Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy dwa lata później - fsm - 9 grudnia 2017

Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy dwa lata później

Wielu szanujących się fanów sagi Star Wars przygotowuje się na premierę nowego epizodu oglądając te poprzednie. Ja się szanuję, więc po długiej przerwie od ostatniego seansu przyszedł czas na odświeżenie Przebudzenia Mocy, które pobiło masę rekordów i zebrało równie dużo pozytywnych, jak i negatywnych opinii od widzów. A zatem - jak film Abramsa broni się dwa lata po premierze?

Nie ukrywam, że Gwiezdne wojny darzę wyjątkowo silnym uczuciem, co zapewne było dobrze widoczne w mojej premierowej recenzji Przebudzenia Mocy. Ekscytacja wzmocniona długim oczekiwaniem wzięła górę i niewybaczalne dla wielu wady nie wydały mi się aż tak istotne. Liczyła się nowa, wspaniała przygoda w dobrze znanym świecie. Teraz, na kilka dni przez premierą Ostatniego Jedi, otwarcie nowej trylogii ogląda się inaczej, wszak dalszy ciąg jest tuż za rogiem. Inaczej, ale nadal bardzo dobrze.

Oczekiwałem, że epizod 7 nie zdoła rozpalić we mnie aż takich emocji i poniekąd miałem rację. Podczas tego seansu łatwiej wytknąć drogę na skróty i kopiowanie pomysłów. Nowa superbroń superzłoczyńców jest dużo potężniejsza, ale to jednak kolejna Gwiazda śmierci wykorzystywana przez kolejne Imperium. Różnica jest taka, że radykalizm tej organizacji jest dużo większy i Nowy Porządek na pewno nie zdobył tylu fanów i wyznawców, co Imperium przed laty. Znowu broń ma wadę konstrukcyjną, którą trzeba wysadzić w powietrzne Znowu mały, miły droid musi przekazać ważne dane. Znowu jakiś "nikt" z pustynnej planety okazuje się wybrańcem Mocy. Znamy to, może to przeszkadzać, ale przy odrobinie dobrej woli można poddać się niewiarygodnej magii tego spektaklu i przenieść do odległej galaktyki...

Nowi bohaterowie robią tak samo dobre wrażenie, jak to uczynili dwa lata temu. Rey jest sympatyczna, łatwo ją polubić, łączy dziecięcą ciekawość świata z dorosłym lękiem o przyszłość, a do tego drzemie w niej wielka siła. Finn i Poe to duet zawadiaków, każdy jest waleczny z innego powodu, obaj wpisują się w ten świat z łatwością. Jest też Kylo Ren, chyba najbardziej kontrowersyjna postać Przebudzenia... Rozdarty między jasną a ciemną stroną Mocy "wannabe", który musi prosić duchy przodków o nakierowanie w stronę mroku, musi być się po ranie postrzałowej, by pozostać wkurzonym, musi nosić ciężki, niewygodny hełm, by wzbudzać lęk i jednocześnie pogarszać swoje samopoczucie. Wszystko dlatego, że bardzo, bardzo, BARDZO chce być zły. Strasznie mi się to podoba i nie mogę się doczekać rozwoju Rey i Kylo w nowym filmie.

Stara ekipa to miły dodatek, pozwalający stworzyć naturalne, płynne przejście między pierwszą a trzecią trylogią. Może Leia nie miała tu dużo do roboty, może ten taki złoty droid z czerwoną ręką i jego mały kolega na stand-byu nie mieli za dużo do roboty, ale już taki Han i Chewie to żywa, emocjonująca klasyka bezboleśnie przeszczepiona na nowy grunt. A śmierć Hana nadal wywołuje wielkie wrażenie, pięknie powiązane ze stroną wizualną tej sceny.

No właśnie - "wizualną". Wszystkie inne typowo gwiezdnowojenne elementy, czyli przepiękne krajobrazy, wyśmienite efekty specjalne, wizualne, komputerowe i praktyczne, nadal robią doskonałe wrażenie. Do tego potężny dźwięk, bardzo typowa i niestety nieszczególnie zaskakująca muzyka Johna Williamsa (za wyjątkiem tematu Rey - miód!), tworzą obraz spektaklu kompletnego, który z postawionego przed nim zadania wywiązuje się wzorowo. To nowe otwarcie mające pogodzić fanów starych i nowych. Mniej skupia się na polityce i szerokim świecie, a bardziej na postaciach i ich osobistych misjach. I to działa. Dwa lata temu byłem zachwycony i wystawiłem 9/10. Dzisiaj z nieco większym dystansem dam osiem punktów. Ale efekt "nahajpowania" się przed premierą The Last Jedi został osiągnięty. Byle do środy!

fsm
9 grudnia 2017 - 19:10

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
10.12.2017 11:15
2
Czarny Wilk
70
Bo jestem czarny

GRYOnline.plTeam

Ja robiłem rewatch jakieś pół roku temu i kompletnie zmienił on moją opinię o tym filmie. Może to kwestia tego że w międzyczasie Rogue One pokazał czym mogą być gwiezdnowojenne filmy, ale Przebudzenie Mocy za drugim razem okazało się być dla mnie przepełnioną żenującym humorem, nienatchnioną "Nową Nadzieją tylko bardziej", z bardziej złym imperium, bardziej słabym ruchem oporu i bardziej nudnymi bohaterami.
Nowi bohaterowie leżą (o Kylo swego czasu napisałem artykuł dlaczego mi nie leży, Rey jest absurdalnie overpowered i od początku do końca wszystko jej się zawsze udaje, Poe jest tu tylko po to żeby świecić twarzyczką, jeden Finn przechodzi interesującą przemianę tylko że jest ona zakopana głęboko pod robieniem z niego comic reliefa), world building to tragedia (ani słowa o tym dlaczego republika sobie a ruch oporu sobie, do tego mamy martwić się zniszczeniem republiki którą widzimy przez jakieś 15 sekund, wtf). Autentycznie cierpiałem oglądając i po stokroć wolę już epizody 1-3, które przy wszystkich swoich wadach przynajmniej wprowadzały coś nowego do tego świata zamiast cofać go w rozwoju i zaprzepaszczać wszystko co udało się osiągnąć bohaterom w 3 ostatnich filmach.

post wyedytowany przez Czarny Wilk 2017-12-10 11:19:48
10.12.2017 12:53
1
odpowiedz
1 odpowiedź
sekret_mnicha
191
fsm

GRYOnline.plTeam

Jak to mówią: agree to disagree. Kylo Ren jest dla mnie jedną z lepszych postaci w sadze, a cała reszta... No cóż. Łotr 1 jest super, zaskakująco dobry i inny, ale SW to dla mnie przede wszystkim magia i Moc. Stąd nadal duży szacun w stronę Przebudzenia i ogromne oczekiwania wobec Ostatniego Jedi.

10.12.2017 12:58
1
odpowiedz
Ace_2005
150
Bo tak!

Film zarobił kupę kasy nie dlatego, że tak bardzo się spodobał, a dlatego, że były to pierwsze Gwiezdne Wojny od lat i ludzie nie znając ich zawartości poszli do kin obejrzeć kontynuację, czegoś, co po prostu przez lata pokochali.

Film obejrzałem w kinie jakieś dwa, a może ze trzy dni po jego premierze. Uważałem go wtedy za gniota. Po raz drugi obejrzałem go kilka dni temu, bo leciał w telewizji. Utwierdzając mnie w przekonaniu, że to gniot. I to do bólu nudny gniot. Jest tu w zasadzie wszystko to, co widzieliśmy wcześniej, ale w wykonaniu innych aktorów. Dla mnie są oni nijacy. Kylo Ren od samego początku do dzisiaj, gdy widzę tę postać, sprawia wrażenie zwyczajnej cipki, a nie faceta. Jego pseudo rozdarcie pomiędzy dobrem, a złem przypomina mi sztuczne problemy, wymyślane na siłę w produkcjach pokroju Klan, czy M jak miłość... Są po to, żeby były. Tanie granie na emocjach. Mnie gość przypomina nieudacznika. Nic więcej. Do efektów specjalnych nie mam się co czepiać.

Zdecydowanie bardziej spodobał mi się Rogue One. Pewnie, że też miał i ma swoje wady, ale uważam go za film znacznie lepszy od Przebudzenia Mocy.

10.12.2017 13:26
odpowiedz
2 odpowiedzi
zanonimizowany425280
118
Legend

Dac dla tego filmu 8? Jednoczesnie bedac fanem poprzednich czesci? Jednoczesnie nadal traktujac to jako sequel, a nie chociaz reboot?

No jakies zarty panie autorze.

Jestem fanem marki, ale pomimo tego ani troche nie czekalem na ten film bo juz na trailerach "cos" ewidentnie mi nie gralo. Poszedlem na film zupelnie bez oczekiwan i i tak udalo im sie mnie zawiesc... za to mozna to filmidlo faktycznie docenic, zwykle wychodze wowczas znudzony. Z usmiechem politowania wyliczalem kolejne zywcem zerzniete motywy z poprzednich czesci (chociaz tutaj glownie Nowa Nadzieja ktora zostala przekalkowana w stylu gier Bioware), mialem wrazenie ze ogladam parodie a nie prawdziwa kontynuacje.

Jakby traktowac ten film jako cos zupelnie odrebnego... to fakycznie mozna wystawic mu nawet calkiem wysoka ocene. Jezeli traktujemy go za kontynuacje serii w ramach gigantycznej marki, czyli tak jak powinnismy bo tym wlasnie jest, to ten film jest gorszy niz jakikolwiek film z trylogii prequeli. Nie byly to moze filmy dobre... ale wzbogacily uniwersum o sporo roznych elementow. Nie byly tak obrazliwie odtworcze i zaoferowaly cos nowego, nizeli ciagle zapozyczenia-odniesienia do poprzednich czesci.

10.12.2017 13:58
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Yarpen z Morii
25
Qverty

No tak bo przecież SW to do tej pory były głębokie filmy ze skomplikowana fabułą i świetnie zarysowanymi postaciami lmao xD

SW to zawsze była tania bajeczka, baśń SW, dobro vs zło, seria wybiła się na tym, że w latach 70s nie było lepiej zrobionego filmu (ok, Alien) sf + na jednym z największych twistow fabularnych w filmach (No, I am your father). I to tyle. Teraz wszystko jedzie na nostalgii i WYDAJE wam się, że poprzednie części były lepsze niż Przebudzenie. Nie były, po prostu wy jesteście starsi, widzieliście więcej filmów.

żeby nie było - uwielbiam SW.

post wyedytowany przez Yarpen z Morii 2017-12-10 13:59:27
10.12.2017 14:15
odpowiedz
Ahaswer
73
ciwun

Rogue One pokazał czym mogą być gwiezdnowojenne filmy

Otóż to. A przynajmniej film ten pokazał, w którą stronę można filmy z tego uniwersum przekierować. Przebudzenie Mocy niestety stanowi antytezę takiego założenia.

10.12.2017 14:37
odpowiedz
1 odpowiedź
Gerr
45
Generał

Znamy to, może to przeszkadzać, ale przy odrobinie dobrej woli można poddać się niewiarygodnej magii tego spektaklu i przenieść do odległej galaktyki...

Czytaj, kompletnemu wyłączeniu mózgu... :P

Rey jest sympatyczna, łatwo ją polubić, łączy dziecięcą ciekawość świata z dorosłym lękiem o przyszłość, a do tego drzemie w niej wielka siła.

Dodał bym do tego, że lata lepiej niż szkoleni piloci TIE (ale to standard w tych filmach), oraz walczy lepiej niż ktoś kto trenuje od dziecka... czyli umim wszystko hero.

Po seansie z Rołdż łan ten film odbieram jeszcze gorzej niż pierwotnie, a już wtedy strasznie irytowały mnie postacie, czy naiwność jaką za sobą niósł ten film... takie typowe, my jesteśmy dobrzy, więc lepiej się poddajcie, bo nasze plot armory zatrzymają nawet waszą supergwiazdęśmierci... ale żeby było dramatycznie i żeby choć trochę ukryć ten jakże widoczny problem, uśmiercimy jednego z lubianych bohaterów, meh.
Zobaczymy jakiego kotleta wysmażą tym razem... jeśli będą kierowali się bardziej w stronę Łotra, może być to coś naprawdę dobrego, jeśli pójdą w stronę Imperium Kontratakuje 2.0, okraszając to głupotami w stylu Nowej Nadziei 2.0, to ja podziękuję.

post wyedytowany przez Gerr 2017-12-10 14:38:43
10.12.2017 14:42
1
odpowiedz
1 odpowiedź
claudespeed18
139
error

Nigdy w życiu nie wyszedłem z kina tak zawiedziony jak po tym filmie. Pomijając tonę dziadostwa i beznadziejnych postaci uważam, że Kylo nie powinien zdejmować maski przez cały film a to że jest synalkiem wyjść dopiero przy rozmowie z Hanem. To jest po prostu źle zrobiony film a co idzie za tym tragiczne Star Wars. Jedyne co dobrze skopiowali to zabawnego robota, bo kulka jest głównym plusem filmu.

10.12.2017 15:02
odpowiedz
cichy10
51
Pretorianin

Po seansie mi się mocno podobało, później już trochę ochłonąłem. Nie uważam go za kiepski film, dla mnie i tak największym usypiaczem z tego cyklu jest Nowa Nadzieja, ale dużo mu brakuje to ideału. Dobrze by było, gdyby przy Ostatnim Jedi poszli bardziej w stronę Łotra, dałoby to pewien powiew świeżości.

10.12.2017 18:06
odpowiedz
1 odpowiedź
tmk13
194
Generał

W Rogue One był śmieszny robot, dziewczyna, ślepy chińczyk, admirał cały na biało.
W Force Awakens była Rey pragnąca poznać swoją historię, Finn szukający swojego miejsca, Poe Dameron wykonujący swoją misję. EDIT no i Kylo Ren, czarny charakter z charakterem i emocjami.
Podstawową różnicą między tymi filmami jest to, że pierwszy miał randomów, którzy stanowili jakby tło dla efektów i zadania, a drugi miał bohaterów z krwi i kości, z którymi na prawdę można się zżyć. Łotr to tylko A Star Wars Story, a Przebudzenie Mocy to Epizod.

post wyedytowany przez tmk13 2017-12-10 18:08:09
10.12.2017 18:41
1
odpowiedz
Bukary
163
Legend

Jeśli chodzi o "Przebudzenie mocy", tylko robot był na plus. Reszta: do kosza. Wyjątkowo słaba część "Gwiezdnych wojen", a tym bardziej - wyjątkowo słaby film.

10.12.2017 19:37
odpowiedz
Scott P.
90
Generał

Moje zdanie co do tych dwóch filmów (które widziałem tylko raz na premierze) zmieniało się jak w kalejdoskopie, ale ostatecznie uznałem że Force Awakens jest lepsze od Rogue One. Bo przynajmniej w przypadku FA po dziś dzień pamiętam imiona głównych bohaterów, kim byli i co robili.

post wyedytowany przez Scott P. 2017-12-10 19:38:22
10.12.2017 22:26
odpowiedz
Raiden
83
Generał

@parę osób powyżej
Brawo dla części z Państwa... A jak się pisało, że to jeden wielki shit tuż po premierze, to mieliście nieco inne zdanie. Ale każdy może się zawsze nawrócić :P
Mam wrażenie, że autor oglądał inny film (lub inne filmy poprzedzające Przebudzenie - może odnosi się do star treka ;P Abramsa)

Co do Łotra, to niby spoko zrealizowany film (dużo lepiej od Przebudzenia), ale tam historia się nie klei. To co ją zupełnie przekreśla, to początek Nowej Nadziej... Vader robi tam wjazd na Corvette (która jeszcze parę chwil wcześniej była wewnątrz głównego okrętu rebelii, a sam Vader był przy jej starcie), a wszyscy zachowują się jakby to był inny statek (dyplomatyczny...)

post wyedytowany przez Raiden 2017-12-10 23:04:00
11.12.2017 01:04
odpowiedz
Cobrasss
133
Senator

Do Przebudzenia dalej mam mieszane uczucia z jednej strony dobrze że czuć klimat starej trylogii ale postacie...ugh! Jedynie BB-8 i Finn jakoś dają radę a reszta to tło u boku Mary Rey Sue.

A Łotr 1? Cóż całkiem niezły jak na spin off.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze