Devil May Cry (marka) na gameplay.pl

Na jakie gry czekamy w 2019r.?

Nawet diabeł może zapłakać – Devil May Cry kiedyś i dziś

Dark Souls to pikuś – najtrudniejsze gry ostatnich lat

Niech gra muzyka! #9 - Noisia

Recenzja dodatku Vergil's Downfall do DmC: Devil May Cry - Krótka monotonia z gracją

Relacja z Tokyo Game Show 2012 #1 - DmC: Devil May Cry i Metal Gear Rising: Revengeance

Na jakie gry czekamy w 2019r.?

2018r. już prawie za nami. Jest to okres wszelkiego rodzaju podsumowań. Wiadomo, że każdy z nas lubi trochę powspominać. Jest to także czas, gdy nasze głowy zaprzątają już myśli o nowych grach, które dopiero przed nami. Postanowiłem więc skorzystać z tej okazji i razem z innymi autorami z GOLa/Gameplaya przygotować wspólne zestawienie produkcji, które najbardziej rozpalają naszą wyobraźnię. Mógłbym oczywiście sam przygotować podobną listę, ale zależało mi na tym, aby czytelnicy poznali również oczekiwania innych graczy.

czytaj dalejsquaresofter
26 grudnia 2018 - 18:13

Nawet diabeł może zapłakać – Devil May Cry kiedyś i dziś

Dzisiaj swoją rocznicę obchodzi wyjątkowa seria gier. Jej pierwsza odsłona okazała się dziełem tak świeżym i dobrze przyjętym przez graczy, że nie tylko momentalnie stała się wielkim hitem, ale też doczekała się lawiny naśladowców, którzy z czasem uznani zostali za nowy gatunek gier, przez Wikipedię nazywany mianem „ekstremalnej walki” (extreme combat), a mniej oficjalnie określany jako slashery. Bez niej nie doczekalibyśmy się takich tytułów jak God of War, Bayonetta, trójwymiarowy Ninja Gaiden czy Dante’s Inferno. Wydany równo piętnaście wiosen temu Devil May Cry zdecydowanie zasłużył się historii gier komputerowych. Aż dziw przez to bierze, jak bardzo burzliwa jest historia tego tytułu i jego kontynuacji. Oraz jak niewiele brakowało, by do jego powstania nigdy nie doszło.

czytaj dalejCzarny Wilk
15 maja 2016 - 20:03

Dark Souls to pikuś – najtrudniejsze gry ostatnich lat

Gry komputerowe stają się coraz łatwiejsze. Upowszechnienie się tego medium i chęć dotarcia do jak największej liczby odbiorców sprawiły, że twórcy robią, co mogą, by stworzony przez nich tytuł nie daj Boże nie pozwolił odbiorcy się irytować czy zmusić go do nadmiernie intensywnego myślenia. W tytułach, w których można wybierać poziom trudności, „normalny” już od dawna jest ekwiwalentem dawnego „łatwego”, a niejednego sandboksa da się przejść umierając nie z powodu trudności wyzwania, a własnych błędów spowodowanych rozleniwieniem, które z kolei wywołuje tego wyzwania brak. Coraz więcej graczy ma tego dość, pragnąc, by elektroniczna rozgrywka nie tylko bawiła, ale też zmuszała do samodoskonalenia i dawała satysfakcję z osiągania kolejnych celów. Stąd nie dziwi popularność cyklu Dark Souls oraz innych gier studia From Software, które z wysokiego poziomu trudności i dających olbrzymią satysfakcję zwycięstw zrobiło przepis na wielki sukces. Ambitni gracze wielokrotnie walczą, giną, znowu walczą, znowu giną, raz jeszcze walczą i w końcu zwyciężają, odczuwając dumę, jakiej typowe, samoprzechodzące się dzisiejsze gry nie potrafią im zapewnić. Dark Souls nie było jednak ani pierwsze, ani jedyne, ani nawet najtrudniejsze. W ciągu ostatnich lat ukazała się cała gama pozycji równie, albo nawet bardziej wymagających, które cechowały się też wysokim poziomem wykonania.

czytaj dalejCzarny Wilk
9 maja 2016 - 11:03

Niech gra muzyka! #9 - Noisia

Do nietypowych gier potrzebni są nietypowi kompozytorzy. Albo ogółem muzycy, ponieważ użycie w tym wypadku słowa „kompozytor” pewnie będzie według wielu osób nadużyciem. Czasem, wśród standardowej kadry, pojawi się ktoś całkowicie niezwiązany ze ścieżkami dźwiękowymi i wykona kawał dobrej roboty, który z pewnością jest wart odnotowania. Dzisiejsze Niech gra muzyka! (w sumie zeszłotygodniowe, ale do tego wrócę na koniec tekstu) spędzimy pod banderą jednej gry – restartu znanej i poważanej marki, jaką z pewnością jest Devil May Cry.

(videogamesblogger.com)
czytaj dalejKamil Brycki
2 lipca 2014 - 16:56

Recenzja dodatku Vergil's Downfall do DmC: Devil May Cry - Krótka monotonia z gracją

Ostatnie DmC stworzone przez Ninja Theory przyjąłem ciepło. Chociaż do dzisiaj sądzę, że restart serii był całkowicie niepotrzebny, to sama gra okazała się bardzo dobra. Nie umywa się za bardzo do starych Devil May Cry, ale ciężko odmówić jej jakości wykonania. Brytyjczycy godnie przełożyli mechaniki poprzednich odsłon, usprawniając nieco ich przystępność, co oczywiście nie wszędzie przyjęło się z pochwałą. W skrócie sam tytuł można określić mianem średniego Devila, lecz świetnego slashera jednocześnie. Wydanie do niego dodatków było kwestią czasu. Dostaliśmy zatem darmowe Bloody Palace i po jakimś czasie Vergil’s Downfall, za którego niestety trzeba było już zapłacić prawie 50 zł. Czy przygody Vergila są godne uwagi?

źródło: destructoid.com
czytaj dalejRasgul
24 lutego 2014 - 00:25

Relacja z Tokyo Game Show 2012 #1 - DmC: Devil May Cry i Metal Gear Rising: Revengeance

Pamiętacie moją galerię Booth Babes z tegorocznego Tokyo Game Show? Teraz przyszedł czas na faktyczną relację z tej imprezy growej, która była zresztą pierwszymi targami, na których dane było mi się znaleźć. Sprawozdanie postanowiłem podzielić na trzy części, z których pierwsza, którą właśnie czytacie, skupiać będzie się na wrażeniach z dwóch tytułów na konsole stacjonarne, w które przyszło mi zagrać.

Stoisko DmC
czytaj dalejKeii
5 listopada 2012 - 14:03

Zrozumiesz i będziesz się świetnie bawił – recenzja Devil May Cry

Brucevsky ocenia: Devil May Cry
81

Niektóre tytuły dość łatwo zdobywają przychylność graczy, którzy lubią wyzwania. Wśród nich sporą liczbę stanowią slashery, w których wysoki poziom trudności zmusza do wykazywania się nadludzkim refleksem, zręcznością i opanowaniem. Wszystko to tak na dobrą sprawę zaczęło się wraz z Devil May Cry. Jak dzisiaj prezentuje się jeden z ojców tego gatunku i stylu zabawy?

Produkcję Capcom trzeba zrozumieć. Trzeba zaakceptować jej założenia, poznać niuanse i wyuczyć się kilku technik. Dopiero wtedy przygody Dantego zaczynają bawić. Potwierdza to dobrze mój przykład. Pierwsze kilkadziesiąt minut gry było dla mnie mordęgą i doprowadziło do porzucenia DMC na kilka tygodni. Dopiero po pewnym czasie, z innym podejściem, odkryłem skrywane przez to dzieło japońskich twórców pokłady grywalności.

czytaj dalejBrucevsky
31 marca 2012 - 13:12

Devil May Cry, czyli historia pewnego demona

You've heard of it, haven't you? The legend of Sparda? When I was young, my father would tell me stories about it. Long ago, in ancient times, a demon rebelled against his own kind for the sake of the human race. With his sword, he shut the portal to the demonic realm and sealed the evil entity off from our human world. But since he was a demon himself, his power was also trapped on the other side. I never believed it. I thought it was just a child's fairy tale. But I discovered that the so-called legend wasn't a myth at all. Sparda existed...


czytaj dalejStrider
3 marca 2012 - 22:19

Devil May Cry jak Bayonetta, Bayonetta jak Devil May Cry

Dorobienie się wielkiego worka zaległości sprawia, że często gramy w określone tytuły wiele lat po premierze, nie zawsze w zakładanej przez twórców kolejności. Zdarza się i tak, że sporadycznie bawimy się nowymi grami wydanymi na current-geny nie znając „kanonu” danego gatunku. Mnie tak się zdarzyło jakiś czas temu, gdy ukończyłem Bayonettę, choć trylogia Devil May Cry była mi niemal obca.

Przygody Dantego widziałem na filmikach i grałem po kilkadziesiąt minut u znajomych. Ale sam, osobiście, żadnej z nich jeszcze nie skończyłem. Gdy nadarzyła się jednak okazja, aby sprawdzić w akcji Bayonettę nie mogłem jej przepuścić. Dzieło Platinum Games szybko dało się polubić i po kilku godzinach intensywnych walk zobaczyłem napisy końcowe. Tytuł zrobił na mnie niesamowite wrażenie, bo prezentował w efektowny sposób niezwykle dynamiczne starcia z grupami wrogów oraz gigantycznymi bossami. Specjalne ataki, błyskawiczne uniki oraz oryginalny styl walki głównej bohaterki były dla osoby nie znającej DMC czymś naprawdę niesamowitym.

czytaj dalejBrucevsky
22 stycznia 2012 - 10:23

Narzucone z góry przez dewelopera = złe

Możliwość kreacji lub dowolnego kształtowania swojego bohatera jest często mile widziana przez graczy. Nawet w takich produkcjach jak Devil May Cry, gdy po prostu zwiększamy umiejętności herosa, wykupując kolejne ataki lub przydatne zdolności.

W przypadku pierwszej części tej świetnej serii od Capcom za wiele różnych rzeczy do odblokowania nie ma, ale i tak nie starcza punktów, aby przy jednym ukończeniu gry zrobić z Dantego niepokonanego herosa. Fajnie więc wydaje się czerwone orby na poszczególne nowe ataki i obserwuje jak demony mają coraz większe problemy ze zrobieniem nam krzywdy.

czytaj dalejBrucevsky
8 stycznia 2012 - 11:44
starsze posty