Gawełko

Na Żółtym Szlaku

najnowszepolecanepopularne

Popularne przez Gawełko

"Wilcza zamieć" z Wiedźmina 3 oraz kilka słów o piosenkach z gier

W tekście występują muzyczne spoilery z Wiedźmina 3Red Dead RedemptionBioshock Infinite i Podróży.

A mogło być tak pięknie. Był rozmach i jakość, była liryczna delikatność i przyjemne nawiązanie do wiedźmińskiej sagi. Mam na myśli utwór pod tytułem "Wilcza Zamieć", odśpiewany w novigradzkiej karczmie podczas filmowego przerywnika przy jednym z głównych zadań w Wiedźminie 3. Ta romantyczna ballada, wykonana przez niejaką Priscillę, czyli żeński odpowiednik Jaskra, była dla mnie całkowitą niespodzianką. Niestety natura owej niespodzianki szybko okazała się być problematycznie dwubiegunowa. Przyznaję, że to przyjemna, urokliwa kompozycja, zarazem jednak nie jestem w stanie przymknąć oka na fakt, że jako całość, prezentacja muzycznego numeru w szynku została spartolona koncertowo. Mogło być więc pięknie, a wyszło jak zwykle.

czytaj dalejGawełko
13 czerwca 2015 - 23:53

Miejsca do przejścia – Tajemnica Krypty 11 w grze Fallout: New Vegas

W komorze prowadzącej do Krypty 11 leżą cztery zasuszone szkielety. Odzyskane z systemu komputerowego nagranie świadczy o popełnieniu zbiorowego samobójstwa. Z piątki przybyłych tu obywateli, tylko jeden mężczyzna wahał się do ostatniej chwili i tylko on postanowił odejść w kierunku pustkowia. Pozostali solidarnie pociągnęli za spust. Wygląda na to, że wszyscy przyczynili się do czegoś, z czym nie byliby w stanie dłużej żyć. Co takiego mogli mieć na sumieniu ostatni mieszkańcy Krypty 11?

czytaj dalejGawełko
10 czerwca 2015 - 19:38

O ostatnim gwoździu do trumny Troika Games

Trzymam w rękach stare, wytarte pudełko z płytami. Z okładki spogląda na mnie młoda, nienaturalnie blada kobieta. Ten złośliwy uśmieszek skrywający się w kącikach ust, przesadny makijaż, wyzywający strój, tandetny tatuaż nad pośladkami, od początku zwiastują kłopoty. Czuje się skuszony, choć dobrze znam twój sekret, Jeanette, ty dwulicowa córo Janusa. Wiem, że pragniesz zaprowadzić mnie do miejsca, gdzie czeka zachwyt i zgroza. Gdzie będę chwalił geniusz twoich twórców, by parę chwil później kląć jak szewc, żałując, że znowu zmarnowałem czas na takie partactwo. Trzeba przyznać, że Troika idealnie wybrała sobie maskotkę do ostatniej gry. To niepokojące spojrzenie Jeanette stanowi jednocześnie zaproszenie i ostrzeżenie przed wkroczeniem do Świata Mroku w wydaniu jednego z najodważniejszych zespołów w historii tej branży.

czytaj dalejGawełko
25 marca 2013 - 13:50

„Co minutę loguje się frajer” – EVE Online okiem cichego wielbiciela

Prawa tego kosmosu są dziwnie znajome. Wielkie korporacje nieustannie rywalizują ze sobą, na potężnej militarno-ekonomicznej płaszczyźnie. Wszystkie chwyty są dowolne, i czasami by zyskać przewagę, trzeba złapać przeciwnika za jaja. Zawsze znajdą się też odpowiedni specjaliści. Na przykład Guiding Hand Social Club, niewielka korporacja trudniąca się rzemiosłem infiltracji, kradzieży i zabójstwa – ktoś w końcu musi ubrudzić sobie ręce, a poza tym to przecież tylko interesy. Zrobiło się o nich głośno, gdy w 2005 roku przeprowadzili spektakularny zamach na jednej z większych korporacji EVE, wykradając towary i sprzęt, nagromadzone przez kilka lat intensywnej gry (ponoć wart w przeliczeniu kilkanaście tysięcy dolarów). Sposób działania zamachowców był dokładnie przemyślany, musiał też wymagać nie lada cierpliwości i samodyscypliny. Grupa dokonała tego wyczynu, wcielając się i odgrywając nowych członków korporacji, infiltrując swój cel od środka, jednocześnie stopniowo zyskując szacunek i zaufanie szefostwa. Po roku żmudnych przygotowań, zasiadając już na odpowiednich stanowiskach, mogli przeprowadzić skoordynowany atak. Upokorzyli przy tym wroga zarówno fizycznie: grabiąc większość majątku, oraz symbolicznie: niszcząc kolosalny statek flagowy przywódcy, złamanej  już korporacji.

czytaj dalejGawełko
11 sierpnia 2012 - 15:20

Kosmos z maszyny w No Man’s Sky albo krótka historia pewnego hype’u

Chciałbym zwrócić waszą uwagę na zapowiedź, która od pewnego czasu nie daje mi spokoju. Na tym króciutkim zwiastunie, permanentnie zawstydzony Sean Murray zaprasza widzów na udział w widowisku zatytułowanym A Night Under No Man’s Sky, odbywającym się w ramach imprezy PlayStation Experience (6 – 7 grudnia). Podczas demonstracji – jak mniemam w pewnym stopniu otwartej dla publiczności – zaprezentowane zostanie „coś zupełnie nowego, coś czego nigdy przedtem nie widzieliśmy i coś odrobinę szalonego”, a najlepiej wszystko to naraz. Bezwiednie przeżuwając w głowię tę intrygującą zajawkę, uświadomiłem sobie, że owszem, byłoby rewelacyjnie zobaczyć coś nowego, ale niechże to w końcu będzie coś konkretnego! Moja dotąd niesłabnąca fascynacja No Man’s Sky, na dobrą sprawę wynika przecież z garstki luźnych informacji i dopiero teraz zacząłem poważnie zastanawiać się jak to jest możliwe, by niezależna produkcja od niewielkiego studia, o której nadal nie wiemy zbyt wiele, mogła cieszyć się wciąż rosnącym zainteresowaniem mediów?

czytaj dalejGawełko
4 grudnia 2014 - 17:35

O trzecim Wiedźminie i pochopnych wnioskach Anity Sarkeesian

Jak głosi pewna sympatyczna (lecz nie do końca wiarygodna) anegdota, w latach 70. XX wieku chiński premier zapytany przez Henry’ego Kissingera o skutki wielkiej rewolucji francuskiej, odparł ze spokojem, iż jest jeszcze za wcześnie, żeby można było coś na ten temat powiedzieć. To zaskakujące, a na gruncie myśli zachodniej komiczne twierdzenie, mogłoby stanowić piękny przykład wschodniej powściągliwości, uczącej jak ważny jest dystans i perspektywa przy wyrażaniu sądów o rzeczywistości społecznej. Zdaje się, że podobnej dyscypliny trzyma się cały gameplay.pl, na którym do tej pory nie znalazłem najmniejszej wzmianki o sprawie GamerGate, żadnego komentarza, ni w jedną ni w drugą stronę. Rozumiem i doceniam – możliwe, że jest jeszcze za wcześnie na rozsądną analizę  osobiście jednak, jako impulsywna dusza i znany mąciwoda, dłużej tej ciszy nie wytrzymam i muszę sobie pozwolić na drobny komentarz. Zresztą chyba niepotrzebnie biję teraz pianę. Afera #GG będzie tylko tłem do trochę innej opowieści. Tak naprawdę chciałbym napisać o niebezpiecznych skutkach zachłyśnięcia się własnymi racjami, czyli o tym skąd u Anity Sarkeesian tyle pochopnych wniosków na temat Wiedźmina 3. Ale żeby do tego dotrzeć, trzeba będzie zacząć od początku.

czytaj dalejGawełko
1 czerwca 2015 - 15:58

Podróż za jeden kwiatek


A little less conversation, a little more action please
All this aggravation aint satisfactioning me
A little more bite and a little less bark
A little less fight and a little more spark
Close your mouth and open up your heart and baby satisfy me

„Przydługie, protekcjonalne samouczki, nadopisowe historyjki i milion innych głupotek. Tego typu rzeczy poruszają intelekt, zmuszają do zmiany biegu i zwrócenia uwagi . Później okazuje się, że zwykle to co mają nam do zaoferowania, wcale nie jest tej uwagi warte.”

„Less Talk More Rock” Superbrothers

Gry nie zawsze muszą przemawiać do intelektu. Jeżeli zapomnisz o drzewkach dialogowych, o tabelach statystyk, o wpisach do dziennika, o parametrach broni… o języku, o logice, o związkach przyczynowo-skutkowych. Jeżeli grając zapomnasz na moment o lewej półkuli, to co pozostanie?

czytaj dalejGawełko
5 września 2012 - 19:45

[Opowiadanie] Historia Małego Finta przy ognisku opisana

Te opowiadanie miało bardzo prozaiczne początki. Pierwotnie powstało jako opis postaci do sesji rpg, organizowanych przez znajomego (MG poprosił nas o dosyć obszerne opisy, za co jestem mu bardzo wdzięczny, bo wcześniej nie zdawałem sobie sprawy ile frajdy może przynieść tworzenie dobrze przemyślanej postaci). Cóż, postać skończyła marnie - nie przetrwała dwóch spotkań, ale pomysł wydał mi się na tyle fajny, że opis rozrósł się do krótkiej historyjki. I nawet zostało to potem jakoś tam docenione. Było to gdzieś z trzy lata temu.

I tak pomyślałem ostatnio, że może warto by wrócić do tej postaci i napisać coś jeszcze z jej udziałem. Dajcie mi znać w komentarzach czy rzecz może się podobać i czy warto coś jeszcze z tego wyciskać,

Aha, opowiadanie jest jakby lekko brutalne, może nie wszyscy chcą się w takie rzeczy wczytywać. Forma też może drażnić, ale to już takie zboczenie.

Hej tam, chłopcze! Wyłaź no już z tych zarośli! Noc mamy wyjątkowo chłodną, a przy ognisku dosyć jest miejsca. Spokojnie, nie ma co się tłumaczyć, nie wyglądasz mi na bandytę… Zresztą, czy nie podróżujesz z nizin, gdzie pobudowali nowe faktorie? Ha! Więc z pewnością przemierzamy tę samą drogę, kto wie, czy nie w tym samym celu. Masz, napij się, to rozgrzeje cię szybciej niż ten mizerny płomień… Przypala gardziel, co? No już  – przechyl do dna, może przestanie tak tobą telepać.

czytaj dalejGawełko
8 sierpnia 2012 - 23:23

Telegraf i preria, czyli o moralności w RDR

Uwaga: tekst może zepsuć zabawę tym, którzy jeszcze nie grali w Red Dead Redemption. Spoiler Zone!

W końcu Rockstar, to znaczy jakość. Lecz nie pora jeszcze na nową misję. Mam ochotę trochę się powygłupiać. Wybieram lasso – najdoskonalsze narzędzie tortur, urokliwe jak szkło powiększające w rękach dziecka przy niewielkim mrowisku. Z przyzwoitości nie podam odczytów dystansu przeciągania liną nieszczęsnych mieszkańców stanu New Austin. Zabawa trwa dobrą chwilę, a kiedy w końcu zaczyna mi się nudzić, zmieniam temat próbując zestrzelić z głów kilka kapeluszy. Raz, dwa, za trzecim razem czyjaś głowa eksploduje fontanną cyfrowej krwi. To ich wina, za szybko uciekali. Może to nawet lepiej, rozpoczyna się nowa zabawa. Z odsieczą już biegną nieustępliwi strażnicy porządku. Właściwie skąd tu ich aż tyle? Dead Eye i autocelowanie dają mi ogromną przewagę. Kule świszczą wokół, a trup ściele się gęsto. Potrzebuję trochę mobilności, więc gwiżdżę na wierzchowca. Mustang zjawia się błyskawicznie w potrzebie - bardziej pokemon, niż symulowany zwierz. I znowu wyprowadzam w pole te żałosne nieodrajdy. Za moją głowę wyznaczają już sporą sumkę. To wszystko stanowi katartyczną przyjemność, ale pora już wracać do prawdziwej gry. Zgubiłem pościg - niedobrze. Wracam do miasta i wszczynam jeszcze jedną awanturę, tym razem zupełnie nie ruszając się z miejsca. Szeryfki w końcu zaczynają trafiać. Po chwili spoglądam na czerwono-czarny ekran śmierci, ładując ostatnio zapisany stan gry.

czytaj dalejGawełko
6 sierpnia 2012 - 23:16

Zasady braterstwa

Siedzisz na tylnym siedzeniu, zły. Wsiadłeś do tego samochodu i kipisz z wściekłości. Pewnie  może i na początku chciałeś jechać, ale teraz wszystko się zmieniło. Nagle Warszawa wydaje się bardzo daleko, a ty czujesz, że to będzie najgorsza podróż w twoim życiu. Nieznajomy chłopak wsiada z drugiej strony, zajmując miejsce obok ciebie. Jest starszy i zna wszystkich w samochodzie. Ty nie znasz  nikogo, poza swoim ojcem, który właśnie zajmuje miejsce kierowcy. Ruszyliście. Z tyłu jest ciasno dla trzech osób. Ciszę mąci jedynie warkot silnika. Nie rozumiesz jeszcze wszystkiego, ale zaczynasz domyślać się jakie będą twoje relacje z tym drugim. I wcale Ci się to nie podoba. Siedzicie obok siebie, ale ty nie zamierzasz się odzywać - to byłoby niezręczne. Cała sytuacja jest niezręczna i powoduje, że czujesz nieprzyjemny ścisk w żołądku. Postanawiasz podjąć jedynie słuszną decyzję - nie odezwiesz się do nikogo przez całą drogę. Odgrodzisz się od nich wszystkich i wtedy może jakoś to przetrwasz.

czytaj dalejGawełko
16 sierpnia 2012 - 01:11

Zbudujmy to jak Terranie. Contour Crafting.

Takie rzeczy przyjemnie stymulują partie wyobraźni zarezerwowanej dla twardej Sci-Fi. Słyszeliście o technologii drukowania przestrzennego (3D Printing)? Jak moglibyście nie słyszeć. To przecież jedno z tych dziwadeł, posiadających gigantyczny poziom wizualnego magnetyzmu (zupełnie jak gryzące się dzieci i szalone koty). Gdy ktoś raz trafi na filmik prezentujący takie cudo, nie może się wprost powstrzymać, natychmiast informując resztę tubylczej społeczności, o niezaprzeczalnej fajności tego czegoś, co się widziało.

czytaj dalejGawełko
12 sierpnia 2012 - 12:32

Rozważania spisane po niezliczonych godzinach masochistycznej przyjemności

Po raz kolejny, próbuję wspiąć się po łuku przyporowym katedry o niemożliwych proporcjach. Z góry już lecą w moją stronę strzały, wielkie jak żelazne włócznie. Staram się odpowiedzieć tym samym, choć przy tamtych bestiach, to co mam w kołczanie wygląda jak marna garść zapałek. Grot ledwie zarysowuje srebrzystą zbroję strażnika... Nie ma wyjścia, będę musiał zaszarżować. Znowu, ślepy bieg po gzymsie. Za mało miejsca na dobry manewr, za późno zaczynam się turlać. Dostaję w plecy, wielka strzała przebija moją postać na wylot. Tracę równowagę, a już lecą następne. Moja postać, przebita szmaciana laleczka w zbroi z papieru, spada w przepaść pod katedrą – ponownie.

Wycieram spocone dłonie i zaciskam zęby... To frustracja czy ból z rany po strzale-włóczni? Kolejny, pozornie niemożliwy do przejścia poziom, po cichu mówi: „Poddaj się… nie ma w tym wstydu, wracaj do rzeczy przyjemnych i łatwych. Nie masz tu czego szukać”.

Udaje, że nie rozumiem, co ta przeklęta gra próbuje mi powiedzieć... muszę udawać i przeć naprzód.

czytaj dalejGawełko
25 sierpnia 2012 - 17:13

Słowo o generatorach historii #2: „Przygotować się do skoku w FTL!”

Znowu o generatorach historii? Nie żeby zaraz szykował się tu jakiś cykl, ale pewnie jeszcze kilka razy przyjdzie mi powrócić do tematu. Zresztą, w pewnym sensie i tak cały czas krążę wokół jednego. Musicie mi wybaczyć. Tak, jestem nałogowym kolekcjonerem opowieści powstających z mieszanki zmiennych systemu gry i mojej wyobraźni. Fascynują mnie wszystkie rodzące się w ten sposób narracje (może zostawmy na razie za drzwiami problematyczne słówko na „e”) i chciałbym podzielić się z wami najlepszymi generatorami historii... albo najlepszymi historiami z tychże generatorów... albo i jednym i drugim. Jeszcze zobaczymy. A teraz do rzeczy!

czytaj dalejGawełko
19 września 2012 - 08:56

Dziedzictwo chłopca w zielonej tunice - Głos niezależnych

Ta historia początek miała dawno, dawno temu, w jednym z szarych betonowych królestw, wzniesionych z szarych betonowych płyt. Był początek ciepłego lata, kiedy tajemniczy Sąsiad z Góry powrócił strudzony z dalekich wędrówek, przywożąc swemu pierworodnemu synowi  prezent w postaci maszyny stworzonej do nietypowych podróży. W owym czasie królestwo zamieszkane było przez gromadę ciekawskich, młodych adeptów sztuki zwiedzania cyfrowych światów. Jedni wciąż szybowali po dwuwymiarowych krainach na poczciwych Pegasusach, inni wyruszali w podróż z nowoczesnych peronów PlayStation, a niektórzy właśnie rozpoczynali zgłębianie tajników PCtowej gnozy. I choć adepci mogli pochwalić się rozległym doświadczeniem, żaden nie miał pojęcia jakie tajemnice skrywała maszyna, przywieziona do królestwa z odległej, egzotycznej krainy, gdzie ludzie musieli mieć chyba po trzy dłonie! Maszyna okazała się bramą do wielu cudownych światów, lecz tylko w jednym czekała Opowieść, którą adepci mieli zapamiętać do końca życia. Ta magiczna przygoda rozpoczynała się od przemowy pewnego wąsatego drzewa i jednej zadziornej wróżki, przelatującej nad leśną wioską wiecznie młodych dzieci…

czytaj dalejGawełko
5 marca 2013 - 21:06

Spór o gwiezdnego ogrodnika

Sceptyczny Horacy: Właśnie trafiłem na ten dziwaczny tytuł Starseed Pilgrim. Sześć euro na Steamie za coś, co wygląda na próbę skrzyżowania Mario z Tetrisem (albo nie, to byłby Dr. Mario). W dodatku jakoś przypomina mi starsze gierki masowo produkowane we Flashu. Co to właściwie ma być?

Hiperboliczny Serwiusz: Śpieszę wyjaśnić! Widzisz, ten Pielgrzym to przykład prawdziwej gry-awangardy. To minimalistyczna symulacja, gra o eksploracji praw unikalnego mikrokosmosu, a zarazem liryczna podróż w poszukiwaniu wiedzy i przeznaczenia.

czytaj dalejGawełko
29 kwietnia 2013 - 17:30