Było-minęło #3 Power Rangers - Strider - 12 października 2011

Było-minęło #3 Power Rangers

Dawno, dawno temu, gdy byłem jeszcze szczęśliwym uczniem pierwszej, czy też drugiej klasy, do polskiej telewizji zawitał nowy amerykański serial. W sumie to do samej premiery nie bardzo było wiadomo o co chodzi - jakieś roboty, jakieś potwory... To chyba te, no... Transformary (7-latek najczęściej bardzo daleki jest od poprawnego nazewnictwa, choć tu akurat trafiłem całkiem blisko)! Cóż, trzeba przyznać: sporo się pomyliliśmy. Transformers od Power Rangers różni się całkiem sporo, ale jako dzieciaki nie zwracaliśmy na to specjalnie uwagi. Szczególnie, że to, co liczyło się najbardziej - olbrzymie roboty - było w każdym odcinku.

Pytanie kontrolne: wiecie o czym opowiada fabuła Mighty Morphin Power Rangers? Na tak postawione pytanie padają zwykle dwie odpowiedzi. W tej pierwszej - zwykle formułowanej przez osoby w moim wieku, lub ode mnie starsze - pojawiają się słowa klucze, takie jak: Różowa Wojowniczka, Zordon, Alpha 5, Rita, Lord Zed. Druga definicja będzie z kolei kręciła się wokół jakiś dziwactw (patrząc z perspektywy mojego pokolenia) - jakieś Dino Grzmoty, jakaś Mistyczna Moc, czy inni samuraje. Ci pierwsi zrozumieją o czym dzisiaj piszę. Ci drudzy... cóż, może ktoś się dowie, że ten serial powstał na długo zanim się urodzili. Nadzieja jest - niedawno słyszałem w pociągu rozmowę dwóch gimnazjalistów, którzy z przejęciem rozprawiali na temat Motomyszy z Marsa, więc może i ci się nawrócą.

Fabuła pierwszej serii Power Rangers kręci się wokół postaci złej czarownicy Rity Repulsy (w polskiej wersji: Rity Odrazy), która zostaje przypadkiem wraz ze swymi  sługami uwolniona przez ziemskich astronautów ze swojego więzienia na Księżycu. Babsko to cholernie wredne, a po dziesięciu tysiącach lat zamknięcia z grupą idiotów, pała wręcz nieziemską chęcią zemszczenia się na mieszkańcach planety, którzy zgotowali jej ten niewesoły los. Całe szczęście, Ziemia od milleniów chroniona jest przez wojowników, którzy wykorzystując do walki swoje umiejętności oraz specjalne, niemal mistyczne moce, gotowi są stawić czoła siłom zła. Piątka młodych Ziemian, skupiona pod przewodnictwem wiekowego (dosłownie) Zordona, rusza więc do boju z Ritą Repulsą i jej kolejnymi tworami starającymi się zniszczyć naszą ukochaną planetę.

Uprzedzając złośliwe komentarze - tak, Power Rangers był jedynie zamerykanizowaną wersją japońskiego serialu. Tak, serial nie miał wybitnej fabuły. Tak, był powtarzalny i schematyczny. Pytanie tylko: kogo to wszystko obchodzi, skoro były wielgachne roboty, które czasami biły się nawet ze sobą? :)

Nie będę tutaj rozpisywał się na temat wartości, jakie niósł wraz z sobą serial. Podobno są - nie wiem, nigdy się nad nimi nie zastanawiałem i wszelkie takie rozważania zostawiam innym. Ja pamiętam ten serial z innych powodów (czytając to, bierzcie poprawkę na mój sentyment): świetnie zrealizowane sceny walk, humor, całkiem fajnie przedstawionych bohaterów... no i roboty, które były chyba dla 7-latka najważniejsze. Do dziś doskonale pamiętam, jak na każdej przerwie bawiliśmy się w Rangersów i kłóciliśmy o to kto ma być kim - każda dziewczyna chciała być Kimberly (dla niezorientowanych - Różowa Wojowniczka), każdy chłopak Jasonem (Czerwony Ranger). Nie zawsze wychodziło ale nawet przy dziesięciu dzieciakach z powodzeniem każdy zostawał Rangerem. Nie pytajcie jak, nie pamiętam już. W każdym razie musieliśmy całkiem sporo wyprzedzić scenarzystów, którzy dopiero po paru latach stwierdzili, że Rangersi są na każdej zamieszkałej planecie. Cóż, dziecięca kreatywność jak zawsze bije dorosłych na głowę.

Co dzisiaj wyróżnia Power Rangers od konkurencji? W zasadzie nic. Idiotycznie wyglądające gumowe potwory, przeciętne roboty, schematyczna fabuła. Mimo wszystko, serial nadal ma jakąś dziwną siłę, którą do siebie przyciąga - wystarczył przypadkiem odkryty na YouTube filmik "Green Ranger Tribute", żebym odgrzebał w czeluściach Internetu odcinki ze złym, zielonym Rangerem i zaczął je oglądać z takim samym przejęciem, jak piętnaście lat temu. Jedyne, co do dziś trzyma w tym serialu poziom to muzyka - opening, z naprawdę niezłą gitarą oraz "Go, Green Ranger, go!" to do dziś kawał niezłej muzyki. Szczególnie, wobec ogólnego "zhannahmontanienia" współczesnych seriali dla dzieci.

Na koniec pytanie, które stawiam zawsze przy okazji takich tekstów: jak Wy, zapatrujecie się dziś na ten serial? Jakie macie wspomnienia? Bo nie wmówicie mi, że nigdy tego nie oglądaliście!

Strider
12 października 2011 - 21:08
Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
13.10.2011 16:00
The Puchacz
odpowiedz
The Puchacz
52
Generał

Ile ja tego oglądałem :) o matko, ile wspomnień całe przedszkole to power rangers :) pierwsza seria była najdłuższa ale jej całej nie obejrzałem potem było coś z czasem Time chyba w nazwie było ale to potem nadrabiałem potem super Ninja Storm i równie fajne Dino, potem za czasó coś tam z policją było a potem już tylko tak to oglądałęm z nudów i było coś z lasem i róźdżkami i overdrive ale to było słabe a czy potem coś było to nie wiem :)

13.10.2011 16:03
The Puchacz
odpowiedz
The Puchacz
52
Generał

Ale green ranger to postać kultowa, ten aktor grał też w późniejszych odsłonach :p

13.10.2011 16:21
😃
odpowiedz
zanonimizowany645553
3
Senator

Pałer Randżers, zacząłem oglądać jak chodziłem do zerówki :p Epicki serial. Pamiętam jak jarałęm się każdym odcinkiem i bawiłem w ogrodzie w czerwonego rendżera a z klocków konstruowałem megazordy :D Wszyscy się jarali tym serialem. A teraz co? Jakieś hanny montany i inne hajg skul mjusikale...

13.10.2011 18:52
odpowiedz
Zenitive
8
Legionista

Odpaliłem ten tribute i normalnie ciary na plecach, a oglądałem to jakieś 12 lat temu co najmniej xD Ale i tak zawsze wolałem czerwonego i wkurzyłem się niemiłosiernie gdy biały został liderem :P

13.10.2011 22:07
itokyl13
odpowiedz
itokyl13
41
Prepare To Fight!
Wideo

Power Rangers to serial mojego dzieciństwa. Oglądałem wiele serii jeszcze jak był Fox Kids i Jetix. Kiedyś to leciały świetne seriale. Zawsze chciałem mieć morfer, którym posługiwali się Rangersi.

Ten opening też jest fajny:

http://www.youtube.com/watch?v=JRL8K2TnLv4

17.10.2011 12:46
raziel88ck
👍
odpowiedz
raziel88ck
153
Reaver is the Key!

Pamiętam, moje dzieciństwo. Najbardziej lubiłem czerwonego dopóki nie zmienili aktora na innego. Późniejsze wersje Power Rangers bawiły coraz mniej, a z wiekiem każdy w tym i ja zaczynaliśmy się wstydzić tego serialu, mimo że wcześniej bawiło się we wcielanie się w strażników mocy. :D

Miałem również figurki oraz grę na NES-a. Kolekcjonowałem nalepki i inne rzeczy związane z Power Rangers. Mimo, że dziś wydaje się być tandetny, to i tak uważam go za klasyka, a muzyka z intro miażdży do dziś.

17.10.2011 15:03
Strider.
odpowiedz
Strider.
47
Pretorianin

Tandetny? Razjel, ja wiem że w czasie choroby człowiekowi przychodzą różne głupoty do głowy, ale obejrzałem w ostatni weekend z 10 odcinków... A jak zsumować wszystkie fragmenty, jakie obejrzałem na YouTube, to wyjdą ze 3 kolejne... :)

17.10.2011 21:19
raziel88ck
odpowiedz
raziel88ck
153
Reaver is the Key!

Wystarczy spojrzeć na te papierowe budynki, plastikowe zabawki megazordy, drętwe ciosy, które tak naprawdę nie dotykają przeciwników, śmieszne ubranka i teksty. Kiedyś się tego nie zauważało, ale dziś jak najbardziej.

17.10.2011 21:20
Strider.
odpowiedz
Strider.
47
Pretorianin

Ech, za grosz dziecka w Tobie, Raz...

17.10.2011 21:28
kęsik
👍
odpowiedz
kęsik
105
Legend

No wiadomo, pierwsza seria najlepsza. Im dalej tym gorzej. A Rangersi od Disneya to już w ogóle. Ale najnowsza seria, ponownie od Sabana już lepsza. Do openingu wrócił motyw muzyczny oryginału i powróciła ważna postać poboczna pierwszych serii czyli Bulk.
Go! Go! Power Rangers!

17.10.2011 21:29
raziel88ck
😜
odpowiedz
raziel88ck
153
Reaver is the Key!

Strider - Animowane wolniej się starzeją.

17.10.2011 21:49
odpowiedz
Fett
190
Avatar

Mi się najbardziej podobał czarny wojownik. Toteż w trakcie dziecięcych harców nie było u nas problemów kto będzie czerwonym wojownikiem. Nikt nie chciał być murzynem, a nie rajcował jego kozacki topór :]

17.10.2011 22:04
odpowiedz
Raziel
136
Legend

ja wspominam power rangers dobrze do momentu odejścia pierwotnej ekipy. Jason był moim idolem i potem ciężko mi było się przestawić;D

Wkurzało mnie, że PR za moich czasów było puszczane kilkakrotnie i zawsze urywane w pewnym momencie. Z ciekawości oglądałem nowe odcinki na RTLu niemieckim nic nie rozumiejąc.

Potem chyba puszczali juz normalnie, ale odstraszył mnie nieciekawy dubbing i tak się skończyła moja historia z PR. Z tego co wiem Jason na chwilę powrócił jako "złoty" wojownik, ale wtedy już nie śledziłem tego serialu.

PS. obciachem Power Rangers było zawsze, ale się oglądało. Już w podstawówce śmialiśmy się z kartonów i plastiku, ale i tak każdy oglądał, bawił się zabawkami czy na przerwach wcielał w któregoś z wojowników. Ktoś tu słusznie zauważył, ze to było trochę jak z Sailor Moonem (Czarodziejką z Księżyca), choć trzeba przyznać, że ten serial jednak oglądało się w tajemnicy przed wszystkimi :D po latach wychodzi, że wśród kumpli każdy szydził i wyśmiewał to anime, a po cichu z wypiekami na twarzy oglądał:D

17.10.2011 22:17
hopkins
odpowiedz
hopkins
174
Zaczarowany

Prawie stracilem przez nich zycie wracajac z Power Rangers Turbo z wideoteki. Dobrze, ze kierowca Tira byl szybki...

18.10.2011 08:55
Strider.
odpowiedz
Strider.
47
Pretorianin

Z tym wyśmiewaniem się już w podstawówce to tak różnie było - wszystko zależy od tego, ile się miało lat, gdy serial dotarł do naszego pięknego kraju. Ja, z tego co pamiętam, miałem jakieś 7, najwyżej 8, więc na początku nawet się nie zwracało uwagi na kartonowe bloki. :) To trochę tak, jak ze starymi filmami animowanymi - dziecko nie zwróci uwagi, że w tle biegnących postaci migają wciąż te same miejsca. Jak to ROJO lubi powtarzać, to immersja jest. :)

18.10.2011 09:08
kjx
odpowiedz
kjx
127
Mighty Pirate

wszystko zależy od tego, ile się miało lat, gdy serial dotarł do naszego pięknego kraju

Masz sporo racji. Światowy debiut Rangersów w 1993 pokrywał się mniej więcej z moją maturą. Ja osobiście szczerze nienawidziłem tego serialu. Irytował mnie okrutnie. Aż mnie włosy bolały gdy go oglądałem. A czasem oglądać musiałem, bo jako dobry kuzyn/wujek/chrzestny zdarzało mi się pilnować młodszych członków rodziny. Niektórzy z nich, to "maniaki były"; nagrywali na VHS i potrafili jeden odcinek po kilka razy oglądać. Mroczne czasy to były... Brrr...

18.10.2011 11:39
Strider.
odpowiedz
Strider.
47
Pretorianin

kjx - zamilknij heretyku! :) Nie lubić Rangersów, to... to prawie jak nie lubić Pokemonów...! Albo jeszcze gorzej! :)

18.10.2011 11:44
kjx
😈
odpowiedz
kjx
127
Mighty Pirate

Usiądź wygodnie, zamknij oczy, rozluźnij się i wyobraź sobie prawie dwudziestoletniego chłopa, z brodą, piwem i papierochem w łapie, który ogląda skaczące i chaotycznie machające rękoma dzieciaki, przebrane w idiotyczne kostiumy :)

Nie, nie, nie, nie i jeszcze raz nie dla PR! W całym swoim życiu bałem się tylko trzech rzeczy: pająków, Muminków i właśnie Rangersów...

18.10.2011 11:52
kęsik
😃
odpowiedz
kęsik
105
Legend

kjx---> A wyobrażasz sobie 18 letniego chłopaka chodzącego do III klasy LO, przygotowującego się do matury i równocześnie oglądającego Pokemony? Tak, to ja.

18.10.2011 11:55
Strider.
odpowiedz
Strider.
47
Pretorianin

Kęsik - ja z tą herezją tylko żartowałem, co kjx chyba zauważył. :) Co nie zmienia faktu, że ostatni weekend spędziłem nad Rangersami... Teraz, bez gorączki, gdy swobodnie myślę, zaczyna mnie to powoli przerażać... :)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze