Coś tu znajomo. Recenzja filmu Star Trek: W nieznane - fsm - 24 lipca 2016

Coś tu znajomo. Recenzja filmu Star Trek: W nieznane

Kosmicznych przygód nigdy za wiele! Fanem Star Treka nigdy nie byłem, mam jednak głęboko zakorzenioną sympatię do laserów, ufoludów, wybuchów, podróży nadświetlnych i niemożliwych wyzwań, która sprawiła, że sagę Gene'a Rodenberry'ego nawet lubię. Co prawda magią nigdy nie doścignie ona Gwiezdnych wojen (trochę zbyt to wszystko plastikowe i bezduszne, jak na mój gust), ale nie raz i nie dwa Star Trek zapewnił mi sporo frajdy przed ekranem. Nie inaczej jest w przypadku W nieznane.

Nowy Star Trek to trzecia część zresetowanej lini czasu przedstawiającej losy kapitana Kirka i dzielnej załogi statku USS Enterprise. Poprzednie odcinki w reżyserii J.J. Abramsa okazały się być godziwą letnią rozrywką, lecz tym razem na fotelu głównodowodzącego znalazł się facet od Szybkich i wściekłych, Justin Lin. Czy on też rozumie dziedzictwo marki? Wydaje się, że tak, choć W nieznane jest dużo bardziej jak film akcji z akcentami komediowymi niż porządna fantastyka naukowa. I mając to na uwadze, przechodzę do konkretów.

USS Enterprise jest właśnie w trakcie pięcioletniej misji, której wiele elementów, po 966 dniach w przestrzeni kosmicznej, stało się rutyną. Międzylądowanie na terenie potężnej stacji Yorktown jest wszystkim bardzo potrzebne, ale tu stanowi ono jedynie preludium do największego wyzwania dla nowej załogi. Pojawia się tajemniczy statek z uciekinierką opowiadającą o ataku na jej lud i proszącą o pomoc. Droga wiedzie do niezbadanej mgławicy, ale kto ma ją przebyć bez szwanku, jeśli nie chluba Federacji. Więc hejże, lecimy, a tam wróg. Niezliczony rój, który bez większych ostrzeżeń przelatuje przez Enterprise i roznosi go na strzępy. A wszystko dlatego, że Kirk ma przy sobie pewien artefakt, który dowódca roju - niejaki Krall - bardzo chce zdobyć.

No i super, przygoda jakich wiele, choć zagrożenie teoretycznie większe. Tak się jednak dzieje, że film Justina Lina nigdy nie daje do zrozumienia, że stawka jest ogromna. Tzn. jest o tym mowa i w dialogach, i jest to pokazane na ekranie, ale ani to ziębi, ani grzeje. Może być to traktowane jako wada, choć ja po prostu przyjąłem to z dobrodziejstwem inwentarza. Bo dla mnie Star Trek właśnie taki jest - ogromny świat z ogromną ilością rzeczy, z których każda chce zrobić krzywdę tym dobrym z jakichś tam powodów, ale jeszcze nigdy się tym naprawdę nie przejąłem. I wtedy można zacząć zwracać uwagę na inne rzeczy.

Współscenarzystą tego odcinka jest Simon Pegg, nie dziwi więc lekkość w dialogach, spora dawka humoru (przekomarzanie się Bonesa i Spocka jest na medal, choć zapewne wielu może narzekać na zbytnią uczuciowość Wolkanina) i oparcie dynamiki obrazu właśnie na postaciach. To jest rzecz dobra. Podobać się powinna także strona wizualna. Czasami zbyt sterylna i idealna, ma jednak momenty wywołujące szeroki uśmiech na twarzy. Choć muszę tu być szczerym: owe momenty są jednocześnie z gatunku tych bardziej absurdalnych (np. motocyklowa dywersja czy sprytnie uzasadnione fabularnie, i na dodatek piekielnie efektowne, wykorzystanie w filmie utworu Beastie Boys). Star Trek: W nieznane znalazł też miejsce na ładne pożegnanie z Leonardem Nimoyem oraz inne niespodzianki dla znawców. Wciąż jednak całość pozostaje po prostu kosmicznym filmem sensacyjnym z dowcipnymi dialogami, gdzie polityki i dyplomacji po prostu nie ma.

Patrząc na tę produkcję z takiej właśnie strony, można pewnie przymknąć oko na zmarnowanego Idrisa Elbę w roli Kralla (i jego złowieszczy plan "bo tak chcę i już"), na sporo zbyt ciemnych scen, momentami chaotyczny montaż i inne niedociągnięcia. W nieznane jest dla mnie kwintesencją filmowego popcornu, który wyrósł z zasłużonej marki i rozbudza nadzieje w rzeszach fanów. Nadzieje, które być może zostały zawiedzione, ale ja fanem nie jestem, więc mi się podobało.

fsm
24 lipca 2016 - 12:23

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
24.07.2016 15:01
zanonimizowany832625
55
Generał

Te nowe star treki bardziej mi sie podobaja od nowych gwiezdnych wojen.

J.J Abrams chcial zastosowac ta samo formule tylko w wypadku star warsow poleglo kompletnie, a Star Treka wbilo na szczyty popularnosci.

post wyedytowany przez zanonimizowany832625 2016-07-24 15:02:53
24.07.2016 15:14
Sethlan
odpowiedz
Sethlan
99
Negative

Bo te Star Treki bez wątpienia są lepsze niż Nowa Trylogia i Epizod 7 - mają świetnych bohaterów, bardzo fajny klimat, ciekawe przygody i są spójne ze sobą, czego nie można powiedzieć o Przebudzeniu Mocy, które zaprzeczało temu, co miało miejsce w poprzednich filmach.
Mimo że nie są to te dawne mydlane opery w kosmosie, to marka ładnie wyewoluowała i wbiła się w dzisiejsze blockbustery.

24.07.2016 15:41
Raistand
odpowiedz
1 odpowiedź
Raistand
121
Legend

Edwardem? Serio?

24.07.2016 22:13
sekret_mnicha
sekret_mnicha
203
fsm

GRYOnline.plTeam

Zdarza się człowiekowi pomylić. Nie linczuj. Poprawione przecież :)

24.07.2016 18:41
eJay
👍
2
odpowiedz
3 odpowiedzi
eJay
190
Quaritch

gameplay.pl

J.J Abrams chcial zastosowac ta samo formule tylko w wypadku star warsow poleglo kompletnie, a Star Treka wbilo na szczyty popularnosci.

Poległo tak, że Przebudzenie Mocy zostało 3 najbardziej dochodowym filmem wszech czasów. Takiego wyniku w swoim czasie nie osiągnęło nawet Mroczne Widmo, które było najbardziej oczekiwanym filmem lat 90-tych. Star Trek tymczasem ciuła w box office jakieś dolary, aby wyjść na zero.

26.07.2016 00:40
😉
zanonimizowany832625
55
Generał

że Przebudzenie Mocy zostało 3 najbardziej dochodowym filmem wszech czasów

Jedzmy gowno, miliardy much nie moga sie mylic :P

Kazdy w miare ogarnieta osoba co oglada sporo filmow od razu widzi ze Star Warsy to nieporozumienie. Chciali na sile wcisnac fajnosc i luzckosc do nowych Star warsow i polegli totalnie. Podczas gdy w Star Treku zagralo to kapitalnie dialogi zimeskiego dupka Kirka ze Spockiem to klasyka sama w sobie:)

Wszystkie glowne 5-6 osob w Star treku od razu lubisz, sa charaktystyczne i zapamietujesz.

Podczas w Star Warsie nikogo nie lubisz i masz w dupie. Nie wspominajac o wnerwiajacym murzynie z konska szczeka walacego miny przez caly film jakby wachal gowno.

26.07.2016 12:02
sekret_mnicha
sekret_mnicha
203
fsm

GRYOnline.plTeam

siara > Faktycznie. Sama prawda. Nic, tylko się zgodzić z Tobą w 100%. Chyba że tak się akurat składa - niemożliwe! - że według niektórych (np. mnie) nie masz racji. Bo to, co napisałeś, to jest opinia, a nie fakt. Jakie to proste :)

26.07.2016 12:11
pushit
13
Legionista

siara000
Jedzmy gowno, miliardy much nie moga sie mylic :P

Najpierw odwołujesz się do argumentu "szczytów popularności", a gdy ktoś wytknął ci, że nie masz racji, stwierdzasz, że w sumie popularność świadczy o tym, że film to chała. brawo.

Kazdy w miare ogarnieta osoba co oglada sporo filmow od razu widzi ze Star Warsy to nieporozumienie. Chciali na sile wcisnac fajnosc i luzckosc do nowych Star warsow i polegli totalnie. Podczas gdy w Star Treku zagralo to kapitalnie dialogi zimeskiego dupka Kirka ze Spockiem to klasyka sama w sobie:)

Rzecz w tym, że nie liczba się liczy a jakość. Wg twojej definicji nie jestem ogarniętą osobą, bo mi nowe Star Warsy się podobały, a ostatni Star Trek nie (poprzednia część była ok). Ciekawy jestem jakież to filmy obejrzałeś i które z nich uważasz za najlepsze, bo pachniesz mi kiłą typu "szybcy i wściekli".

Wszystkie glowne 5-6 osob w Star treku od razu lubisz, sa charaktystyczne i zapamietujesz.

Nie polubiłem żadnej z postaci głównych bohaterów, wręcz denerwowały mnie gimnazjalne żarty serwowane na siłę. Poza Spokiem wszystkie są do siebie podobne. Cały film nudny i przewidywalny.

Podczas w Star Warsie nikogo nie lubisz i masz w dupie. Nie wspominajac o wnerwiajacym murzynie z konska szczeka walacego miny przez caly film jakby wachal gowno.

Serio? To jest twój argument?

24.07.2016 19:14
legrooch
odpowiedz
2 odpowiedzi
legrooch
181
MPO Squad Member

eJay ==> Co nie zmienia faktu, że z 80% osób (poza maniakami) drugi raz by na VII nie poszło, bo widziało.
Natomiast Star Treki dużo lepiej się ogląda. Ja osobiście wolę obejrzeć ST niż którekolwiek GW.

24.07.2016 19:40
eJay
eJay
190
Quaritch

gameplay.pl

Kwestia gustu, mi na przykład Into Darkness w ogóle się nie podobało, a z tekstu fsma wynika, że nowa odsłona specjalnej różnicy w odbiorze serii nie robi.

Żeby nie było - pierwszą część (tę z 2009 roku) bardzo cenię. Ale jeszcze wyżej cenię ST Moton Picture Wise'a. Właśnie w takiej formie chciałbym widzieć kolejne odsłony Treka.

post wyedytowany przez eJay 2016-07-24 19:44:51
26.07.2016 11:23
joe1chip
38
Konsul

Jaranie się mas Gwiezdnymi Wojnami zadziałało. Star Warsy się skończyły na Powrocie Jedi.

24.07.2016 21:45
odpowiedz
Persecuted
92
Senator

Mam podobnie jak kilku przedmówców. Jestem fanem Star Wars, ale Przebudzenie Mocy w ogóle mi się nie podobało. Star Treka nigdy nie trawiłem (tak jak autorowi recenzji, zawsze wydawał mi się plastikowy i kiczowaty, a zamiast działać na moją wyobraźnię, działał jedynie na przeponę) ale mimo wszystko nowe filmy mi się podobały.

Do historii Kirka i spółki w wydaniu Jar Jara Abramsa (mam na myśli część 1 i 2) zasiadałem właściwie bez oczekiwań. Co prawda w czasie seansu strzeliłem kilka razy facepalma, widząc te niedorzeczności fabularne (np. wtedy, gdy Romulanie wiercili dziurę w powierzchni Ziemi, której mieszkańcy najwyraźniej NIE MAJĄ ŻADNEJ FLOTY BOJOWEJ ANI SYSTEMÓW OBRONY NAZIEMNEJ i po prostu biernie czekali na zagładę, choć w praktyce wystarczył JEDEN mikro stateczek z podstawową bronią, by urwać całe wiertło w cholerę i zażegnać niebezpieczeństwo), ale generalnie bawiłem się nieźle.

"Trójkę" pewnie też łyknę ale z tego co czytam, nie warto iść do kina. Cóż, chyba zaczekam na Legion Samobójców ;d.

post wyedytowany przez Persecuted 2016-07-24 21:47:30
24.07.2016 22:28
odpowiedz
Alacer
65
Pretorianin

Recenzja nastawiła mnie niesmowicie negatywnie do nowego ST.
Nigdy wielkim fanem nie bylem ale lubilem to naukowe podejscie.
Into Darkness ledwo obejrzalem. Tutaj zapowiada sie jeszcze gorzej.

post wyedytowany przez Alacer 2016-07-24 22:29:07
25.07.2016 00:10
A.l.e.X
😊
odpowiedz
2 odpowiedzi
A.l.e.X
128
Alekde
7.5

Najlepsza jest część druga nadal (wydana w 2013) roku, przede wszystkim jest kompletnym filmem, część trzecia jest słabsza głównie dlatego że po 20 pierwszych minutach 90% reszty to film przygodowy który nie koniecznie musiałby się nazywać star trek, dopiero końcówka wraca na dobry tor. Star Trek to głównie opowieść o podróżach i statkach w kosmosie, tym razem mamy niezły film akcji. Jest kilka bardzo fajnych momentów dla trekowców jak np. wyjęcie zdjęcia, ... ale mogłoby być zdecydowanie lepiej. W mojej ocenie film zasługuje na 7,5/10, kiedy dla części pierwszej wystawiłem 7/10, a dla drugiej 8.5/10. Odnosząc się do przebudzenia mocy któremu wystawiłem 3/10 mogę powiedzieć że jest niestety spadek formy, ale mam nadzieję kolejna odsłona będzie lepsza i że pojawi się niebawem.

25.07.2016 18:05
GimbusomNIE
GimbusomNIE
77
Pogromca Gimbusów

ALEX - nie. no znowu nie. jak zwykle chciałeś, starałeś się, ale się nie udało. no już. jakbyś kiedyś inwestował na giełdzie to daj znać czego nigdy byś nie kupił bo to będzie hit.

26.07.2016 13:01
😁
misuu
0
Konsul

akurat alex ma racje film dobry, a takie pipy jak ty raczej do kina nie poszły bo i za co haha

post wyedytowany przez misuu 2016-07-26 13:01:49
25.07.2016 12:00
😁
odpowiedz
2 odpowiedzi
misuu
0
Konsul
8.5

byle widziałem jak wyżej SW7 to żenada przy nowy star treku, stacja kosmiczna dosłownie wymiata, ale czemu mnie nie dziwi że ludzie wolą zobaczyć problemy nastolatki która dostaje okresu i złego mrokfcznego sitha który jest tuż przed mutacją.

eJay przestan ty się wreszcie kompromitować twój gust co do filmów jest na poziomie fana muzyki disco polo, wszystko co ci się podoba to straszna kupa zawsze jest.

26.07.2016 11:21
joe1chip
38
Konsul

Star Treki przyzwoite są.

26.07.2016 13:02
misuu
0
Konsul

no pewnie, przy star warsach to jak filmy Oskarowe.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze