Mark of the Ninja Remastered - Świetna skradanka na pstryczka - Improbite - 21 sierpnia 2020

Mark of the Ninja Remastered - Świetna skradanka na pstryczka

              Nie jestem fanem gier, gdzie skradanie to coś wręcz kluczowego. Jednak trafiły się takie wypadki, gdzie bawiłem się świetnie, a pisząc te słowa patrzę w stronę serii Dishonored od Arkane Studios.

              Niech pierwszy dobędzie miecza świetlnego ten, który nigdy nie kupił czegoś na promocji. A konkretniej obniżonej ceny gry Mark of the Ninja Remastered na japońską konsolę Nintendo Switch. Dziś nie żałuję tych 20 złotych, które wtedy wydałem.

              Ten zakup oczywiście został przyklepany przez naczelnego pstrykacza Twittera, który co prawda nie grał w tę produkcję, ale uznał, że to był dobry cebula deal. A po jego słowach nacisnąłem kup i efektem mojej rozgrywki jest poniższy artykuł.

              Myślałem, że będzie to prosta skradanka 2D, ale okazało się, że fabuła jest również niesamowicie wciągająca, ale o tym za chwilę. Zarówno za wydanie, jak i stworzenie gry odpowiada studio Klei Entertainment.

              Gracz wciela się we współczesnego wojownika ninja, który ma jedno zadanie, a mianowicie zemstę. Hessian Services zaatakowali jego dom, a ten nie chce im pozostać dłużny. Zostaje wysłany przez mistrza na ścieżkę, która ma przynieść zgubę każdemu wrogowi.

              Zaznaczmy, że jest to gra złożona z kilkunastu poziomów, gdzie naszym jedynym zadaniem jest dostać się do celu. Oczywiście tutaj pojawia się ta trudniejsza część tego zadania, a mianowicie bycie niezauważonym, a do tego bezszelestnym.

              Gdy jesteśmy niewidoczni, nasz wynik wzrasta, ale gdy zostaniemy zauważeni, jesteśmy za to karani. Jednak z pomocą przychodzą nam bomby dymne, noże do rzucania, czy oczywiście katana służąca do cichych zabójstw. Dodatkowo dostajemy jeszcze punkty za ukrywanie ciał.

              Oczywiście z pomocą przychodzi nam również otoczenie, które w połączeniu z wyżej wymienionym ekwipunkiem jest kolejnym narzędziem w naszym arsenale.

              Twórcy nie dali nam oczywiście dostępu do wszystkich zabawek, ale możemy je z łatwością odblokować. Potrzebne nam są punkty honoru. Otrzymuje się je za wypełnianie dodatkowych wytycznych podczas zadań i wyniku za dany poziom.

              Oprawa audiowizualna jest poprawiona względem oryginału. Urzekła mnie tym, że wygląda momentami jak dobra animacja z faktu przerywników filmowych, które zdarzały się, gdy zmieniały się poziomy. A w tej grze jest ich trochę. Gra wciągnęła mnie do tego stopnia, że zanim napisałem ten tekst, przeszedłem ją dwa razy.

              Twórcy dodali tutaj tryb nowej gry plus. Urozmaicenie, którego ta gra potrzebuje, ponieważ rozgrywka zyskuje na tym, że w naszym arenale znajdują się już pozyskane umiejętności i sprzęt. Grało mi się dzięki temu przyjemniej, ale i szybciej. Chociaż w przypadku tej produkcji, lepiej się nie spieszyć.

              Ostatnio przez moje konsole przewinęło się mało gier z powodu braku czasu i natłoku innych obowiązków, ale nie żałuję poświęconego czasu i tej drobnej ilości gotówki, która uciekła z mojego konta.

              Nie zmienia to jednak faktu, iż Mark of the Ninja: Remastered na konsolę Switch jest grą wciągającą, a do tego świetnie zrealizowaną na tak małą konsolę, jaką jest Nintendo Switch.

              Ma świetną fabułę, sterowanie nie jest problemem, jej mechanika jest dobrze połączona z pozostałymi elementami, a to wszystko sprawia, iż łatwo stracić godziny niezależnie od tego, czy gramy w docku, czy też nie.

              Jak wspomniałem wcześniej, nie jestem fanem gier, gdzie trzeba się skradać, bo po prostu tego nie potrafię, a gdzie trzeba, to przycisk szybkiego zapisu i wczytania jest mi najlepszym przyjacielem.

              Jednak w przypadku tej produkcji bawiłem się naprawdę dobrze i mam nadzieję, że po lekturze tego krótkiego wpisu, zaciekawię was tą grą i podobnie do mnie, wyłowicie ją po jakiejś dobrej cenie, a ona wciągnie was tak mocno, jak wciągnęła mnie.

Improbite
21 sierpnia 2020 - 12:01
Komentarze Czytelników
Dodaj swój komentarz