Naruto: The Broken Bond – recenzja (X360) - K. Skuza - 16 maja 2012

Naruto: The Broken Bond – recenzja (X360)

K. Skuza ocenia: Naruto: The Broken Bond
95

Wszyscy gracze, którzy są uczuleni na mangową kreskę – będą cierpieć. Mogą nie wiedzieć, jaki skarb przemyka im pod nosem, bo z obrzydzeniem patrzą na wielkie oczy bohaterów i ich barwne włosy. Ogromna szkoda, bo druga część przygód Naruto to w moim rankingu najlepsza gra action adventure w jaką grałem. I wszystkie Assassin’s Creedy mogą się schować, ze wszystkimi wątkami spiskowymi, z całą otoczką średniowiecznych templariuszy. Jeśli macie Xboksa 360 i nie boicie się „grania w anime”, nie możecie przejść obok tego tytułu obojętnie!

The Broken Bond to druga część przygód Naruto i jego przyjaciół, następująca po Rise of a Ninja. Pierwsza część kończyła się na pojedynku głównego blond-bohatera z Gaarą, czyli (teoretycznie) z kolegą z akademii ninja. Napisy końcowe zwiastowały atak na Wioskę Liścia, i rzeczywiście, początek drugiej części to niecny atak Orochimaru na Trzeciego Hogake, czyli przywódcę wioski. Niestety zamachowiec ostatecznie (w pewnym sensie) pokonuje wodza Wioski Liścia, choć sam na tym srodze cierpi. Inwazja na wioskę przynosi – poza utratą mądrego i silnego przywódcy – zniszczenie. Dlatego jednym z naszych pierwszych zadań będzie odnalezienie Tsunade, wojowniczki-uzdrowiciela, i namówienie jej do zostania kolejnym hokage, uleczenia rannych (w tym naszego przyjaciela, Sasuke) i pokierowania odbudową wioski. Wraz z biegiem wydarzeń fabuła, choć głównie trzyma się Naruto i Sasuke, rozgałęzia się na wiele pomniejszych ścieżek, które opowiadają krótkie, lecz pełne i wymowne historie o przyjaciołach głównego bohatera. To samo, co stanowi siłę mangi i anime – przedstawione jest w grze. Czyli wyraziste postacie, ich skomplikowane charaktery, wyboiste ścieżki życia i wybory moralne, które podejmują być może pochopnie, ale na pewno pod wpływem miłości lub nienawiści do najbliższych.

Eksploracja świata we troje jest znacznie ciekawsza niż "solo"!

W przeciwieństwie do Rise of a Ninja (gdzie filmikami były urywki telewizyjnego anime), w The Broken Bond wszystkie cut-scenki generuje silnik gry, przez co jeszcze intensywniej wnikamy w świat Naruto i obfite wydarzenia, które rozgrywają się w jego życiu. Grafika jest jeszcze ładniejsza niż w pierwowzorze – wszystkie postacie, budynki i flora zostały wykonane z większą dbałością o szczegóły. Jedyną wadą jest animacja ruchu ust bohaterów w trakcie rozmowy, wyglądająca jak pociąganie za sznurek od żuchwy kukiełki. Lokacje są wielobarwne i klimatyczne, a korytarze ciemnych wspomnień, walki w wyobraźni przyozdobione sepią, czy przytłaczające, szare barwy zniszczonej wioski budują doskonały klimat dorosłej opowieści o przeznaczeniu i szukaniu swojego miejsca w świecie.

Eksploracja świata, identycznie jak w pierwszej części, przypomina Assassin’s Creed – czyli praktycznie nie ma takiego miejsca na mapie, do którego nie dałoby się dojść pieszo. Przygotujcie się zatem na skakanie po drzewach i dachach domów, na ślizganie po linach, bieganie po ścianach i skakanie po platformach, oraz, oczywiście, unikanie wszelkich podłych pułapek i rozwiązywanie kilku zagadek. Do tego przyda się wręcz małpi refleks, bowiem wszystkie kluczowe walki są niezmiernie wymagające – należy więc szybko i sprawnie opanować bloki, używanie broni białej (sztyletów kunai, także wybuchających), wyprowadzanie kombosów i stosowanie jutsu, czyli specjalnych ataków opartych na czakrze (czyli, upraszczając, manie) wojowników. Często nawet podróżowanie wymaga zręczności, bo niektóre zadania musimy wypełnić na czas, więc wyścigi na lądzie, po wodzie i po drzewach są tu na porządku dziennym.

Big City Life

W Rise of a Ninja byliśmy niejako „skazani” na Naruto – tzn. mogliśmy podróżować i bić się wyłącznie nim. W The Broken Bond możemy podczas wojaży zabierać do dwóch kompanów, dzięki czemu eksploracja świata wymaga ruszania makówką. Dzięki specjalnym umiejętnościom bohaterów, możemy np. stworzyć most z klonów Naruto, zniszczyć kamienne przeszkody dzięki Choji, czy wnikać cieniem Shikamaru w niedostępne ciałem miejsca. Ponadto w walce możemy teraz na przemian używać trzech wojowników oraz łączyć ich kombosy w jeden długi atak. Dlatego też przeciwnicy atakują już nie tylko pojedynczo, ale i grupowo, przez co przyjdzie nam rozgrywać walki nie tylko 1 na 1, lub 3 na 3, ale czasem będzie pod górkę, i sam Naruto będzie musiał stawić czoła trzem przeciwnikom. A dla chwili relaksu… również wymagające, ale jakże sympatyczne, mini-gry! Jest ich jeszcze więcej niż w pierwszej części przygód blond-wojownika, a każda wymaga w nas skupienia i refleksu, w zamian oferując nagrody w postaci pieniędzy i monet, potrzebnych na zakup broni, jedzenia, czy zwojów. Mamy więc do wyboru łowienie ryb, rzucanie ostrzem w ruchomy wachlarz, a nawet klasyczne ubijanie wyskakujących potworków z otworów – drewnianym młotkiem. W sklepie znajdziemy więcej magicznych zwojów (zwiększających ataki i obronę Naruto) niż w Rise of a Ninja, a poza Ramenem, posiłkiem odnawiającym utracone punkty życia, mamy też pigułki wzmacniające siłę (w trakcie potyczki) i regenerujące zdrowie oraz czakrę. Co ważne, pigułki można używać podczas walki, przez co na skraju śmierci możemy uleczyć swoich wojowników!

Niestety nie wszystkie zmiany wyszły grze na dobre… choć tak naprawdę będę się teraz czepiał na siłę. Otóż w The Broken Bond nie mamy już rozwoju trzech kluczowych jutsu – Shadow Clone, Sexy Jutsu oraz Concentraction Jutsu. Od początku są rozwinięte (co ma jednak sensowne uzasadnienie fabularne), dlatego już podczas pierwszej wizyty w Leaf Village, lub w Tanzaku Town, możemy wbiegać na najwyższe wieżowce bez problemu, bez żadnych „czarów”, wyłącznie naciskając rytmicznie „X” na padzie. Druga (mała) wada to powtarzalność, tzn. głównie w pierwszej połowie gry często odwiedzamy te same lokacje, a po wykonaniu zadania nie możemy się już teleportować (jak w pierwszej części gry) z powrotem do Wioski Liścia, lecz musimy ponownie, przemierzać pieszo sporą odległość do zleceniodawcy. Trzecia, dla mnie bardziej „osobista” wada, to zakończenie, tzn. wybaczcie, muszę to napisać – ono jest smutne. Ale i otwarte. Dlatego już nie mogę doczekać się dalszej części historii i już żałuję, że nie powstał kolejny epizod z serii typu action adventure + sandbox, spod znaku Ubisoftu. Zamiast tego systematycznie ukazują się niezgorsze bijatyki, ale dla mnie to jednak nie to samo…

Niektóre walki rzeczywiście mogą "dziwnie" wyglądać dla Europejczyka, ale są miodne!

Reasumując – najlepsza historia (w zasadzie historie), opowiedziana pięknymi kolorami, muzyką, słowami, wspomnieniami, walkami i odkrywaniem świata oraz swojego miejsca na świecie, w jaką kiedykolwiek grałem!

PS Tak jak wspomniałem w recenzji Rise of a Ninja - obecnie obie te gry można kupić w jednym pakiecie za 50zł, lub nawet mniej, jeśli dobrze poszukacie. Polecam!

PLUSY:

+ wielowątkowa fabuła, wyraziste postacie

+ malownicza i mroczna – grafika, muzyka, oprawa artystyczna w ogóle

+ bogaty, zróżnicowany, dynamiczny system eksploracji świata i walki

MINUSY:

- niektóre poprawki/uproszczenia względem pierwowzoru

- konieczność odwiedzania kilkukrotnie tych samych lokacji

- momentami zbyt trudna (dla niektórych)

- wyłącznie angielski dubbing (dla fanów)

- smutne zakończenie ;(

K. Skuza
16 maja 2012 - 10:22

Komentarze Czytelników (22)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
16.05.2012 11:09
K_Skuza
odpowiedz
K_Skuza
10
Pretorianin

@Sasori666 - Dzięki za przypomnienie, dopisałem to do minusów, chociaż mnie niespecjalnie przeszkadzał angielski. :)
@DB Mafia - Tak mnie wciągnęła ta seria, że w The Broken Bond te 13-15h minęło jak z bicza strzelił. ;)

16.05.2012 11:18
raziel88ck
odpowiedz
raziel88ck
149
Reaver is the Key!

Ja to chcę na PC!

16.05.2012 11:22
K_Skuza
odpowiedz
K_Skuza
10
Pretorianin

@raziel88ck - Wbijaj Raziel do mnie z jakimś zacnym piwem, 20-kilka godzin i przejdziesz obie części! :D

16.05.2012 11:51
odpowiedz
zanonimizowany737870
70
Legend

No właśnie raziel88ck. Ostatnio widziałem reklamę piwa Leżajsk. Może coś napiszesz o nim?

16.05.2012 13:47
raziel88ck
odpowiedz
raziel88ck
149
Reaver is the Key!

K_Skuza - Pewnie za daleko mieszkasz. :P

DB Mafia - Raczej nie próbowałem, a jeśli już, to i tak nie pamiętam. Generalnie dawno bym je wypróbował, gdyby leżało w pobliskim mi sklepie.

16.05.2012 13:56
K_Skuza
odpowiedz
K_Skuza
10
Pretorianin

@raziel88ck - Katowice? :) Z całym szacunkiem Raziel, może Ty po prostu nie pamiętasz jak piwa smakują, bo po kilku pamięć i zmysły się rozmazują? ;D

16.05.2012 14:22
wojto96
odpowiedz
wojto96
122
I am no one

W pełni zgadzam się z recenzją, rzeczywiście w grę będą się świetnie bawić osoby które nie znają anime i mangi z resztą K_Skuza jesteś tego świetnym przykładem.
Mam nadzieję że w najbliższym czasie pojawi się także recenzja którejś z gry z serii Ultimate ninja storm

EDIT
A i jeszcze jedno ja osobiście nie dodawałbym do minusów smutnego zakończenia ponieważ zakończenie tej gry jest zależne od zakończenia mangi/anime

16.05.2012 14:27
K_Skuza
odpowiedz
K_Skuza
10
Pretorianin

@wojto96 - Swoją drogą trochę nie rozumiem jak komuś może nie odpowiadać taka stylistyka. Przecież Naruto to nie jest "chamskie" anime, z mega-ogromnymi oczami, tęczowymi włosami, stękaniem dziewczynek (a'la Sailor Moon) i olbrzymim kalibrem bronią. Ot, ładna, wschodnia kreska, nie może się nie podobać. :) W Ultimate Ninja Storm chętnie bym zainwestował, ale na razie brak funduszy. :C Zaraz, zaraz, którą część mi polecaliście, drugą, tak? :)

16.05.2012 14:36
wojto96
odpowiedz
wojto96
122
I am no one

@K_Skuza Znajdą się osoby którym taka stylistyka nie odpowiada.
A co do UNS to tak zdecydowanie na początku druga część

16.05.2012 14:38
K_Skuza
odpowiedz
K_Skuza
10
Pretorianin

@wojto96 - Wiem, że się znajdą, ale szkoda - nie wiedzą, co tracą. ;) OK, więc jeśli UNS to "dwójka", zapiszę do swojej listy życzeń, na której figuruje m.in. Dark Souls, FEZ, Gearsy, Halo, i może Fable II. ;p Kurczę, gdybym tak zarabiał dwa razy tyle... ;)

16.05.2012 18:25
Sasori666
👍
odpowiedz
Sasori666
139
Korneliusz

fable II było całkiem przyjemne :)
znacznie lepsze od 3

16.05.2012 19:43
odpowiedz
zanonimizowany737870
70
Legend

K_Skuza -
Znów podzielam zdanie wojto96. Jeżeli zacznie ktoś grę od Generations może się zrazić i tak jak zostało powiedziane najlepiej zacząć od dwójeczki. Co do cenny akurat tej gry bym się nie przejmował. Wyszła już jakiś czas tremu, a przecież nie trzeba kupować nowej. Używane już za 50zł się znajdą. Kurde jakbyś mieszkał w Katowicach polecił bym Ci kilka dobrych i sprawdzonych punktów z grami.

16.05.2012 20:30
K_Skuza
odpowiedz
K_Skuza
10
Pretorianin

@Sasori666 - Właśnie dlatego chętnie po nie sięgnę, jedynkę wspominam bardzo dobrze. :)
@DB Mafia - Mistrzu, ja właśnie mieszkam w Katowicach! :D

16.05.2012 20:36
Stalin_SAN
odpowiedz
Stalin_SAN
56
Valve Software

No to mamy 2 must-hevy jeśli tylko dorwę się 360-siątki :P

16.05.2012 20:41
👍
odpowiedz
zanonimizowany737870
70
Legend

K_Skuza - Nie dość, że takie same imiona to i miasto. No to genialnie.

GAMES4YOU
ul. Stawowa 3

PLAYSOFT
ul. 3-Maja 24 (w bramie)
tel. 729-007-527

Ale jak mieszkasz w Katowicach to myślę iż kojarzysz te punkty. Z ciekawości w jakiej dzielnicy to zamieszkujesz? Nie bój się nie zamierzam cię nachodzić :P..

16.05.2012 21:47
K_Skuza
odpowiedz
K_Skuza
10
Pretorianin

@Stalin_SAN - Myślę, że jeszcze się coś dobrego na X-klocka znajdzie. ;)
@DB Mafia - Ale nazwisko inne? XD Prawdę mówiąc, na razie korzystałem z Allegro, więc od razu pytam, czy w tych punktach jest porównywalnie tanio? A może jeszcze lepiej? ;) Mieszkam przy ul. Mikołowskiej, niedaleko AWFu (stacja Lotos, Telepizza, te okolice ;p). Nie mam nic przeciwko pogaduchom, piwku, czy wymianie/pożyczaniu gier na xboksa, na żywo, więc luźno! :)

17.05.2012 06:07
odpowiedz
zanonimizowany737870
70
Legend

K_Skuza - Nazwiska na pewno inne. Gry używane są już po 39zł. Po drugie to by było lepiej poświecić 30 min i kupić niż czekać nie wiadomo ile na allegro. Wymiana czy też pożyczanie odpada. Może jeszcze ze 1.5 roku temu jak jeszcze miałem X360 dało by się, ale teraz posiadam PS3, a jeszcze wcześniej PS2.

17.05.2012 08:49
K_Skuza
odpowiedz
K_Skuza
10
Pretorianin

@DB Mafia - No to niezłe ceny, muszę tam się od czasu do czasu zapuszczać i buszować w poszukiwaniu upragnionych exclusive'ów. :) Szkoda, że się spóźniłem o te półtora roku. ;p Ale za namiary na sklepy wielkie dzięki! :) Widziałem na stoisku w Supersamie tak żałośnie wysokie ceny za tak stare gry, że czacha dymi. ;) A Ty gdzie mieszkasz, Mafiozie? ;d

17.05.2012 12:55
odpowiedz
zanonimizowany737870
70
Legend

K_Skuza - Ja na Bogucicach. W PLAYSOFT jest jeszcze fajny bajer z nowymi grami. Na przykład nowy Naruto kosztuję 220 zł w Saturnie czy Media Markt. Zaś u nich wszystkie nowości są po 179zł. A po mniej więcej po pół roku są już po 100zł.

17.05.2012 12:59
K_Skuza
odpowiedz
K_Skuza
10
Pretorianin

@DB Mafia - Dobrze wiedzieć, ale z moim domowym budżetem raczej będę się ograniczał do używek, ew. nówek ale po kilku miechach od premiery. ;)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze