Na stole #2 - Pandemia - Kibi - 27 października 2013

Na stole #2 - Pandemia

Przyznajcie się, ilu z Was pragnęło zostać w dzieciństwie lekarzami? Pewnie kilku osobom się to udało, jednak dla większości pozostała to sfera marzeń. Ci, którzy lubią spędzać czas na spotkaniach z przyjaciółmi przy jednym stole, na którym znajdują się wtedy karty, plansze i kości będą mieli okazję poniekąd spełnić marzenie z dzieciństwa. A to za sprawą wydawnictwa Lacerta, które to zdecydowało się wypuścić polską edycję światowego hitu – Pandemic autorstwa Matta Leacock’a.


UNBOX

W pudełku od Pandemii znajdziemy całkiem sporo elementów. Na pierwszy ogień idzie plansza przedstawiająca mapę świata z zaznaczonymi miastami na każdym kontynencie. Na pierwszy rzut oka widać, że miasta zostały podzielone na 4 kolory – niebieski, żółty, czarny i czerwony. Kolory te reprezentują poszczególne choroby, z którymi będziemy się zmagać podczas misji ratowania świata. Poza planszą otrzymamy także dwie talie kart przedstawiające poszczególne miasta. Jedna talia to talia infekcji, druga to talia gracza. Otrzymujemy także 7 kart postaci, którymi będziemy mogli grać. Warto nadmienić, że każda postać ma specjalne umiejętności, a skład naszej drużyny będzie miał niemały wpływ na całą rozgrywkę. Dla każdej postaci otrzymujemy też drewniany pionek odpowiedniego koloru.
W środku znajdziemy też 4 karty pomocy, które opisują wszelkie akcje, które możemy wykonać podczas naszej tury oraz wiele mniejszych elementów. Mam tutaj na myśli 96 malutkich kostek (24 z każdego koloru), które reprezentować będą ilość zarażonych w danych miastach, 2 żetony reprezentujące ilość epidemii oraz szybkość rozprzestrzeniania się infekcji oraz 7 drewnianych domków, które przedstawiać będą nasze laboratoria badawcze. Całość otrzymujemy w sporym, kartonowym pudełku z dosyć wygodną wypraską w środku.



ZASADY

Zasady Pandemii są bardzo proste. W swojej turze każdy gracz może wykonać 4 akcje. Akcją jest przemieszenie się do innego miasta, wyleczenie kostki choroby (za 1 akcję możemy wyleczyć 1 kosteczkę), przekazanie komuś karty, postawienie laboratorium badawczego czy wynalezienie lekarstwa na konkretną chorobę. Po wykonaniu swoich akcji gracz ciągnie dwie karty z talii gracza. Najczęściej będą to karty miast, jednak znajdują się tam też karty specjalne oraz karty epidemii. Ostatnim ruchem w turze jest wylosowanie tylu kart infekcji ile wskazuje żeton. Z początku będą to dwie karty, a wraz z losowaniem kolejnych kart epidemii mogą to być nawet cztery karty.

Karty epidemii to najgorsze co możemy wylosować i jednocześnie to co napędza rozgrywkę. Jeśli trafi nam się taka karta to kolejno przesuwamy żeton szybkości infekcji, wyciągamy ostatnią kartę z talii infekcji (miasto na tej karcie otrzymuje 3 kostki infekcji) oraz wszystkie karty, które wyciągnęliśmy wcześniej zostają przetasowane i położone na górze talii. Oznacza to, że miasta które oberwały niedawno, oberwą za chwilę ponownie.

Ilość zarażonych w miastach wskazują wspomniane wcześniej kostki. Maksymalnie na danym mieście mogą znajdować się trzy kostki jednego koloru. Gdy miasto z maksymalną ilością kostek zostanie zainfekowane ponownie, nie dokładamy tam czwartego znacznika za to wybucha epidemia i kostkę dokładamy na każde miasto sąsiadujące.
Naturalnie w grze chodzi o to by wynaleźć lekarstwa. Uczynić to możemy przez uzbieranie pięciu kart jednego koloru i oddanie ich w mieście, w którym znajduje się laboratorium badawcze. Gracze wygrywają, gdy wynajdą lekarstwo na każdą z czterech chorób. Przegrywają, gdy skończą się karty w talii gracza, zabraknie kostek któregokolwiek koloru albo dojdzie do ósmej epidemii.

 

PANIE DOKTORZE, PACJENT CZEKA

 

W moim odczuciu Pandemia to gra, do której wraca się z największą przyjemnością. Jest to gra wymagająca myślenia oraz ogromnej dawki współpracy. Już pierwsze rozgrywki pokazują, że nie ma miejsca na zmarnowane tury choćby jednego gracza, gdyż każda tura może być tą ostatnią.

 Było wiele filmów, w których główni bohaterowie ratowali świat przed śmiertelną zarazą. W tej grze możemy się poczuć jak i oni. Dużym plusem jest fakt, że Pandemia to gra kooperacyjna, w którą można nawet zagrać samemu i nie nudzić się przy tym. Niestety, sporym dla mnie mankamentem jest cena. Zdaję sobie sprawę, że w dobie skomplikowanych i wieloelementowych planszówek 129 złotych to nie jest jakaś zatrważająca cena, jednak mało to też nie jest. Ja sam posiadam angielską wersję, którą zakupiłem po niższej cenie i twierdzę, że pieniądze, które wydałem zostały dobrze zainwestowane. Za wydane pieniądze otrzymujemy całkiem sporo. Karty, bardzo fajna plansza i masa mniejszych elementów doskonale zdają egzamin i jestem przekonany, że na następnym spotkaniu planszówkowym ze znajomymi rozłożę na stole Pandemię i wiem, że ratowanie świata jeszcze nigdy nie było tak fajne.

OCENA KOŃCOWA: 8,5 / 10

Kibi
27 października 2013 - 09:51

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz