Laurka dla Metal Gear Solid 4. - Papi - 5 lutego 2013

Laurka dla Metal Gear Solid 4.

Wreszcie skończyłem. Po wielkich problemach związanych ze zdobyciem egzemplarza Metal Gear Solid 4 w Poznaniu, po wizytach w domu raz na tydzień, dwa, aby odebrać weki i łykać MGS jak młody pelikan... jednak sielanka nie trwała wiecznie. Złośliwa siostra w amoku porysowała mój egzemplarz MGS. Żal, rozpacz, szaleństwo, papieskie kremówki. Nie pomogli smutni panowie od czyszczenia płyt, nie mogłem przejść do końca przygód Solid Snake'a. Dopiero teraz udało mi się zdobyć upragniony egzemplarz Najlepszej Gry W Jaką Dane Mi Było Grać i dokończyć niedopowiedzianą historię do końca. 

Tym tekstem muszę zarazić wszystkich pasją i miłością do Metal Gear Solid. Może boleć. 


Najnowszy singiel Nick'a Cave'a. Warto przesłuchać. 


 Nie jestem nałogowym graczem, rzadko kiedy jestem zachwycony jakąkolwiek grą-> uważam, że wszystko co było dobre... to było. Nigdy nie miałem czasu, aby pozwolić sobie na wielogodzimne sesje w Baldur's Gate, z drugiej strony- klasyki RPG mam obcykane całkiem nieźle, całkiem nieźle. 

I nie mam pojęcia co ma do rzeczy powyższy akapit, który w sumie nijak ma się głównej osi tej notatki. Czystego, najprawdziwszego geniuszu i tego w jaki sposób do niego podejść, aby nikogo nie obrazić, nie narazić się na gniew. Nie jest mile widziane, aby dyletant wypowiadał się o Mona Lizie, brał się za analizę wierszy Miłosza, twórczości Mickiewicza. Nie wiem z jakiej strony zacząć, podchodzę bliżej, cofam się, obserwujemy te kształty, zachwycamy się. Z każdej strony idealna, perfekcyjna. Skomplikowana, wielowarstwowa, pełna pokrętnej symboliki. 

Fabuła, och fabuło wspaniała

Po kilku godzinach obcowania z Metal Gear Solid 4 wiedziałem, że mam do czynienia z czymś epokowym, będącym zwieńczeniem wątków przeplatających się w poszczególnych częściach. Patrioci, Zero, The Boss, Solid Naked Old Liquid Solidus Snake. Podchodzenie do MGS 4 bez znajomości całej serii to strzał w stopę. Nie brzmi zachęcająco, prawda ?

To uniwersum nie jest łatwe, postacie nie są oczywiste. Spowinowaceni, spokrewnieni, zantagonizowani, rozrzuceni w czasie i miejscach. Gęsto tu od gier słownych w imionach bohaterów, popkulturowych zapożyczeń, bezpośrednich i pośrednich nawiązań do poprzednich części MGS. Z pomocą nadchodzi Zanzibar, gdzie można w dość przystępnej formie dowiedzieć się na czym tamten świat stoi. Jasne, możesz zostać nadziany na jakiś tłusty spoiler (bądź czujny jak pies podwójny czytając informację o końcu 3ciej oraz 4tej części). Możesz również wybrać drugą opcję... kupić je wszystkie i przejść. Granie w MGS 4 to jak oglądanie Powrotu Jedi bez wiedzy kim są Ci kolesie ze świetlówkami oraz kto jest czyim starym. Jest świetnie, ale na co, po co, skoro można mieć wszystko :) ? 

Hideo Kojimie (Twórca) nie zależy specjalnie na Twoich bejmach, ani na samozadowoleniu. Ma do opowiedzenia i dokończenia spójną historię. I głupio powiedzieć kto jest jej bohaterem !        Bo jak historia o legendarnym żołnierzu i jego klonach może być skomplikowana ?

Przecież ona już od początku śmierdzi banałem, a pewne motywy przewodnie serii były wałkowane na wszystkie możliwe sposoby- zagrożenie wojną nuklearną, jednoosobowe armie i przygłupie rozkminki na temat bezsensowności wojny. Diabeł tkwi w tych szczegółach i pali długiego skręta, śmiejąc nam się prosto w twarz. Roi się tutaj od comeback'ów, tajnych organizacji, spisków, podwójnych zdrad na najwyższych szczeblach. Postacie się zakrojone w tak wspaniały i organiczny sposób. Każdy, nawet najwspanialszy bohater ma swoje momenty słabości, dawne grzeszki, które odcisnęły na nim solidne piętno a sukces jest okupiony litrami łez i godzinnymi dywagacjami. Poziom immersji? Niespotykany, przytłaczający. To uniwersum potrafi opętać gracza wielowarstwową fabułą, natłokiem faktów oraz wydarzeń, które rzucają nowe światło na wydarzenia z przeszłości. Wchodzisz i przeżywasz, tej gry nie da się przejść obojętnie.

Sam gameplay to unikalna mieszanka skradanki z sandbox'em pełnym ekscentrycznych pomysłów. Możliwość palenie papierosa, czy słuchania muzyki z Ipod'a (aby zredukować stres naszego bohatera), bohater przyjmujący kolor otoczenia w którym się znajduje, no i słynny karton. Sam feeling gry, konstrukcja poziomów to ogromna frajda dla każdego gracza, wielka piaskownica w której możesz bawić się jak chcesz, odkrywając smaczki i rozwiązania, których próżno szukać w innych tytułach.

Urocza grafika. Wspaniała, epicka muzyka, chwytająca za serce i dusze. Voice acting na najwyższych poziomie. Ta gra to diament, którego nie można przeoczyć na PS3, dzieło, które znajomość powinna być w dobrym tonie i guście. Są pewne dzieła, pewien kanon, który należy znać. Dlatego czytamy Mickiewicza, dlatego oglądamy Kieślowskiego i Wajdę, dlatego słuchamy na początku takich zespołów jak Nirvana i Metallica. MGS 4 z  całą stanowczością należy do kanonu gier na PS3, które wypada znać. Ta gra uszlachetnia i uwrażliwia, jest żywym dowodem, że gry to coś więcej. Prztyczek w nos dla współczesnych gier. 

A dlaczego warto ją nabyć akurat teraz ? 

+ nadchodząca premiera Metal Gear Rising i postać Raidena, który jest jedną z głównych postaci w MGS 4,

+ za śmieszne pieniądze kupujemy wspaniale spędzone ~20 godzin, 

+ dodano jakiś czas temu achievmenty, powstała nowa wersja na 25 lecie serii o Metal Gear'ach, 

+ szykująca się w tym roku zmasowana ofensywa serii Metal Gear Solid (Phantom Pain, Ground Zeroes)

 


Tam, na dole, wrzucam śmieszne kotki

Papi
5 lutego 2013 - 21:50

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
07.02.2013 14:40
Brucevsky
101
Playing with writing

gameplay.pl

Pierwsze trzy odsłony (z końcówką "Solid") mam ograne, czwórka jeszcze czeka na swoją kolej. Cieszę się na samą myśl, że za jakiś czas znowu spotkam Snake'a i zawitam do tamtego świata. Jeśli ktoś nie zna serii MGS to traci bardzo wiele i powinien jak najszybciej nadrobić zaległości.

07.02.2013 15:25
odpowiedz
Azerath
126
Senator

Z głównej serii czwórka akurat jest najgorsza. Zwłaszcza zakończenie jest słabe. Szkoda, że Kojima uległ swojemu zespołowi i nie zostawił tego oryginalnego. Nowe nie dość, że absurdalne i głupie, to jeszcze wymusiło zmianę reszty scenariusza i niepotrzebnie skomplikowało fabułę gry jeszcze bardziej. Nie wspominając o tym, że zrujnowało mocną i wzruszającą scenę ze środka gry. Wydaje mi się, że Kojima najlepiej radzi sobie z pisaniem scenariuszy, gdzie istnieje jedność czasu i miejsca (i też w jakimś stopniu akcji). Przeskoki z kontynentu na kontynent, nadmiar postaci i wątków, wpływy zespołu... Fabuła gry miała swoje momenty, ale zawdzięczała je w większym stopniu świetnej reżyserii, aniżeli samemu skryptowi.

Sama gra też ma raczej kłopoty z wybronieniem się. Rozgrywce brakuje jakiejś głębi. Jest parę dobrych pomysłów, ale nie zostają należycie wykorzystane, nie są możliwe ze względu na moc PS3 albo giną w systemie będącym jedną nogą w nowej erze, a drugą tkwiącą w archaicznych korzeniach serii. Kojima umie opowiadać dobre historie, ale designowi rozgrywki w jego grach zawsze czegoś brakowało. Niemniej jednak we wszystkie MGS'y "grało" się przyjemnie. Niestety z całej serii w czwórkę "grało" mi się chyba najgorzej.

Niedawno pisałem o serii, pozwolę sobie przekopiować swoją wypowiedź:

Jeśli o mnie i o nadmierne eksploatowanie znanych marek chodzi, to najbardziej przeszkadza (tylko?) mi nadmiar gier z serii Metal Gear Solid. Chodzi mi zwłaszcza o sytuację z Big Bossem: mieliśmy dwie części MGS'ów, gdzie od wielu postaci słyszeliśmy wiele rzeczy o nim. Trochę faktów, trochę odczuć różnych osób. Tyle. Nic ponad to. Nic nachalnego. Potem nadszedł czas Snake Eatera, trzeciej odsłony w serii. Gra była niesamowita. W poprzednich grach słyszymy jedynie o Big Bossie jako o "superżołnierzu", o szaleńcu, który całe swoje życie podyktował urzeczywistnieniu wizji o Outer Heaven. Trójka traktowała o genezie tej postaci, wyjaśniała, co BB kierowało, jakie były początki jego szaleńczych marzeń.

I zrobiła to perfekcyjnie. Człowiek myślał, że na tym koniec, że z tą postacią już skończyliśmy. Srogi zawód. Zamiast zostawić resztę jego życia wielką niewiadomą, pozwalającą graczowi "marzyć" o jego losach na podstawie tej genezy i rzeczy, które słyszymy w poprzednich grach, dostajemy dwie części na PSP i kolejne w drodze na duże konsole. Cała "romantyczność" sytuacji, o której wcześniej pisałem, zniknęła. Wszystko mamy podane na tacy. Prawdopodobnie jeden z najgenialniejszych ruchów Kojimy, cofnięcie się o 40 lat i obsadzenie w głównej roli "tego największego złego", "antagonisty całej serii", doszczętnie zniszczony.

07.02.2013 15:34
odpowiedz
Child of Pain
122
Senator

A jakie bylo orginalne zakonczenie czworki?

07.02.2013 15:53
odpowiedz
Azerath
126
Senator

spoiler start

Nigdy nie były znane szczegóły, ale Snake i Otacon mieli zostać straceni, nie pamiętam czy za czyny, których się dopuścili, żeby powstrzymać Liquid'a czy byli niewinni. Inspiracją do tego było zakończenie filmu Sacco & Vanzetti http://www.youtube.com/watch?v=gyTmcDmm154 Remake tej piosenki można usłyszeć przy napisach końcowych Guns of the Patriots. Wolałbym 100x to niż ciąg happy endów jakie dostaliśmy. Smutny, przygnębiający i depresyjny ton pasowałby moim zdaniem bardziej. Jak na pierwszych trailerach, gdzie Snake na Bliskim Wschodzie wkłada sobie pistolet do ust. Chcę takiego MGS'a!

spoiler stop

07.02.2013 22:54
odpowiedz
zhreddek
8
Legionista

Azerath - jesteś Bogiem. Dokładnie Sacco & Vanzeti, dwóch anarchistów poświęconych w imię idei, to się bardzo trzyma kupy, zwłaszcza patrząc na działania Otacona i Solid Snake'a. Też przeszedłem, usłyszałem. A w nagraniu zakochałem się wcześniej, gdyż leciało w trailerze Ground Zeroes- tym razem w wykonaniu Ennio Morricone. Byłoby mocniej, ale i tak zakończenie czwórki jest dla mnie wyborne... jednak jestem świadom, że mogę mieć pewne braki wiedzy dotyczące tego genialnego uniwersum :). Propsy.

08.02.2013 13:41
odpowiedz
rog1234
77
Dragon Install

Metal Gear Solid 4 miał w sobie ten unikalny motyw przemykania między dwoma stronami w otwartym konflikcie, do tego potwornie cieszył mnie powrót w wielkim stylu (i tak bardzo fajnego już w swoim pierwszym wydaniu, jego złe przyjęcie jest dla mnie niezrozumiałe) Raidena. Niestety nie miałem okazji skończyć całości, ale obecnie powoli przechodzę całą serię chronologicznie (jestem na Metal Gearze), więc i za MGS4 wezmę się ponownie.

Byle do Metal Gear Rising, który po prostu pozamiata całym lutym i całym 2013 w grach. :P

08.02.2013 21:43
odpowiedz
chuca
12
Chorąży

spoiler start

Azerath - mi sie podobało zakończenie mgs 4, chociaż wołałbym, aby snake pociągnał za spust na końcu. Nie słyszałem o tej ciekawostce, jeśli to prawda, byłoby to genialne zakonczenie - szkoda.

spoiler stop

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze