Niesprawiedliwości rynku gier - Kibi - 17 maja 2013

Niesprawiedliwości rynku gier

Przez ostatnich 16 lat śledzę uważnie rynek gier komputerowych. Być może stwierdzenie „śledzę” dla wtedy 6cio latka jest nieco na wyrost jednak każda kwestia związana z tym zagadnieniem interesowała mnie na tyle mocno, że z całą stanowczością mogę stwierdzić „tak, od 16 lat jestem na bieżąco”. Przez pryzmat tego co widziałem i tego co z grami przeżyłem nie do końca jestem zadowolony z kierunku, jaki rynek ten obrał i czym jest obecnie. Proszę, nie zrozumcie mnie źle. Gry to moja największa pasja, zawsze nią były i z całą pewnością zawsze nią będą jednak jest kilka aspektów, które aż same się proszą o usprawnienie, wymianę lub porzucenie i powrót do systemu, który istniał kiedyś. Wyjaśniając poszczególne zagadnienia będę poruszał zarówno sprawy ogólne jak i szczegóły bo jak myślę rozgraniczenie ich mija się z celem.

 

1. Podłączenie konsol stacjonarnych do sieci nie tylko pozwoliło graczom zasmakować w rozgrywce online ale także otwarło twórcom gier drogę do łatwego i niemałego zarobku. Mowa tu oczywiście o istocie DLC (downloadable content), czyli zawartości do pobrania. Nowe misje, bronie, mapy, wdzianka dla naszych bohaterów- to wszystko otrzymujemy przez Internet za dodatkową opłatą. Ale uno momento. Czy nie wystarczy już zapłacić i tak niemało kasy za samą grę? Widać twórcy mają graczy za dojne krowy czy jak kto woli portfel bez dna i wyciągają od nich ile tylko się da. Osobiście uważam, że kupując grę w ładnym pudełku, z elegancką, drukowaną na kredowym papierze instrukcją powinienem otrzymywać wszystko co jest w danym momencie dostępne dla danego tytułu. Kiedyś, gdy dostęp do Internetu nie był jeszcze tak powszechny jak jest dzisiaj, najzwyczajniej w świecie wydawano dodatki na płytach. Pewnie wiele osób nie będzie widziało różnicy w dodatku wydanym cyfrowo oraz takim, który kupowaliśmy w sklepie na krążku. Otóż te dodatki zawsze wnosiły coś więcej niż dzisiejsze DLC. Każdy z nich był hucznie zapowiadany, a gracze czekali z wypiekami na twarzach na premierę rozszerzenia ich ulubionych tytułów. Nazwa „rozszerzenie” była adekwatna do zawartości jaką otrzymywaliśmy w zamian za nasze pieniądze. Nie wspominam już o bezczelności jaką jest wrzucanie DLC na płycie z grą, a do którego nie mamy dostępu. Naturalnie jestem świadom, że niektóre DLC także wnoszą sporo dobrego do gier. Niestety mnogość gniotów i w zasadzie nikomu nieprzydatnych bzdetów wyrobiły instytucji zwanej DLC dosyć nieprzychylną markę. A szkoda bo winni temu są nie tylko twórcy ale także gracze, którzy nabywając DLC oddają swoje pieniądze lekką ręką za produkt, który powinni byli dostać od razu. Na walkę z tym już niestety jest za późno. DLC jest jedną z oznak upływu czasu i ewolucji na rynku. Ewolucji niekoniecznie w dobrym kierunku.

2. Oczywiście DLC nie jest jedynym sposobem wyciągania od graczy pieniędzy. Większość z głośniejszych i bardziej oczekiwanych tytułów poddawanych jest bardzo podobnemu procesowi. Po wydaniu gry przez pewien czas ukazują się do niej dodatki w formie wspominanego powyżej DLC. Kiedy zarabianie na nich się kończy następuje chwila przerwy i po roku/dwóch/pięciu gra ukazuje się w wydaniu GOTY (Game Of The Year), czyli w wolnym tłumaczeniu jest to podstawowa wersja zawierająca wszystkie dodatki DLC, które ukazały się w sieci. Z jednej strony rozumiem – twórcy „niby” dbają o graczy, którzy nie mają podłączonej konsoli do sieci. Napisałem „niby” bo powiedzmy sobie szczerze, żaden gracz oczekujący na dany tytuł nie będzie czekał kolejnych kilku lat by zagrać we wszystkie dodatki tylko kupi wersję podstawową gdy ta ujrzy tylko światło dzienne. Kowalski chcąc zagrać w dodatki, a nie mając konsoli podłączonej do Internetu będzie musiał jeszcze raz wydać sporą sumkę na grę, którą już przecież posiada, a twórcy nie będą wydawać samych dodatków za niższą cenę gdy mogą zrobić wersję „GOTY”, „Deluxe” czy inną wciskając do tego wersję podstawową zgarniając pełną cenę.

3. Ceny gier na konsole to kolejna bolączka rynku gier. Ile to już razy musiałem odmawiać sobie przyjemności wyjścia ze sklepu z upatrzoną grą bo jej cena była zwyczajnie za wysoka? A no było trochę tego. Pytam się dlaczego gry na konsole nie kosztują tyle samo co gry na komputery osobiste? Bo ciężej się je programuje? Tytuł będąc zapowiadany oraz tworzony jest od razu przystosowywany zarówno do komputerów jak i konsol. Nawet dopasowywanie softu do odpowiedniej maszynki, na której gra ma działać nie wydaje się czynnikiem, który powinien podnosić cenę produktu gdyż jakby nie patrzeć jest to zadanie leżące w interesie twórców oraz ich chęci dostarczenia danego tytułu na zaplanowane konsole. Tak samo nikt mi nie wmówi, że takim problemem jest nagranie gry na płytę typu Blueray czy Dual Layer. Bo w zasadzie to czym tytuł się różni od swojego pecetowego odpowiednika? Poza nośnikiem niczym. Tak samo mamy pudełko, tak samo mamy instrukcję. A cena niestety jakby z kosmosu. W wypadku naszego państwa śmiem twierdzić, że cena jest czynnikiem odpowiedzialnym za ilość ściąganego nielegalnego oprogramowania. Przeciwko temu procederowi staje już najczęściej tylko moralność jednostek, które chcą wspierać twórców w tym co robią, a nie po prostu ich okradać.

4. Ten punkt będzie bardzo osobisty z racji takiej, że posiadam maszynkę Microsoftu Xboxem 360 zwaną jednak posiadacze tej konsoli zrozumieją mnie w zupełności. Nikt nie zaprzeczy, że Microsoft jest korporacją odpowiedzialną za to czym komputery osobiste są dziś. Nawet nie wiem czy byłbym w stanie policzyć ilość zer przy sumach znajdujących się na ich kontach bankowych. Ale czy to znaczy, że M$ dalej musi doić z graczy? Niestety dokładnie to robi każąc płacić sobie za dostęp do usługi Xbox Live. Naturalnie postrzegając to z perspektywy człowieka zdrowego na umyśle myślałem, że poza pieniędzmi liczy się także szacunek dla lojalnego klienta i odbiorcy. Sony w pewnym stopniu to propaguje oferując darmowe usługi internetowe w PS3. Także dlaczego nie Microsoft? Dlaczego płacąc za grę dokładnie tyle samo ile kosztuje ona na PS3 muszę jeszcze opłacać abonament by móc grać z innymi ludźmi online? Rozstrzygnięcie tej sprawy jest niestety poza mną i w ogóle tego nie rozumiem.

5. Że branża gier komputerowych jest niesprawiedliwa powszechnie wiadomo. Nie chodzi tylko o relację na linii twórca-odbiorca ale także o relację twórca-twórca. Jak długo istnieje człowiek i społeczeństwo wiadomo, że są równi i równiejsi. I stosunek ten nie omija także moich kochanych gier komputerowych, gdzie duże, znane ze swoich produkcji studia nieraz nie dają nawet szans pokazania się tym niewielkim i niezależnym mającym niejednokrotnie bardzo ambitne i dojrzałe plany. Należy dodać, że tworzenie gier nie jest sprawą tanią. Dlatego w ostatnim czasie zaczynają powstawać inicjatywy wsparcia małych studiów takie jak Kickstarter czy Steam Greenlight. Obecnie już widać efekty pomocy jaką oferują sami gracze, gdyż to oni wpłacają pieniądze potrzebne do stworzenia zaprezentowanego w tych serwisach tytułu. Mam szczerą nadzieję, że takie akcje oznaczają powolny zgon, tudzież reorientację targetu hegemonów tego rynku. Bo przecież ile idzie grać w kolejne Call of Duty czy Assassin’s Creed’y. No litości.

 

Zagłębiając się dalej w temat tego co mnie boli w rynku gier mógłbym tego artykułu tak naprawdę nigdy nie skończyć. Jest to temat rzeka, a powyżej opisałem tylko pięć moich bolączek i mam wrażenie, że nie tylko moich. Rozmawiając z moimi znajomymi czy ludźmi związanymi z branżą gier komputerowych odnoszę wrażenie, że w mniejszym lub większym stopniu wszystkim nam przeszkadzają podobne kwestie. Być może gdyby gracze śmielej dawali wyraz swojemu niezadowoleniu z wyzysku jakiemu są poddawani przyszłość branży gier komputerowych wyglądałaby inaczej. Jednostka z rynkiem niestety nie wygra, a w głębi serca wiem, że z tymi problemami nie borykam się sam. Powyższy tekst to tylko moje przemyślenia i naturalnie nie każdy musi się z nimi zgadzać. W kwestii developingu nie mam najszerszej wiedzy jednak nie wiem, czy jest mi ona potrzebna do wysnucia tak podstawowych wniosków. Tymczasem idę pograć w Tetrisa. Przynajmniej nikt nie każe mi płacić za każdy kolejny spadający klocek.

Kibi
17 maja 2013 - 14:01

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
21.05.2013 10:05
Orrin
Orrin
202
Najemnik

Gry na konsole są droższe ponieważ sony/microsoft nie zarabia na sprzęcie a na samych grach. Tzn kupując grę od np Ubisoftu sony dostaje swoją działkę.

DLC kupuje tylko kiedy jest naprawdę duże. Żadnych skórek mapek itp

21.05.2013 10:44
odpowiedz
Child of Pain
139
Legend

Niesprawiedliwosci dobre sobie. Wlasnie sprawiedliwie, gracze daje sie robic w kakao to wydawcy to wykorzystuja, zacznijcie glosowac portfelem, nie sciagajcie ich gier z torrentow to wtedy zaboli. A tetris to rowniez niesprawiedliwosc, jak to wspanialym ZSSR tworca nie zostal oplacony.

21.05.2013 11:01
odpowiedz
zanonimizowany166638
152
Legend

zacznijcie glosowac portfelem

Jeden z najdurniejszych frazesów przeforsowanych w branży w ciągu minionych lat i powielanych w zupełnie bezmyślny sposób. Kwestii DLC nie rozpatruje się w kategorii konkurencji, więc nie ma mowy o jakimkolwiek "głosowaniu portfelem". Poza tym nie istnieje możliwość zagłosowania na "nie". A jeśli ktoś twierdzi inaczej, to niech wytłumaczy, czym miałoby się ono różnić od wstrzymania się od głosu.

21.05.2013 11:52
odpowiedz
Child of Pain
139
Legend

[3]
A co innego robic, stekac na forach? To jeszcze pobudza ruch, robi darmowa reklame w internecie. Ich nie obchodzi opinia tylko kasa, gorzej jezeli opinia prowadzi do utraty kasy ale wtedy boli jej skutek czyli kiepski bilans a nie słaby PR. Jezeli by ludzie w koncu przestali kupowac Call of Duty coroczne albo gry z DLC to by dali znac, ze nie ma na nie zapotrzebowania a tak jakas garstka jojczy na forach a masy nadal kupuja a wydawnictwa sa zadowolone. To ty mi powiedz co robic poza nie kupieniem tytulu(i w zwiazku z tym dlc), no ale ludzie musza sobie pograc, przeciez gry to sprawa obowiazkowa.

21.05.2013 12:11
odpowiedz
zanonimizowany166638
152
Legend

A co innego robic, stekac na forach?

"Stękanie" na forach przyniosło więcej zmian niż jakakolwiek inna forma wyrażania sprzeciwu. Stąd wzięło się choćby zmienienie zakończenia ME3, wprowadzanie wielu ulepszeń w tworzonych sequelach, nakierowywanie twórców na właściwe tory przy tworzeniu aktualizacji (głównie tyczy się MMO, ale nie tylko) i wiele innych rzeczy. Gdyby wszyscy zgodnie fapali nad Falloutem 3, pewnie nie powstałoby New Vegas (a przynajmniej nie w obecnej formie). W nowej edycji DE3 na Wii U mają nawet zostać wprowadzone zmienione etapy walk z bossami, na które tylu graczy narzekało (mam nadzieję, że przy okazji zaktualizują też wersje na wcześniejsze platformy lub umożliwią dokupienie tego w formie DLC, ale za jakąś symboliczną sumę). Można też zastanawiać się, czy gdyby nie negatywne komentarze dotyczące obniżania poziomu trudności gier obecnej (czy raczej poprzedniej, skoro jest już Wii U) generacji, powstałyby takie produkcje jak Demon's / Darks Souls i parę innych.

Ale nie, przecież wcale tak nie jest. Od dawna wiadomo, że najskuteczniejszą taktyką na wprowadzenie zmian jest siedzenie cicho jak skulona pizdeczka i okazyjne obszczekanie każdego, kto wyraża swoje zdanie.

21.05.2013 12:17
odpowiedz
Child of Pain
139
Legend

[5]
Dokładnie, ulepszenia w Dragon Age 2, Mass Effect 3 albo MMO gdzie najglosniej krzycza ludzie nie robiacy wcale radiow czyli najdrozszego contentu. I Demon Souls dobre sobie, gra ktorej nie chcieli wydac w Japoni i wydostala sie tylko dzieki poczcie pantoflowej. A kupuj jak leci i potem szczekaj, oni maja twoja kase i sa zadowoleni, kupisz nastepny tytul, troche ponarzekasz i znowu kupisz, tak do konca swiata.

21.05.2013 12:35
odpowiedz
zanonimizowany166638
152
Legend

[6]

Dokładnie, ulepszenia w Dragon Age 2, Mass Effect 3
Wiesz, że jeśli wycinasz jakieś fragment z kontekstu, ignorując całą resztę posta, to jakby automatycznie przyznajesz, że nie masz racji? Chyba, że będziesz w stanie wykazać choćby, które "ulepszenia" DA2 były spowodowane komentarzami graczy DA1, a nie fanaberiami głównej projektantki.

albo MMO gdzie najglosniej krzycza ludzie nie robiacy wcale radiow czyli najdrozszego contentu.
Bo MMO to tylko WoW, prawda? Przykład z EVE Online już nie bardzo by pasował, więc wolałeś tych kwestii nie poruszać.

Demon Souls dobre sobie, gra ktorej nie chcieli wydac w Japoni i wydostala sie tylko dzieki poczcie pantoflowej.
Oh wow. A te wszystkie opinie zadowolonych graczy to z pewnością trolling, prawda? Ale zaraz, zaraz... czy ty NARZEKASZ?! Jak śmiesz?! Nie wolno narzekać!!!!! Co ci to daje!!!!1111?

A kupuj jak leci i potem szczekaj, oni maja twoja kase i sa zadowoleni, kupisz nastepny tytul, troche ponarzekasz i znowu kupisz, tak do konca swiata.
Tylko widzisz, twoje gimnazjalne szablony prowadzenia dyskusji nijak mają się do świata rzeczywistego (może poza gimnazjum, nie wiem). A teraz zastanów się, dlaczego ten komentarz był chybiony i skrajnie idiotyczny. Przeciętna osoba zorientowałaby się w ciągu 10-30 sekund, ale ja daję ci 24 godziny.

Swoją drogą, dlaczego krytykujesz (już mniejsza z tym, że zupełnie nieskutecznie) moją wypowiedź? Przecież sam twierdzisz, że krytykowanie do niczego nie prowadzi. Czemu działasz wbrew zasadom, które sam próbujesz wprowadzać?

21.05.2013 12:43
odpowiedz
Child of Pain
139
Legend

[7]

To co, w koncu sluchaja komentarzy czy robia taką siare w Bioware jak z DA2 i ME3? Nic konkretnego im nie wyszlo pod pewnego czasu i nagle zaczna sluchac teraz.

MMO, coz WOW ma najwiekszy udzial na rynku, o ile Eve Online nie ma milionow WoWa to jednak rozsadna liczbe subow i ich wzrost w przeciwienstwie do produktu Blizzarda to jakos wychodza prawie same klony WoWa.

Ogolnie atakuj sobie jeszcze mocniej, zawsze trolling, hejterstwo albo gimbaza, mamy rozne poglady no ale spoko, pewnie jestes specjalista i doswiadczony w 3 poprzednich sprawach stad twoja taka wspaniala ocena, wielce oswieconego ponad maluczkimi.

21.05.2013 12:57
odpowiedz
zanonimizowany166638
152
Legend

[8]

To co, w koncu sluchaja komentarzy czy robia taką siare w Bioware jak z DA2 i ME3? Nic konkretnego im nie wyszlo pod pewnego czasu i nagle zaczna sluchac teraz.
Wciąż nie odpowiedziałeś, które zmiany na gorsze w DA2 były odpowiedzią na krytykę DA1. I pewnie już nie odpowiesz... Co do ME3 - najwyraźniej słuchają, skoro to krytykowane zakończenie zmienili.

MMO, coz WOW ma najwiekszy udzial na rynku, o ile Eve Online nie ma milionow WoWa to jednak rozsadna liczbe subow i ich wzrost w przeciwienstwie do produktu Blizzarda to jakos wychodza prawie same klony WoWa.
No, ale jakie to ma znaczenie, skoro historia zmian w obydwu produktach odzwierciedla to, o czym cały czas mówię - reagują na komentarze graczy. Zarówno pozytywne, jak i negatywne. Byłeś tak zajęty toczeniem piany z pyska, że sam nie zauważyłeś, jak już [6] zgodziłeś się z moim twierdzeniem.

Ogolnie atakuj sobie jeszcze mocniej, zawsze trolling, hejterstwo albo gimbaza, mamy rozne poglady no ale spoko, pewnie jestes specjalista i doswiadczony w 3 poprzednich sprawach stad twoja taka wspaniala ocena, wielce oswieconego ponad maluczkimi.
Problem w tym, że moje posty opierają się na analizie i logice, a twoje to chaotyczny zlepek przeczących samym sobie pseudoargumentów, unikania odpowiedzi na niewygodne fakty i wyciągania wniosków z dupy. Cały cytowany akapit powinieneś potraktować raczej w charakterze autokrytyki.

Wciąż nie napisałeś, dlaczego zakazujesz krytykowania czegoś innym, jednocześnie samemu krytykując ich.

21.05.2013 13:27
odpowiedz
zanonimizowany23874
136
Legend

Mephistopheles:

Nie wiem czy wiesz (widac, ze raczej nie), ale zmiany w EVE pojawily sie dlatego, ze ludzie... zaglosowali portfelem! Tylko dlatego, ze gra stracila okolo 5-10% subow, CCP w koncu stwierdzilo, ze "zle sie dzieje i moze warto posluchac co im dolega". Krzykacze na forum byli od poczatku, ale dopiero realna strata spowodowala, ze cos zadzialali. Tak wiec glosowanie portfelem to wlasnie NAJLEPSZA metoda wplyniecia na tworcow/wydawcow. A to ze mowisz "nastepnego nie kupie bo XYZ" a zyski leca w gore? Moga miec cie smialo w (_!_).

21.05.2013 13:53
odpowiedz
zanonimizowany166638
152
Legend

Negowanie "głosowania portfelem" tyczyło się sytuacji z DLC, którym najbliżej jest do produktów (tak, wiem, że licencje tak nie działają, ale tak to odbierają klienci i najłatwiej to przełożyć na tradycyjna sytuację), a skoro DLC do różnych tytułów nie konkurują ze sobą, to nie można mówić o żadnym zliczaniu głosów. To tak, jakby kolorowy tusz do drukarki (produkt opcjonalny, bo przecież można drukować na czarno-biało) miał konkurować z pokrowcem do komórki (też nie trzeba go mieć). Co innego, gdy do jednej gry dostępne jest wiele DLC (jak np. miliard pierdółek do Darksiders 2), ale żeby przykład miał ręce i nogi, to kasa za poszczególne DLC musiałaby trafiać do różnych producentów, a tak nie jest, więc to rozważania czysto teoretyczne.

Przedłużanie abonamentu w grach MMO to już wykupowanie usługi w sensie stricte* i tutaj nie ma wątpliwości, że "głosowanie portfelem" ma swoje uzasadnienie i słowem bym się nie odezwał, gdyby podobne stwierdzenie padło w takim właśnie kontekście. Natomiast kierunek obieranych zmian wyznaczają już właśnie ludzie podchodzący do sprawy krytycznie (tego się tyczyły moje wypowiedzi nt. MMO). Nie zdarzyło się jeszcze, żeby godzące się na wszystko zombie wprowadziły jakąś rewolucję.

*To też da się rozszerzyć, skoro poszczególne MMO mogą ze sobą konkurować, ale na potrzeby ukazania kontrastu tych dwóch sytuacji pozwoliłem sobie nieco uprościć. Przyjmijmy, że w opisywanym przypadku gracz rozważa tylko dalsze przedłużenie abonamentu, a nie przerzucenie się na inny tytuł.

[edit]
Jeszcze inna kwestia. Pomiędzy ilością sprzedawanych egzemplarzy a komentarzami graczy zachodzi korelacja. Wystarczy spojrzeć na wyniki finansowe DmC, które spotkało się z niesamowitą falą nienawiści fanów serii, która z pewnością nakłoniła niezdecydowanych wcześniej nowych graczy na zaniechanie kupna. Efektem jest nie tylko wątpliwa szansa na sequel, ale też dużo ostrożniejsze podejście innych twórców do podobnych projektów. Gdyby wszyscy krytykujący DmC posłusznie zamknęli jadaczki, jak chcieliby niektórzy, z pewnością zaplanowano by już kilka kolejnych rewolucyjnych rebootów.

21.05.2013 17:43
Martius_GW
odpowiedz
Martius_GW
61
Generał

Chyba, że będziesz w stanie wykazać choćby, które "ulepszenia" DA2 były spowodowane komentarzami graczy DA1, a nie fanaberiami głównej projektantki.
Przecież Bioware przed wydaniem gry ogłosił, że DA2 ma przyciągnąć fanów Call of Duty....
Dało to odwrotny skutek - fani CoD dalej w niego grają a fani Dragon Age tylko się wkurzyli na Bioware.

kolejnych rewolucyjnych rebootów.
DmC to dla ciebie rewolucyjny reboot? No bez jaj....
Capcom chciał darmowego rozgłosu wkrzując własnych fanów. Nie potrafili tego opanować to już ich problem. Ludzie nie przestaną wygłaszać swoich negatywnych opini bo tobie się to nie podoba.

21.05.2013 17:52
odpowiedz
zanonimizowany166638
152
Legend

Przecież Bioware przed wydaniem gry ogłosił, że DA2 ma przyciągnąć fanów Call of Duty....
I homosiów. Ale to nijak ma się do mojego posta.

DmC to dla ciebie rewolucyjny reboot? No bez jaj....
Skoro był rebootem i wprowadzał mnóstwo zmian, to tak - był rewolucyjny. A jaki był efekt tej rewolucji, wszyscy wiedzą.

Ludzie nie przestaną wygłaszać swoich negatywnych opini bo tobie się to nie podoba.
Wąchałeś klej przed pisaniem tego posta? Przecież to ja od początku nabijam się z ludzi, którzy w imię chuj wie czego próbują zakazać innym wygłaszania krytyki.

21.05.2013 18:08
Martius_GW
odpowiedz
Martius_GW
61
Generał

Gdyby wszyscy krytykujący DmC posłusznie zamknęli jadaczki, jak chcieliby niektórzy, z pewnością zaplanowano by już kilka kolejnych rewolucyjnych rebootów.
Twoje słowa... Niby się z tego nabijasz a sam byś z chęcią cenzurował ludzi którym DmC się nie podobało.

Skoro był rebootem i wprowadzał mnóstwo zmian, to tak - był rewolucyjny. A jaki był efekt tej rewolucji, wszyscy wiedzą.
Jak już coś wprowadzał to regresję, żadną rewolucję.

I homosiów. Ale to nijak ma się do mojego posta.
Ma to DA2 i ME3 sa kiepskie przez głupie pomysły pracowników studia niesłuchających fanów.
DA2 jest okrojony w prównaniu do pierwszej części - tragiczne połączenie slashera i crpg, a nuż sie lepiej sprzeda. Wprowadzenie romansów biseksualnych na siłę - to samo, a może lepiej się sprzeda.
ME3 to samo, najbardziej mnie rozbawia co mówił Hudson w jednym z wywiadów "mackowaty boss na końcu gry jest za bardzo "video gamey" ". Ciekawy jestem czymże jest walka z Repearem na końcu gry?

21.05.2013 18:33
odpowiedz
zanonimizowany166638
152
Legend

Twoje słowa... Niby się z tego nabijasz a sam byś z chęcią cenzurował ludzi którym DmC się nie podobało.
Nawet nie grałem w żadną część. Komentuję tylko znaną, niedawną sytuację, którą kojarzy każdy.
Jesteś w stanie w jakikolwiek sposób wytłumaczyć, jak udało ci się wyciągnąć tak skrajnie nielogiczne wnioski płynące z błędnej interpretacji jednego krótkiego akapitu?

Jak już coś wprowadzał to regresję, żadną rewolucję.
http://sjp.pl/rewolucja
2. proces dużych, gwałtownych zmian w danej dziedzinie
Czego nie rozumiesz?

Ma to DA2 i ME3 sa kiepskie przez głupie pomysły pracowników studia niesłuchających fanów.
Żeby twój wywód miał sens w danym kontekście, przed premierą takiego DA2 musiałaby przejść internet fala krytyki wobec związków homoseksualnych w grach RPG, którą to krytykę twórcy mogliby mieć w dupie. Krytyki nie było, bo nie było ku temu powodów po części pierwszej. Dopiero DA2 dał te powody.
ME3 na swoje występki mógł sobie pozwolić właśnie ze względu na bezkrytyczność większości graczy i recenzentów wobec dwójki. Dobrze pamiętam, jak każdy przejaw konstruktywnej krytyki był tłumiony przez armię biodronów. Gdyby negatywnych opinii było na tyle dużo, że mogłyby odwrócić potencjalnych klientów od kupna produktu (sytuacja analogiczna do DmC), ME3 nie wyglądałby na pewno tak, jak wygląda.

Ponawiam pytanie o klej.

21.05.2013 18:54
Martius_GW
odpowiedz
Martius_GW
61
Generał

Ponawiam pytanie o klej.
Osobiście wolę flamastry. Na serio to daj sobie spokój z takim głupimi odzywkami.

Czego nie rozumiesz?
Hm skoro Ty nie grałeś w żadnę grę z tej serii i nazywasz ja rewolucją, ja grałem w wszystkie i widzę, że DmC nie dodaje nic nowego, nie wprowadzono żadnej rewolucji - wywalono z serii to co fani lubili i zrobiono kiepską kalkę God of War z nalepką "DMC".

Nawet nie grałem w żadną część. Komentuję tylko znaną, niedawną sytuację, którą kojarzy każdy.
Mój błąd, źle zinterpetowałem twoją wypodziedź.

ME3 na swoje występki mógł sobie pozwolić właśnie ze względu na bezkrytyczność większości graczy i recenzentów wobec dwójki.
Z tego co pamiętem nie wszystkim podobały się zamiany broni nie wymagających amuncji na wymagające amuncji(o przepraszam, chłodzenia bez którego nie da się strzelać) w ME2, głupie retcony czy wybory które nic nie zmieniają.


Żeby twój wywód miał sens w danym kontekście, przed premierą takiego DA2 musiałaby przejść internet fala krytyki wobec związków homoseksualnych w grach RPG, którą to krytykę twórcy mogliby mieć w dupie.

Chyba moja kolej na pytanie o klej? Orgins miał postac biseksualną w drużynie, ale to była postać dobrze napisana i sensowna, nie to co potworki Hepler. Nie było na co narzekać to ludzie nie narzekali.

21.05.2013 19:05
odpowiedz
zanonimizowany166638
152
Legend

Osobiście wolę flamastry. Na serio to daj sobie spokój z takim głupimi odzywkami.
Najwyraźniej nie takimi głupimi.

Hm skoro Ty nie grałeś w żadnę grę z tej serii i nazywasz ja rewolucją, ja grałem w wszystkie i widzę, że DmC nie dodaje nic nowego, nie wprowadzono żadnej rewolucji - wywalono z serii to co fani lubili i zrobiono kiepską kalkę God of War z nalepką "DMC".
Jeszcze raz odsyłam do słownikowej definicji. Bo nawet ja gołym okiem widzę, jak bardzo ta część różni się od poprzednich. Przecież właśnie o zmiany był cały internetowy butthurt. I nie, nie chodzi o mechanikę. To nie na mechanikę najbardziej narzekano.

Z tego co pamiętem nie wszystkim podobały się zamiany broni nie wymagających amuncji na wymagające amuncji(o przepraszam, chłodzenia bez którego nie da się strzelać) w ME2, głupie retcony czy wybory które nic nie zmieniają.
Wiem. Pisałem o tym. I wyjaśniłem. To i tak niczego nie zmienia w obliczu armii bezkrytycznych zombie, które utwierdziły BW w ich nieomylności.

Chyba moja kolej na pytanie o klej? Orgins miał postac biseksualną w drużynie, ale to była postać dobrze napisana i sensowna, nie to co potworki Hepler. Nie było na co narzekać to ludzie nie narzekali.
Co tylko potwierdza to, co pisałem... Niemal tymi samymi słowami...

Może prześledź jeszcze raz ten wątek (wcześniej odstaw i klej, i flamastry), bo z jakiegoś powodu uparcie próbujesz negować moje wypowiedzi, tylko po to, żeby ostatecznie przyznać mi rację. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle, ale co najmniej dziwnie.

21.05.2013 19:09
Martius_GW
odpowiedz
Martius_GW
61
Generał

To nie na mechanikę najbardziej narzekano.
Narzekano, to Capcom, NT i pseudo dziennikarze w kółko powtarzali, że to przez brak białych włosów.

Co tylko potwierdza to, co pisałem...
Nie za bardzo. Pracownicy Bioware poczuli się za pewnie i postawli na fanaberiami głównej projektantki.

21.05.2013 19:19
odpowiedz
zanonimizowany166638
152
Legend
Image

Narzekano, to Capcom, NT i pseudo dziennikarze w kółko powtarzali, że to przez brak białych włosów.
Ech...
http://sjp.pl/najbardziej

Nie za bardzo.
Serio?
Żeby twój wywód miał sens w danym kontekście, przed premierą takiego DA2 musiałaby przejść internet fala krytyki wobec związków homoseksualnych w grach RPG, którą to krytykę twórcy mogliby mieć w dupie. Krytyki nie było, bo nie było ku temu powodów po części pierwszej. Dopiero DA2 dał te powody.
A wcześniejszy cytat o fanaberiach hamburgera nijak temu nie przeczy.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze