Sprzeciw głupca - Pita - 9 grudnia 2011

Sprzeciw głupca

“Dark Souls delivers two lessons that games in general, nevermind other RPGs, should take to heart. Just because you're delivering a narrative doesn't mean you have to stop being a game. If your backstory's rich and detailed, that doesn't mean it all has to be written down. Putting faith in a player's dedication is as close as AAA games get to a revolutionary act these days, and exactly what Dark Souls does. Skyrim's approach positions the player as passive receptacle, and delivers a good dose of text at every opportunity. That's why you skip all the conversations and never read the books. Both are great games. But where the world of Skyrim feels like a glorious place from an imagined past, Dark Souls plays like the future.”- Rich Stanton, Eurogamer

Mocne słowa oraz twarde opinie to jedna z charakterystycznych cech Eurogamera. Dlaczego warto w ogóle mieć swoje opinie, w branży, która pochwala przede wszystkim „myślowy kolektyw”* oraz reklamę produkcji AAA? Ponieważ opinia może doprowadzić do dobrej i rzeczowej dyskusji. A także, do kilku ciekawych przemyśleń.

Rok, który obrodził w wielkie, trudne oraz złożone gry zbliża się ku końcowi. Od dawien dawna w Europie nie było do ogrania tylu wspaniałych i wielkich gier. W przypadku mojego ulubionego gatunku media skupiły się na dwóch – pewniku, którego krytykować nie wypada oraz następcy niespodziewanego hitu, zawdzięczającego swa popularność nie mniej, nie więcej, a właśnie recenzji Eurogamera.

Skyrim to wielka gra. Dark Souls to gra wspaniała. Czuć jednak dwie drogi – jedna, w której sporo się spłyca, uproszcza i nastawia na wolność oraz druga, czyli chrzest ognia, piękno przez brzydotę, grę stworzoną z jakiejś idei, nie tylko dla zarobku. Pojedynkowanie się tych gier nie ma sensu. Nie w kraju pecetów. Nie w obliczu ich odmienności i różnorodności doznań. Nie ze względu na inne zasady game designu.

To dobrze, że obie pojawiły się na radarze i chociaż jest pewne, że o Skyrimie wielu po czasie powie, że jest średni (jak to było z Oblivionem), zaś Dark Souls – jak pokazują tony używanych egzemplarzy wersji XO w USA – nie będzie miał już tej siły przebicia w mediach to obie wprowadziły ogromne zamieszanie wśród graczy. Również to pozytywne.**

Zauważono wreszcie, że można wypuścić dwie zbliżone tematycznie, acz różnorodne rozgrywkowo pozycje i pokochać obie. A także znienawidzić ich niektóre ograniczenia, nie ubliżając przy tym autorom, wizji i koncepcji, jakie wybrali. Przy Skyrim i Dark Souls wielu moich znajomych zauważyło ważną rzecz – ich multiplatformową ułomność. Uwielbiają je. Ale widzą ograniczenia. Branża potrzebuje treści wyjątkowych. Tworzonych na pojedyncze platformy. Branża potrzebuje następcy Skyrima, który wróci tylko na Pecety, oraz sequela Dark Souls na jednej konsoli. Gracze tego, czasem podświadomie, szukają i pragną. Na drodze stoi sprzedaż.

Grając w Skyrim miałem świadomość, że ta gra byłaby lepsza na jednej platformie. Grając w Dark Souls wiedziałem, że grę obcięto ze względu na multiplatformowość. Sprzeciwiam się temu, nawet jeśli uwielbiam te gry. Sprzeciwiam się rozmienianiu na drobne, upraszczaniu jakichkolwiek aspektów dla poklasku od szerszej publiki.

Nie wierzę, że nie dałoby się zarobić godnych pieniędzy inwestując w swoje nisze – zamiast spłycając pewne aspekty napychać kieszeń PRowcom i biznesmenom. Dlatego sprzeciwiam się temu w sposób lamerski, ponieważ mój sprzeciw nic nie zmieni. Chociaż to głupota i krzyk, który utonie w piractwie i kasie. Ale gonię to czego mieć nie można.

W końcu pogoń to podobno najlepsza część zabawy, nie sądzicie?

Przedzieranie się przez przeklęty świat oraz wielkie wycieczki w góry nie zaspokoiły mojego apetytu, ale rozbudziły go. Fanatycznie wracam do Demon’s Souls. Ogrywam znów King’s Field IV. Niecierpliwie czekam na Grimstone. Dark Souls. Skyrim. Wielka rzecz.

Nie przychylam się do opinii Eurogamera, w kwestii opuszczania dla graczy świata Skyrim pod względem „czytania w czytaniu”, „przeżywania fabuł w fabule”. Nie widzę ułomności akurat w tym aspekcie Skyrim. Ale podobnie jak oni wierze, że Dark Souls jest kierunkiem dla gatunku.

Bowiem mnie Dark Souls oraz Skyrim nauczyły innej rzeczy – wcale nie tego że wciąż jest miejsce na innowacje tam, gdzie od dawna wszystko wyczerpano. Wręcz przeciwnie – obie hołdując dawnym rozwiązaniom pokazały, że dobre koncepty czasami wymagają odpowiedniego czasu żeby dojrzeć. Zaś szersze audytorium do tych konceptów właśnie dojrzewa.

Ciekawe w jaką stronę pójdą dalej? 

 *wybaczcie uproszczenia i języko-nie-znastwo

**wybaczcie i bełkot, ale szersze rozpisywanie tych myśli, mimo wszystko, chyba nikomu nie jest potrzebne.

Twitter Pikselowego Potwora   Facebook Pikselowego Potwora 

Pita
9 grudnia 2011 - 09:37

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
09.12.2011 12:56
omadaha
omadaha
33
Centurion

"Nie wierzę, że nie dałoby się zarobić godnych pieniędzy inwestując w swoje nisze – zamiast spłycając pewne aspekty napychać kieszeń PRowcom i biznesmenom."
Doskonale wiadomo, że rynek konsol na świecie > rynek PC na świecie
Multiplatformowość kosztem wyjątkowości i dopracowania to taki współczesny standard. Wcale nie jest mi trudno wyobrazić sobie, że deweloperzy od tego odejdą, Tyle, że to raczej mało realne bo popyt napędza podaż i jak ktoś może zarobić 4x więcej kosztem obniżenia końcowej oceny o 1 oczko to raczej nie będzie się długo zastanawiał.
"Zauważono wreszcie, że można wypuścić dwie zbliżone tematycznie, acz różnorodne rozgrywkowo pozycje i pokochać obie."
A pod tym się podpisuję obiema rączkami. Męczą mnie już porównania słońca do księżyca i rozprawy o wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkiej Nocy.