W obronie pewnych tytułów - Kibi - 14 maja 2013

W obronie pewnych tytułów

Twierdzę, że jestem graczem w miarę doświadczonym, i że nie jest dla mnie problemem rozróżnienie czy dana gra zasługuje na najwyższe oceny, średnie czy najniższe z możliwych. W całym swoim gamingowym życiu staram się spoglądać na wszystko przez pryzmat optymizmu i doszukiwać się pozytywów nawet w grach, które na pierwszy rzut oka mają ich bardzo niewiele albo nawet nie mają ich wcale. Dlatego zawsze dziwnie się czuję i jest mi na swój sposób przykro kiedy po zagraniu w jakiś tytuł czytam jego recenzję i przekonuję się, że zostaje on na łamach mediów całkowicie zniszczony.


            Moja ocena poszczególnych gier i ich twórców jest nieco podobna do słabo spisującej się drużyny sportowej. Jeśli sportowcy zostawiają na boisku serce i zdrowie, pokazują wszystkim wokół zebranym, że nie brakuje im zaangażowania, a jedynym ograniczeniem okazują się umiejętności to publiczność i tak winna jest im aplauz i to na stojąco. Pewnie niektórzy w tym momencie się zdziwią i zapytają „za co dziękować skoro oni przegrywają?”. Odpowiem, że „za wolę walki i próbowanie własnych sił”. Dlatego dla mnie studio, które ostatecznie ponosi porażkę to i tak gracze winni są mu ten przysłowiowy „aplauz” chociażby za to, że się starał i chciał dobrze.

Często też wydaje mi się, że w branży uznawane są tylko gry mające w sobie pewną dozę artyzmu, inteligentne przesłanie czy określone i dobrze odbierane w społeczeństwie zasady moralne, gry zmuszające gracza do myślenia i uważnego śledzenia historii. A co z tytułami, które są robione typowo pod gracza niewybrednego, chcącego się zrelaksować po ciężkim dniu pracy? Co z grami nie posiadającymi ujmującej serce fabuły, oryginalnej oprawy audiowizualnej, symfonicznej ścieżki dźwiękowej i otwartego, bajecznego świata, który można zwiedzać godzinami? Czy gra, która w oczach dziennikarzy okazała się produkcją słabą zasługuje by tak bardzo popaść w niełaskę graczy by ci o niej szybko zapomnieli? Na te pytania każdy gracz odpowie sobie sam jednak moim zdaniem każda gra zasługuję na szansę, chociażby z szacunku dla twórców i ich pracy.

Pierwszym z tytułów, który chciałbym przytoczyć jest The Walking Dead Survival Instinct, czyli gra wydana nie tak dawno. Została ona zjechana równo przez wszystkie możliwe media poświęcone grom komputerowym do tego stopnia, że dzień po premierze Kotaku nazwało ją najgorszą grą 2013. I w istocie tak też może być ale jak wspomniałem powyżej zawsze staram się patrzeć na pozytywy produkcji przed jej wadami. Zgodzę się z każdym kto powie, że Survival Instinct nie jest grą najwyższych lotów. Graficznie stoi słabo, dźwiękowo też nie najlepiej i wydaje się, że jedynym aspektem, który sprawił, że gra chociaż trochę się sprzedała jest licencja popularnego serialu i komiksu, na którym ona bazuje. I w tym też upatruję przyczyny jej słabości. Licencja The Walking Dead jest jak koło ratunkowe i kotwica jednocześnie. Zapewnia ona sprzedaż, tym bardziej, że poprzedni tytuł z tego uniwersum stworzony przez TellTale Games był wybitny. Z drugiej zaś strony po rewelacyjnym komiksie i bardzo dobrze przyjętym serialu oczekiwania graczy co do kolejnej gry były duże i tego nie udźwignęli twórcy. A czego tak naprawdę się mogliśmy spodziewać? Na palcach jednej ręki można policzyć gry na licencjach książek, filmów czy seriali, które w zasadzie nie okazały się klapami i odniosły kasowy sukces.

Dla mnie Survival Instinct jest typowym średniakiem, nie wnosi nic nowego do swojego gatunku i nie wszystkie mechanizmy w niej zaimplementowane działają aczkolwiek nic nie stoi na przeszkodzie by dać jej szansę. Ja dałem i nie nazwę tego czasu straconym.

Drugą grą jest Postal 2. Tytuł ten jest już nieco starszy aczkolwiek do dziś jest całkiem grywalny. Oglądając ostatnio jednego z bardziej znanych polskich Youtube’rów zdałem sobie sprawę jak ta gra była odbierana przez media, a ile razy mi samemu zdarzyło się ją ukończyć świetnie się przy tym bawiąc.

W 2003 roku, kiedy gra została wydana budziła niemało kontrowersji, a to głównie za sprawą jej bardzo socjopatycznego i brutalnego charakteru oraz rynsztokowego humoru. Prasa nie była nią zachwycona wytykając wielość błędów graficznych, małą ilość modeli postaci czy chociażby obraźliwe żarty z innych religii. O ile opisywany wcześniej Survival Instinct został źle oceniony także przez społeczność graczy o tyle Postal 2 jest grywany nadal i cieszy się niesłabnącą popularnością co udowadniają komentarze w przeróżnych portalach o tematyce gamingowej. Gracze chwalą pewną dozę oryginalności jakie wprowadzał Postal 2 pomimo nieco jej grubiańskiego stylu. Podział na dni tygodnia i zadania typu „kup mleko” albo „idź do spowiedzi” zapadają w pamięć, a groteskowość świata w połączeniu z tak wymyślnymi celami jest niezwykle ciekawym doświadczeniem.

Podsumowując moje powyższe myśli chciałbym przestrzec przed dwoma rzeczami. Po pierwsze nie można wierzyć do końca we wszystko co pisze prasa. Naturalnie nie neguję znaczenia prasy o tematyce gamingowej, a jedynie przestrzegam przed nadmierną ufnością. Każdy człowiek ma własny, subiektywny punkt widzenia, który kreowany jest przez wiele indywidualnych czynników. Sam czytam tę prasę i nie ujmuję żadnemu z redaktorów kunsztu w tym co robi jednak twierdzę, że nie istnieje coś takiego jak obiektywna ocena i niezależnie od naszych chęci zawsze znajdzie się chociaż cząstka naszych preferencji.

Po drugie nie oceniajmy gier przez pryzmat zasłyszanych czy przeczytanych recenzji. Niech wpływają one na nasze pierwsze przemyślenia i wnioski ale zaczekajmy z ostatecznym werdyktem do momentu, aż będzie nam dane zagrać. Czas, który spędzimy z grą sam na sam może znacząco wpłynąć na jej ocenę i może nawet w totalnym gniocie znajdziemy coś co akurat nas chwyci za serce.

Kibi
14 maja 2013 - 17:06

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
14.05.2013 22:08
ciopaka
40
Chorąży

Grałem w Postala 2 w czasie premiery i byłem wtedy 12 letnim gnojkiem, ale doskonale pamiętam, że świetnie się przy tej produkcji bawiłem. Pamiętam właśnie głównie bardzo fajne pomyślane questy i choć miałem wtedy tylko 12 lat doskonale( tak mi się wydaje że rozumiełem) wiedziałem o co chodzi w tej grotesce choć nie umiałem jeszcze tego nazwać. Jedno z pierwszych zadań , gdzie pracujesz w firmie zajmującą się tworzeniem gier super pomysł , tak samo w bibliotece gdzie trzeba było iść oddać książkę a nagle została podpalona przez ludzi od ochrony drzew czy jakoś tak . Później fajna misja w kościele (wspomniana przez autora) gdzie atakują Cię muzułmanie czy jacyś inni goście w turbanach z dynamitami . Po prostu jedna wielka satyra z otaczającej nasz rzeczywistości, genialnie przemyślana. Moim zdaniem, ta gra wyprzedzała nasze czasy i pamiętam tych wszystkich żałosnych recenzentów dających Postalowi oceny 4.0 lub niższe bo tak było politycznie poprawnie i sensację kurna robili ! A to że można było odcinać głowę i później ją kopać i grać nią w piłkę , podpalać ludzi i gasić ich swoim moczem w ogóle nie widzę w tym czegoś złego . To jest TYLKO GRA i choć jako 12-latek zagrywałem się nią godzinami, nie zostałem seryjnym mordercą !

14.05.2013 22:09
odpowiedz
ciopaka
40
Chorąży

nie wyrosłem na psychola...

14.05.2013 23:23
Lothers
odpowiedz
Lothers
140
Senator

Ja tam się dobrze bawiłem przy Survival Instinct, technicznie szału nie robi, ale mocny klimat stwierdzono.