Scrapland czyli kryminał pesymizm i zaprzeczenie. - myrmekochoria - 4 października 2013

Scrapland, czyli kryminał, pesymizm i zaprzeczenie.

Gry McGee przypominają mi dialogi w 13 Posterunku: nietuzinkowe, niespotykane, oryginalne, zabójczo inteligentne, bawiące się konwencją. Jedynym minusem gier McGee jest to, że czasem mechanizmy rozgrywki nie są priorytetem w opowiedzeniu historii i czasem „kuleją”, ale dla mnie nigdy nie była to wada. Jeżeli ktoś chciałby rozmawiać o grach na akademickim forum, to nie sposób pominąć American McGee's Alice jako przykładu na korespondencję sztuk i wizjonerskie podejście do tematu. Darmowa porada – The Path również może zaciekawić ludzi z kręgu gender, bo obecnie jakoś ta tematyka jest modna. Dzisiaj jednak nie o tym chciałem pisać.

Wszechobecność GTA V zaczyna powoli mnie irytować. Nie zrozumcie mnie źle, druga odsłona GTA jest wciąż jedną z moich ulubionych gier. Kolorystyka, humor, możliwość zamontowania oleju i karabinów pod samochód, ciała przeciwników wzlatujący w górę „monitora”, przerabianie ludzi na hot-dogi  – same dobre rzeczy Moja przygoda z serią zakończyła się strasznym rozczarowaniem IV częścią. Przełamanie monopolu GTA jest obecnie niemalże niemożliwe, ale Just Cauase 2 jest, jak dla mnie, bardzo udaną próbą. Powracając jednak do pana McGee. Scrapland jest bardzo ciekawą grą, którą, jak na 2004 rok, można nazwać sandboxem. Podniebne pościgi wyjęte rodem z Crime Cities dają dużo frajdy. Oprawa graficzna nie postarzała się tak strasznie; płomienie wydostające się z dysz silników dalej robią na mnie wrażenie.

Asteroida Chimera jest zaludniona (zarobociona?) przez roboty, ale świat wcale nie przypomina utopii. Przemoc, korupcja, zniszczony ekosystem, hazard, kradzieże. Przybywa do tych niezbyt przyjaznych stron D-Tritus, czyli nasz protagonista, który przemierza kosmos na odrzutowym motocyklu (tak…). D-Tristus, po krótkiej odprawie, otrzymuje pozwolenie na pobyt na Chimerze, ale istnieje mały haczyk. Robot musi mieć pracę a jedyny wolny etat, to praca jako dziennikarz śledczy. Arcybiskup Chimery zostaje zamordowany! Normalnie nie byłby to problem, ponieważ dzięki Wielkiej Bazie Danych wszystkie roboty są nieśmiertelne, ale tym razem ktoś skradł „kod źródłowy”(matryce?) biskupa i jego śmierć jest już ostateczna. Na Chimerę pada blady strach, a kolejne prominentne osoby w społeczeństwie miarowo zostają likwidowane. Sprawa nabiera dziwnego obrotu, gdy podejrzanym może okazać się biologiczna, monstrualna wręcz, forma życia, a nic bardziej nie przeraża robotów na Chimerzee niż człowiek (o tym później). Wydaje się, że kryzys jest już zażegnany, gdy na planetoidę przybywa Bill, czyli międzyplanetarny akwizytor, który chcę sprzedać (brzmi znajomo?) swoje oprogramowanie – kozioł ofiarny jak znalazł. Tak można streścić chandlerowski kryminał zanurzony w oryginalnej stylistyce, pasjonującym świecie i ironicznym poczuciu humoru, który w skrócie można nazwać Scrapland.

Od czego zacząć? Może od bohaterów. Roboty w Scraplandzie są bardzo ciekawe pod względem projektu graficznego. Zaznaczmy, że niemalże wszystkie roboty posiadają humanoidalny wygląd. Berto, nasz kolega z redakcji, wygląda jak połączenie Pluto z Homerem Simsonem – ton głosu i zachowanie jest identyczne.  Betty jest słynną prezenterką telewizyjną i chyba najbardziej krągłą „robocicą” w historii gier komputerowych. Nasz szef przypomina włodarza „Daily Bugle” Johna Jonaha Jamesona, gdyby ten przytył i był nieco milszy. Po bankierach widać ich status społeczny a opis ich szefa do dziś mnie rozbawia („Szef Bankierów: ukradł więcej niż wszystkie roboty”). Kardynalskie kolory zdobią blachy biskupów. Spinacz jest najsłodszym robotem i wygląda jak lampa Pixara. Pielęgniarka wygląda jak automaty Hansa z Syberii – nie licząc tego figlarnego uśmiechu. Od burmistrza, który ma na sobie wyrzeźbiony garnitur, bije korupcją i dwulicowością. Kurierzy przypominają świece zapłonowe z nałożonym hełmem do rugby. Mówiący aparat Sebastian wygląda jak XIX wieczna camera obscura z sztuczną szczęką. Urzędnicy są zrzędliwi, leniwi i nieprzyjaźni, gdy obywatel prosi ich o pomoc to uciekają z  ogromną prędkością. Mały policjant jest zawsze agresywny w stosunku do nas, choć to jego koledzy będą wietrzyć obecność D-Tritusa swym widzącym okiem. Robotów niestety nie jest tak wiele, może z piętnaście „gatunków”, ale każdy z nich ma swoje zdolności, które przydadzą się D-Tritusowi w infiltracji pomieszczeń i zbieraniu nowych dowodów w śledztwie.

Spoilers ahead!

W Scrapland fascynuje mnie pewne zagadnienie. Od głównego Złego dowiadujemy się, że Chimera była niegdyś Ziemią. Nieustanne wojny o surowce i zatrucie planety zmusiło ludzi do emigracji. Pozostawili po sobie bryłę niezdatną do podtrzymania biologicznego życia, więc mitologiczny strach przed człowiekiem wydaje się być wyssany z metalowego palca. Nie wiadomo, czy homo sapiens pozostawili po sobie roboty, czy roboty stworzyły własną cywilizację. W umyśle robotów trauma jaką pozostawili po sobie ludzie jest tak dotkliwa, że społeczeństwo Chimery zupełnie nie akceptuje biologicznego życia, które według nich zawsze skłania się ku przemocy. Odczuwacie jakąś hipokryzję? Roboty na Chimerze są ludźmi mentalnie różni ich jedynie ciało. Cały system ekonomiczno-społeczny, instytucje, wzory myślenia jaki odziedziczyły roboty są spuścizną ludzi. Wszystkie postaci w Scraplandzie są stereotypami, a nawet archetypami ludzkimi (często odbitymi w krzywym zwierciadle). Zachłanny bankier, obłudny kapłan, żałosny polityk, skorumpowany policjant – oni wszyscy podtrzymują status quo, który doprowadził do zniszczenia Ziemi. Uważni obserwatorzy zauważą nawet, że zwyczaje robotów są tylko marną kopią ludzkich zachowań. Wystarczy spojrzeć na Betty i zobaczyć w jaki pryzmat patrzyło się na  kobietę czasach ludzi. Dekadentyzm tych robotów jest jedynie przedłużeniem zła ludzi. Roboty wypierają z zbiorowej pamięci wspomnienia o ludziach, tylko po to, aby powtarzać ich błędy. To jest bardzo pesymistyczna wizja, w której ofiary stają się po czasie katami i starają się usprawiedliwiać swoje zachowanie. Roboty dziedziczą winę tragiczną po swoich stwórcach. W pewnym sensie ten motyw występuje w Machinarium, ale Machinarium ma dla nas raczej słodkie przesłanie delikatności, którego nie będę powtarzał tutaj. Scrapland jest okrutny niczym zjadliwy uśmiech Swifta albo rechot Rabelais'go.

Scrapland kończy się jednak niemalże jak odcinek Scooby Doo. Zła bestia zostaje ukarana, nadnaturalne zjawisko okazuje się być iluzją stworzoną przez tych, którzy chcą coś uzyskać, a przygoda będzie trwać dalej!

Dalej jednak czuję pesymizm wylewający się z Scrapland... .

myrmekochoria
4 października 2013 - 19:03
Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
04.10.2013 19:52
koobon
82
Legend

...dialogi w 13 Posterunku nietuzinkowe, niespotykane, oryginalne, zabójczo inteligentne, bawiące się konwencją
oj boli

04.10.2013 21:09
myrmekochoria
odpowiedz
myrmekochoria
45
Konsul

Musisz szerzej. Jestem stary i zmęczony.

05.10.2013 12:52
odpowiedz
koobon
82
Legend

zatem krótko i treściwie - 13 posterunek to gówno
lubię Twoje wpisy, ale szczególnie stwierdzenie, że ten serial był "zabójczo inteligentny" bardzo mnie zabolało

05.10.2013 12:57
SpecShadow
odpowiedz
SpecShadow
84
Silence of the LAMs

No właśnie też próbowałem sobie przypomnieć o 13 posterunku.
Nie mam w swoim słowniku odpowiedniego słowa, jakie określiłoby mierność tej produkcji. Jest niewiele lepsza od Kaca Wawy?

Za to Miodowe Lata - lepiej.

05.10.2013 14:31
myrmekochoria
odpowiedz
myrmekochoria
45
Konsul

Od czego by tu zacząć Koobon. Twój tok myślenia czy serial. Porównaj współczesne dialogi i produkcje do 13 Posterunku najpierw, a później wydaj osąd o poziomie intelektualnym. Gdzie można znaleźć taką abstrakcję? Jak oceniasz Polską telewizję? Musiałbym gdzieś poświęcić 20 stron a4, aby może zamknąć geniusz 13 Posterunku w tekście. Późne lata 90., popkultura amerykańska zmieszana z Polską i jej realiami, abstrakcyjne dialogi, sytuacje, monologi, postacie, które są ciągle chodzącym żartem na kilku poziomach, nagłe zmiany w nastroju i rozmowie, niektóre postacie zachowują się "normalnie", inne zachowują się podług tego, jak rozwija się sytuacja kreowana przez szalone dialogi, kilka planów ironii i pastiszu. Wszystko to musiałbym poprzeć cytatami i chociaż krótkim opisem. Cała atmosfera na 13 Posterunku ma campowy charakter, który trzeba traktować jak horrory klasy B. Może przykłady:

"Jesteś subtelny jak rewolucja październikowa."

"Jestem dobrodusznym inteligentem zakochanym w filmach Zanussiego,któremu nadepnięto na wrażliwość. Otoczyłem się pancerzem którego nikt nie może rozbić. Na zewnątrz jestem jak rottweiler, a w środku. jak cocker spaniel!"

"Ja Cię z kimś poznam. Miła, interesuje się sportem.
Ma dwa metry, waży sto kilo, a w chińskiej knajpie jada dwoma bazookami"

"Spadła na niego stodoła kiedy sadził stonogi
Biedny hodowca stonóg
Stonóg..., ciekawe nazwisko"

"Życie z prutasem jest pełne feelingu Z odjazdem przybył z krajów Wikingów
Banany Prutas odlotowy smak na maksa!"

Czy jest lepszy pastisz agencji reklamowej gdzieś indziej w Polskich mediach? Zauważmy, że na usługach jest słynny reżyser i pseudo intelektualiści z agencji reklamowej, którzy mają Wielką Wizję.

"W piwnicy jest kamera,którą odebrałem złodziejowi!
Temu złodziejowi co nas oskarża, że zakłóciłeś komunie jego córki?"

Ksiądz:Przychodzę w delikatnej sprawie wielkiej wagi
Cezary:Jak może być delikatna i jednocześnie ciężka?

Pierdzący: To jasne jak księżyc jestem jak piasek z wodą...
Czarek: ... glina?

Połączenie czegoś obrzydliwego z intelektualną grą językową?

Oddałbym naprawdę całkiem sporo by móc porozmawiać z Ślesickim o procesie pisania scenariuszy do 13 Posterunku, bo musi być to fascynująca podróż przez szalony umysł. Zaznaczam jeszcze raz,że to lata 90. i większość ludzi nigdy nawet nie słyszała czegoś takiego.

Wszystko jest jednak kwestią gustu przeto przejdźmy do Twojego toku rozumowania. Zaczynasz od komplementu, za który bardzo dziękuje, bo niewielu ludzi czyta mojego bloga, ale kończysz na wyrażeniu opinii krzywdzącej. W pewnym sensie Twój komentarz jest pasywno-agresywny. Zaznacza, że Ty traktujesz 13 Poterunek jako coś bardzo słabego. Suponujesz zatem pośrednio, że ludzie oglądający ten serial biją żonę w niedziele podczas jedzenia schabowego i oglądania prokreacji lwów, gdy Krystyna Czubówna czyta o ich zwyczajach W skrócie, widzowie tego serialu są głupi i tracą zawsze w Twoich oczach jako byty, które musisz skonstruować swoim umyśle, aby nadać im jakąś formę. Myślę, że to trochę błędny tok myślenia, ale wiem, że jesteś inteligentny, bo znamy się od strony Louis C.K. - takich perfum. To było słabe i za to sam mogę się nienawidzić

Spec Shadow Miodowe Lata również miażdżą. Przynajmniej raz w miesiącu oglądam odcinek "Krzyżacy", który jest GENIALNY. Zwłaszcza, gdy Norek i Karol dyskutują o istocie aktorstwa i Norek udaje buka rosnącego w lesie i buka w szczerym polu. Poza tym spierają się o dwie koncepcje aktorstwa, czyli imitację i wczucie się w postać. Nie będziemy tu wracać do historii teatru i Czechowa, ale wypadałoby. Oglądałem Kac Wawa i Bejbi Blues, to drugie przynajmniej było zabawne. Myślę, że jesteś trochę niesprawiedliwy:P

Pamiętam jak pisałem cytaty na twitterze z #13POSTERUNEK, to Guy Fawkes mówił, że ludzi mnie za to ukrzyżują i powiedzą, że jestem debilem. Nazwał to wtedy "hejt oświeconych" i ja nie wiedziałem o co biega.

Może jakaś myśl o Scrapland zatem?

06.10.2013 19:47
odpowiedz
koobon
82
Legend

Po pierwsze primo, przymiotniki piszemy małą literą... i to tyle w kwestii czepiania się.
Po drugie primo, problemem z jakże różnym odbiorem tego serialu może być to, że ja (pop)kultury nie dzielę na polską i niepolską, ani nie biorę pod uwagę tego czy dzieło (w tym wypadku potwór) było produkowane w siermiężnych latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, czy może we (tu nie wiem jakiego epitetu użyć) współczesnych... a może problemem jest to, że gdy Ślesicki swoją produkcję tworzył ja już byłem obarczony dosyć sporym bagażem pochłoniętej i przetrawionej (pop)kultury w tym tej w postaci najświetniejszej.
Po trzecie, mógłbym napisać wielostronicowy elaborat o tym dlaczego Ślesicki fatalnym reżyserem i scenarzystą jest, oraz dlaczego 13 posterunek jest tak zły, że gorszy być nie może, rozbierając na czynniki pierwsze i analizując każdy z osobna i wszystkie razem, ale po co skoro wszystko to sprowadza się do stwierdzenia, że serial ten jest gównem.
Po czwarte, owszem jest mi przykro, że akurat Ty (Louis CK, te rzeczy) uważasz tę produkcję za wybitną (taką opinią przedstawioną przez bukinsa czy innego flojda bym się nie przejął), ale też nie uważam, by jakoś szczególnie Ci to ujmowało, ani tym bardziej świadczyło o Twoim debilizmie; jak mawia klasyk: "nikt nie jest doskonały".

Scraplandowi nie poświęciłem niestety wiele czasu z powodu nudnego/niedopracowanego/takiego sobie* gameplaya. To jedna z tych gier, o których lepiej się czyta niż się w nie gra.

*niepotrzebne skreślić

Przy okazji, miło gdy blogger czyta i reaguje na komentarze, nawet gdy komentujący i blogger się nie zgadzają w kwestiach podstawowych.

07.10.2013 23:34
myrmekochoria
odpowiedz
myrmekochoria
45
Konsul
Wideo

Cóż, kwestia gustu. Ja będę dalej żył w przekonaniu, że dialogi w 13 Posterunku są zabójczo inteligentne. Ślesicki może być słabym reżyserem, ale na pewno nie słabym scenarzystą. Może to wszystko wynika z tego, że gdy zazwyczaj piszę, to nie spędzam czasu na krytyce, tylko na rzeczach, które lubię. Prawie nigdy nie krytykuje twórców, ponieważ ich produkt/sztuka nie jest dla mnie. Mogę sobie czytać "Czarny Potok" albo oglądać obrazy Breughla, ale niczym się nie różnie od nastolatki, która słucha Biebera - po prostu zapychamy czas do śmierci i nie ma lepszego czy gorszego, choć wielu ludzi, zwłaszcza intelektualiści o dużym ego, chcę udawać, że tak nie jest. Przeto ten przykład służył do tego, że nigdy nie rozumiałem sporów tej natury. Niezwyciężony plastr rodu Samsona!

Po czwarte, owszem jest mi przykro, że akurat Ty (Louis CK, te rzeczy) uważasz tę produkcję za wybitną, ale też nie uważam, by jakoś szczególnie Ci to ujmowało, ani tym bardziej świadczyło o Twoim debilizmie.

Czy to jest komplement:P? Nawet ja? Straciłem w życiu już tyle razy renomę, splendor i uznanie, że tym razem nie będzie to zbyt wielki uszczerbek, gdy ludzie dowidzą się, że darze uznaniem 13 Posterunek. Zbierałem notatki do wpisu o pewnej grze, którą bardzo lubię, ale się jej wstydzę, bo jest taka słaba. Może to być strzał w stopę, ale trudno.

Przy okazji Doug Stanhope miażdży http://www.youtube.com/watch?v=3aX6C-7MlJ0

Staram się odpowiadać na wszystkie komentarzy raczej, większość chyba tak robi, nawet na niekorzystne. Dobrze bawię się przy odpowiadaniu ludziom. Wiele księżyców temu pisałem o Far Cry 3 i znalazł się troll, co chciał kod, tam się szczególnie dobrze bawiłem.

08.10.2013 08:11
Wismerin
👍
odpowiedz
Wismerin
74
Generał

A ja się w pełni zgadzam z autorem, 13 posterunek według mnie to jeden z najlepszych polskich seriali komediowych gdzie na ogromną pochwałę zasługują genialne dialogi jak i świetna gra aktorska.
Serial ten dostarczył mi mnóstwo rozrywki i co najważniejsze razem z Miodowymi Latami bawi do teraz.
Niestety takich seriali już się nie robi.

08.10.2013 18:07
myrmekochoria
odpowiedz
myrmekochoria
45
Konsul

Dzięki Wismerin, bo byłem w mniejszości, a ciężko być w mniejszości i nie mieć prawa do głosowania i posiadania własności prywatnej:P

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze