W co gracie w weekend? #240 - squaresofter - 23 lutego 2018

W co gracie w weekend? #240

Witajcie gracze! Jak zdrowie? W co gracie tym razem? Jeśli o mnie chodzi, to nie nazwałbym swojego ostatniego weekendu udanym. Skupiłem się tylko i wyłącznie na Wiedźminie 3, nad którym rozpływałem się w samych superlatychach w ostatnim odcinku. Udało mi się go nawet ukończyć na najwyższym poziomie trudności w raptem 4 dni z hakiem, ale nie dane mi było się cieszyć ze swojego wyczynu. Ostatnie trofeum potrzebne do wbicia platyny i stu procent trofeów nie pojawiło się na ekranie a ja popadłem z tego powodu w wielkie przygnębienie. Zastanawiałem się nawet nad napisaniem jakiegoś paszkwila o naszym rodzimym rpgu, ale doszedłem do wniosku, że i tak kiedyś jeszcze doń wrócę, więc wyszedłbym tylko na głupca. Przez ostatni tydzień robiłem wszystko, żeby nie myśleć o tej katastrofie. Słuchałem kolejnych piosenek Miku Hatsune, wróciłem do Dragon Age: Inkwizycja, ogrywałem dodatek do Resident Evil 7, śmiałem się do rozpuku z głupstw Michiru w The Fruit of Grisaia i pewnie napisałbym coś na temat tych produkcji, ale w gruncie rzeczy wiem, że mój progres w fabule Niera tak przyspieszył, że i tak nie znalazłbym czasu na te gry w ten weekend, dlatego napiszę w kilku słowach o moich poczynaniach w jrpgu Yoko Taro zamiast pisać dla samego pisania. Ostrzegam przed czytaniem wpisu osoby niezaznajomione z fabułą Niera.


Nier (PS3, Cavia, 2010r.) 

Devola i Popola zadbały o to, abym miał sporo zajęć dodatkowych niż tylko poszukiwanie mojej porwanej córki. Bardzo milo z ich strony. Jestem silniejszy z każdym kolejnym zabitym cieniem.

Walka w obronnie mojej wioski miała tragiczny przebieg. Razem z armią nic nie znaczących potworów zjawił się też w ich szeregach Mroczny Olbrzym, który nie dość, że siał postrach swoją olbrzymią posturą, to posiadł jeszcze zdolność regeneracji zniszczonych fragmentów ciała.

Gdyby nie Emil mieszkający po sąsiedzku w nawiedzonym domu, z dala od ludzi i z zasłoniętymi oczami, którymi potrafił zamieniać w kamień, to byłoby za późno nawet na tą desperacką próbę obrony domu, w którym mieszkałem z córką oraz wszystkich naszych sąsiadów, zupełnie nieprzygotowanych na ten niespodziewany atak.

Przebieg walki nie układał się po mojej myśli, gdyż każda wyrwana lub odcięta kończyna tego niezmordowanego stwora odrastała szybciej niż byłem w stanie zranić mojego oponenta. Doszło do najgorszego z możliwych scenariuszy. Potwór zmierzał do biblioteki, w której ukryli się wszyscy mieszkańcy wioski. Ataki Kaine też niewiele pomagały w walce z monstrum obdarzonym niezwykłą zdolnością regeneracji.

Gdy nasza potyczka tkwiła w impasie, pojawił się Władca Cieni. Ku mojej rozpaczy mała Yonah została przez niego uprowadzona a ja nie mogłem nic zrobić. Poraniony i ledwo żywy modliłem się jedynie o to, żeby ten koszmar skończył się jak najszybciej. Ból, który coraz bardziej mi doskwierał był niczym ze świadomością straty najbliższej mi osoby. Nie mogłem nic zrobić. Myślałem, że zaraz zginę. Nie wiedziałem tylko czy z ręki potwornego porywacza czy olbrzyma, który za nic w świecie nie chciał zdechnąć.

I wtedy Kaine wpadała na szalony pomysł. Zupełnie nie dbając o zaistniałą sytuację oraz o to, że byliśmy między młotem i kowadłem, postanowiła się poświęcić. Drzwi, za które wepchnęliśmy nieśmiertelnego wydawałoby się potwora puściłyby lada moment pod naporem jego kolejnych ataków, lecz dziewczyna słynąca z ciągłych impertynencji i wiecznych kłótni z Weissem poprosiła Emila o to, aby zamienił ją w kamień swym wzrokiem. Z początku przeklęty chłopak nie chciał nawet o tym słyszeć, ale było to jedyne wyjście z zaistniałej sytuacji. Sam niewiele miałem na ten temat do powiedzenia, obficie brocząc krwią na posadzkę biblioteki, która wyglądała tak jakby parę minut wcześniej przeszła przez nią trąba powietrzna.

To była moja największa porazka w życiu. Straciłem wszystko, ale nie mogłem się poddać. Tym razem nie chodziło już tylko o mnie i o moją ukochaną córeczkę. W grę wchodzili także moi przyjaciele. Minęło pięć lat, pięć cholernych lat bez jakiejkolwiek wieści na temat tej, dla której oddałbym życie z usmiechem twarzy tylko po to, aby ozdrowiała. 

Nie próżnowałem przez ten okres czasu. Z wiejskiego głupka na posyłki stałem się wiejskim głupkiem na posyłki, który nauczył się walczyć bronią oburęczną i włócznią. Stałem się łowcą cieni, który nie spocznie dopóki nie odczaruje Kaine, która uratowała mi życie. Który to już raz z kolei? Nie wiem. Nie miało to dla mnie żadnego znaczenia.

Choćbym miał udać się na koniec świata, to dopadnę prowodyra całej tej przeklętej sytuacji. To przez niego niewinni ludzie umierają i nie mogą cieszyć się swoimi bliskimi, których zabiera im nieuleczalna choroba. Raz dwoje zakochanych rozmawia ze sobą pod drzewem a potem zostaje tylko jedno z nich, pogrążone w wiecznym smutku i tęsknocie za ukochanym, którego już nigdy nie zobaczy.

Co ma poradzić mąż, którego żona zachorowała i nie ma żadnej nadziei na jej wyleczenie? Błąka się po mieście, zaczepia ludzi i błaga niewiadomo kogo o to, żeby mu pomóc. Obiecuje, że skończy z używkami, że będzie lepszym człowiekiem i już nigdy nikogo nie zawiedzie. Niech tylko ktoś uratuje jego małżonkę przed pewną śmiercią.

Niestety, ale nie ma lekarstwa czarną bazgraninę. Złowróżbne symbole pokrywają coraz bardziej ciało chorego, aż jedyne co pozostaje w takiej sytuacji, to pochować go w grobie i opłakiwać do końca życia. To wyrok śmierci i nikt nie ma prawa się od niego odwołać. Dlatego postanowiłem, że pomogę tylu osobom, ilu tylko to będzie możliwe. Oni odpłacą mi za moją bezinteresowność, co pozwoli mi uzyskać środki do walki z Włądcą Cieni. Prędzej czy później go odnajdę a wtedy już nikt nie będzie płakał po bliskich. Czas skończyć z tą niegodziwością.

Moi sojusznicy stoją za mną murem i choć ludzie boją się ich odmienności, to zamierzam wykorzystać ich atuty w walce z potworami, które rozpanoszyły się już do takiego stopnia, że polują na okolicznych listonoszy. Niedoczekanie wasze! Dopóki żyję, żaden potwór nie zrobi z ludzi swojego przysmaku. Ktoś zapłaci za te utrudnienia w handlu pomiędzy sąsiadującymi ze sobą osadami i w kontaktach międzyludzkich.

Czekałem długie pięć lat na to, aby zemścić się za krzywdę, której doznałem i odpłacić cieniom pięknym za nadobne. Yonah idę po Ciebie i nikt mnie nie powtrzyma. 

squaresofter
23 lutego 2018 - 19:40

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
23.02.2018 22:36
2
solitary_sly
6
Legionista

Czołem!

Czemu Ci nie wbiło platyny w Wieśku?

Mnie udało się ostatnio wbić platynę w Far Cry 4. Nie był to może zbytnio stresujący wyczyn, a końcówka gry troszkę mnie rozczarowała, jednakże samą grę oceniam spokojnie na mocne 8/10. Rozbudowana, wciągająca, po prostu chce się grać. "Piątkę" kupię, ale nie od razu na premierę, do "Primala" też się szykuję, ale powolutku...

Zacząłem też grać w Thiefa (tego najnowszego), bo był za grosze w Plejsklepie, a że uwielbiam skradanki - szykuje się ostre grańsko z platynowańskiem. Garrett jest w formie, grafika wygląda bardzo dobrze, sama rozgrywka zaś to znane już w serii "złodziejowanie", kradzieże kieszonkowe, steampunk, itd.

W Dark Souls II natomiast wziąłem się na poważnie za DLC. I tak Eleum Loyce nie stanowi już dla mnie większego problemu, Aava poległ po 100.000 podejść, jestem w katedrze tuż przed Starym Chaosem.

Również Rime z Plusa bardzo mnie urzekło. Zamierzam przejść i tyle, bo w sumie nie kręcą mnie aż tak gry tego rodzaju. Ot, przyjemny odmóżdżacz, podany w wyjątkowo ślicznym sosie.

Pozdrawiam wszystkich czytelników "W co gracie w weekend":)! Niech Moc będzie z Wami!

23.02.2018 22:55
2
odpowiedz
1 odpowiedź
squaresofter
7
Centurion

gameplay.pl

@solitary

Gratuluję platyny.

Trofeum mi nie wpadło, bo jest zgliczowane. Mój przypadek nie jest odosobniony.

Aava? Nie znam. Zawalcz z dwoma śnieżnymi tygrysami naraz (tak, jest taka walka) to wtedy pogadamy. Sam bym im nie dał rady.

post wyedytowany przez squaresofter 2018-02-23 22:56:44
27.02.2018 14:20
1
solitary_sly
6
Legionista

Właśnie jestem na tym etapie... Horror. No ale tak powinna wyglądać podstawka, to się nazywa boss.

23.02.2018 23:07
2
odpowiedz
1 odpowiedź
Battle_Axe
37
Krasnolud

U mnie na pierwszy plan wychodzi teraz Dungeon Siege, na którego miałem za słaby komputer w czasach premiery i byłem w stanie wytrzymać tylko kilka godzin pokazu slajdów ;). Teraz nadrabiam i bawie się wyśmienicie. Jest to według mnie niesamowicie niedoceniony i lekko zapomniany tytuł wprowadzający wiele rozwiązań nie widzianych wcześniej w tym gatunku. Dziwie się, że do dzisiaj nikt nie wpadł na pomysł żeby odtworzyć podobny gameplay i zaoferować graczom Hack & Slash-a, w którym wycinamy wszystko przy pomocy całej drużyny (nawet 8 postaci) śmiałków.

Udanego weekendu! :)

post wyedytowany przez Battle_Axe 2018-02-23 23:07:42
24.02.2018 13:27
1
SpecShadow
57
Tetsuo_Real Iron Man

Ja natomiast grałem w Dungeon Siege w czasach gdy miałem za słabego kompa na cokolwiek innego, ale to się ciągnęło jak 100h normalnie. Jestem jednak fanem odwrotnej formy - pełna kontrola każdego aspektu, lubię wszystko trzymać żelazną ręką :)

24.02.2018 10:00
1
odpowiedz
zanonimizowany911055
5
Generał

Bioshock 2

24.02.2018 11:27
2
odpowiedz
Czarny Wilk
64
Bo jestem czarny

GRYOnline.plTeam

Współczuję glitcha. Rzadko kiedy platynuję gry, ale jakby mnie coś takiego spotkało to bym się nieźle zdenerwował.

Ja mielę wciąż te Grand Kingdom z Plusa. Zdania od zeszłego tygodnia nie zmieniłem - solidny ale niewybitny system walki, przeciętna fabuła i grind, bardzo, bardzo dużo grindu. Dojechałem do końca kampanii, zadowolony oglądałem napisy końcowe sądząc że to już koniec, a tu niespodzianka - kampania Gildii owszem, skończona, ale teraz czas na kampanię Czterech Królestw. No cóż, gram dalej...

Prócz tego na weekend zaplanowane mam dwie sesje przy cyfrowej wersji kultowej planszówki Talizman - jedna ze znajomymi lokalnie, druga po sieci. Tak jak generalnie preferuję fizyczne wersje planszówek, tak akurat Digital Edition Magii i Miecza ma dwie olbrzymie zalety nad wersją stołową. Po pierwsze, ceny dodatków - skompletowanie pełnego pakietu na promocjach to wydatek rzędu 100 zł kontra grubo ponad tysiąc jeśli chce się mieć wszystko w formie namacalnej. Bez przynajmniej części rozszerzeń gra jest nudna, więc robi to różnicę. Druga zaleta to czas zabawy - dzięki temu, że komputer wszystko automatycznie i blisko oblicza, zamiast siedzieć 2 dni nad jedną sesją, całość trwa góra 3-4 godziny.

24.02.2018 12:58
2
odpowiedz
1 odpowiedź
MartaJD
6
Legionista

Witam wszystkich :).
Zimno za oknem, grypa panuje, wszyscy znajomi chorzy i przez to muszę siedzieć w domu hehe.
Na ten weekend tylko i wyłącznie Persona 5. Nie gram w nic innego od tygodnia, bo już zbliżam się do końca. Może ją dzisiaj ukończę, ale tak naprawdę wszystko zależy od wielkości kolejnego pałacu. A jak nie dzisiaj, to jutro. Z jednej strony jestem bardzo ciekawa zakończenia, ale z drugiej strony po jej ukończeniu pewnie odczuję pustkę. Tyle godzin spędzonych, znakomita fabuła, wspaniałe postacie, a do tego wszystkiego gra jest niesamowicie relaksująca. Wszystko się kiedyś kończy hehe. Jeden plus, że będę mogła ruszyć z innymi grami. Kupka wstydu rośnie.

24.02.2018 19:59
1
Yuri Lowell
8
Centurion
24.02.2018 13:36
2
odpowiedz
SpecShadow
57
Tetsuo_Real Iron Man

Po uwolnieniu się od Path of Exile przekopuję komputer w poszukiwaniu czegoś ciekawego. Czuję się jakby to była nowa maszyna, tak obco... dawno tam nie zaglądałem, w ogóle po usunięciu gry i czuję się jak wypuszczony z karceru. Wszystko nowe i świeże.

Ta gra wywróciła moje życie do góry nogami. Doświadczony gracz, którego nic nie może zaskoczyć, wsiąka w grę sieciową. Dobre łącze sieciowe miałem bardzo późno (w okolicach 2007 roku?), gier sieciowych ograłem mało. MMO nie wciągały mnie wcale. A tu bach!, po trzech podejściach Path of Exile wciągnęło mnie.

Wracając do innych gier - niestety nadal limit danych mnie ogranicza a zachomikowałem niewiele gier.
Last Day 1.3 - bieda, niedożywienie i ciągły wyciek rdzy. Ludzie grają w Stalkera z różnych powodów. Ja? Mnie napędza chciwość. W innych grach też. Choć wolę oszczędzać niż robić potem żmudne i głupie rzeczy jak grind czy rabowanie całych wiosek bez reakcji NPCów.

Zabrzmi to skandalicznie ale GTA3 wspominam najlepiej ze wszystkich części GTA w 3D, mimo że przeszedłem raz i to z pomocą czyjegoś save'a do finałowej misji (wstyd, wiem) wiele lat temu.
Dlatego teraz próbuję swoich sił z GTA3 na PS2, porównam sobie po latach a potem spóbuję Liberty City Stories/Vice City Stories, ciekawe czy są równie dobre bo dyskusji o nich w necie nie widziałem.

Crime Cities od Techlandu. Gra się przyjemnie, cieszę się że Techland postanowił przywrócić tą do GOG. Mimo że w miarę ogarniam to łatwo się zgubić (orientacja i położenie względem innych obiektów), teraz sobie przypomniałem że chyba? jest tryb TPP w grze ale chyba nie ma celownika :<

Carmageddon-Max Damage, niby nie tak dobry jak oryginał ale nadal chce się wracać i robić zadymę. Wystarczająco by trzymać grę na dysku a to mówi wiele.

post wyedytowany przez SpecShadow 2018-02-24 13:46:49
24.02.2018 13:44
2
odpowiedz
1 odpowiedź
Czarny Ivo
6
Legionista

Killzone 2 zaskakująco szybko pękł. Bardzo przyjemna strzelanka utrzymana w ciężkim wojennym klimacie. Helghaści wnerwiali trochę swoją wytrzymałością cyborga, ale ostatecznie było więcej radości gdy już padli.

Teraz ogrywam Bioshock Infinite i jestem autentycznie zachwycony. Zapowiada się jeden z najlepszych FPSów jaki ogram. Pierwszy nokautujący cios zadał mi klimat i cała kreacja świata. Z desek za to nie pozwoliła mi wstać wciągająca fabuła i bardzo przyzwoity system walki, gdzie przeciwników okładamy to ołowiem z jednej i "czarami" z drugiej strony. Świetna giera!

Poza tym szykuje się piwko, czipsy i 8/16 bity. Może obalimy z kolegą w końcu coś więcej niż butelki i puszki.

Pozdrawiam.

24.02.2018 14:00
squaresofter
7
Centurion

gameplay.pl

Zaczekaj na koniec Infinite. Gwarantuję Ci, że będziesz zbierał szczękę z podłogi.

24.02.2018 20:08
1
odpowiedz
Yuri Lowell
8
Centurion

Powolutku brnę dalej w Star Ocean 5: Integrity and Faithlessness (PS4). Gdzieś w opisach trafiłem na wzmiankę, że gra jest na 20-40h. Mam nadzieję, że to pomyłka bo dopiero po 25h zaczynają się pojawiać elementy humoru i bardziej osobiste bohaterów. Ten aspekt nie stoi na wysokości takich gier jak Tales of..., Legend of Heroes czy wspominana już Persona 5 ale przez takie drobiazgi gra potrafi się dla mnie stać bardziej wciągająca. Już wiem, że Relia ma siostrę - to jest też frustracja, co ją odbiję to pojawia się większyt bydlak i mi ją zabiera, no i Emersson dysponuje znów statkiem. Średniowiecze i loty statkami w kosmosie. Ciekawe związek. ;)

https://www.youtube.com/watch?v=Nwc5dr9ZrCc

25.02.2018 01:08
1
odpowiedz
Dede0601
34
Generał

Grał ktoś w Doki Doki Literature Club? Często o tym ostatnio słyszę i myślę, czy się nie zabrać.

spoiler start


+ nutka na wieczór
https://www.youtube.com/watch?v=qhNyRpmmQjM

spoiler stop

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze