Lemoniada z piwem która smakuje - eJay - 29 listopada 2012

Lemoniada z piwem, która smakuje

Sezon grillowania zakończył się już dawno, ale w ogólnym chaosie informacji oraz obowiązków umknęła mi jedna rzecz, a raczej wspominka z okresu letniego. Sprawa dotyczy trunków spożywanych do kiełbasy, makaronu, chipsów i innych mniej „specjalnych” specjałów z marketu. Zawsze byłem pod tym względem konserwatywny. Jak ognicho, to w plecaku chmiel – oczywiście w ilościach zdroworozsądkowych. Lubię piwo lokalne (zwłaszcza szczecińskiego Bosmana), omijam 12-procentowe siekiery za 1,25 zł oraz inne wynalazki przeznaczone dla marginesu. Piję niewiele, ale jak już mam coś spożyć to wolę pójść w jakość niż w ilość. Ale 20 złotych na jakieś orientalne sensacje w butelce 0.3l nie mam zamiaru wydawać.

Jeszcze do niedawna wydawało mi się, że moje kulki smakowe akceptują tylko konkretny typ browaru (delikatnie gorzki, do 6% zawartości alkoholu, lekko gazowany). Ostatniego lata pokusiłem się jednak o kilka eksperymentów – tu piwa korzenne, tam niepasteryzowane, ze zwiększonym ekstraktem, lekkie, średniodrogie, średniotanie. Aż w końcu trafiła mi się Warka Radler. Uprzedzam, za reklamę nie wziąłem ani grosza, bo też nie zależy mi aby usilnie wlewać wam do ust ten napój. Część z was i tak go ominie buszując łapami w lodówce. Ale do spróbowania czegoś innego niż zwykle jak najbardziej zachęcam.

Przechodząc do sedna, nie sposób temu Radlerowi odmówić dobrego pierwszego wrażenia. Nie byłem zwolennikiem miksu piwa z lemoniadą, ale pierwsze łyki były bardzo smaczne. Z pewnością spory wpływ na to miały warunki pogodowe – wysoką temperaturę najlepiej zbija się orzeźwiającym płynem. Radler orzeźwia doskonale. Schłodzona butelka pewnie leży w dłoni i nawet nie kusi, by zeskrobać srebrną etykietkę.

Warka Radler przy okazji obaliła u mnie 3 mity:

  • lemoniadę z procentami piją tylko dziewczyny
  • piwo smakowe to piwo dla hipsterów
  • piwo smakowe nie pasuje do solonych orzeszków

Z lokalnej Żabki coraz częściej wychodzą faceci taszczący Radlera „jak swoje”. Nie widziałem u nich grubych oprawek i kubeczka ze Starbucksa w formie breloczka. Radler od Warki smakuje tak samo dobrze przy spożywaniu orzeszków jak i tradycyjnym, polskim obiedzie zatapianym w tłuszczu.

Obaliłem? Obaliłem ;)

Jeżeli ktoś ma wątpliwości odnośnie smaku i zastanawia się, czy jest to zwykłe piwo cytrynowe, śpieszę donieść, że nie. Radler smakuje jak piwna lemoniada. Jest sycąca, intensywna w smaku i ma miły aromat do potencjalnego kręcenia w nos. Goryczy prawie w ogóle nie czuć, odważę się nawet określić Warkę piwem bardzo słodkim, z mocno przeważającym smakiem „lemo”. Zawartość alkoholu nie zaskakuje – 2% to dla opisywanego wynalazku odpowiednia porcja.

Ciężko przyrównać warkowego Radlera do konkurencyjnego Lecha Shandy (po szczegóły zapraszam do tekstu raziela), ale nie uważam, aby stał tu na straconej pozycji. Jego przewagą jest (jeszcze) niezszargana opinia. Producent przez ostatnie miesiące nie spuścił z tonu i podtrzymuje recepturę, dzięki czemu nie możemy tu mówić o jakimkolwiek zepsuciu, czyli czymś co spotyka wszystkie mainstreamowe piwa po ingerencji większej firmy w markę (casus Carlsberga).

Cenowo jest lepiej niż dobrze. Pamiętam czasy Coolera, który był pod tym względem atrakcyjny i schodził jak na pniu. Radler kontynuuje tę tradycję. Koszt 2.39-2.79 zł (w zależności od marży) jest odpowiedni.

Są jakieś minusy? Raczej drobne. Słodkie piwo ma to do siebie, że szybko zamula żołądek. 1-2 butelki to absolutne maksimum, przynajmniej dla mnie. Radler jest także piwem sezonowym, chętniej piłem go w lipcu/sierpniu niż teraz w listopadzie. Działa w tym przypadku magia lemoniady spożywanej pod palmami. Deszcze za oknem każą szukać czegoś bardziej zawodowego.

Reasumując, Warka Radler to ciekawy produkt, trochę odcinający się od typowego piwa. W smaku i wyglądzie trudno mu cokolwiek zarzucić, bo to perfekcyjna propozycja dla szukających szybkiego orzeźwienia. Nie mogę doczekać się powrotu ciepła w nasze rejony (a zima się na dobre jeszcze nie zaczęła ;(), wtedy Radler pojawi się w moim domu ponownie.

eJay
29 listopada 2012 - 21:19

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
29.11.2012 21:41
ElNinho
155
STROH 80

Ja po radlerach częściej odwiedzam kibelek :)

29.11.2012 22:05
jackowsky
odpowiedz
jackowsky
184
Dobry Wojak Szwejk

Ani to piwo, ani lemoniada.

29.11.2012 22:07
odpowiedz
Fett
182
Avatar

Shandy mi nie podeszła, ale Radler jest zarypisty. Cały okres wakacyjny minął pod znakiem Warki Radler ;) Niestety problem z nią jest taki, że bardzo szybko się kończy a piwo stosunkowo jest drogie jak na swoją jakość... A no i nie ma nic wspanialszego niż zarzucić radlerka po paru zwykłych piwkach :)

29.11.2012 22:10
raziel88ck
👍
odpowiedz
raziel88ck
142
Reaver is the Key!

Na zimową aurę polecam rozgrzewające piwa miodowe, albo dobrego grzańca.

Odnośnie Warki Radler, to jest to naprawdę dobre piwo, jeśli chodzi o ten gatunek, a miałem w tym roku okazję posmakować wielu znacznie droższych konkurentów. Niektóre mniejsze browary wypadały słabiej od tego koncerniaka. Lech Shandy jest bardziej wodnisty i w ogóle nie czuć w nim ani krzty piwa. No może przy okazji ostatniego łyku. Ponadto produkt Kompanii Piwowarskiej pod względem wizualnym wygląda jak zwykły lager. Jednak wszystko zależy od gustu. Jednym przypadnie do gustu Lech Shandy, drugim Warka Radler. Ja osobiście preferuję w tym wypadku ten drugi browar.

Chyba napiszę następnym razem o grejpfrutowym Corneliusie.

"A no i nie ma nic wspanialszego niż zarzucić radlerka po paru zwykłych piwkach :)"
+1

29.11.2012 22:15
j.a.c.k
odpowiedz
j.a.c.k
56
u wot m8

Właśnie w Shandy czuć piwo, smakuje dokładnie jakby ktoś dolał soku do Lecha.
A Radler czy Cornelius są jakby bardziej jednorodne i w nich piwa nie wyczułem.

29.11.2012 22:52
odpowiedz
zanonimizowany47980
118
Generał

Ani to piwo, ani lemoniada.

W 100% się zgadzam. Dla mnie osobiście to coś jest paskudne, zdecydowanie nie polecam.

29.11.2012 23:32
BliBs_Pl
odpowiedz
BliBs_Pl
72
Weltschmerz

Piłem Radlera i mi posmakował. Jest orzeźwiający i smaczny, ale wydaje mi się, że trochę zbyt słodki. Oprócz tego widzę, że ktoś tu robi konkurencję dla Raziela :D

29.11.2012 23:43
odpowiedz
zanonimizowany629536
43
Generał

Polecam sprobowac Zlaty Bazant Radler.

Grejpfrutowy conerlius to byl moj numer jeden przez kilka miesiecy, az tak mi zbrzydl ze mialem po nim autentyczny odruch wymiotny :) teraz nie moge nawet na niego patrzec.

30.11.2012 10:57
Cayack
👍
odpowiedz
Cayack
57
Gospodarz Przystani

Mnie też bardziej podpasowała Warka Radler niż Lech Shandy (zresztą w ogóle wole Warkę nad Lecha :P ). Warto nadmienić, że Radler ma proporcje lemoniady do piwa 6:4, a Shandy 5:5. Też właśnie ostatnio miałem myśl, że "w lato jakoś bardziej mi się tej Warki chciało". Teraz już nie pamiętam kiedy ostatnio ją piłem.

koniec jest blisko --> właśnie wczoraj widziałem na półce Bażanta Radlera i nawet miałem kupić, ale w końcu zrezygnowałem. Jak się sprawdza?

30.11.2012 11:04
raziel88ck
odpowiedz
raziel88ck
142
Reaver is the Key!

Cayack - Grejpfrutowy znakomicie, zaś cytrynowy dobrze, ale bez rewelacji. Od tego drugiego wolałem już naszą rodzimą Warkę.

30.11.2012 11:06
Garret Rendellson
odpowiedz
Garret Rendellson
87
Legend

Jeżeli chodzi o Radlera Warkę to ejst smaczna, ale za słaba.

30.11.2012 11:09
Mutant z Krainy OZ
odpowiedz
Mutant z Krainy OZ
196
Farben

(zwłaszcza szczecińskiego Bosmana)

Świetne piwo, będąc w zeszłym roku na wczasach w Dziwnówku miałem okazję go spróbować pierwszy raz w życiu, potem przez całe dwa tygodnie tylko to piłem :) Żałuję bardzo, że nie mogę tego u siebie kupić.

Co do tematu natomiast, Radlera piłem kilka razy, wolę jednak tradycyjne piwo, z większą ilością procentów, ale żona sobie chwali, w zasadzie odkąd wyszło to pije właśnie Radlera kiedy sięga po piwo.

30.11.2012 11:24
Cayack
odpowiedz
Cayack
57
Gospodarz Przystani

raziel88ck --> dzięki, chyba się skuszę na oba przy najbliższej okazji.

30.11.2012 11:28
Aen
odpowiedz
Aen
180
Anesthetize

Radler mi nie smakuje, jest jakiś taki zbyt rozwodniony, ale Shandy od czasu do czasu jak najbardziej.

30.11.2012 15:46
odpowiedz
zanonimizowany702455
32
Centurion

raziel88ck mam problem. Czy może wiesz gdzie da radę załatwić szwedzkie wino grzane Glögg? Byłem w posiadaniu takiej ponad 15 letniej butelki i rok temu miałem okazję w końcu skosztować. Od razu stał się moim ulubionym grzańcem. Szczerze polecam:)

30.11.2012 15:56
raziel88ck
odpowiedz
raziel88ck
142
Reaver is the Key!

antolus22 - Niestety nie mam pojęcia. W Świecie Alkoholi nie chcieli zamówić? Albo w innych specjalizujących się w alkoholach sklepach? Sam nigdy nie składałem takich zamówień.

01.12.2012 22:21
odpowiedz
Jakec
18
Legionista

Jako raczej przeciwnik piw smakowych podchodziłem do wyżej wymienionych jak do jeża, ale w końcu spróbowałem i byłem zaskoczony bardzo pozytywnie.
Spotkałem się też z teorią, że tego rodzaju piwa zostały wprowadzone ze względu na Euro 2012 :) Padłem ze śmiechu.
A ze smakowych bardzo mi podeszło francuskie Pani Twardowski i jeszcze jedno, ale nie pamiętam nawet z jakiego kraju :(

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze