Plants vs. Zombies 2 ma już niemal 25 milionów pobrań [INFOGRAFIKA]
Najpopularniejsze gry na Facebooku - sierpień 2013
MAU, DAU, konwersja, retencja i inne wskaźniki w grach Free To Play
Przychody i koszty dotyczące gracza, czyli wskaźniki w grach Free To Play, cz. 2
Darmowe gry bez Pay 2 Win – dlaczego nieetyczne zagrywki idą w odstawkę
Internetowy dżin czyta w myślach
Temat zmiany Generals 2 na C&C F2P nie odbija się takim echem jakim na początku myślałem. W obecnych czasach, gdzie ze świecą szukać RTSa w starym stylu, nowy produkt EA ma szansę przywrócić świetność nie tylko serii, ale i gatunkowi samemu w sobie. Na rynku zdominowanym przez Starcrafta II (który osobiście mi nie podchodzi), będzie można wreszcie znaleźć alterenatywę, próbując swoich sił w starciach online.
League of Legends nie trzeba specjalnie przedstawiać. Rzeszę fanów jaką zgromadził wokół siebie biję na głowę inne tytuły. Doskonale prezentuje to TA infografika, która przyrównuje LoL-a do takich klasyków jak GTA czy Call of Duty.
Skoro produkcja Riot Games stała się aż tak popularna to ciągłe wydawanie kolejnych aktualizacji i dodawanie nowej zawartości jest niemal niezbędne. Na szczęście twórcy są tego świadom i regularnie wzbogacają swoją grę.
"Gejming, jaki pamiętam" nie jest serią z punktu widzenia każdego gracza. To tylko krótki rzut okiem na to, co spędzało mi sen z powiek w przeszłości. Ale nie przeszłości, która ma stanowić 2 czy 3 lata wstecz. Myślimy o późnych latach 90' oraz początku nowego milenium. Na ten właśnie okres przypadały wydarzenia, które ukształtowały moją kulturę grania i rozumienia gier. Na tapetę rzucamy dziś coś bardzo oczywistego. Gra, a nawet seria gier, która chyba na dobre wpisała w kanon gier zabijanie, potem prostytucję i narkotyki, czyli Grand Theft Auto 2!
Got Cow? – mówi wam coś ten tytuł? Nie? A pamiętacie małą aferę, w której ktoś niechybnie zarzucił twórcy gry, że jawnie kradnie pomysł (i wykonanie) od Rovio, wzorem Angry Birds Space? To ta sama gra, która powstawała na długo przed koncepcją ptaków w galaktyce. Teraz warto zastanowić się, kto od kogo ściągał na lekcjach fizyki i innowacyjności (szczególnie, że gameplay z Got Cow? od dawien dawna wisi na YouTubie…). Oraz, co pewniejsze – warto zagrać i przekonać się na własnej skórze, że strzelanie z krowy do kosmitów wciąga!
Pomysł na rozgrywkę w Haxball przypomina rozwiązanie znane z popularnego dawniej w naszym kraju Netsoccer. Twórcy z pewnością nie można oskarżyć o plagiat, ponieważ pod wieloma względami ta przeglądarkowa produkcja różni się od protoplasty. Jeśli lubicie proste, aczkolwiek wciągające „flashówki”, zapraszam do dalszej części wpisu.
Pomysł na stronie Gaikai.com okazuje się być strzałem w dziesiątkę, a to dlatego, że dzięki ich najnowszej usłudze możemy pobawić się ze znanymi tytułami. Lista gier jest stale poszerzana, co jest niewątpliwym atutem, a już na dzień dzisiejszy jest w co pograć. Co prawda przyjemność z samej zabawy jest nieco mniejsza, ale wystarczająco dobra aby zapoznać się z danym tytułem. Jak wiadomo, wersji demonstracyjnych z roku na rok jest coraz mniej, dlatego taka inicjatywa okazuje się świetną alternatywą dla wyżej wymienionego wariantu. Jak zatem spisuje się taka idea w praktyce? Całkiem dobrze, o czym napiszę w dalszej części tego artykułu.
Jeszcze parę lat temu darmowe gry miały ponurą sławę. Kojarzone z prostymi „flashowymi” projektami, ewentualnie przepełnionymi oszustami shooterami, często stawały się obiektem krytyki. Jednak ostatnimi czasy model free-to-play znacząco urósł w siłę, czego dowodem są dziesiątki opierających się na nim gier. Wpis ma na celu przede wszystkim wyjaśnienie, dlaczego teoretycznie darmowy tytuł przynosi producentom o wiele większe zyski, niż jego płatna wersja.
W sieci można znaleźć tony różnych poradników, tipsów i innych przechwałek związanych z wieloma grami, ale chyba żadna z nich nie może pod tym względem konkurować, przynajmniej jeśli chodzi o tempo wypluwania kolejnych "dzieł", z League of Legends. Dziś, po raz kolejny, chciałbym podzielić się z wami kilkoma linkami prowadzących do radosnej twórczości fanów tej gry. Nuda? Nie byłbym sobą gdybym nie wybrał także tych mniej... konwencjonalnych twórców!
Wiele osób uważa, że Walentynki to święto stworzone przez sprzedawców i zarazem to oni mają tego dnia największe powody do radości. Wśród kolejnych pomysłów na wyciągnięcie pieniędzy z kieszeni ogarniętych manią zakupów klientów wybija się na prowadzenie najnowsza oferta firmy Valve. Wszyscy grający w strzelankę Team Fortress 2 przywykli już do absurdalnego poziomu cen niektórych przedmiotów we wbudowanym sklepie, ale nawet oni poczuli się z pewnością zaszokowani informacją o powiększeniu oferty o pierścionki w cenie 100 dolarów. Jeśli chcecie się dowiedzieć, jakie otrzymacie korzyści decydując się na zakup tego skromnego podarunku to zapraszam do lektury…
Pierwszy raz postawiłem stopę w Innym Świecie ćwierć wieku temu. Miałem pięć lat, a Inny Świat zamieszkiwały dinozaury i nietoperze. Miałem skrzydła jak ptak i mogłem latać, manewrując ostrożnie w pełnym niebezpieczeństw otoczeniu. Wiedziałem, że śmierć czyha na każdym kroku i zdarzały się chwile, gdy stawałem w miejscu bojąc się poruszyć.
Na jakimś poziomie świadomości wiedziałem, że to, czego doświadczam nie jest realne. Że tak naprawdę, siedzę z kuzynem przed czarno-białym telewizorkiem, do którego podpięto małe czarne pudełko z rzędami gumowych przycisków. I tak naprawdę, wcale nie macham skrzydłami, tylko raz po raz wciskam przycisk z cyferką "0". Ale moje "ja" nie pamiętało o tym. Czułem pod stopami obcy ląd, słyszałem gniewne pomruki wielkich jaszczurów. Ich mdły zapach drażnił mój nos. Świszczący między skałami wiatr zapraszał do rozłożenia skrzydeł i pomknięcia za horyzont. Emocje wypełniały mnie do granic możliwości. Całym sobą wołałem w duchu "Witaj nowy, wspaniały świecie!" i gnałem na jego spotkanie. Tak zostałem odkrywcą.