Recenzja gry Book of Demons - świetne papierowe Diablo! - fsm - 21 lutego 2019

Recenzja gry Book of Demons - świetne papierowe Diablo!

fsm ocenia: Book of Demons
85

Gra Book of Demons, dzieło małego polskiego zespołu Thing Trunk, to produkcja tak mocno czerpiąca z magii pierwszego Diablo, że już na starcie ostrzegam - tytuł hitu Blizzarda pojawi się w tej krótkiej recenzji jeszcze wiele razy.

Book of Demons powstało jako pierwsza część cyklu nazwanego Return 2 Games. Autorzy bowiem wyszli z założenia, że wśród współczesnych produkcji mało jest gier z prawdziwego zdarzenia, takich jak 20 lat temu. Prawdziwych gier do grania, a nie do przeżywania filmowych przygód czy kupowania skórek do karabinów. Ambitny plan zakłada stworzenie siedmiu tytułów bazujących na różnych klasykach. Na start dostaliśmy papierowe Diablo.

Dlaczego Diablo? Bo Book of Demons jest czymś jakby action RPG, w którym jeden z trzech śmiałków (wojownik, łuczniczka lub mag) przybywa do małego miasta. W miasteczku przy studni stoi mędrzec, jest też zakonnik-uzdrowiciel, barmanka i wiedźmo-cyganka. Z kolei obok jest katedra, pod którą w rzucie izometrycznym zalęgło się prastare zło. A dlaczego papierowe? Autorzy nazwali swoje uniwersum Paperverse, a cała szata graficzna podporządkowana jest kartonowej, kanciastej, przypominającej origami stylistyce. Dodaj jedno do drugiego, zamień wszystkie elementy zbroi, broni czarów na magiczne karty, zamieszaj i gotowe.

Wspomniane karty są potencjalnie najbardziej kontrowersyjną zmianą do sprawdzonej formuły Diablo. Taką, która może odrzucać (ja patrzyłem podejrzliwie). Na szczęście jest to w dużej mierze kosmetyka. Book of Demons oferuje 40 typów kart, z których każdą można ulepszać i z których każda ma kilka wariacji (w tym magicznych i legendarnych). Trik polega a tym, że w grze są karty będące elementami ubioru lub uzbrojenia (zapewniają bonusy pasywne, na stałe blokujące część dostępnej many) i karty czarów, używane zupełnie tak, jak w Diablo. Masz manę, to naparzasz. Nie masz, to uzupełniasz ją za pomocą innej karty albo korzystasz z fontanny. Na układanie talii jest maksymalnie 10 slotów (zaczynamy z trzema, resztę odblokowujemy za złoto), ale z niektórych kart można korzystać z ekwipunku, choć trwa to nieco dłużej.

Taki mechanizm sprawdza się wyśmienicie - z jednej strony jest nowy i interesujący, z drugiej zapewnia doznania porównywalne z tymi, które pojawiały się podczas grania w Diablo. Ale nowości jest więcej, z których najfajniejsza to Flexiscope - system pozwalający dostosować wielkość lochu, do którego właśnie wchodzimy. Gra losowo generuje kilka poziomów o różnej długości, podając szacunkowy czas na ich przejście - im dłuższy loch, tym lepsze nagrody. Sprytne. Poza tym podczas naszych eskapad i ciągłego levelowania część nagród trafia do specjalnego kociołka, w którym się one kiszą i z którego można je potem wykupić - im bardziej jesteśmy cierpliwi, tym lepiej dla nas.

Book of Demons jest piekielnie grywalne, choć zabawa robi się powtarzalna - zalecam przerwy. 10 godzin zajęło mi przejście przez zasiedlone mnóstwo potworów 3 typy podziemi i dotarcie do Arcydemona. Grę przeszedłem, ale w tym samym momencie odblokowałem tryb free play, który pozwala na zdobycie wszystkich brakujących kart i dalsze dopasowywanie lochów pod swoje preferencje. Czy będę jeszcze grał w to polskie "Diablo-origami"? Zapewne tak, choć wystarczającą satysfakcję już osiągnąłem - teraz poproszę o jakiś dodatek w stylu Diablo (nowy loch, nowa klasa postaci, nowe karty).

Ekipa Thing Trunk stworzyła bardzo ładny produkt - trochę karciankę, trochę planszówkę (poza ŚLICZNĄ! papierową grafiką, nasza postać porusza się tylko po z góry ustalonych ścieżkach) i mocno hack'n'slash. Oryginalny, pozbawiony błędów, świetnie działający i dający wielkie nadzieje na przyszłość. Jeśli kolejne gry z Return 2 Games będą tak fajne jak Book of Demons, to będę bardzo zadowolony.

fsm
21 lutego 2019 - 14:16

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
21.02.2019 22:17
aszron
52
Centurion

Zabawna przez pierwsze 3 godziny. Potem wkrada się taka monotonia, że ciężko powstrzymać się od ziewania. Ukończyłem również w około 10h w trybie roguelike - bez większego wyzwania, spam tymi samymi kartami na okrągło. Nawet nie odpalałem trybu free-play, bo po co? Żeby walczyć z tymi samymi, schematycznymi potworkami i używać tych samych kilku kart na krzyż? Jak na indyka za 30 złotych to i tak słabiutko i jestem mocno zdziwiony tak wysoką notą. Ode mnie byłoby 6/10 i to tylko za końcową piosenkę : >

22.02.2019 09:42
odpowiedz
sekret_mnicha
194
fsm

GRYOnline.plTeam

Ja się bawiłem świetnie. Poziom znużenia był niewysoki, jak tak duży element powtarzalności. Chętnie poklikam jeszcze przez chwilę, ale moja przygoda z BoD już się kończy. Być może na końcowej ocenie zaważył fakt, że grałem w ciągu 2 tygodni, robiąc sobie sporo przerw. No i ja bardzo lubię gry, które nie stanowią wielkiego wyzwania - grałem na środkowym poziomie trudności i było super. Nie mam czasu ani chęci się męczyć :)

22.02.2019 20:38
odpowiedz
1 odpowiedź
aszron
52
Centurion

Może jeszcze dodam, że w trybie roguelike wszystkie karty są losowe. To znaczy, że gra nie podsuwa nam kart, które umożliwiają płynne przechodzenie przez poszczególne poziomy. U mnie był tego taki efekt, że nie miałem jak pokonywać sprawnie potworków z lodowymi serduszkami (chyba, że meteorytami, ale mana..). Musiałem masakrować moją myszkę, żeby ubić takie bestie jak duchy. Niewyobrażalnie nużące i myślałem, że zrezygnuje gdzieś tak w okolicy 40% gry. Potem wypadło parę lepszych kart i gra stała się banalna. Nieśmiertelność przez 15 sekund? Serio? Spowolnienie czasu o 80%? Nawet jak "zginiemy" to odpala nam się ostatnia deska ratunku i daje chwilową nieśmiertelność. A to często wystarczy, żeby zeszły CD z odpowiednich eliksirów. Trzeba wyjątkowo się postarać, żeby umrzeć od mniej więcej 1/4 gry.

26.02.2019 22:12
sekret_mnicha
194
fsm

GRYOnline.plTeam

Można to traktować jako wadę, ale ja stoję po przeciwnej stronie barykady. Od dłuższego czasu granie ma dostarczać tylko rozrywki, a wyzwanie ma być na optymalnym (czyt. niespecjalnie wysokim) poziomie. Book of Demons właśnie takie jest na "normalu". Rougelike nawet nie będę próbował.