Nieziemskie emocje efekty i zdjęcia czyli Grawitacja - eJay - 12 października 2013

Nieziemskie emocje, efekty i zdjęcia, czyli Grawitacja

Czytając o perypetiach przy kręceniu Grawitacji zachodziłem w głowę, czy Cuaronowi uda się w końcu stworzyć realistyczne widowisko. O ile James Cameron w 2008 roku miał nieco łatwiejsze zadanie (wszak łatwiej widza wkręcić w nieistniejący świat Avatara), tak Meksykanin stanął przed ekstremalnie trudną misją. Wybrał bowiem środowisko z grubsza nam znane, opanowane przez ciszę, próżnię i pustkę. Jeden fałsz i cała magia mogła prysnąć. Ale nie prysła. Grawitacja spełniła moje oczekiwania i jest nieziemsko wręcz dobra.

O fabule pisać za wiele nie będę, bo to film „o astronautach, którzy walczą o życie”. Dokładniejszy opis pierwszego kwadransa skomponował mój gameplayowy kamrat po fachu fsm w swojej recenzji, której lekturę oczywiście polecam. Dodam od siebie, że pomimo niebywale prostego konceptu Cuaronowi udało się wypełnić historię bardzo mocną, angażującą i efektowną treścią. Film nie leczy raka, nie gwarantuje dostatniego szczęścia i 6 zer na koncie bankowym. Potrafi za to przez 90 minut trzymać widza na krawędzi fotela, a to ostatnio zdarzyło mi się na seansie Dredda. Mam więc doskonałe porównanie, jakie emocje potrafił wzbudzić we mnie twórca Ludzkich Dzieci.

Majestatyczny – ten przymiotnik pasuje do Grawitacji jak ulał. Już sam początek zapowiada dzieło wysokich (dosłownie) lotów. Czuć tu rękę i umiejętności Emmanuela Lubezkiego, który odpowiadał za choreografię poszczególnych scen. A dalej jest tylko lepiej, jeszcze efektowniej i bardziej emocjonująco. To zresztą ciekawe, że pomimo osadzenia historii w tak martwym klimacie nie brakuje również ludzkich odruchów. Ba, obraz Cuarona perfekcyjnie skacze z nuty na nutę dając widzowi zasmakować dramatu połączonego z survivalem. Na marginesie – kilka miesięcy temu wyczytałem w sieci wstępną recenzję scenariusza, który oceniono jako fajny materiał na 30-minutową pokazówkę technologii. Reżyser przekuł to na 90 minut ostrej jazdy, jakiej w kosmosie jeszcze nie widzieliśmy. Czapki z głów.

O tym, że film Cuarona jest popisem realizacyjnym, nie trzeba nikomu tłumaczyć. Tytuł jest dopracowany technicznie w każdej sekundzie i nie chodzi już o znak firmowy reżysera w postaci długich ujęć, ale o ogólne wykonanie. Bardzo bolesnym doświadczeniem będzie na pewno oglądanie wszelkich materiałów zza kulis produkcji, które rozłożą technologię stojącą za Grawitacją na czynniki pierwsze. Chciałbym wierzyć, że ekipa poleciała w kosmos, ale na to nabiorą się dzieci (tak jak kiedyś uwierzyłem, że E.T. jest prawdziwy!). Aczkolwiek Cuaronowi trzeba oddać, że podszedł do tematu z sercem i to serce na ekranie widać. Jednym słowem – MIAZGA.

Konkluzji jako takiej nie będzie, bo na konkluzję łapią się filmy z wadami, a tych w Grawitacji specjalnie nie uświadczyłem. Kto kocha kino efektowne, ten nie powinien zwlekać. Dobrze się stało, że autorzy zwiastunów nie zmasakrowali potencjału tego dzieła przed premierą. Spojlerów w zapowiedziach brak, więc łykajcie spoty telewizyjne ile wlezie i zamawiajcie bilety. Koniecznie na wersję 3D.

Oceny szczątkowe:

Sanda Bullock jako dr Ryan Stone – 8/10

George Clonney jako George Clooney – 6/10

Efekty specjalne – 10/10

Emocje - 9/10

Muzyka – 9/10

Oskar dla Lubezkiego - 10/10

Prostota fabuły vs emocje – 9/10

Chiński pies - 10/10

Ciekawostka dla ciekawych - 2 rzędy przede mną siedziała jedna para, któa ewidentnie "opiła się" coli przed seansem. W rezultacie on przegapił jedną z najlepszych sekwencji akcji w historii kina, a ona całą końcówkę (wróciła z toalety na napisy końcowe). Współczuję, ale nie ma tego złego - zapraszam na drugi seans ;)

eJay
12 października 2013 - 22:36

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
13.10.2013 07:57
marcus alex fenix
marcus alex fenix
82
Marcus

Już po zwiastunie było widać, że film Cuarona może być niezły, ale okazuje się, że ostateczny efekt jest nawet lepszy niż zakładałem.

13.10.2013 08:18
ma_ko
odpowiedz
ma_ko
61
 

Byłem 2 temu w kinie i nie podobało mi się... Jak dla mnie strata czasu

13.10.2013 14:37
Brucevsky
odpowiedz
Brucevsky
118
Playing with writing

gameplay.pl

Film dobry, wizualnie piękny i zachwycający, ale fabularnie nie zrzucający z fotela. To jednak da się usprawiedliwić, bo to w końcu nie produkcja fantasy i sc-fi z kosmitami, więc scenarzyści mieli ograniczone pole manewru. Na pewno warto zobaczyć w kinie, bo ujęcia są świetne, a efekty znakomite.

13.10.2013 17:44
Mutant z Krainy OZ
odpowiedz
Mutant z Krainy OZ
204
Farben

Odkąd stałem się abonentem telewizji cyfrowej, zarzekłem się, że nie pójdę więcej do kina, a na 3D już dawno temu sobie powiedziałem, że nie pójdę, ale ten film kusi podwójnie, i samym seansem kinowym, i tym całym czy de...

13.10.2013 19:49
odpowiedz
michellino
51
Pretorianin

Film bardzo dobry. Stronę techniczną, jako powszechnie wychwalaną, pominę. Dodam natomiast, że doceniam zwłaszcza podejście do tematu na serio (kino kosmicznego realizmu), a więc dla dorosłego widza. Cieszy jedność miejsca i czasu. Ocena - 9/10. Punkt odejmuję za - wydaje mi się - naciągany motyw samej "metody" wychodzenia z opresji.
Natomiast co do ogólnego tendencyjnego entuzjazmu - uwag pięć. 1. "Ludzkie dzieci" jako kino dla odmiany społecznego realizmu były dziełem o wiele lepszym. 2. Kosmiczny realizm w "Apollu 13" nadal nie do pobicia. 3. Zakusy porównawcze do "Odysei 2001" jako kina poezji kosmosu zdecydowanie wygrywa "W stronę słońca" D. Boyla. 4. Aktorzy nie do końca mają co grać, przez co po wyjściu z kina pozostaje wrażenie znakomicie nakręconej technicznej etiudy nt. awaryjnej procedury ewakuacyjnej z orbity ziemskiej. 5. Argumenty o człowieczeństwie i metafizycznej sferze fabuły mają się nijak do prawdy ekranu, czego przyczyną jest moim zdaniem pierwotne założenie koncepcyjne stojące u podstaw całości tego skądinąd znakomitego widowiska

13.10.2013 21:27
Pan Dzikus
odpowiedz
Pan Dzikus
148
Generał

Z filmów wychodzących w tym roku najbardziej interesowały mnie "Europa Report" i "Grawitacja". Miałem zamiar na początku przyszłego roku zrobić sobie maraton filmowy i obejrzeć po kolei (każdego dnia jeden) z 10 czy 15 najciekawszych filmów tego roku ale na "Grawitację" pójdę jednak do kina. Chodzę tam rzadko ze względu na ludzi, którzy mylą świątynię sztuki filmowej z jadłodajnią. Jedynie wyjątkowe filmy są mnie w stanie przyciągnąć przed kinowy ekran. Ostatnio byłem na "Avatarze" a przedostatnio na "Apocalypto".

13.10.2013 22:43
HUtH
odpowiedz
HUtH
120
kolega truskawkowy

Film jest świetnie wyreżyserowany i genialny technicznie, ale to tylko taki "troszkę ambitniejszy blockbuster", bo niestety, ale postać Bullock to kukła, która po prostu ma przeżyć, żeby spełnić zamierzenie reżyserskie i żeby był słuszny wydźwięk filmu... W dodatku ta aktorka jest dość nijaka, więc ta rola jeszcze bardziej została spłaszczona... Gdyby nie te wszystkie krzyki, płacz i monologii pełne patosu, to byłoby lepiej, a tak to razem z tymi wszystkimi wybuchami(film powinien się nazywać "Wielki fuks w kosmosie"), im dalej, tym mniej wiarygodnie...
Tak właściwie to gdyby nie Clooney, to byłoby charakterologicznie gorzej niż Transformersy. A i tak miałem takie myśli, że to super efektowny film instruktażowy dla rekrutów NASA "Jak wygląda katastrofa w wyniku kontaktu z kosmicznymi śmieciami".
Na szczęście dzięki ostatniej scenie film się jakoś obronił, taki "troszkę głębszy" happy end.
Widziałem gdzieś tekst, gdzie ktoś śmiał nazwać ten film film 'Odyseją kosmiczną 2013"... Temu komuś należy się facepalm w skali kosmicznej.

Aha no i jest to genialny film jeśli chodzi o IMAX.
Osobiście bardzo mnie zawiodło to, że do 1/3 jest w miarę poważnie i nawet trupy są, a potem tylko łubudubu właściwie.

14.10.2013 18:17
odpowiedz
Kazioo
86
Senator

Arcydzieło redefiniujące kinematografię. Takich emocji nie doznałem przy żadnym filmie. Po prostu odlot.
Cuaron zamienił kino prawie że w wirtualną rzeczywistość (co tylko spotęgowały ujęcia z oczu bohatera).

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze