Przed premierą 'World War Z'. 10 filmów o zombie które musisz zobaczyć! - Jędrzej Bukowski - 25 czerwca 2013

Przed premierą "World War Z". 10 filmów o zombie, które musisz zobaczyć!

"World War Z" to jedna z najlepszych książek poświęconych tematyce zombie-apokalipsie. Już 5 lipca do polskich kin wchodzi film będący luźną adaptacją, z główną rolą Brada Pitta. I trochę szkoda, że to będzie letni blockbuster, bo powieść ma zadatki na nieco ambitniejsze zombie movies. Na szczęście, istnieje naprawdę wiele perełek w tym klimacie.


Nie oszukujmy się - filmowy "World War Z" po prostu ocieka efekciarstwem na zwiastunach, zaś kampania promocyjna skutecznie promuje rozwałkę. Film z pewnością zobaczę i znając życie - będę się dobrze bawił. Jestem jednak przekonany, że o ile książka Maxa Brooksa będzie jeszcze wiele razy wspominana i doceniana (całość bardziej przypomina reportaż niż typową powieść), to sam film może stać się trochę szablonową papką pełną schematów.

 

Jednak mimo, że "World War Z" skazywany był na porażkę (wiele problemów związanych ze scenariuszem, ciągłe dokrętki, zmiana zakończenia), to skutecznie się obronił. Film zarobił już ponad 100 mln dolarów na świecie, zaś Brad Pitt zapowiedział, że będzie druga część.

 

Pozostaje nam poczekać do 5 lipca by się przekonać na własnej skórze. Tymczasem w ramach oczekiwań, polecam Wam dziesięc filmów (w zestawieniu są też seriale) o zombie, które nie są tak mocno znane, jednak zdecydowanie warte obejrzenia!

 

In the Flesh

 

Niekwestionowanym liderem wśród seriali o zombie jest "The Walking Dead". Śmiem jednak zaryzykować, że serial, który powinien znajdować się na pierwszym miejscu to właśnie ta produkcja brytyjska. Akcja rozgrywa się już po tym jak ludzie poradzili sobie z epidemią zombie i powracają do normalnego życia. Zombie trzymane są w specjalnych ośrodkach, gdzie specjaliści prowadzą badania, pozwalające przywrócić żywe trupy do normalnego życia.


 

Fido

 

Podobny pomysł co w serialu "In the Flesh" ma miejsce w czarnej komedii zatytułowanej "Fido", gdzie zombie można... oswoić. A wszystko to przy pomocy specjalnej obroży. Całość jest jednak bardziej kiczowata i absurdalna. Skutecznie pozwala jednak odetchnąć nieco od ultra poważnego i dusznego "The Walking Dead". I co ciekawe - jedną z głównych ról gra znana z "Matriksa" Carrie-Anne Moss.


 

Le Horde

 

Jeśli jednak macie ochotę na typowy survival horror w klimacie filmów George'a Romero, to koniecznie zobaczcie francuski "Le Horde", który przedstawia grupę policjantów zamkniętych w opuszczonym wieżowcu. Gliniarze muszą połączyć siły z bandytami ze względu na atak (kogoż by innego?) wygłodniałych zombie. Miła odmiana po typowych amerykańskich slasherach.


 

Dead Set

 

Każdy z Was pamięta zapewne reality-show "Big Brother". To teraz wyobraźcie sobie, że jesteście uczestnikami programu, odcięci od świata realnego i nie wiecie, że właśnie wybuchła epidemia zombie. Ten miniserial posiada znakomity klimat, ciekawe podejście do tematu i w nieco karykaturalny sposób pokazuje okres, kiedy w telewizji rządziły reality-show.


 

Zombie SS

 

Połączenie zombie i nazistów? Na szalony pomysł wpadli norwescy twórcy tworząc znakomity pastisz zombie movie i typowych amerykańskich slasherów. Masa gagów, odniesień i mrugnięć do widza, a to wszystko gęsto polane krwią na nieskazitelnie białym śniegu. Znakomita zabawa i czarny humor gwarantowane!


 

Rammbock

 

Produkcja niemiecko-austriacka, która przy słabym budżecie, broni się sprawną i rzemieślniczą robotą w postaci sensownej fabuły i nieźle skonstruowanego scenariusza. Świadoma zabawa kliszami i nie pretendowanie do czegoś więcej powoduje, że mamy do czynienia z naprawdę przyjemnym kinem, które niepotrzebuje wielkich nakładów finansowych.


 

Pontypool

 

Film o zombie, w których prawie nie ma zombie? Tak, to możliwe. A teraz wyobraźcie sobie, że mamy do czynienia ze... słuchowiskiem radiowym na ekranie. Przyznajcie sami, że całość brzmi intrygująco. I taki jest właśnie "Pontypool" - jeden z najbardziej klimatycznych obrazów ostatnich lat o żywych trupach.


 

The Dead

 

Filmy o zombie najczęściej rozgrywają się w dużych metropoliach bądź zamkniętych i klaustrofobicznych pomieszczeniach. Zazwyczaj widzimy skutki ataku żywych trupów na cywilizację zachodu. A gdyby tak przenieść fabułę gdzieś w afrykańskie tropiki, gdzie trwa właśnie wojna domowa?


 

Death Valley

 

Amerykanie też lubią pośmiać się z siebie. Udowadnia to szalona seria od MTV opowiadająca o dzielnych gliniarzach z Las Vegas, którzy patrolują ulice w poszukiwaniu potworów czychających na biednych obywateli. Zamierzona autoironia, masa śmiechu i aż dziw bierze, że całość skończyła się zaledwie na jednym sezonie.


 

Exit Humanity

 

Western i horror z zombiakami? Tak, jak też nie mogłem uwierzyć, póki nie przekonałem się na własne oczy. A jednak - połączenie tak odmiennych ze sobą gatunków daje nieoczekiwanie dobry efekt. Nie ma co się nastawiać na wartką akcję, ale jeśli ktoś lubi klimatyczne kino, to warto sprawdzić.





 

Podobają Ci się moje wpisy? Zachęcam do zaglądania na stronę, którą prowadzę:

Jędrzej Bukowski
25 czerwca 2013 - 14:04

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
25.06.2013 15:00
michalsergio
3
Legionista

Bardzo dobry tekst. ;) Paroma tytułami mnie zaskoczyłeś i chętnie nadrobię zaległości w tematyce zombie.

25.06.2013 15:27
odpowiedz
zanonimizowany166638
152
Legend

W pierwszej chwili chciałem zganić za brak klasyków, ale w sumie o nich można przeczytać wszędzie, więc w sumie skupienie się na nowościach nie musi być złym pomysłem.

Niemniej, zainteresowani tematem powinni zapoznać się z takimi dziełami jak dawne filmy Romero, seria RotLD, czy Flesh Eatery. Z mniej znanych filmów warto polecić choćby Dellamorte Dellamore, Dead and Buried albo serię Re-Animator (w sumie dość znana, choć nie w naszym kraju).

A po samej "adaptacji" WWZ nie spodziewam się niczego dobrego. Samą książkę zarżnęli już na trailerach. Jeśli wyjdzie z tego coś oglądalnego to fajnie, ale nie wiem po jaką cholerę kupowali w ogóle licencję, skoro już teraz widać, że efekt końcowy nie będzie miał absolutnie nic wspólnego z pierwowzorem, na którego podstawie można by praktycznie za psie pieniądze stworzyć serial, który zostawiłby daleko w tyle większość produkcji z zombie, jaka kiedykolwiek powstała.

25.06.2013 16:25
Yoghurt
odpowiedz
Yoghurt
69
Legend
Image

Mef -> WWZ ma jak do tej pory niecałe 70% na Rotten Tomatoes i ponoć słusznie - z wyczytywanych recenzji wynika, że film (zgodnie z przewidywaniami) z książką ma wspólnego tyle ----->

Z tego, co słuchałem w podkaście filmowym na GiantBombie, opinie są jasne: ludzie, którzy książki nie czytali, dostają przyzwoity zombie flick z wybuchami. Ci, którzy czytali, będą rzucać kurwami. Ponoć same truposze wyszły kiepsko - masówka CGI i kiepska charakteryzacja pojedynczych potworasów. Pójść i tak pójdę, choćby po to, by bluzgać w stronę ekranu.

25.06.2013 16:53
Soulcatcher
odpowiedz
Soulcatcher
221
Borderlands 3

Yoghurt ---> wniosek jest bardzo prosty, nie należy czytać książek.

25.06.2013 17:02
odpowiedz
zanonimizowany166638
152
Legend

Czyli tak, jak sądziłem. Tym bardziej nie rozumiem, po co nazywali to WWZ. Tylko zaprzepaścili szansę, że kiedyś zostanie ona przyzwoicie sfilmowana, a sam film mógłby równie dobrze poradzić sobie z każdym innym tytułem. Idiotyzm.

A same CGI-truposze już na trailerach wyglądały biednie i niesamowicie sztucznie, przypominając mocno to coś (wampirami tego nie nazwę) z I Am Legend. Najwyraźniej dzisiaj statyści kosztują więcej niż tona efektów.

25.06.2013 17:11
odpowiedz
causal/hardcore
41
Pretorianin

"Western i horror z zombiakami? Tak, jak też nie mogłem uwierzyć, póki nie przekonałem się na własne oczy" - w grach mieliśmy to wcześniej ;)

25.06.2013 17:12
odpowiedz
rumi2228
5
Legionista

Bardzo ciekawy artykuł :) Uwielbiam takie filmy

25.06.2013 17:12
Yoghurt
odpowiedz
Yoghurt
69
Legend

Soul -> Problem w tym, że książek nie czytuję (i jestem z tego dumny), a jednak WWZ pochłaniam jako jedną z niewielu pozycji drukowanych regularnie, co roku, od chwili jej wydania. Bo to po prostu dobra rzecz i basta.

Kluczowy problem jest tak naprawdę jeden - poszedłbym na film o zombie z Pittem z wielką chęcią i bez uprzedzeń, bo lubię i truposze, i samego Bradleya. Ale w momencie, gdy film nosi tytuł książki, nie mając z nią zupełnie nic wspólnego, natychmiast naraża się na krytykę porównawczą. Przecież wystarczyło nazwać obraz "Szeregowiec Zombie", "Jak rozpętałem wojnę z Zombie", "Zombie w ogniu", "Cienki, czerwony zombie" czy cholera wie jak jeszcze i bez skrępowania wybuliłbym te dwie dychy na bilet. A tak szacunkowo 2 miliony (bo mniej więcej tyle kopii książki sprzedano) potencjalnych widzów będzie na filmie wieszać psy, nawet jeśli będzie zdatny do oglądania.

25.06.2013 18:05
Aen
odpowiedz
Aen
179
Anesthetize

Wszyscy tacy zdziwieni, jakby The Walking Dead już ich nie przygotowało na rozbieżności z oryginałem.

27.06.2013 14:00
Amazing_Maurice
odpowiedz
Amazing_Maurice
86
Pretorianin

Cienki, czerwony zombie :D Hahaha, to mnie zabiło.
Do do artykułu - inspirujący. Nie oglądałem wielu filmów z zombiakami, a co najlepsze to żadnego z wymienionych. Może pora nadrobić zaległości w tych klimatach?

29.08.2013 19:58
odpowiedz
Zombero
1
Junior

Jak chcecie lepiej zapoznać się z filmową twórczością na temat zombie to polecam zwłaszcza [link]
A jest tego trochę więcej niż myślicie :P

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze