Marzyciel Piotruś znowu podpadł graczom - OsK - 13 września 2013

Marzyciel Piotruś znowu podpadł graczom

Peter Molyneux, jedna z najbardziej rozpoznawalnych osób spośród twórców gier, słynący kiedyś ze swojego wizjonerstwa i charyzmy, dziś kojarzony częściej z kontrowersjami i nieudanymi projektami, znów został mocno skrytykowany przez graczy. Tym razem zawiedzeni zostali prawdopodobnie jego najwierniejsi fani.

17,184 – tyle osób zdecydowało się „pomóc” sfinansować Peterowi Molyneux jego najnowszy projekt na Kickstarterze. Chyba każdy wie, czym jest Godus, a jeżeli ktoś nie wie, informacje jest na tyle łatwo znaleźć, że nie ma sensu ich tutaj dublować.

Projekt od samego początku budził spore kontrowersje, bo niby pomysł samej gry brzmiał znakomicie, ale dlaczego osoba taka jak Molyneux trafia na Kickstartera, skoro zdecydowanie nie należy do grona twórców „potrzebujących”? Dlaczego człowiek, który cieszy się sporym sukcesem finansowym, prosi graczy o fundusz na nową grę, skoro taką sumę mógłby spokojnie wyłożyć z własnej kieszeni? Prawdę mówiąc, sądzę, że nie ma to większego znaczenia, skoro są fani, skłonni przeznaczyć w sumie £526,563, to już ich sprawa i nikt nie powinien krytykować tego, że twórca gier prosi o dobrowolne datki, nawet (a może zwłaszcza) jeżeli gra żeruje na nostalgii do tytułu sprzed ponad dwudziestu lat.

Niestety, kolejny raz zawodząca okazała się sama kampania kickstarterowa,  która nie wyjawiła wszystkich informacji o grze. Godus miał być reedycją Popoulusa na miarę naszych czasów (a może właśnie tym się okazał?), każdy gracz, który wpłacił minimum £20, miał otrzymać pełną wersję gry do ściągnięcia. Pytanie tylko, na ile ta gra rzeczywiście jest „pełną wersją”?

Problemem okazały się gemy, dzięki którym każdy gracz może znacznie przyspieszyć wzrost populacji. Gemy te można – wnioskując po wypowiedzi Molyneux z czerwca tego roku, z wielkim trudem – zdobyć w samej grze. Do tej pory jeszcze wszystko było w porządku, ale gdy wyszła wersja alfa, odkryto, że już ma ona ukryte opcje pozwalające na zakup gemów za realne pieniądze. To nie jest dodatkowy ubiór lub zmiana wyglądu chatek i narzędzi, ale przedmiot, który daje realną przewagę i jest do nabycia za "normalną" gotówkę. Ceny za gemy wynoszą od $4.99 do $49.99.

Okazuje się więc, że gracze, którzy wsparli projekt Petera Molyneux na Kickstarterze za ponad £20, otrzymają nie tyle „pełną wersję gry” co bardziej grę „free to pay”, czy też mówiąc wprost – „pay to win”. Oczywiście, taki system jest już ogólnie przyjęty i nie powinien budzić kontrowersji, ale zazwyczaj nabywający produkt gracz wie, czego się spodziewa. W tym przypadku Godus zyskał wsparcie ponad siedemnastu tysięcy osób, które zapłaciły za powstanie gry nieco innej, bo o możliwości zakupu za realną gotówkę przedmiotów dających przewagę nad innymi graczami nie było w kampanii mowy.

„Żart” wydaje się jeszcze bardziej niesmaczny, jeżeli zauważymy, że Molyneux wyraźnie zaznaczał, że za gemy nigdy nie będą pobierane opłaty. Jak można wywnioskować po komentarzach pod powyższym filmem, (byli) fani Petera nie są zachwyceni. Raczej trudno im się dziwić.

OsK
13 września 2013 - 08:50

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
14.09.2013 00:39
krzychu2k7
39
Konsul

Między grą pay-to-win a nie pay-to-win różnica jest taka, że ta pierwsza nie oferuje uczciwie konkurencyjnej rozgrywki, którą obiecywał pan Peter. Ten mały szczegół zmienia całkowicie typ gry. Gdyby sądy ogarniały ten fakt, spokojnie można by udupić pana Petera za niedotrzymanie umowy.