Specyfika gier z punktu widzenia narodowości i kultury - myrmekochoria - 30 października 2012

Specyfika gier z punktu widzenia narodowości i kultury

Być może będzie to rasistowskie z mojej strony, ale po przejściu Metra 2033 mógłbym postawić hipotezę o roli narodowości i mentalności w procesie tworzenia gier komputerowych. Oczywiście jest to wszystko na wyrost i na kilku przykładach, ale jednak coś w tym jest. Zdaję sobie sprawę, że wiele zależy od scenarzystów, pomysłu na grę, materiału źródłowego (tu powieść, filmy i opowiadanie), sposobu prezentacji, budżetu itd.


Jeżeli popatrzymy na serie S.T.A.L.K.E.R., wspomniane Metro 2033, czy Cryostasis (o którym pisałem dawniej), zobaczymy w nich surowe przedstawienie rzeczywistości, bez zbytniego koloryzowania. Świat jest wiarygodny tzn. funkcjonuje na prawach przez siebie założonych, jakkolwiek głupio to nie brzmi. Zatłoczone mieszkalne stacje metra, przygnębienie, ciasnota, zaduch gwarnych pomieszczeń. Można zaobserwować jak działa wszystko od podstaw: pożywienie, ekonomia, nowy podział stosunków społecznych, nieznane zagrożenie i strach. Co unosi się jednak nad trzema wymienionymi tytułami to, jakby to nazwać, swoisty duch rosyjskiej zaradności, niektórzy wiedzą o co chodzi. Bronie wykonane chałupniczą metodą, bałałajki, automatyczna ładowarka latarki, podnoszenie się z gruzów, pewien dziwny optymizm w skrajnie nieprzyjaznym środowisku, zacinająca się broń, brak, w pewnym sensie, patosu. W Cryostasis zwłaszcza jest doskonały duch prostoty (nie negatywny wydźwięk), statek, załoga, często prostolinijna, ale dobroduszna. Mały dramat prowadzący do wielkiej katastrofy albo odkupienia. Właśnie ta prostota dziwnie kontrastuje z niesamowitościami, które się wydarzają:  anomalie, wizje, halucynacje, mentalne echo. My, jako ludzie, nadal musimy dbać o fizyczne potrzeby (zimno, oddychanie , radioaktywność ) i to jest właśnie niewiarygodnie ciekawe – ten nieustający konflikt między umysłem a ciałem. Dochodzi do tego jakaś dziwna transcendencja, obca, straszna, fascynująca, która w końcu definiuje nas jako ludzi, ze wszystkimi zaletami, a zwłaszcza wadami.

Ten swoisty duch rosyjskiej zaradności diametralnie odróżnia gry tworzone na Wschodzie od gier wypluwanych przez wielkie studia. Modern Warfare, Killzone, Gears of War i wiele innych. Te produkcje klimatowi, według mnie, wschodnim produkcjom nie dorastają do pięt. Shootery pokroju Modern Warfare stawiają na widowiskowość, postacie nie są wiarygodne, każdy ich dramat jest papierowy, nie biorą poprawki na rzeczywistość (nie tą spoza świata fizycznego) jak Metro 2033 czy Stalker. Brakuje w nich prozaiczności, elementów nieprzewidywalnych, zwykłej nudy i głupoty. Tak naprawdę są atrakcyjną kreacją, odwiecznym marzeniem chłopców o wojnie wytworzonym przez scenarzystów. Wcale nie odmawiam tym grom widowiskowości i splendoru, ale jednak wszystkie one opierają się na podobnych założeniach. Jeszcze ciekawą kwestią jest to, że produkcje stricte współczesne, upaprane politycznie cieszą się wzięciem, gdy ciekawe historie pozostają na boku.

Istnieje jeszcze japońska specyfika, która opiera się w większej mierze na „mind games”, że się tak wyrażę. Japończycy mają to do siebie, że są dziwni. Naprawdę. Odbija się ta inność w ich produkcjach. Produkcje pokroju No more Heroes są mieszaniną fantazyjnego i absurdalnego humoru, który jest esencją japońskiej popkultury. Dodając do tego szablony kina akcji a la Tarantino i mamy bardzo dziwną rzeczywistość do zwiedzenia. Tylko tak naprawdę to jest ta publiczna twarz japońskiej kultury. Pod fasadą kraju, który dał nam Hello Kitty kryje się jednak opowieść o traumie, odrzuceniu, cielesności, seksualności, dziwnej fascynacji niewinnością, którą się utraciło, którą pragnie się odzyskać sprowadzając innych do swego poziomu („Oldboy”, „Fatal Frame”, „Homunculus”). Najlepszym przykładem ukazanie tej dziwnej twarzy jest Silent Hill 2. Prawdopodobnie jedna z najlepszych gier jakie kiedykolwiek stworzono. O mojej przygodzie z Silent Hill 2 opowiem kiedy indziej.

Nasz kraj wypada trochę słabo w inkorporowaniu kultury i ducha narodu w gry. Jedynym solidnym i subtelnym przykładem jaki sobie przypominam jest wieś Odmęty z pierwszego Wiedźmina. W Odmętach skupiają się jak w soczewce romantyczne wyobrażenia o wsi. Poza tym czwarty akt został stworzony w oparciu o „Balladynę” Słowackiego, „Ballady i romanse” Mickiewicza majaczą w tle niczym zatopione miasto na początku wspomnianego aktu. Pola usiane są chabrami i makami. Tańczą nad nimi południce i północnice. Na miedzach stoją posągi Światowida. Krasnoludki uciekające w popłochu. Uprzęż na kota. Nie wiem kto zajmował się tworzeniem wsi Odmęty, ale wiem, że należą im się gratulacje. Jeżeli ktoś z Was pamięta lepsze przykłady „polskości” w grach to byłbym wdzięczny za podzielenie się wiedzą.

 Zdaję sobie sprawę, że potraktowałem temat bardzo szeroko i niezbyt dokładnie. Szukałem przykładów do tezy, ale tak już jest z tym co piszę.

myrmekochoria
30 października 2012 - 21:29

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
30.10.2012 22:32
causal/hardcore
41
Pretorianin

A już miałem nadzieję, że ktoś yu pójdzie po rozum do głowy. Myślisz, że zachodni rynek to tylko rozbuchane hamburgery, a wschód tylko ponure i realistyczne wizje post apo? To sztuczny i stereotypowy wizerunek. To tak jakby mówić, że książki mają przekaz i głębię, a filmy są tylko pustymi wydmuszkami. Porównujesz coś co jest wizją z czymś co jest blockbusterem - tyle w tym sensu co nic?

To moje zdanie w tym temacie (pozostanę przy post apo): na wschodzie świat po katastrofie to prości ludzie, ciężko pracujący na kawałek chleba, a w przerwach z bracią przy snujący opowieści i śmiech przy kieliszku. Innymi słowy - normalne życie i bolesna rzeczywistość. A zachód? Wizja utopii upadających pod własnym ciężarem i ludzi niszczonych przez najgorsze emocje i własny egoizm. Czyli - wyższe sfery, które są sztuką i psychologią, a nie codziennością.

Tak jest, mam nadzieję, mniej pogardliwie dla naszych gatunkowych krewnych z "u-es-a" ;)

31.10.2012 10:51
odpowiedz
zanonimizowany641653
43
Generał

Specyfika naszych upodobań - tj. wschodnich/słowiańskich, różni się od zachodniej. Gry przesiąknięte klimatem bliższym naszej kulturze, będą bardziej zrozumiałe w odbiorze, niż dla Amerykanów. To jest oczywiste, nie formułowałbym z tego powodu zarzutów.

31.10.2012 11:00
Irek22
odpowiedz
Irek22
105
Grzeczny już byłem

myrmekochoria
Nie wiem kto zajmował się tworzeniem wsi Odmęty

Jeżeli zabierasz się za jakiś temat, to musisz mieć szerszą wiedzę niż czytelnicy, do których kierujesz dany artykuł.
To nie jest wiedza tajemna, tym bardziej, że materiały z cyklu "making of Wiedźmin" są na płycie albo na YT i mówią tam m.in. właśnie o polskim romantyzmie jako inspiracji dla Rozdziału IV.

31.10.2012 11:41
myrmekochoria
odpowiedz
myrmekochoria
45
Konsul

Casual/hardcore nie wydaję mi się że : "Porównuje coś co jest wizją z czymś co jest blockbusterem - tyle w tym sensu co nic?"? Może patrzę na to inaczej, ale obie produkcje tj. Call of Duty i Metro są blockbusterami w swoich krajach, to tylko różnica skali nic więcej. Metro też zamieni się w serie. MacioraMZ (fajna ksywa tak przy okazji. MZ chodzi o motor? Bo wyobraziłem sobie grubą maciorę jeżdżącą w starej, zardzewiałej MZ w stroju czerwonego barona) to nie są zarzuty, a raczej tylko obserwacja. Chodzi o ducha narodu, który przejawia się w jakiś sposób w grze: światopogląd, relacje między ludźmi itd. Irek22 nawet posiadam tą płytę. Sam rozpoznałem 4 akt jako romantyczny pastisz. Nie szukałem jego twórców. Wspomniałem ich tylko. Jakby jakaś pochwała z pustki niczym Strefa mroku z Rodem Serlingiem z lat 50.