schemat procesu produkcyjnego.

W końcowych etapach produkcji okazało się, że na Cienie Amn składa się około 290 osobnych questów, które trzeba przetestować w trybie single- i multiplayer, zaś ogółu zawartości gry wystarczy nawet na 200 godzin rozgrywki. Zanim udało się sporządzić premierowy build, ekipa deweloperska usunęła ponad 15 tysięcy (!) różnego rodzaju błędów. Warto przy tym dodać, że moderzy jeszcze przez wiele lat pracowali nad rozmaitymi poprawkami i ulepszeniami drugiego „Baldursa” – do najważniejszych z pewnością należą BG2 Fixpack i BG2 Tweak Pack, oba autorstwa grupy The Gibberlings 3.

Jeśli nie grałeś…

...to jest to w zasadzie ostatnia sekcja tego tekstu, którą powinieneś przeczytać przed ukończeniem Baldur's Gate II. Doskonale zdaję sobie sprawę, jak trudno zabrać się do nadrabiania zaległych klasyków, zwłaszcza jeśli wywołują one płacz i zgrzytanie zębów u osób przyzwyczajonych do dzisiejszych standardów, dlatego też przygotowałem listę subiektywnych powodów, dla których powinieneś się jak najszybciej zmobilizować.

  • Baldur's Gate II zestarzało się bardzo dobrze. Po wgraniu odpowiednich modów bądź zakupie wersji Enhanced Edition, piękne lokacje cieszą oko do dzisiaj. Ścieżka dźwiękowa również nie odstaje jakością od dzisiejszych kompozycji, a według wielu osób znacząco je przerasta.
  • Cienie Amn właściwie nie wymagają znajomości słabszych Wrót Baldura. Co więcej, jeśli to właśnie „jedynka” zniechęciła Cię do tej serii – spróbuj zacząć od „dwójki”, która prezentuje zupełnie inną jakość.
  • O klasycznych i izometrycznych erpegach w ostatnim czasie jest dość głośno. Jeśli intrygują Cię tego typu gry, Baldur's Gate II to prawdopodobnie najlepszy, a w każdym razie jeden z lepszych wyborów na początek. Oryginalną wersję wraz z dodatkiem Tron Bhaala można dzisiaj nabyć dosłownie za kilka złotych i to w całości po polsku.
  • Baldur's Gate II to co najmniej kilkadziesiąt godzin solidnej rozrywki w fantastycznym, pełnym smaczków i tajemnic świecie Zapomnianych Krain. Tylko od Ciebie zależy, jak bardzo i na jak długo dasz mu się wciągnąć.
  • Kontynuację Wrót Baldura odpalisz nawet na kalkulatorze. Jeśli jesteś fanem platform mobilnych, Baldur's Gate II: Enhanced Edition posiada też wersje na Androida i iOS.
  • Przejście Cieni Amn, w przeciwieństwie do wielu współczesnych erpegów, stanowi wyzwanie nawet na standardowym poziomie trudności, dając przy tym sporo satysfakcji. Gra domyślnie nie oferuje żadnych ułatwień ani nie prowadzi gracza „za rączkę”.
  • Cienie Amn mają przystępną dla początkujących fabułę. Nie jest ani cukierkowa, ani przytłaczająca i zostaje w pamięci na dłużej.

Baldursowe ciekawostki

O Baldur's Gate II trudno napisać coś nieoczywistego, nie mówiąc już o czymś odkrywczym, co oczywiście nie oznacza, że jest to niemożliwe. UWAGA NA SPOILERY!

Odrzucone podtytuły

Oprócz ostatecznego Shadows of Amn rozważano wiele innych podtytułów dla Baldur's Gate II, między innymi: Shadows of Athkatla [ang. Cienie Athkatli], Mortal Ties [ang. Śmiertelne Więzy] oraz Call of Dreams [ang. Zew Snów]. Oczywiście wyżej wymienione, luźne spolszczenia to tylko moja radosna twórczość.

Porachunki z Drizztem

Sławnego drowa Drizzta Do'Urdena spotykamy po wyjściu z Podmroku w Rodziale VI. Istnieją dwie okoliczności, w których to spotkanie będzie zdecydowanie bardziej interesujące. Jeśli okradliśmy go we Wrotach Baldura (co warto zrobić, jeśli mamy taką możliwość), mroczny elf okaże się wciąż chować urazę i zażąda zwrotu swojego ekwipunku pod groźbą zaatakowania nas ze swoją świtą. Do podobnego spięcia dochodzi, jeśli postać gracza jest elfem imieniem Drizzt, a wskaźnik jej reputacji jest niższy od 12. Drowowi bardzo nie spodoba się fakt, że psujemy mu opinię, więc będzie szukał z nami zwady.

Telewizyjne Lochy i Smoki

Na zapleczu Targu Przygód (Promenada Waukeen) możemy znaleźć dwa nieco odstające od reszty otoczenia obrazy przedstawiające dwóch bohaterów serialu animowanego Dungeons & Dragons: barbarzyńcę Bobby'ego i łowcę Hanka. Jeśli klikniemy owe portrety, dowiemy się, że obu awanturników pożarł smok imieniem Tiamat.

Dungeons%20%26%20Dragons%20w%20Baldur%27s%20Gate%20II
Ku pamięci Bobby'ego i Hanka pożartych przez Tiamata.

Elvis żyje!

Jeśli zajdziemy do gospody w teatrze „Pod Pięcioma Dzbanami”, na jednej ze ścian lokalu możemy zauważyć portret… Elvisa Presleya.

Elvis%20Presley%20w%20Baldur%27s%20Gate%20II
Elvis Presley na trasie koncertowej po Amn?

Tanova i Jon Icarus

W pierwszym Baldur's Gate w Kniei Otulisko możemy wejść do jaskini, gdzie rezyduje kreatura imieniem Centeol wraz z różnego rodzaju pajęczakami. Zanim poleci swoim pupilkom zaatakowanie nas, opowie nam historię o tym, jak znalazła się w tym niegodnym pozazdroszczenia położeniu. Centeol była niegdyś piękną i potężną czarodziejką, zakochaną po uszy w magu imieniem Jon Icarus. Niestety, on najwyraźniej nie odwzajemniał tego uczucia, a poza tym miał żonę – Tanovę. Zazdrość Centeol popchnęła ją do skrytobójstwa w nadziei, że po śmierci Tanovy zdobędzie serce Jona, jednak Jon poznał tożsamość morderczyni dzięki swoim magicznym umiejętnościom. Wściekły udał się do jej wieży. Zakochana czarodziejka wpuściła go myśląc, że przybył w celu skonsumowania ich uczucia. Zamiast tego, Jon przeklął Centeol, zaklinając ją w obrzydliwym cielsku, które widzieliśmy w jaskini pająków. Co ciekawe, w Baldur's Gate II spotykamy wampirzycę imieniem Tanova, będącą na usługach Bodhi. Nie wiadomo, czy to tylko przypadkowa zbieżność imion, czy ta sama osoba w nieumarłym wydaniu. To jednak nie wszystko. W polskiej wersji językowej – jeśli się nie mylę – w opowieści wciąż figuruje Jon Icarus. W patchu do oryginalnej, angielskiej edycji zmieniono to miano na Jon Irenicus.

Tajemnica pantalonów

Złote pantalony z Wrót Baldura to najprawdopodobniej jeden z najbardziej znanych smaczków serii, niemniej grzechem byłoby o nim nie wspomnieć. Otóż jeśli na przestrzeni całej sagi uda nam się zgromadzić złote, srebrne i brązowe pantalony, będziemy je mogli (sic!) przekuć na bardzo… osobliwą zbroję i broń, w której nasza postać wygląda dosłownie jak żelazny golem (i porusza się z podobną gracją). Ot, taki baldursowy power armor.

Sarevok (z prawej) zaraz się dowie, po co przywróciłem go do życia...
-10 KP za samą zbroję i granatnik. Dziękuję, dobranoc. :-)

Przedmioty z Tormenta i Icewind Dale

Na wcześniej wspominanym Targu Przygód można kupić naprawdę mocne, choć zdecydowanie drogie przedmioty. Na szczególną uwagę zasługuje Deidre, sprzedająca przedmioty pochodzące z kultowego Planescape: Torment, oraz Joluv, handlujący ekwipunkiem z Icewind Dale. Niestety (albo stety) rzeczone itemy nie posiadają właściwości swoich pierwowzorów, dlatego  nie wszystkie stanowią dobrą inwestycję.

Nawiązania w innych grach BioWare

Różnego rodzaju nawiązania do serii Baldur's Gate pojawiają się w innych grach autorstwa BioWare, zwłaszcza w Dragon Age: Początek i cyklu Mass Effect. Oto kilka wybranych:

  • Dron Tali z Mass Effect nazywa się Chatika vas Paus. Jest to nawiązanie do kwestii wypowiadanej czasem przez Aerie: „Faster than Chiktikka Fastpaws” (dla zainteresowanych: Chiktikka Fastpaws to zwierzęcy towarzysz gnomiego boga, Baervana Wildwanderera). Sympatyczna quarianka mówi też czasem „Nothing's faster than Chatika vas Paus”. Ponadto Tali w walce zdarza się krzyknąć „Go for the optics Chatika! Go for the optics”, co z kolei stanowi oczko puszczone w stronę fanów Minsca i jego sztandarowego okrzyku „Po oczach go, Boo! Po oczach!”.
  • Jedna z porad pojawiających się na ekranie ładowania w Dragon Age: Początek brzmi „When all else fails, go for the eyes!” [ang. „Gdy wszystko inne zawiedzie, celuj w oczy!”].
  • Kolejny smaczek w Dragon Age: Początek – właścicielka tawerny „Pod nienażartym szlachicem” w Denerim ma na imię Edwina. Jest to nawiązanie do maga Edwina z serii Baldur's Gate i jego przypadkowej przemiany w kobietę podczas nieudanej próby odblokowania mocy Zwoju Nicości w Cieniach Amn.

Wycięta zawartość

Baldur's Gate II: Cienie Amn jest ogromną grą nawet po cięciach, jakich dokonała ekipa deweloperska. Co więcej, zainteresowani mogą w bardzo łatwy sposób przywrócić przynajmniej część wyciętej zawartości za pomocą dwóch modów – Unfinished Business oraz Almateria's Restoration Project. Oba dostępne są w polskiej wersji językowej i dodają na powrót masę różnego rodzaju elementów.

Precz z lochami!

Kiedy przechodzi się tę samą grę kilka razy, jej pewne etapy stają się po prostu męczące; w przypadku Baldur's Gate II najczęściej są to lochy Irenicusa. Na szczęście istnieje stosowny mod – Dungeons Be Gone – dzięki któremu przebrniemy przez pierwszą lokację Cieni Amn za pomocą kilku kliknięć. Co więcej, otrzymamy wszystkie przedmioty i punkty doświadczenia, jakie zebralibyśmy cierpliwie przechodząc rzeczone lochy po raz n-ty.

Mimo okrągłych 15 lat na karku, Baldur's Gate II jest wciąż aktywnie rozwijanym tytułem. Do dzisiaj społeczność fanów tworzy różnorakie modyfikacje, a Overhaul Games końcem ubiegłego roku wypuściło trzeci patch do wersji Enhanced Edition. Ponadto niewykluczone, że w nadchodzących latach ujrzymy Baldur's Gate III. Co można dodać na koniec? Cóż, na temat Baldur's Gate II powiedziano już wszystko, więc nie pozostaje nic innego, jak tylko odkurzyć jubilata i ponownie wyruszyć w podróż po uprzednim zebraniu drużyny.


Źródła (sekcja Początek legendy):

Meehow
21 września 2015 - 19:54

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
22.09.2015 11:26
enteriusz
20
Legionista

Echh. Przez ten tekst narobiłeś mi chęci do powrotu do Amn, a do ukończenia mam jeszcze Phantom Pain, Satellite Reign, Shadowrun: Hong Kong, że o Pillars of Eternity nie wspomnę. Chciałbym mieć znów tyle czasu wolnego co wtedy, gdy przechodziłem po raz pierwszy BG2 (akurat miałem wakacje od maja do października wtedy - zdałem maturę i dostałem się na studia). Poczułem się stary;)

22.09.2015 13:12
odpowiedz
Irek22
89
Grzeczny już byłem

Kontynuacja przełomowych Wrót Baldura

Plus dla ciebie, Meehow, że napisałeś "przełomowych" (a nie np. rewelacyjnych czy ponadczasowych). Bo przełomowy Baldur's Gate na pewno był i tego nikt mu nie odbierze. Ale, niestety, ta gra zestarzała się okrutnie.

Kilka tygodni temu postanowiłem, że przed wydaniem The White March part II ukończę wszystkie mniej lub bardziej klasyczne izometryczne drużynowe RPGi z przełomu mileniów.
Na pierwszy ogień poszedł pierwszy Icewind Dale - bawiłem się setnie!
Później na warsztat miałem zamiar wziąć właśnie sagę Baldur's Gate. Jednakże wczoraj zmęczyłem "jedynkę" (wersja EE) i po niej muszę sobie zrobić przynajmniej kilkudniową przerwę od tego (pod)gatunku i zagrać w jakiegoś FPSa albo coś... Wiem, że Baldur's Gate II jest pod absolutnie każdym względem zdecydowanie lepszy od "jedynki", ale wczoraj zakończone starcie (bo czerpaniem frajdy tego nie nazwę) z nią wyprało mnie z chęci nieprzerwanego trwania w moim postanowieniu.
Oczywiście, mogłem zacząć od "dwójki" i nie doświadczyć tej traumy, jaką mam po "jedynce", ale chcę przenieść postać i te chędożone złote pantalony...

22.09.2015 13:22
odpowiedz
Meehovv
39
Cyfrowy Oprawca

GRYOnline.plTeam

@Irek: Rozumiem Twój ból. Ja pierwszego Baldura zmęczyłem do końca dopiero po wydaniu Enhanced Edition, od standardowej edycji za każdym razem się odbijałem w którymś momencie. Co ciekawe, po ukończeniu gra mi się ogólnie nawet podobała, tzn. jako część opowieści, jednak cholernie męczyła mnie eksploracja niemal pustych lokacji i mus ich początkowego odkrywania na oślep, jak również te martwe enpece. Rozgrywkę zdecydowanie umiliła mi Neera z EE, a także Isra (NPC z moda, paladynka Sune, czyli taka łagodna). Na szczęście mam zwyczaj zachowywania swoich postaci i sejwów, więc mam zawczasu przygotowanego bohatera do Siege od Dragonspear. :-)

22.09.2015 15:05
odpowiedz
Irek22
89
Grzeczny już byłem

Meehovv [3]
Rozgrywkę zdecydowanie umiliła mi Neera z EE

No właśnie - zwykła wersja jest jeszcze słabsza niż EE. Pod tym (i nie tylko pod tym) względem Icewind Dale - który drzewiej, całkiem niesłusznie, był uważany za "tego gorszego brata" - wypada zdecydowanie korzystniej. Bo skoro mam mieć w drużynie wydmuszki, to niech chociaż to będą wydmuszki od początku do końca wykreowane przeze mnie, ze statystykami dokładnie takimi, jakie chcę/potrzebuję, a nie że spotykam potencjalnych towarzyszy, którzy mają nieodpowiadające mi lub zwyczajnie dupne statystyki.

Ech... Zderzenie z Baldur's Gate (nawet jeżeli to była EE) było bolesne. CD-Action zrobiło mi smaka na Gunslingera, więc przez najbliższe 2-3 dni pewnie będę ogrywać ten tytuł, ale po nim na pewno zabiorę się (mam nadzieję, że już pełen ochoty) za Baldur's Gate II. :)

22.09.2015 19:55
odpowiedz
Meehovv
39
Cyfrowy Oprawca

GRYOnline.plTeam

@Irek22: no trudno się z tym nie zgodzić, chociaż dla "ludzi epoki" pierwszy Baldurs i tak był czymś niesamowitym. Krok wstecz robi się dość trudno, ale taki klasyk wypadałoby znać jeśli się siedzi w gatunku. Zobaczymy, co w temacie zdziała Siege od Dragonspear. Chris Avellone dość mocno zachwalał.

22.09.2015 20:06
odpowiedz
Szyszkłak
140
z Tortugi

Baldur staje się przyjemniejszy w odbiorze po zainstalowaniu World of BG, jest też znacznie większym wyzwaniem w stosunku do czystej wersji.

Sam również rozkochany jestem w części drugiej sagi, gdzie da się poczuć jak prawdziwy bohatyr a nie jakaś popierdółka z biblioteki.

23.09.2015 09:39
odpowiedz
Meehovv
39
Cyfrowy Oprawca

GRYOnline.plTeam

@Szyszkłak: z modami to różnie jest, bo są lepsze i gorsze, ale odnoszę wrażenie, że przeciętnemu graczowi nie chce się z tym babrać i dlatego często się ludzie odbijają od Baldura pierwszego (zakładając, że jakiś mod może mu faktycznie pomóc).

23.09.2015 10:02
odpowiedz
Szyszkłak
140
z Tortugi

Ten o którym ja mówię jest przystępny - zawiera w sobie niezliczoną ilość mniejszych i większych modów z całego świata. Cała instrukcja jest po polsku bo sam mod jest autorstwa naszego rodaka, więc dla nie otrzaskanych w temacie modowania jest rozwiązaniem dobrym.

Jest tylko jedno ale. Gra po zmodowaniu staje się dużo trudniejsza, z drugiej strony wynagradza gracza potężnymi przedmiotami. Sam autor trzyma pieczę nad zawartością swojej pracy i nie wrzuca byle czego, jeżeli jesteś takim fanem jakim się wydajesz to z całym sercem polecam zajrzenie na stronę i ściągnięcie "Modzika" mającego przeszło 9gb ;]

23.09.2015 10:32
odpowiedz
AlkoPc
46
Pretorianin

W wydaniu premierowym Baldur's Gate II Cienie Amn jest Jon Irenicus. Mam na myśli oczywiście edycję polską w jakże pięknym pudełku. Ehhhh ... piękne czasy.

23.09.2015 11:06
odpowiedz
Meehovv
39
Cyfrowy Oprawca

GRYOnline.plTeam

@Szyszkłak: jakoś nieszczególnie tęsknię za pierwszym Baldurem, ale jak znów będę chciał pograć, to z pewnością wypróbuję moda. Wydaje mi się, że już o nim kiedyś słyszałem (w końcu charakterystyczna nazwa), ale nie chciało mi się od nowa grać. :-)
@AlkoPc: przecież pisałem, że chodzi o pierwsze Baldur's Gate, gdzie tylko jest wspomniany w historyjce Icarus/Irenicus. ;-)

24.09.2015 21:10
odpowiedz
zanonimizowany579358
105
Senator

Za niedługo planuję zagrać w oba Baldury, ale z solidną dawką modów na czele z BG Trilogy. Ale najpierw Wiedźmin 3, Dark Souls, Deus Ex.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze