Deus Ex: Rozłam ludzkości - recenzja bardzo dobrej gry która mogła być świetna - fsm - 8 grudnia 2016

Deus Ex: Rozłam ludzkości - recenzja bardzo dobrej gry, która mogła być świetna

fsm ocenia: Deus Ex: Mankind Divided
85

Wydanie tak świetnego prequela, jakim okazał się być Bunt ludzkości, może być dla twórców błogosławieństwem i przekleństwem. Wszyscy oczekiwać będą, że kolejna część serii będzie przynajmniej tak samo dobra. Deus Ex: Rozłam ludzkości stara się, jak może, ale w ostatecznym rozrachunku poprzednika nie przeskakuje. Wszystko niby jest na swoim miejscu, ale widać tu pewne braki, na które uwagę zwróci nawet najbardziej pobłażliwy gracz.

Ocenę, jaką nowemu Deusowi wystawiłem, widać z boku, zatem jasne jest, że Rozłam ludzkości mimo wszystko bardzo mi się podobał. Ale chyba po prostu oczekiwałem gry roku, więc lekki zawód pozostaje. Tegoroczny DX kontynuuje historię obdarzonego niskim głosem, zblazowanego człowieka od zadań specjalnych, Adama Jensena, który z ochroniarza stał się agentem (i to podwójnym!), a jego zadaniem znowu będzie wyśledzenie konspiracji Iluminatów zagrażającej pokojowej koegzystencji ludzi z wszczepami i tych bez usprawnień.

Już na starcie nastawiłem się na taką sobie optymalizację pecetowej wersji gry oraz gorszą-niż-oczekiwana fabułę. Ten pierwszy element w ogóle nie dał mi się we znaki (FullHD w ustawieniach średnich gwarantujące ok. 35 fps w zupełności mi wystarczyło), zaś drugiemu uważnie przyglądałem się przez całe ok. 25 godzin zabawy. No i prawie się udało! Historia zaczyna się od wybuchu w praskim metrze (fajnego intro w Dubaju nie liczę, wszak to tylko wprowadzenie), o które oskarżani się "ulepszeni terroryści" z organizacji ARC. Kończy się zaś w momencie wyeliminowania kolejnego, podobnego zagrożenia. Ładna klamra, a droga między wszystkimi istotnymi punktami fabuły była satysfakcjonująca. Porządne, futurystyczne śledztwo. Bardzo dyskusyjne niestety okazały sie być finały pobocznych wątków powiązanych z główną opowieścią - zarówno tajemnicze wszczepy Jensena, jak i jego kolaboracja z Juggernaut Collective zostały nieładnie urwane i najpewniej znajdą dalszy ciąg dopiero w kolejnej grze. Wielka szkoda, bo kilka godzin rozgrywki więcej, wciśnięte w środek gry, na pewno dodałoby fabule uroku i głębi.

Powyższy minus dostrzega się jednak dopiero na sam koniec. Wszystko inne po drodze daje dużo frajdy - interesujące zadania poboczne (których jest niewiele, ale może właśnie dzięki temu każde z nich jest "jakieś"), bardzo fajne dialogi (w tym powracające, moje ukochane, wspomagane wszczepami negocjacje z kilkoma ważnymi postaciami), wiele dróg prowadzących do celu, wpływ różnych wydarzeń na rzeczy dziejące się pod koniec gry, ciekawe nowe umiejętności Jensena (nawet jeśli gre można przejść używając tylko tych podstawowych - co też jest plusem!)... Eidos Montreal pokazał, że potrafi rozwinąć doskonałą bazę w postaci Buntu ludzkości. Szkoda, że potknął się na rzeczach - wydawałoby się - oczywistych.

Podczas przeżywania tego rozdziału historii Adama Jensena starałem się wczuwać maksymalnie i czerpać tyle, ile się dało. Z powodu wielkiej sympatii do Czech i Czechów, cieszyłem się z radosnego hasania po Pradze, choć duże mapy z "jedynki" robiły nieco lepsze wrażenie. atmosfery dopełniał rewelacyjny soundtrack autorstwa Michaela McCanna i Saschy Dikiciyana i przywiązanie do detali w kreowaniu tego futurystycznego świata (przykładowa drobnostka: przedmioty stojące w pokoju-windzie służącej jako tajne wejście do tajnej bazy zostały wyposażone w małe elementy mocujące, dzięki czemu łatwiej było mi w ten mechanizm uwierzyć). Deus Ex: Rozłam ludzkości cierpi z powodu zbyt dobrej części pierwszej (i z powodu DLC, ale to inna historia). Bo to nadal świetna gra. Ale nie aż tak świetna, jak byśmy tego chcieli.

PS Wszystkie śliczne obrazki pochodzą z oficjalnej strony - u mnie ta gra aż taka ładna nie była. Na osłodę bardzo fajny utwór z napisów końcowych, którego niestety nie ma na oficjalnym soundtracku...

fsm
8 grudnia 2016 - 16:32

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
09.12.2016 16:36
Scott P.
80
Generał

"Bardzo dyskusyjne niestety okazały sie być finały pobocznych wątków powiązanych z główną opowieścią - zarówno tajemnicze wszczepy Jensena, jak i jego kolaboracja z Juggernaut Collective zostały nieładnie urwane i najpewniej znajdą dalszy ciąg dopiero w kolejnej grze."
Największy problem tej części fabuły nowego Deus Ex-a jest taki, że jej rozwiązanie

spoiler start

(przez całą grę nie gramy jako Adam Jensen)

spoiler stop

zostało ukryte między wierszami i eksploracją świata gry. Ktoś kto był za nią odpowiedzialny chyba za bardzo zapatrzył się na Dark Souls.

post wyedytowany przez Scott P. 2016-12-09 16:39:46
09.12.2016 18:54
odpowiedz
marcing805
103
PC MASTER RACE

Ano. Trochę nie fair, że takiego mindfucka trzeba było samemu znaleźć. Ale z drugiej strony: tematyka wątków pobocznych i obraz pojawiający sie przed samym menu też wiele dawało do myślenia i bardziej spostrzegawczy od razu czegoś sie domyślali. Teraz aby nie skasowali trzeciej części, bo sprzedaż MD jest zła a chciałbym zobaczyć, jak to rozwiążą.

09.12.2016 20:07
odpowiedz
sekret_mnicha
172
fsm

Damn! Ta teoria przeleciała mi nad głową. Ale właśnie sobie poczytałem i ma to sporo sensu. Teraz mam jeszcze większą nadzieję, że kolejny DX godnie zamknie trylogię Jensena i okaże się najlepszą grą z serii. I żeby pojawiła się przed 2027 :P

24.12.2016 12:04
odpowiedz
Comek1984
36
Centurion

Scott P. --->Twoja teza w spoilerze jest błędna, jest wręcz niemożliwa ale dlaczego to poniżej

spoiler start

W grze gramy jako Adam i spróbuję Ci to udowodnić:

Nie jest możliwe, że gramy jako postać podszywająca się pod głónego bohatera z wszczepionymi fałszywymi wspomnieniami, ponieważ w książce "Deus Ex: Black Light" Frank Pitchard przeskanował DNA Jensena i wyszło, że jest to ten sam Adam, którym sterowaliśmy w roku 2027 . Więc zostaje jeszcze tylko jedno wyjście czyli jest to klon.

Tutaj również odpowiedź będzie negatywna a przemawia za tym parę faktów:
1) pierwsi klonowani ludzie byli wszczepiani jako embriony w macice matki (główny bohater Deus Ex J.C. Denton jest właśnie takim klonem), gdzie rozwijali się i dorastali w takim samym tempie jak naturalnie poczęci ludzie. Więc aby wiek głównego bohatera się zgadzał musiał być sklonowany 36 lat przed akcją gry - nie jest to możliwe.
2) W roku 2029 zostają skonstruowane embrioniczne inkubatory czyli początek klonów drugiej generacji - do tej pory klony były rozwijane w/w metodą
3) Na świecie nie ma technologi aby przyśpieszyć dorastanie klonów.

Wniosek może być tylko jeden Adam Jensen jest sobą i jest jak najbardziej prawdziwy.

spoiler stop

post wyedytowany przez Comek1984 2016-12-24 12:05:22