Gawełko

Na Żółtym Szlaku

najnowszepolecanepopularne

Popularne przez Gawełko

Miejsca do przejścia – Tajemnica Krypty 11 w grze Fallout: New Vegas

W komorze prowadzącej do Krypty 11 leżą cztery zasuszone szkielety. Odzyskane z systemu komputerowego nagranie świadczy o popełnieniu zbiorowego samobójstwa. Z piątki przybyłych tu obywateli, tylko jeden mężczyzna wahał się do ostatniej chwili i tylko on postanowił odejść w kierunku pustkowia. Pozostali solidarnie pociągnęli za spust. Wygląda na to, że wszyscy przyczynili się do czegoś, z czym nie byliby w stanie dłużej żyć. Co takiego mogli mieć na sumieniu ostatni mieszkańcy Krypty 11?

czytaj dalejGawełko
10 czerwca 2015 - 19:38

Moja szkoła przetrwania w Rust, albo garść relacji o poczynaniach tubylców z napromieniowanej krainy

A stąd, gdzie napastnik nie potrzebuje się bać niczego więcej, niż siły innego poszczególnego człowieka, tam, jeśli jeden sadzi, sieje, buduje lub posiada wygodną siedzibę, inni, jak można oczekiwać, prawdopodobnie przyjdą, zjednoczywszy przed tym swoje siły, by go pozbawić tego, co posiada, i odebrać mu nie tylko owoc jego pracy, lecz również życie lub wolność.

Thomas Hobbes, Lewiatan

Przykre konsekwencje lekkomyślności

Dopiero kiedy przyszli po mnie nocą, wciśnięty w zagracony ekwipunkiem kąt chaty, nasłuchując narastającego łomotu toporów, zrozumiałem jak wielki popełniłem błąd. Nie ma co ukrywać, sam byłem sobie winien ściągnięcia tu tych dzikusów. A przecież zdrowy rozsądek podpowiadał, że z rozpalaniem pieca hutniczego trzeba będzie poczekać do rana. Niby wiedziałem jak należy postąpić, a mimo to chciwość i zniecierpliwienie wzięły górę nad resztkami instynktu samozachowawczego. Rytmiczne uderzenia zwiastowały moment bezceremonialnej egzekucji, połączonej z perspektywą utraty całego dobytku. W dodatku dranie mieli nosa, bo gromadzeniem zapasów zajmowałem się z zawziętością (i naiwnością) chomika cierpiącego na poważny zespół kompulsywnego zbieractwa. Naprawdę wielka szkoda, przed tą fatalną nocą szło mi już całkiem nieźle i miałem nadzieję, że tym razem wreszcie dorobię się tej porządnej pary spodni…

czytaj dalejGawełko
6 maja 2013 - 16:12

Sceniczne piękno blefu, czyli dlaczego czekam na SpyParty

Pierwszy weekend sierpnia mieliśmy przyjemność spędzić u rodziny przyjaciół w Loitz, małym miasteczku na północy Niemiec. Wizyta bardzo przyjemna, nawet pomimo tego, że komunikacja nieco szwankowała, co mogę zresztą złożyć jedynie na karb własnego szkolnego lenistwa. Nadchodził więc sobotni wieczór i pomimo lingwistycznych trudności, chciałoby się spędzić wspólnie trochę czasu. Może karty? Może, czemu nie. Nie jestem karcianym człowiekiem, ale przecież gra doskonale przełamuje bariery językowe. Wybór pada na Remika w wersji na dwie talie, z nieco podkręconymi zasadami.

Zabawa okazała się przednia, choć zaskoczyłe mnie jak szybko wszyscy zaczynali się nudzić. Przy szóstym rozdaniu, a więc niecałą godzinę po rozpoczęciu, co raz ktoś tam już wychylał się, zerkając przez ramię na biegi olimpijskie. Chociaż zasady były ciekawe, zaangażowanie szybko wygasło. Przyszło mi wtedy do głowy, że znam tylko jedną (tradycyjną) grę karcianą, która potrafiłaby utrzymać większą grupę ludzi w zaangażowaniu do samego końca. Przy tej grze nikt nie odejdzie od stołu, choć kolejne partie mogą toczyć się przez długie godziny. W jakiś sposób ta forma rozgrywki przyciąga i hipnotyzuje wszystkich, nawet postronnych obserwatorów. Mam na myśli Poker, rzecz jasna.

czytaj dalejGawełko
31 sierpnia 2012 - 22:09

Telegraf i preria, czyli o moralności w RDR

Uwaga: tekst może zepsuć zabawę tym, którzy jeszcze nie grali w Red Dead Redemption. Spoiler Zone!

W końcu Rockstar, to znaczy jakość. Lecz nie pora jeszcze na nową misję. Mam ochotę trochę się powygłupiać. Wybieram lasso – najdoskonalsze narzędzie tortur, urokliwe jak szkło powiększające w rękach dziecka przy niewielkim mrowisku. Z przyzwoitości nie podam odczytów dystansu przeciągania liną nieszczęsnych mieszkańców stanu New Austin. Zabawa trwa dobrą chwilę, a kiedy w końcu zaczyna mi się nudzić, zmieniam temat próbując zestrzelić z głów kilka kapeluszy. Raz, dwa, za trzecim razem czyjaś głowa eksploduje fontanną cyfrowej krwi. To ich wina, za szybko uciekali. Może to nawet lepiej, rozpoczyna się nowa zabawa. Z odsieczą już biegną nieustępliwi strażnicy porządku. Właściwie skąd tu ich aż tyle? Dead Eye i autocelowanie dają mi ogromną przewagę. Kule świszczą wokół, a trup ściele się gęsto. Potrzebuję trochę mobilności, więc gwiżdżę na wierzchowca. Mustang zjawia się błyskawicznie w potrzebie - bardziej pokemon, niż symulowany zwierz. I znowu wyprowadzam w pole te żałosne nieodrajdy. Za moją głowę wyznaczają już sporą sumkę. To wszystko stanowi katartyczną przyjemność, ale pora już wracać do prawdziwej gry. Zgubiłem pościg - niedobrze. Wracam do miasta i wszczynam jeszcze jedną awanturę, tym razem zupełnie nie ruszając się z miejsca. Szeryfki w końcu zaczynają trafiać. Po chwili spoglądam na czerwono-czarny ekran śmierci, ładując ostatnio zapisany stan gry.

czytaj dalejGawełko
6 sierpnia 2012 - 23:16

O ostatnim gwoździu do trumny Troika Games

Trzymam w rękach stare, wytarte pudełko z płytami. Z okładki spogląda na mnie młoda, nienaturalnie blada kobieta. Ten złośliwy uśmieszek skrywający się w kącikach ust, przesadny makijaż, wyzywający strój, tandetny tatuaż nad pośladkami, od początku zwiastują kłopoty. Czuje się skuszony, choć dobrze znam twój sekret, Jeanette, ty dwulicowa córo Janusa. Wiem, że pragniesz zaprowadzić mnie do miejsca, gdzie czeka zachwyt i zgroza. Gdzie będę chwalił geniusz twoich twórców, by parę chwil później kląć jak szewc, żałując, że znowu zmarnowałem czas na takie partactwo. Trzeba przyznać, że Troika idealnie wybrała sobie maskotkę do ostatniej gry. To niepokojące spojrzenie Jeanette stanowi jednocześnie zaproszenie i ostrzeżenie przed wkroczeniem do Świata Mroku w wydaniu jednego z najodważniejszych zespołów w historii tej branży.

czytaj dalejGawełko
25 marca 2013 - 13:50

Estetyka projektu: Dunwall, okruszki i serce w dłoni

Nawet nie pamiętam co mnie właściwie podkusiło, aby pójść za radą Adama Smitha z RPS, który w swojej recenzji "Dishonored" kategorycznie zalecał, by przed rozpoczęciem gry wyłączyć wszystkie pomoce nawigacyjne, a poziom trudności podkręcić do maksimum. Dziwię się sobie, bo to zabieg nie w moim stylu. Niemal każdy tytuł odpalam na normalu, pozostawiając wszelkie opcje interfejsu na ustawieniach fabrycznych, zwłaszcza przy pierwszym podejściu. Wolę raczej doświadczyć tego, co twórcy zaplanowali dla przeciętnego odbiorcy, nie wspominając o coraz mniejszej cierpliwości do zbyt wymagającej rozgrywki… poza pewnymi wyjątkami. Niemniej, zawarta w recenzji porada przekonała mnie do podjęcia wyzwania. I całe szczęście. W innym wypadku jeden z najciekawszych patentów, jakie Arkane Studios zaimplementowało w "Dishonored", mógłby mi niepostrzeżenie przelecieć koło nosa. Dzięki zaleceniom odnośnie stylu gry, moja bezszelestna droga do zemsty na skorumpowanej arystokracji miasta Dunwall, okazała się również ciekawą lekcją ze sposobów pozytywnej manipulacji graczem.

czytaj dalejGawełko
24 kwietnia 2013 - 15:06

"Wilcza zamieć" z Wiedźmina 3 oraz kilka słów o piosenkach z gier

W tekście występują muzyczne spoilery z Wiedźmina 3Red Dead RedemptionBioshock Infinite i Podróży.

A mogło być tak pięknie. Był rozmach i jakość, była liryczna delikatność i przyjemne nawiązanie do wiedźmińskiej sagi. Mam na myśli utwór pod tytułem "Wilcza Zamieć", odśpiewany w novigradzkiej karczmie podczas filmowego przerywnika przy jednym z głównych zadań w Wiedźminie 3. Ta romantyczna ballada, wykonana przez niejaką Priscillę, czyli żeński odpowiednik Jaskra, była dla mnie całkowitą niespodzianką. Niestety natura owej niespodzianki szybko okazała się być problematycznie dwubiegunowa. Przyznaję, że to przyjemna, urokliwa kompozycja, zarazem jednak nie jestem w stanie przymknąć oka na fakt, że jako całość, prezentacja muzycznego numeru w szynku została spartolona koncertowo. Mogło być więc pięknie, a wyszło jak zwykle.

czytaj dalejGawełko
13 czerwca 2015 - 23:53

Spór o gwiezdnego ogrodnika

Sceptyczny Horacy: Właśnie trafiłem na ten dziwaczny tytuł Starseed Pilgrim. Sześć euro na Steamie za coś, co wygląda na próbę skrzyżowania Mario z Tetrisem (albo nie, to byłby Dr. Mario). W dodatku jakoś przypomina mi starsze gierki masowo produkowane we Flashu. Co to właściwie ma być?

Hiperboliczny Serwiusz: Śpieszę wyjaśnić! Widzisz, ten Pielgrzym to przykład prawdziwej gry-awangardy. To minimalistyczna symulacja, gra o eksploracji praw unikalnego mikrokosmosu, a zarazem liryczna podróż w poszukiwaniu wiedzy i przeznaczenia.

czytaj dalejGawełko
29 kwietnia 2013 - 17:30

Kosmos z maszyny w No Man’s Sky albo krótka historia pewnego hype’u

Chciałbym zwrócić waszą uwagę na zapowiedź, która od pewnego czasu nie daje mi spokoju. Na tym króciutkim zwiastunie, permanentnie zawstydzony Sean Murray zaprasza widzów na udział w widowisku zatytułowanym A Night Under No Man’s Sky, odbywającym się w ramach imprezy PlayStation Experience (6 – 7 grudnia). Podczas demonstracji – jak mniemam w pewnym stopniu otwartej dla publiczności – zaprezentowane zostanie „coś zupełnie nowego, coś czego nigdy przedtem nie widzieliśmy i coś odrobinę szalonego”, a najlepiej wszystko to naraz. Bezwiednie przeżuwając w głowię tę intrygującą zajawkę, uświadomiłem sobie, że owszem, byłoby rewelacyjnie zobaczyć coś nowego, ale niechże to w końcu będzie coś konkretnego! Moja dotąd niesłabnąca fascynacja No Man’s Sky, na dobrą sprawę wynika przecież z garstki luźnych informacji i dopiero teraz zacząłem poważnie zastanawiać się jak to jest możliwe, by niezależna produkcja od niewielkiego studia, o której nadal nie wiemy zbyt wiele, mogła cieszyć się wciąż rosnącym zainteresowaniem mediów?

czytaj dalejGawełko
4 grudnia 2014 - 17:35

Groza czterech ścian

Trzeba postawić sprawę jasno – wstrzymanie dystrybucji P.T. to jest jawny, wręcz brawurowy atak Konami na resztki dobrej woli jakie byłem w stanie wykrzesać względem ich polityki wydawniczej. Pozostaje tylko pogratulować konsekwencji. O tym, że produkcja Silent Hills stoi pod znakiem zapytania wiadomo było od czasu pierwszych pogłosek o zgrzytach między Kojimą i zarządem Konami. Teraz, kiedy jest już jasne, że całe przedsięwzięcie okazało się ponurym fiaskiem przynajmniej ta jedna sprawa mogłaby nie zostać spartolona. Ma się rozumieć, proceder kasacji hucznie zapowiedzianego tytułu to jest oczywiście chleb powszedni branży, do którego dawno szło przywyknąć, inaczej człowiek sfiksowałby ze zgryzoty wzdychając za każdym niezrealizowanym, a przecież świetnie prezentującym się cudeńkiem. Jest mi tylko szkoda, że tym razem wydawnicze zwijanie manatek nieuchronnie wiązać się musi z pozbawieniem przyszłych posiadaczy PS4 dostępu do najlepszego eksperymentalnego horroru ostatnich lat.

czytaj dalejGawełko
28 kwietnia 2015 - 12:50

Fallout 4 i klimat domowego azylu

Kto by pomyślał, że podczas debiutanckiej, skądinąd całkiem brawurowej, konferencji Bethesdy dowiemy się, że nowy Fallout zostanie wzbogacony o możliwość kreatywnego zagospodarowania własnego skrawka, przesiąkniętej radiacją ziemi? Co jak co, ale rozbudowany system dekoracyjno-craftingowy był sporym zaskoczeniem, a mówiąc zupełnie szczerze, zaskoczeniem bardzo na plus. Przyznaję, że wciskana wszędzie mechanika budowy nie zbrzydła mi ani trochę, a każda gra oferująca podobne atrakcje nadal zyskuje w moich oczach uznanie. Chociaż na dobrą sprawę jeszcze nie rozgryzłem, co mi się w tym budowaniu podoba.

czytaj dalejGawełko
22 czerwca 2015 - 20:26

Słowo o generatorach historii

Uwielbiam słuchać opowieści przyjaciela, rodzących się z jego kolejnych podejść do kampanii w Medieval 2. Słuchanie, to w tym wypadku ważny czasownik. Nigdy więcej nie będę w stanie spojrzeć na ich przebieg. Do czego właściwie zmierzam? Potrzebna będzie odrobina kontekstu, pozwólcie więc, że nakreślę wam najpierw tę oryginalną postać. Znajomy, student historii, człowiek możę nieco nierozgarnięty, ale zawsze bardzo sympatyczny. Jego rozeznanie we współczesnym krajobrazie mediów i technologii przypomina nieco poziom stereotypowego wujaszka po czterdziestce sześćdziesiątce. Ta rozbrajająca anachroniczność sprawia, że bardzo cenię sobie wszystkie nasze rozmowy, zawsze oderwane od normalnego rytmu skojarzeń i odniesień, jakby pozytywnie nietutejsze.

To również wielki miłośnik serii Total War, choć druga część Medieval jest ostatnią z jaką miał styczność. Oczywiście jego starusieńki, chorowity już blaszak, zwyczajnie nie byłby w stanie udźwignięcia współczesnych inkarnacji serii. Zresztą, koledze wcale to nie przeszkadza, a na jakiekolwiek wieści o nowościach kręci tylko nosem, najwyraźniej przedkładając feudalne realia nad kwitnące drzewa sakury, czy nowożytne muszkiety.

czytaj dalejGawełko
30 sierpnia 2012 - 01:03

"Papers, Please" oraz słów kilka o dynamice gier według Clinta Hockinga

Zanim zagubię się w gąszczu odniesień i własnego teoretycznego bełkotu, wypadałoby zacząć od głównego bohatera tego wpisu. "Papers, Please" to eksperymentalna gra niezależna, (wedle twórcy: dystopijny dokumentalny thriller) w której przyjdzie się nam wcielić w nietypową rolę świeżo (przymusowo?) upieczonego urzędnika straży granicznej. Naszym zadaniem będzie kontrola paszportów na granicy pewnego, komunistycznie zabarwionego, fikcyjnego państewka – Arstotzki. I choć brzmi to jak pomysł wystawiany do konkursu na najnudniejszą grę świata, śpieszę donieść, że w rzeczywistości "Papers, Please" (nadal w surowej wersji beta) już teraz prezentuje się jako zaskakująco przemyślany i wciągający tytuł. Mechanika żmudnej papierkowej roboty w połączeniu z nieustającym dramatem uchodźców i widmem biedy unoszącej się nad rodziną naszego bohatera, to przepis na grę, która potrafi nieźle szarpnąć za emocjonalne sznurki.  Zaryzykuję nawet twierdzenie, że koncepcje zawarte w "Papers, Please" nie tylko doskonale sprawdzają się w formie gry – one w zasadzie tak skutecznie mogą być zrealizowane tylko w tym medium. Postaram się dokładniej rozwinąć ten wątek, opisując całe bogactwo zawarte w króciutkiej, bo zaledwie półgodzinnej rozgrywce. By jednak wszystko stało się jasne, trzeba będzie zacząć od zupełnie innej strony, czyli...

czytaj dalejGawełko
17 kwietnia 2013 - 10:55

Notatki paryskie: niedoceniane uroki ciszy przed burzą

Miejmy to już za sobą: początek Unity jest niezły, ale daleko mu do niezapomnianego wprowadzenia z Assassin's Creed III.

Nieograniczona swoboda i dowolność rozgrywki należą do największych przyjemności płynących z gier akcji o strukturze otwartego świata, ale osobiście lubię kiedy początek tego typu produkcji przybiera formę długiego, wyciszonego wprowadzenia. Zdaję sobie sprawę, że takie wyznanie w najlepszym wypadku zostanie uznane za objaw osobliwej perwersji, w najgorszym zaś za kompletny brak wyczucia ludycznego. Powszechnie wiadomo, że wstępy do gier, a już zwłaszcza wstępy do miejskich sandboksów, to mają być zwięzłe, konkretne trzęsienia ziemi, co by nie za długo krępowały wolność gracza. Kto chciałby dusić się w ciasnym samouczku, kiedy za rogiem setki skrzynek czeka na otwarcie w dowolnej kolejności? To są dobrze znane mądrości, ale mimo wszytko oświadczam, że ta absolutna zmora wielu graczy – ślimacze tempo wstępu (tzw. slow burn) wrednie blokującego dostęp do właściwej rozgrywki – całkiem mi odpowiada.

czytaj dalejGawełko
24 listopada 2014 - 13:31

Prawie jak Oscary

Jest mroźny grudniowy wieczór niemal tydzień po rozdaniu statuetek, a ja dalej mimowolnie rozmyślam i kombinuję coś wokół tematu, choć bardzo niewyraźne są to rozmyślania i niedokładne kombinacje. Sprawa tegorocznych The Game Awards to już prawdopodobnie całkiem przeterminowany, gruntownie rozwałkowany wątek. Na tyle przeterminowany i na tyle rozwałkowany, że sam przed sobą i wami odczuwam palącą potrzebę wskazania powodu, dla którego zamiast przysiąść – dajmy na to – nad porządnym esejem z  Ethana Cartera, postanowiłem zająć się wydarzeniem, którego jakakolwiek jeszcze próba podsumowania, z natury rzeczy stanowić będzie odpowiednik musztardy po obiedzie. Otóż właśnie z taką kameralną przyjemnością zajmowania się sprawą drugiej świeżości, chciałbym rozprawić się tu z czymś, co chodzi mi po głowie od zeszłej soboty. Dodatkowo napędza mnie, być może złudne, ale jakże pobudzające wrażenie, że jest tu do wydobycia na wierzch coś istotnego, nad czym nikt się specjalnie nie zastanawiał.

czytaj dalejGawełko
12 grudnia 2014 - 00:51