Metal na gameplay.pl

You can’t kill the metal!

Co to, do diabła, jest Sleep Token?

Recenzja nowego albumu grupy RAMMSTEIN

Recenzja płyty Silver Snakes - Death and the Moon. Coś nowego dla fanów Nine Inch Nails

The Downward Spiral - potężny album Nine Inch Nails skończył 25 lat

Recenzja Black Peaks - All That Divides. Szatańska jesień!

Co to, do diabła, jest Sleep Token?

Motyw ukrywania swojej tożsamości za jakiegoś rodzaju maską jest w muzycznym środowisku na tyle popularny, że można rzecz - ograny. Slipknot, Ghost, The Knife czy Sia to tylko garstka znanych wykonawców, którzy chcieli chronić swoją prywatność (nawet jeśli ostatecznie z ukrywania wizerunku za dużo nie zostało). Zespół Sleep Token wpisuje się w ten trend, ale jako ekipa jeszcze niezbyt znana aurę tajemniczości utrzymuje bez większych problemów. Dodatkowo wszystko to jest częścią większej historii, mrocznego świata, którego mieszkańcami są sami muzycy (a w konsekwencji również fani).

O co chodzi? Lider grupy, znany tylko jako Vessel, jest odpowiedzialny za przygotowanie świata do nadejścia istoty zwanej Sleep (choć oficjalnie nie ma tłumaczenia, które oddałoby specyfikę prawdziwego imienia tego bóstwa (?)). On i jego mroczni współwyznawcy z zespołu za pomocą muzyki czczą siły potężniejsze niż wszystko, co możemy sobie wyobrazić, a przekraczanie gatunkowych granic jest sposobem na skuteczne przekazanie tej siły.

czytaj dalejfsm
2 lipca 2019 - 14:39

Recenzja nowego albumu grupy RAMMSTEIN

Tytuł tego wpisu jest tak prostolinijny, jak jego bohater. I gdybym pokusił się o napisanie recenzji tuż po premierze płyty, po może dwóch przesłuchaniach całości, wydźwięk byłby inny. Mniej pozytywny. Pozbawiony tytułu, posiadający minimalistyczną okładkę siódmy album grupy Rammstein, zaczyna przemawiać do słuchacza dopiero po dłuższym obcowaniu. Tak zresztą dzieje się z wieloma płytami, ale dopiero teraz czułem się gotowy, by o "białym albumie" Niemców napisać na blogu. A zatem - los!

10 lat, które minęło od premiery Liebe Ist Für Alle Da, zdaje się być niesłyszalne w muzyce zawartej na nowym krążku. Wątek został podjęty w miejscu, gdzie panowie przerwali zabawę poprzednim razem. I jednocześnie doświadczenie, jakie zdobyli po drodze (zespół Emigrate, solowy projekt Lindemann), bardzo mocno wpływa na to, jakim albumem jest płyta numer 7.

czytaj dalejfsm
22 maja 2019 - 15:39

Recenzja płyty Silver Snakes - Death and the Moon. Coś nowego dla fanów Nine Inch Nails

Tu miała pojawić się recenzja solidnego brytyjskiego post-punku (czyli na nasze: rocka granego przez niegdysiejszego punka) tworzonego przez Franka Cartera, ale plan został zmieniony, bo zupełnie przypadkiem na mym radarze pojawił się zespół Silver Snakes. Ten wywodzący się z Los Angeles kwartet (na scenie jest ich czterech, ale tak naprawdę SS to dziecko jednego faceta, Alexa Estrady) właśnie wydał swój czwarty album zatytułowany Death and the Moon, a ja momentalnie utonąłem w jego industrialnej głębi i postanowiłem się tym przeżyciem podzielić.

Silver Snakes zaczynali jako miły rockowy zespół, by na kolejnych dwóch płytach nabrać ciężaru i rozszerzyć swój muzyczny arsenał. Ale dopiero EPka z 2017, na której jest fajny cover utworu Come Undone, zrobiła się elektroniczna, kanciasta, syntetyczna i jednocześnie niepozbawiona swoistego garażowego pazura. W końcu przyszedł czas na nowy longplej, który ciężkimi buciorami włazi do bajora stworzonego przez Nine Inch Nails, a potem pogłębionego przez grupy Filter i Stabbing Westward, z dodatkiem współczesnego Gary'ego Numana. Wielce pozytywna niespodzianka!

czytaj dalejfsm
8 maja 2019 - 19:23

The Downward Spiral - potężny album Nine Inch Nails skończył 25 lat

Nine Inch Nails to mój ulubiony zespół. Trent Reznor to mój ulubiony muzyk. Jego twórczość nadal kwitnie i zahacza o coraz to nowe rejony, ale - jak to z żyjącymi klasykami bywa - największą estymą cieszą się dzieła starsze. O The Fragile, najlepszym albumie świata, napisałem kilka lat temu. O The Downward Spiral, albumie numer dwa, jeszcze nie było okazji. Aż do teraz, bowiem ta płyta dwa dni temu skończyła 25 lat.

NIN zaczęło swój muzyczny żywot jako demoniczna wariacja na temat synth-popu, by po trzech latach na EPce Broken stać się zespołem industrialowym, metalowym. Ale dopiero 8 marca 1994 roku Trent Reznor pokazał wszystkim, czym Nine Inch Nails może być i z jak ogromną siłą uderzy w muzyczny rynek. I całe szczęście.

czytaj dalejfsm
10 marca 2019 - 12:29

Recenzja Black Peaks - All That Divides. Szatańska jesień!

Gdy mowa jest o zespole względnie nieznanym i komuś zależy na tym, by inni się nim zainteresowali, to najprostszym sposobem jest uciec do szybkiego porównania z innymi grupami. Black Peaks w swojej tegorocznej odsłonie brzmi jak efekt upojnej nocy między Mastodonem i zespołem Soen, podczas której w tle leciały płyty Deftones. All That Divides to kawał solidnego albumu, który powinien trochę namieszać w alt-metalowym światku.

Grupę Black Peaks poznałem przy okazji niezłego debiutu zatytułowanego Statues. Srogie riffy, melodyjny śpiew i krzyki dały jasno do zrozumienia, że panowie lubią kombinować i łączyć kontrastowe dźwięki. Ale dopiero ten drugi album pokazał, że jego autorzy są gotowi atakować szczyty.

czytaj dalejfsm
9 października 2018 - 13:37

Recenzja płyty The Serenity of Suffering. Korn wraca do korzeni

Stwierdzenie z tytułu tekstu, że Korn wraca do korzeni, było używane kilkakrotnie w ostatnich latach. The Serenity of Suffering to już 12. album w historii grupy, która od ponad 20 lat istnieje w zbiorowej świadomości. I co ciekawe, mimo ogromnego doświadczenia, jest to ekipa mająca pewien problem z dostarczaniem wysokiej jakości materiału przy okazji każdego kolejnego wydawnictwa. Czy nowy album to rzeczywiście echo sukcesów sprzed lat czy kolejne puste obietnice?

czytaj dalejfsm
23 października 2016 - 18:16

Recenzja płyty Chevelle - The North Corridor. Rzetelny łomot

Jeszcze kilka lat temu zespół Chevelle nie istniał w mojej świadomości (może poza utworem The Red, który pewnie wielu z Was też zna), ale po premierze fantastycznej płyty La Gargola zacząłem nadrabiać zaległości. Okazało się, że chicagowskie trio to zdolne bestie i na każdym albumie jest coś wartego uwagi. Fani gitarowego grania powinni zatem czym prędzej poznać nowe wydawnictwo Chevelle, album The North Corridor, na którego krótką recenzję serdecznie zapraszam. Szatan!

Gdy słucham Chevelle, w głowie pojawia się okazjonalne, raz słabsze, raz mocniejsze, skojarzenie z Toolem. Podobny głos wokalisty i rytmiczne zagrywki przywołują echo słynnej grupy. Na szczęście Chevelle są zupełnie autonomicznym tworem, który dzielnie prze do przodu na poletku alternatywnego rocka i metalu. The North Corridor to kolejny przykład natchnionego rzemieślnictwa ze strony panów - 10 dziarskich kompozycji bez wyraźnie słabszych momentów.

czytaj dalejfsm
20 lipca 2016 - 18:35

Tool - 10000 Days. 10 rocznica debiutu płyty

Kto czeka na nowy album Toola? Ja czekam! Od tak dawna, że stan ten jest już zupełnie naturalny. Czekam dokładnie od 10 lat, bowiem dzisiaj mija dekada od dnia, w którym na rynku pojawił się krążek 10000 Days, ostatnie wydawnictwo sygnowane marką Tool. A skoro w naszej najbliższej muzycznej przyszłości nie widać długo oczekiwanej kontynuacji tego dzieła, pozostaje nam nieco powspominać. Wszak dobra muzyka nie starzeje się nigdy.

Fani Toola nigdy nie byli rozpieszczani przez muzyków ze swojego ulubionego zespołu. Pierwsze pełnoprawne studyjne wydanie to Undertow z 1993 roku, a przez kolejne 13 lat istnienia pojawiły się jeszcze 3 płyty. Ale jeśli pięcioletnie oczekiwanie między Aenimą a Lateralusem, a później tak samo długie między Lateralusem a 10000 Days było dla nich męczarnią, to przekroczenie magicznej bariery 10 lat musi zakrawać na kpinę. No ale przecież takie Guns N' Roses potrzebowało półtorej dekady na dokończenie i wydanie Chinese Democracy...

czytaj dalejfsm
2 maja 2016 - 16:51

Deftones - Gore. Recenzja płyty

Ósmy studyjny album Deftones to świadectwo muzycznej dojrzałości. Gdy zespół zaczynał (długogrający debiut pt. Adrenaline wyszedł w 1995 roku), został szybko wrzucony do worka z grupami nu-metalowymi. Z czasem jednak panowie udowodnili, że są zupełnie innym typem bestii, czego najlepszym przykładem jest agresywno-elektroniczna płyta White Pony z 2000 roku. Później było różnie, ale wciąż drapieżnie, wielowarstwowo i w najgorszym razie dobrze. Aż w końcu dotarliśmy do kwietnia AD 2016, kiedy po kilku miesiącach od ujawnienia pierwszych informacji, w końcu światło dzienne ujrzał album Gore. A ja teraz będę udowadniał, że Deftones nie są w stanie nagrać złej płyty.

czytaj dalejfsm
8 kwietnia 2016 - 13:51

GRAmofon: Nie do końca obiektywne "The best of 2015"

To chyba już pora na to, żeby zrobić tegoroczne podsumowanie muzyczne. Widziałem, że co niektórzy już to zrobili na łamach gameplay, więc i na mnie pora. Muszę szczerze przyznać, że był to dobry rok. Doczekałem się kilku naprawdę świetnych wydawnictw, zostałem zaskoczony przez kilka nieoczekiwanych projektów. Jednak przede wszystkim poszerzyłem mocno horyzonty. Dużo muzyki eksperymentalnej, form rozkładu dźwięku, trochę asłuchalnego szumu i alternatywy. Przekonałem się, że Polacy nie tylko szturmem wzięli współczesny black metal, ale świetnie brzmią w czeluściach muzycznego podziemia i eksperymentu. W zestawieniu przeważa jednak mocne, metalowe granie. W tym roku nie będę się wysilać i robić wyścigi do podium ulubionych płyt. Wymienione przeze mnie to absolutny top, bez podziału na miejsca... No dobra: płytą roku jest Meliora.

czytaj dalejMaurycy
28 grudnia 2015 - 19:46
starsze posty