Dzień w którym zaczęły się serie Tales of i Suikoden - Brucevsky - 14 grudnia 2015

Dzień, w którym zaczęły się serie Tales of i Suikoden

Rok 1995, Japonia.  Na konsolowym rynku pręży swoje muskuły SNES i szybko zdobywa pozycję pierwsze PlayStation. Praktycznie co miesiąc pojawia się hit, który wnosi powiew świeżości lub znacznie rozwija dotychczas znane koncepcje. Na półki trafiają takie pozycje, jak Chrono Trigger, EarthBound, Destruction Derby, Rayman, Descent, Command & Conquer czy Tekken 2. W końcu zaczyna się zima, wielkimi krokami nadchodzą święta Bożego Narodzenia. Mało kto spodziewa się, że 15 grudnia na stałe zapisze się w pamięci wielu graczy, a w szczególności miłośników jRPG-ów. Właśnie wtedy na rynku pojawiają się pierwsze odsłony dwóch legendarnych serii, Tales of i Suikoden.

Udane debiuty

Nie byłoby tego artykułu, wielu ciepłych wspomnień setek tysięcy graczy i kilkunastu dobrych produkcji na różne platformy, gdyby wspomniane pierwsze części nie okazały się hitami. Tales of Phantasia na SNES-a i Suikoden na PSX-a dobrze poradziły sobie jednak na rynku, zbierając przede wszystkim szereg pochwał od branżowych mediów i samych graczy.

Wydane przez Namco dzieło Wolf Team nie miało łatwego startu, to pewne. Nie dość, że posiadacze SNES-a byli już przyzwyczajeni do wysokiej jakości tytułów przez gry w stylu Chrono Trigger czy Final Fantasy to jeszcze ToP ukazała się ledwie kilka dni po szóstej części ukochanej przez Japończyków serii Dragon Quest. Warunki do debiutu nie były więc zbyt sprzyjające. Mimo to tytuł zdołał się obronić. Na tle konkurencji wyróżniał go system walki, Linear Motion Battle System, ciekawa oprawa graficzna z projektami postaci autora mangi Oh My Goddess! Kōsuke Fujishimy czy intrygujące nawiązania do mitologii nordyckiej. W efekcie projekt zebrał przyzwoite noty, choćby 30/40 od redaktorów Famitsu. O tym, że Tales of Phantasia podbił serca japońskich graczy najlepiej świadczy fakt, że kilka lat po premierze, w 2003 roku, wybrali go oni najlepszą grą Namco w historii.

Wspomniany system walki jest obecnie jednym z najważniejszych elementów, które wyróżniają serię Tales of od licznej konkurencji. Inspirowane dawnymi bijatykami starcia, zdecydowanie bardziej dynamiczne niż potyczki rozgrywane w turach, w których gracz kieruje tylko głównym bohaterem, potrafią zapewnić sporo rozrywki. Dodatkowym atutem tej mechaniki jest fakt, że otwiera ona drogę do kanapowego multiplayera, z czego wielu fanów jRPG-ów skrzętnie korzysta, wciągając w świat produkcji krewnych czy bliskich.

Suikoden, choć debiutował tego samego dnia, miał na starcie nieco łatwiejsze zadanie, bo konkurencja na PSX-ie nie była tak liczna. Dzieło Konami musiało jednak stawić czoła większym oczekiwaniom posiadaczy Szaraka i dziennikarzy, którzy świadomi byli mocy maszynki Sony. Stąd też słowa krytyki, które spłynęły na oprawę graficzną Suikodena i ograny już wielokrotnie schemat zabawy. Gra miała jednak też swoje atuty, którymi mogła się bronić. Obłędna liczba stu siedmiu dodatkowych postaci, które można przyłączyć do swojej drużyny (element charakterystyczny serii), możliwość toczenia wielkich bitew z udziałem armii czy nieco inna od typowo fantastycznej tematyka (wojna, korupcja, niewolnictwo) działały na korzyść hitu Konami. Famitsu dało co prawda Suikodenowi zaledwie notę 26/40, ale już sporo zagranicznych serwisów uległo urokowi gry i wyróżniło ją później w wielu przypadkach notą nawet w granicach 9/10.

Konwersje i nowe wydania

O tym, że oba opisywane jRPG-i można nazwać ponadczasowymi nie trzeba chyba nikogo specjalnie przekonywać. Przez dwadzieścia lat, które minęły od ich premiery, oba tytuły zostały skonwertowane na wiele innych platform, wydane ponownie z większymi lub mniejszymi usprawnieniami i przypomniane zarówno hardcorowym graczom, jak i casualom.

O wszystkich zaletach dzieła Namco przekonać się mogli m.in. posiadacze PlayStation. Twórcy, korzystając z większych możliwości platformy, a także pojemności płyty CD, dorzucili do gry nowe animowane intro, przedstawioną w 3D mapę świata, a także nagrane od nowa głosy postaci i poprawione sprite’y bohaterów. Dokonali także kilku korekt w systemie zabawy, wprowadzając nowinki z opracowywanej drugiej produkcji z cyklu, Tales of Destiny.

Współpraca Namco z Nintendo na początku XXI wieku zaowocowała też wersją na GameBoya Advance. Łącząca elementy wersji ze SNES-a i PSX gra była jednocześnie pierwszą edycją produkcji oficjalnie wydaną w języku angielskim i pierwszą okazją dla graczy z Zachodu na poznanie początków szybko rozwijającej się serii. W kolejnych latach poprawiona m.in. o dodatkowe dialogi wersja ukazała się również na PlayStation Portable, a w 2010 roku wydano zmodyfikowaną produkcję opartą na Tales of Phantasia na iOS. O tym niechlubnych elemencie historii gry lepiej jednak zapomnieć, bo tytuł okazał się bezwzględnym skokiem na kasę, w którym dobra zabawa wiązała się z licznymi mikropłatnościami.

Z początkami serii Tales of wiąże się jeszcze jeden znaczący fakt dla historii jRPG-ów. Na skutek wewnętrznych konfliktów w Wolf Team część pracowników odeszła i założyła własne studio. Dzisiaj można już mówić, że dobrze się stało, bo z powstania tri-Ace, ojców Star Ocean czy Valkyrie Profile, wyniknęło wiele dobrego.

Suikoden po premierze na PlayStation został we wrześniu 1998 skonwertowany na Segę Saturn. Wersja przez wielu uznawana za „reżyserską” wprowadziła do gry szereg nowości i wydaje się do dziś najbardziej kompletną edycją. Twórcy dorzucili m.in. zadania poboczne, nowe intro, poprawili część animacji i pogrzebali trochę w dodanych już wcześniej mini-grach. W tym samym roku na Dalekim Wschodzie o geniuszu Suikodena przekonać się też mogli PC-towcy. Specjalną nowością dla nich był odpowiednio dopasowany do komputerów osobistych interfejs.

Na kolejne edycje premierowej części słynnej serii czekać przyszło graczom kilka lat. W 2006 roku Konami wydało rewelacyjny pakiet Suikoden I i II na PSP, który poprawił nieco jakość grafiki, dopasował grę do ekranu kieszonsolki, wprowadził korekty w menusach i dorzucił moduł  „Galerii”, w którym można było przesłuchać rewelacyjną ścieżkę dźwiękową, pooglądać wstawki czy przypomnieć sobie kluczowe fragmenty historii. Dwa lata później hit od Konami trafił też w końcu na PS Store. Swojej wersji doczekały się też telefony.

Początki wielkich serii

Tales of Phantasia i Suikoden to jednak nie tylko solidne tytuły same w sobie. To gry, które zapoczątkowały wielkie serie i stały się ojcami dziesiątek kontynuacji i spin-offów osadzonych w danym uniwersum czy sprzedawanych pod znaną nazwą. Dzisiaj wszystkie one tworzą kawał historii wirtualnej rozrywki, który każdy fan gatunku po prostu powinien znać. Przypominanie wszystkich z osobna nie ma większego sensu, więc skupmy się na tych najlepszych i najciekawszych.

W ciągu dwudziestu lat od premiery produkcje sygnowane nazwą Tales of trafiły praktycznie na wszystkie możliwe platformy, od telefonów po komputery, od handheldów po najpopularniejsze konsole każdej generacji. Samych produkcji z głównego nurtu ukazało się już piętnaście, a po doliczeniu spin-offów liczba ta ulega jeszcze podwojeniu. Do najwyżej ocenianych (średnia za Metacritic.com) należą w momencie pisania artykułu:

Tales of Symphonia– w oryginale wydana w 2003 roku na GameCube’a produkcja okazała się być jedną z najlepszych, które ukazały się na konsoli Nintendo. Świetna cell-shade’owa oprawa i angażujący, dający mnóstwo frajdy system walki były głównymi atutami tytułu, który zewsząd zebrał pochlebne opinie i noty w recenzjach od 8/10 w górę. Szczęśliwie dla graczy Symphonię przeniesiono później na PS2, a także, wraz z kontynuacją, wydano w nowej wersji na nowsze konsole Sony i PC-ty.

Tales of Vesperia – kolejna znakomicie oceniania produkcja z serii, którą IGN nominował w 2008 roku do tytułu najlepszego RPG-a minionych dwunastu miesięcy. Wydana na X360 i PS3 produkcja nie tylko zachowała dotychczasowe atuty serii, z ładną grafiką i systemem walki na czele, ale też przedstawiła interesującą historię, która naprawdę potrafiła zatrzymać przed telewizorem.

Tales of Xillia – według redaktorów japońskiego periodyku Famitsu to wybitny przedstawiciel gatunku, który zasłużył na notę 39/40. Ekskluzywny dla PS3 tytuł trafił na rynek w 2011 roku w Japonii i kilkanaście miesięcy później w innych regionach świata i znowu zachwycił świetnym system walki oraz solidną fabułą. Chwalono też ciekawe interakcje pomiędzy postaciami.

Tales of VS. – ogrom ciekawych osobistości z serii nie mógł zostać zmarnowany, stąd też na rynek trafiły również jej liczne spin-offy. Wśród nich m.in. wspomniana produkcja, klon bijatyk Super Smash Bros, w którym walczą bohaterowie z różnych tytułów. Niestety wydana na PSP gra nie opuściła nigdy granic Japonii.

W przypadku omawiania serii Tales of warto zwrócić uwagę też na kilka ciekawostek. Wiele osób doskonale zna historie zamieszania wokół nazewnictwa serii Final Fantasy, którą w Ameryce numerowano inaczej niż w Japonii. Tales of też spotkał podobny los, choć na szczęście tylko w przypadku jednego tytułu. Tales of Eternia wydano w USA jako Tales of Destiny II. Możecie tylko wyobrazić sobie, jak ciekawie zrobiło się na rynku, gdy kilka miesięcy później Namco naprawdę wydało Tales of Destiny 2…

Warto też dodać, że wszystkie części Tales of zostały obdarzone krótkimi podtytułami, charakteryzującymi daną pozycję. I tak na przykład Tales of Rebirth opisywało zdanie „RPG, w którym się odrodzisz”, a Tales of the Abyss „RPG, w którym poznasz sens życia”.

Seria Suikoden nie rozrosła się aż tak bardzo, obecnie także znajduje się w dużo gorszej sytuacji niż drugi z opisywanych cyklów. Gorsza sprzedaż ostatnich odsłon sprawiła, że Konami odsunęło trochę sygnowane marką jRPG-i w cień, ku rozczarowaniu co bardziej zagorzałych fanów. Ich wszystkich zadowolić muszą w tej sytuacji wydane w kolejnych latach po premierze oryginału kontynuacje, m.in. otoczony dzisiaj kultem Suikoden II z PSX-a czy nieco zapomniane, a przede wszystkim mało znane w Europie sequele z PlayStation 2. Wśród nich wspomnieć na pewno trzeba znakomicie ocenianą, chwaloną za dojrzałą fabułę i uznawaną za jedną z lepszych produkcji z biblioteki PS2 „trójkę” czy zmieniającą podstawowe założenia zabawy Suikoden Tactics. Konami całkiem sprawnie udało się przenieść markę na pole taktycznych jRPG-ów, choć o rewolucji mowy być nie mogło. Co ciekawe, opowiedziana w tej grze historia przedstawia wydarzenia poprzedzające i następujące po tych z Suikodena IV. Fani serii mogli być więc zachwyceni, mając jeszcze jedną okazję na zagłębienie się w lubiany świat.

Klasyka gatunku

Tales of Phantasia i Suikoden, co dzisiaj można z czystym sumieniem napisać, zmieniły obraz świata wirtualnej rozrywki. Zapoczątkowały fantastyczne serie, przy których posiadacze wielu platform spędzili długie godziny i z którymi wiążą dzisiaj tak wiele ciepłych wspomnień. Któż mógł przypuszczać, że te dwie premiery z 15 grudnia 1995 roku będą miały tak wiele pozytywnych następstw i przyniosą tak wiele dobrego graczom?

Brucevsky
14 grudnia 2015 - 19:16
Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
16.12.2015 16:56
Sasori666
Sasori666
144
Korneliusz

Pograłem w tego nowego i gra strasznie nudna. Grałem z 5 godzin i nadal nuda.
Lepszym wyborem jest FF XIII-3 który kosztuje 1/4 ceny.

16.12.2015 17:05
odpowiedz
zanonimizowany1080091
33
Legend

Suikoden I i II to moje ulubione gry z ery 16 bitowej. Szkoda, że te nowsze części na PS2 już nie są takie dobre.
Tales of też jest godne uwagi chociaż ta ostatnia część, która niedawno wyszła strasznie mnie wynudziła i nie udało mi się jej skończyć. Najlepiej wspominam Tales of Symphonia.

19.12.2015 08:58
odpowiedz
zanonimizowany307509
99
Legend

Dokładnie. Tales of Phantasia i Tales of Eternia są moje pierwsze gry z tej serii i chyba są najciekawsze. Są bardzo wciągające dla mnie, ale kolejne gry są po prostu mniej ciekawe i trochę powtarzalne w przeciwieństwie do serii Final Fantasy (każda część jest niepowtarzalny).

Główny grzech serii Tales of ... to, że jest schematyczny do bólu (prawie):
- ten sam system walki (prawie),
- znów zbieramy bohaterowie, znów te kilku "słodkie" towarzysze i znów za dużo rozmawiamy,
- miasto -> sceny -> podziemia -> miasto -> boss -> wioska -> sceny i tak w kółko,
- za dużo walki z przeciwnicy (co za dużo, to niezdrowo),
- bossowie i za mało taktyki,
- znów ratujemy świata (ile można!?)...
- za mało nowości.

Do tego nieciekawa grafika 3D... Te wady sprawią, że nie napaliłem się na nowy "Tales of..." tak bardzo jak kiedyś. Nowy "Tales of ..." jest rozczarowujący.

Niech stworzą "ręczne" grafiki i wymyślą coś nowego, a nie ciągle ratowanie świata i ten sam schemat.

Najlepiej wspominam Tales of Phantasia i Tales of Eternia. Suikoden? Suikoden II jest mój ulubiony część.