Za jakimi grami z 2017r. będziemy tęsknić? - squaresofter - 6 listopada 2017

Za jakimi grami z 2017r. będziemy tęsknić?

Da napisania tego tekstu skłonił mnie kończący się powoli rok. Większość gier, o których miało być głośno zaliczyła już swój debiut rynkowy lub zaliczy go na dniach, więc postanowiłem zrobić mały rachunek sumienia mający na celu przypomnienie mi tego, z jakimi grami z 2017r. bawiłem się najlepiej w ostatnich miesiącach. Nie jest ich wcale wiele. Chciałbym ograć ich jeszcze więcej, ale czas nie jest z gumy, więc z czegoś niestety trzeba zrezygnować, żeby ograć coś innego. Nie odbierajcie tego wpisu jako jedynej słusznej prawdy. W tym roku wyszło naprawdę dużo kapitalnych gier i nie każdą z nich udało mi się zaliczyć, dlatego mam nadzieję, ze dacie znać w komentarzach o tym z jakimi pozycjami to Wy bawiliście się najlepiej.

Hatsune Miku Project DIVA Future Tone (PS4, Crypton Future Media + Sega)

Wirtualna piosenkarka Miku Hatsune i jej przyjaciele Meiko, Kaito, Luka Megurine oraz Rin i Len Kagamine towarzyszą mi praktycznie przez cały rok z mniejszymi lub większymi przerwami. Lubię zrelaksować się od czasu do czasu przy ich piosenkach, ale przede wszystkim lubię badać granice swojej koncentracji i wytrzymałości psychicznej, bo o ile zaliczenie utworów w tym tytule na niższych poziomach trudności nie stanowi zbyt dużego wyzwania, tak ekstremalne poziomy trudności w tej japońskiej grze rytmicznej sprowadzą każdego gracza na ziemię, któremu wydaje się, że jest mistrzem trudnych gier. Walka o perfekcyjne oceny w piosenkach to coś co lubię najbardziej i bez ogródek powiem, że czasem walczyłem o jednego perfecta w ulubionej piosence przez kilka miesięcy. Uwielbiam tytuły, które są wymagające a ten zdecydowanie do nich należy, dlatego nie wyobrażam sobie nie włączyć tej produkcji od czasu do czasu na pięć minut, które zamienia się później nagle na kilka godzin. W niniejszej produkcji gracz ma do wyboru 236 piosenek i ponad 300 strojów do kupienia dla wirtualnych gwiazd i jest to pozycja, za którą przepadają kobiety i małe dziewczynki. Taniec, śpiew, uśmiech, wiara w siebie, upór w dążeniu do celu, miłość, przyjaźń, tęsknota i wiele innych uczuć stanowią nieodłączne elementy wielu utworów dostępnych w tym tytule.  

Persona 5 (PS4, Atlus)

Najnowsza odsłona najbardziej znanej serii gier Atlusa dobitnie pokazała, że na rynku wciąż jest miejsce dla jrpgów turowych, czemu bezskutecznie stara się zaprzeczyć od przeszło dekady Square Enix. Opowiada ona o uczniu, który miał nieszczęście znaleźć się w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiedniej porze. Przeszkodził w gwałcie za co został oskarżony o pobicie przez niedoszłego sprawcę. Rodzice nie chcieli mieć pod swoim dachem recydywisty z wyrokiem w zawieszeniu, więc wysłali go pod opiekę pewnego starszego właściciela tokijskiej kawiarenki. Jego opiekun zapisuje go do nowej szkoły, nakazując, żeby nie wplątał się w żadne tarapaty. Los chce jednak inaczej, gdyż staje się on przywódcą Upiornych Złodziei Serc, którzy wypowiadają wojnę niegodziwości trawiącej ludzkie serca.

Poza wątkiem głównym gracz ma całą masę rzeczy do roboty. Może zacieśniać więzi z wieloma postaciami, pracować, rozwijać samego siebie, chodzić do sauny, na siłownię, grać w gry wideo, tworzyć narzędzia nieocenione przy infiltracji pałaców, czytać książki i brać udział w wielu innych aktywnościach.

Od graczy zależy natomiast to, na czym skupimy się w danym dniu.

Świetnie pomyślano proces pozyskiwania nowych person, które możemy gilotynować, sadzać na krześle elektrycznym czy wieszać. Jest to bardzo dobra i mroczna odmiana po ugrzecznionej czwórce.

Persona 5 ma świetny japoński dubbing i jest jednym z najbardziej wciągających jrpgów, w jakie grałem na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat. Wciągnęła mnie do takiego stopnia, że ukończyłem ją w raptem 15 dni, nabijać 173 godziny na liczniku. Takich szaleństw z grami nie miałem od czasu styczności z PS2.

Horizon Zero Dawn (PS4, Guerrilla Games)

Guerrilla Games nie miała dobrej prasy po ostatniej części Killzone'a. Tytuł w powszechnej opinii uznawano za najwyżej średni, dlatego z niecierpliwością wyczekiwałem informacji na temat ich nowego projektu. Holendrzy postanowili zaryzykować i stworzyli jedną z najciekawszych piaskownic ostatnich lat. Udowodnili też, że rynek gier jest wciąż otwarty na nowe pomysły.

W HZD wcielamy się w młodą Aloy, która wyrusza w podróż mającą na celu dać jej odpowiedź na pytanie kim tak naprawdę jest. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie jeden drobny szczegół. Świat, w którym przyszło jej żyć jest pełen zabójczych maszyn, które pokonały ludzkość i zmusiły ludzi do prowadzenia koczowniczego trybu życia.

Jest to jedna z najpiękniejszych gier konsolowych dostępnych na rynku i doskonały przykład na to, że gracze wciąż cenią sobie historie przygotowywane z myślą dla jednego gracza.

W Horizonie najbardziej do gusty przypadły mi zróżnicowane projekty maszyn, ich zwierzęce zachowania oraz niezwykle emocjonujące walki z najpotężniejszymi ich przedstawicielami.

Resident Evil VII: Biohazard (PS4, Capcom)

Gracze są bardzo podzieleni co do oceny najnowszej odsłony serii, która spopularyzowała motyw zombie w grach wideo. Są tacy, którzy twierdzą, że RE7 nie ma nic wspólnego z pierwszymi częściami tego cyklu. Są też tacy, którzy twierdzą, że jest to dobra gra, ale słaby Resident Evil albo, że żeby poczuć prawdziwy klimat siódemki należy wyposażyć się w gogle wirtualnej rzeczywistości.

Ja bez ogródek napiszę, że jest to Resident, na którego czekałem pół życia. Nie przeszkadzało mi wcale to, że jest to gra z perspektywy pierwszej osoby, bo najważniejsza w tym cyklu była zawsze atmosfera osamotnienia i zaszczucia, potwory, przed którymi czasem trzeba ratować się ucieczką i jakieś proste zagadki, których wykonanie jest niezbędne do postępu fabularnego w grze.

RE7 dał mi pokierować facetem, który stara się odnaleźć swoją ukochaną. Trafia jednak do opuszczonej posiadłości psychopatów, która jest na dodatek pełna potworów. Nikt mu nie pomoże w walce na śmierć i życie. Musi improwizować, żeby przeżyć i jeśli chce poznać jej sekrety oraz dowiedzieć się tego, co się tam tak naprawdę wydarzyło. 

Nier: Automata (PS4, Platinum Games)

Jedna z najbrzydszych gier, w jakie przyszło mi grać w ostatnim czasie, która pod płaszczykiem taniej erotyki i zabawy seksualnością głównej bohaterki stanowi traktat filozoficzny o człowieczeństwie maszyn i androidów, którego nie powstydziłby się Jean Paul Sartre czy Blaise Pascal. Nier: Automata to świetne połączenie shmupa, hack'n'slasha oraz jrpga, który potrafi nie tylko zaciekawić swoją fabułą, ale i wzruszyć. Wydarzeniom z gry, które nieraz wprawią gracza w osłupienie lub skłonią do głębszej refleksji towarzyszy świetna muzyka. Tytuł autorstwa Yoko Taro posiada 26 różnych zakończeń, w tym 5 głównych i dopiero po zaliczeniu tych pięciu ścieżek poznamy całą tą opowieść, w której bierzemy udział jako jedna z trzech postaci, z których każda ma swoje przekonania, umiejętności i powody do walki.

Świat post-apokaliptyczny, w którym przyszło im żyć wcale do najprzyjemniejszych nie należy. Automacie trzeba mu jednak oddać sprawiedliwość i stwierdzić, że nawet w niej jest miejsce na piękno, miłość, przyjaźń, wdzięczność i poświęcenie. Wielu graczy po ograniu Automaty stwierdziło, że jej reżyser powinien zająć się kolejną częścią Final Fantasy. Podpisuję się pod tym obiema rękami i nogami, bo wiem, że gdyby jej kierownictwo zostało oddane w ręce ludzi odpowiedzialnych za dwa Niery, to dostalibyśmy opowieść, o której długo byśmy dyskutowali.


Uważam, że 2017r. to najlepszy rok w branży elektronicznej rozrywki od lat. Japonia pokazała swój developerski pazur, dostarczając wiele wysoko ocenianych produkcji (m.in. The Legend of Zelda: Breath of the Wild, Super Mario Odyssey, Persona 5). Bardzo udany debiut zaliczyła konsola Nintendo, Switch. Przez pierwsze pięć miesięcy tego roku na PS4 debiutował jeden hit za drugim i podejrzewam, że mało kto z nas ograł je wszystkie. Na PC kapitalne noty zebrała najnowsza odsłona Divinity a na XOne Forza Motorsport 7. Gracze mieli w czym wybierać. Jeśli macie coś do dodania w tym temacie, to zapraszam Was do komentarzy.

squaresofter
6 listopada 2017 - 10:11