Twórcy Homefronta walczą o życie? - eJay - 23 marca 2011

Twórcy Homefronta walczą o życie?

Jeżeli twoja kopia Homefronta nie sprawia żadnych problemów, na mid-endowym komputerze osiągasz 90 klatek na sekundę w trakcie największych zadym, dźwięk nie przycina Ci się w cutscenkach, a multiplayer chodzi w najlepsze... możesz czuć się szczęściarzem. Jednym z niewielu. KAOS Studios ma spory problem z dopieszczeniem swojego dziecka i wygląda na to, że łatanie potrwa dłużej niż niektórzy zakładają. Nad amerykańskim studiem zbierają się czarne chmury również z innego powodu. Sprzedaż drastycznie spada, kolejni gracze opuszczają pokłady serwerów, a inni z powodów technicznych z próby wejścia nawet rezygnują.

O największym pechu mogą mówić Australijczycy. Mieszkańcy krainy kangurów dostali do dyspozycji ledwie kilka lokalnych serwerów. To oczywiście o wiele za mało. Dobra sprzedaż pierwszego dnia (ponad 375 tysięcy kopii) i większe niż przewidywane zainteresowanie rozgrywką po sieci może obrócić się na niekorzyść tytułu. KAOS Studios stara się jak najszybciej zaopatrzyć w większą liczbę serwerów dedykowanych, aczkolwiek według ostatnich głosów nie jest to w zasadzie potrzebne. Gros ludzi jest potwornie wkurzony nieudolnością ekipy i "pasuje". Wystarczy wspomnieć, że zapowiedziany na początek tygodnia patch został przełożony na późniejszy termin. Jeżeli macie anielską cierpliwość i szacunek do wydanej kasy to zapewne poczekacie.

Nie ukrywam mojego zdziwienia działaniami twórców. Na rynek trafił produkt niedorobiony w niemal każdym aspekcie, do tego naszpikowany błędami na każdej platformie. Problem jest bardzo poważny, bo niewiele gier na X360 czy PS3 wiesza się na starcie. Gdzie był dział Kontroli Jakości? Może został zrushowany przez Koreańczyków ;) Według Michaela Pachtera, Homefronta nie uratuje nawet usunięcie najpoważniejszych bugów. Budżet zapewniony przez THQ wyniósł 35-50 milionów dolarów, aczkolwiek reklama i ofensywny marketing (słynne już banery na kebabach) pochłonęły co najmniej drugie tyle. Pachter skrzętnie obliczył, że gra musi się sprzedać w 3 milionach egzemplarzy, aby THQ mogło wyjść na zero. Wynik ten na pewno byłby pewnym zaskoczeniem skoro nawet taki hit jak Bad Company 2 zdołał osiągnąć "ledwie" 5 milionów. KAOS zapewne modli się po kątach, aby Homefront podążył podobną ścieżką co Medal of Honor, czyli "słaba gra, ale bardzo dobra sprzedaż". Cóż, gracze chyba nie nabiorą się drugi raz.

eJay
23 marca 2011 - 22:30

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
23.03.2011 23:12
Rouzen
10
Legionista

Powiem tak" "nigdy, nie mó w nigdy". Juz nmie raz dochodziło do tego typu akcji i cóż... jakos to było. Osobiście nie miałem jeszcze "przyjemności" zagrać, gdyż męczę DA2, ale Homefront grzecznie czeka w kolejce gier do przejścia( jakoś go wpisze w grafik, aby zacząć grać jak już wyjdą patche - to nie bedzie trudne ^^).

23.03.2011 23:32
offkey
👎
odpowiedz
offkey
29
Chorąży

ta sama historia co z "Frontlines: Fuel of War"...zenada

24.03.2011 07:08
itartur
odpowiedz
itartur
7
Legionista

I bardzo dobrze! Za 5GB dociąganych przez neta w celu uruchomienia gry to przesada + kody online itp.. Stanowcze NIE dla takich gier!

24.03.2011 10:50
sYc82pl
odpowiedz
sYc82pl
21
Chorąży

Znak naszych czasów* i niestety, nie jest to pierwsza i (niestety) nie ostatnia gra, która została wydana z masą niedopracowań, byle jak najszybciej. Dzisiaj mało kogo stać (dosłownie i w przenośni) na odwlekanie premiery, żeby tylko lepiej dopracować grę (np. Deus Ex.. DNF.. Hehe), czy nawet, jak w przypadku NBA Elite, darować sobie wydanie słabej, psującej markę gry.

*Tęsknie, za czasami poprzednich generacji konsol, gdy nie było luksusu wydania zabugowanego badziewia i naprawiania wszystkiego patchami, ew uzupełniania braków DLC.

24.03.2011 17:35
Barthez x
odpowiedz
Barthez x
162
vel barth89

Jeżeli wydadzą darmowe, dobre DLC, poprawią działanie multi i inne bugi to uratują, chyba, honor. Jeżeli chcą myśleć o sequelu kiedyś tam to imo są to działania niezbędne.

24.03.2011 21:42
😒
odpowiedz
zanonimizowany654438
20
Chorąży

Kolejna ''gra z tytki" (tak je nazywam, prawa zastrzeżone), pakowana szybko, w której gracz znajdzie wszystkiego po trochu: głupich dialogów, zbędnego humoru, banalnych, heroicznych czynów i przede wszystkim multum skryptów i niedopatrzeń. Smakuje? Może być, w końcu wszystkim smakowało w reklamie, co to atakowała na każdym kroku i w końcu każdy z recenzentów jadł ze smakiem (7/10?!).
Nagle okazuje się, że aby dobrze się najeść potrzeba kilku dodatków (DLC), które razem są droższe od głównego produktu i oczywiście przydałoby się trochę przypraw tzn. łatek... o czym ja piszę? O jedzeniu z supermarketu czy dzisiejszych grach? Jeden kit podawany na gorąco i to coraz częściej.
Trzeba uważać co się je, tfu! W co się gra i co się kupuje...

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze