Gawełko

Na Żółtym Szlaku

najnowszepolecanepopularne

O wybitnych grach jednorazowego użytku

Fallout 4 i klimat domowego azylu

"Wilcza zamieć" z Wiedźmina 3 oraz kilka słów o piosenkach z gier

Miejsca do przejścia – Tajemnica Krypty 11 w grze Fallout: New Vegas

O trzecim Wiedźminie i pochopnych wnioskach Anity Sarkeesian

Miejsca do przejścia – dokąd zmierzają symulatory chodzenia?

Latanie byle jak

Mówi się, że liczba czynności, które można zasymulować w grze jest mocno ograniczona, dlatego wciąż tylko walka, zagadki logiczno-przestrzenne i pompowanie cyferek w statystyki. Pewnych rzeczy z pewnością mamy przesyt, ale jest coś czego wciąż mi mało. Latanie, moi drodzy, latania w grach nigdy za wiele. Nawet chwilowa możliwość doświadczenia lotu zawsze sprawia, że moja sympatia do tytułu natychmiast rośnie. W tej generacji dostałem porządną porcję, zdrowej latanej zabawy (Dark Void! Just Cause 2! Zelda SS!), ale głód takiej rozrywki rozbudził się dużo wcześniej. Przedstawiam pięć tytułów, które sprawiły, że pokochałem każdą kolejną możliwość latania w grach.

czytaj dalejGawełko
10 sierpnia 2012 - 14:27

[Opowiadanie] Historia Małego Finta przy ognisku opisana

Te opowiadanie miało bardzo prozaiczne początki. Pierwotnie powstało jako opis postaci do sesji rpg, organizowanych przez znajomego (MG poprosił nas o dosyć obszerne opisy, za co jestem mu bardzo wdzięczny, bo wcześniej nie zdawałem sobie sprawy ile frajdy może przynieść tworzenie dobrze przemyślanej postaci). Cóż, postać skończyła marnie - nie przetrwała dwóch spotkań, ale pomysł wydał mi się na tyle fajny, że opis rozrósł się do krótkiej historyjki. I nawet zostało to potem jakoś tam docenione. Było to gdzieś z trzy lata temu.

I tak pomyślałem ostatnio, że może warto by wrócić do tej postaci i napisać coś jeszcze z jej udziałem. Dajcie mi znać w komentarzach czy rzecz może się podobać i czy warto coś jeszcze z tego wyciskać,

Aha, opowiadanie jest jakby lekko brutalne, może nie wszyscy chcą się w takie rzeczy wczytywać. Forma też może drażnić, ale to już takie zboczenie.

Hej tam, chłopcze! Wyłaź no już z tych zarośli! Noc mamy wyjątkowo chłodną, a przy ognisku dosyć jest miejsca. Spokojnie, nie ma co się tłumaczyć, nie wyglądasz mi na bandytę… Zresztą, czy nie podróżujesz z nizin, gdzie pobudowali nowe faktorie? Ha! Więc z pewnością przemierzamy tę samą drogę, kto wie, czy nie w tym samym celu. Masz, napij się, to rozgrzeje cię szybciej niż ten mizerny płomień… Przypala gardziel, co? No już  – przechyl do dna, może przestanie tak tobą telepać.

czytaj dalejGawełko
8 sierpnia 2012 - 23:23

Telegraf i preria, czyli o moralności w RDR

Uwaga: tekst może zepsuć zabawę tym, którzy jeszcze nie grali w Red Dead Redemption. Spoiler Zone!

W końcu Rockstar, to znaczy jakość. Lecz nie pora jeszcze na nową misję. Mam ochotę trochę się powygłupiać. Wybieram lasso – najdoskonalsze narzędzie tortur, urokliwe jak szkło powiększające w rękach dziecka przy niewielkim mrowisku. Z przyzwoitości nie podam odczytów dystansu przeciągania liną nieszczęsnych mieszkańców stanu New Austin. Zabawa trwa dobrą chwilę, a kiedy w końcu zaczyna mi się nudzić, zmieniam temat próbując zestrzelić z głów kilka kapeluszy. Raz, dwa, za trzecim razem czyjaś głowa eksploduje fontanną cyfrowej krwi. To ich wina, za szybko uciekali. Może to nawet lepiej, rozpoczyna się nowa zabawa. Z odsieczą już biegną nieustępliwi strażnicy porządku. Właściwie skąd tu ich aż tyle? Dead Eye i autocelowanie dają mi ogromną przewagę. Kule świszczą wokół, a trup ściele się gęsto. Potrzebuję trochę mobilności, więc gwiżdżę na wierzchowca. Mustang zjawia się błyskawicznie w potrzebie - bardziej pokemon, niż symulowany zwierz. I znowu wyprowadzam w pole te żałosne nieodrajdy. Za moją głowę wyznaczają już sporą sumkę. To wszystko stanowi katartyczną przyjemność, ale pora już wracać do prawdziwej gry. Zgubiłem pościg - niedobrze. Wracam do miasta i wszczynam jeszcze jedną awanturę, tym razem zupełnie nie ruszając się z miejsca. Szeryfki w końcu zaczynają trafiać. Po chwili spoglądam na czerwono-czarny ekran śmierci, ładując ostatnio zapisany stan gry.

czytaj dalejGawełko
6 sierpnia 2012 - 23:16

Rytuał powitalny i pewna krępująca kwestia tycząca się gier starszych

Nowy autor wychodzi na scenę, kłania się nisko i ślubuje prowadzić dany mu kącik, wypełniając go możliwie najciekawszą treścią.

Gameplay.pl od początku istnienia stał się jednym z moich ulubionych netowych czytadeł, dlatego cieszę się bardzo z możliwości dorzucenia czegoś własnego, do tego popkulturowego tygla.

Jestem raczej wyznawcą zasady: po tekstach go poznacie, dlatego mam nadzieję, że nie pogniewacie się, jeżeli bezceremonialnie utnę ten wstęp i przejdę do tekstu właśnie. Opis pewnej osobistej gamingowej klęski... Zapraszam do czytania, a za każde słowo krytyki i wsparcia dziękuję już teraz.



Myślisz sobie: chcę być jednym z tych gości. Tych, co to znają się na grach. Zostać kolejnym z mędrców rozgrywki. Ze wszystkimi sekretnymi ruchami i technikami, zakodowanymi głęboko w pamięci mięśniowej kciuków. Posługując się biegle tym, przyprawiającym nieraz o mdłości, techno-ludycznym żargonem. Rozsmakowany w najbardziej niezależnych indie, ogrywający największe hardkorowe pozycje. I całkiem nieźle ci szło. Wciąż starasz się poszerzać horyzonty, otwierasz się na nowe platformy, gatunki i dziwaczne hybrydy. Potrafisz, ze śmiertelną powagą, na głos powiedzieć: gry wideo bywają formą sztuki – i nawet powieka ci przy tym nie drgnie. Myślisz sobie: jestem na dobrej drodze. Zamierzasz zajrzeć w każdą niszę, zbadać całe to medium od skromnych początków, po współczesne branżowe giganty. I nagle, z najmniej oczekiwanej strony, pojawia się problem. Problem z tobą.

czytaj dalejGawełko
2 sierpnia 2012 - 19:55