Znienawidzony przeciwnik – Canarinhos - Brucevsky - 19 listopada 2011

Znienawidzony przeciwnik – Canarinhos

Chyba każdy z nas ma swojego znienawidzonego oponenta z wirtualnych aren. W zależności od tego w jakie gatunki gramy najczęściej i do których przywiązujemy największą wagę są nimi różni przeciwnicy, drużyny lub niekiedy rozwiązania systemowe. W moim przypadku śmiertelnym wrogiem od lat jest reprezentacja Brazylii w piłce nożnej.

Wszystko przez długie miesiące spędzone przy kolejnych grach piłkarskich w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Od czasów ISS Pro Evolution na PlayStation kadra popularnych Canarinhos potrafi uprzykrzyć mi życie na wszelkiej maści platformach i przy najróżniejszych okazjach.

Brazylia z racji rzeczywistych umiejętności zawsze była w grach piłkarskich dopakowana lub nawet przepakowana. Może są tutaj osoby, które pamiętają jak Konami zachwycało się talentem Adriano i wsadzało mu rakietę w nogi. Bądź też znajdzie się kilku graczy, którzy też padli ofiarą bombardowań ze strony Roberto Carlosa. Konsolowe AI nie raz korzystało z tych dobrodziejstw, aby popsuć mi humor bądź zniszczyć całkiem spokojny turniej o Mistrzostwo Świata. Z okazji śmiało korzystali też znajomi, którzy odczuwali satysfakcję, gdy moja reprezentacja Ukrainy musiała uznać wyższość Ronaldo i spółki.

Nawet na turnieju w Pro Evolution Soccer 4 w Warszawie musiałem się przekonać o zdolnościach tego rywala. Co gorsza, niektórym widzom zdarzało się pomylić moich dzielnych chłopaków ze wschodu, którzy też grają w podobnych żółto-niebieskich strojach, właśnie z kadrą Brazylii. Dopiero bliższe przyjrzenie się uświadamiało im, że to nie Elber, a Husin biega w ofensywie. To bolało.

Mieliśmy ostatnio trochę przerwy, bo z grami piłkarskimi nie spotykam się już równie regularnie. Aktualnie jednak na tapecie jest Red Card Soccer od Midway i tryb Conquest, w którym reprezentacją Ukrainy próbuje podbić cały piłkarski świat. Jakżeby inaczej, tym razem znowu musiałem się na kilka dni zaciąć na Brazylii. 1:6, 0:4, 2:5, 0:1. „Brazole” robili z Luzhnym i spółką co chcieli. Łomot za łomotem, irytująca klęska za irytującą klęską. Po kilku dniach udało się wreszcie wyszarpać 3:2 po dogrywce i złotym golu niezawodnego Shevchenki. Co ciekawe, kolejni rywale mieli ten sam poziom umiejętności, „Professional”, a mimo to zdemolowałem ich 4:0 i 3:0. Opór stawiła więc tylko Brazylia. Jakby nagle wirtualni piłkarze rywala zauważyli, że to ich stary dobry znajomy przyszedł sobie pograć i trzeba mu znowu dokuczyć.

Niezależnie od sytuacji wiem, że do końca życia będę się z tymi skubańcami użerał. I fajnie, bo emocji i zbieranych wspomnień jest przy tym co nie miara. A Wasi znienawidzeni przeciwnicy z gier?

Brucevsky
19 listopada 2011 - 13:11
Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
20.11.2011 12:35
orangensaft
27
Pretorianin

no nie wiem jak jest teraz ale zawsze brazylia była zdecydowanie zbyt mocno przepakowana w grach piłkarskich i też tej reprezentacji nienawidzę :D

21.11.2011 21:07
Lothers
odpowiedz
Lothers
154
Senator

Nie ma możliwości być fanem piłki nożnej i nie być fanem Brazylii :)

04.02.2012 22:57
odpowiedz
dede64
3
Junior

W pełni zgadzam się z autorem, Brazylia zawsze była, jest i będzie ostateczną bronią komputerowego oponenta w każdej grze piłkarskiej :D Szczególnie w starszych wersjach PESa Brazylijczycy są jakoś szczególnie wywyższani, w najnowszych produkcjach statystyki nie są oparte na rzeczywistych umiejętnościach zawodników, ale na ich popularności (żeby Tevez miał ogólną ocenę wyższą niż np. Schweinsteiger, albo Arshavin?)

04.02.2012 23:07
odpowiedz
zanonimizowany5018
15
Legend

Brazylię przyjemnie oglądało się w latach dziewięćdziesiątych. Szczególnie w czasach RoRo i pamiętam, że często wzbudzała nienawiść zawistników. Dużo się w tym sporcie zmieniło w ostatnim czasie... na gorsze. Ciekawe, że następne MŚ będą tam rozgrywane, a jakoś talent kogucika mnie nie przekonuje. Przydałby się jakiś nowy Dunga do czarnej roboty i jakichś dwóch ofensywnych czarodziejów jak Bebeto, Rivaldo, Ronaldo, Romario czy choćby Rai.