DayZ Standalone – od modyfikacji do... no właśnie do czego? - Qualltin - 17 grudnia 2013

DayZ Standalone – od modyfikacji do... no właśnie, do czego?

Na platformie Steam 16 grudnia pojawiła się możliwość zakupu dostępu do pre-alfy DayZ. W pewnym sensie to święto dla fanów gry, ale z drugiej strony mam jednak wrażenie, że jest to idealny przykład jak można było stracić najlepsze momenty na sukces. Przyjrzyjmy się kwestii bliżej.

Jeśliby sięgnąć pamięcią wstecz, to zauważymy, że o DayZ jest już głośno przez bite dwa lata. Moje filmy na kanale YouTube datowane są na przełom lipca i sierpnia roku 2012, a przygotowywałem je mając za sobą już parędziesiąt godzin samej gry (a może nawet już coś powyżej setki).  Czasy świetności modyfikacji do Army 2 przypadają więc na wakacyjny okres roku 2012. Pełna błędów, źle zoptymalizowana, typowy pożeracz czasu. Coś jednak przyciągało rzesze graczy na serwery. Musieli się oni uporać z ciągłymi zawieszeniami, wywalaniem z serwerów, zabijaniem postaci, mnóstwem cheaterów oraz toną trolli.

Potem jednak Rocket ogłosił, że rozpoczynają się prace nad pełnoprawnym tytułem, który przybrał miano DayZ Standalone. Wzniósł się hype, który potęgował brak potwierdzonych informacji na temat samego produktu. Rozpoczęły się spekulacje, fora tematyczne pękały w szwach pod naporem nowych tematów z cyklu „co może być w nowym DayZ”, a sama modyfikacja nieźle podupadła. Wypuszczono jeden większy update i na tym koniec. Zniknął na dobre oficjalny Hive, a całość zzombifikowanego rynku przejęły prywatne serwery opanowane przez osoby, dla których jedynym celem było zepsucie rozgrywki oszustwami innym osobom, tej garstce, która trwała pomimo rosnących niedogodności. I ja odpuściłem sobie w pewnym momencie granie, bo zaczęło to przybierać bardziej formę „kamikadze”, aniżeli „survival”. Wszak przecież hacków było pełno, a nadzoru nad tym żadnego.

Wszyscy wyczekiwali informacji o samodzielnym wydaniu DayZ. Nowy silnik (no, może nie taki nowy, to przecież tylko taka ArmA 2 i pół), lepsza optymalizacja, parę nowych udogodnień. Wszystkie te obietnice napawały optymizmem. Mijały kolejne tygodnie i miesiące, a do nas docierały tylko niezweryfikowane informacje odnośnie rzekomych dat potencjalnego wypuszczenia dostępu do gry. Wspominane dni nadchodziły, ale szybko okazywało się, jak zawsze, że to tylko kolejny dzień wyczekiwania. W końcu jednak gdzieś pod koniec roku 2013 ktoś podnosi larum, że w grudniu na Steam rozgości się gra. Oczywiście wszystko to traktowano z dystansem, jednak każdy pewnie myślał sobie, że już najwyższy czas, że już tyle czasu minęło, że to może być prawda. No i jest. 16 grudnia pojawia się DayZ Standalone.

DayZ Standalone, które jest mocno zbugowane, nadal niepełne, odrobinę ładniejsze. Sam Rocket zwracał się wręcz z prośbą, aby dostęp wykupili tylko Ci, którzy chcą być częścią światka testującego produkt, bowiem grać się w nią jeszcze nie da. Znaczy się da, ale nie będzie to droga usłana różami, a co najwyżej kolcami. Jasne, to w końcu alfa, ale po takim okresie, jako klient-malkontent-jazrobiłbymtolepiej, spodziewałbym się czegoś więcej. Można by wręcz założyć, że zanim gra osiągnie status produkcji choć dążącej do końca swojego procesu developingu i stanie na skraju drogi zwanej „rozwijaniem”, minie jeszcze wiele miesięcy. Wobec tego odnieść można wrażenie, że DayZ Standalone przegapi najlepsze momenty na to, aby szturmem wbić się na rynek i powtórzyć sukces swojego przodka, modyfikacji niepozornej gry od Bohemia Interactive.

Samo DayZ Standalone świetnie opisał z resztą mój znajomy oglądając pierwsze streamy:

„DayZ - profesjonalny symulator biegów długodystansowych za jedyne €24”.

Z rezerwą spoglądam na alfę samodzielnej wersji wierząc jednak przy tym w to, że się mylę i osiągnie ona przynajmniej tyle samo, co niepozorna paczka skryptów zmieniająca bitewne pola Czarnorusi w świat pełen pogardy, niepewności i bugów.

Prawda jest jednak taka, że spędziłem masę czasu przy DayZ. Zdążyłem się tym już nawet znudzić. Survivalu tego typu jest w świecie gier mało, stąd też próbowałem czerpać pełnymi garściami osiągając punkt znużenia. Zdając sobie sprawę z monotonności, odstawiłem grę. I teraz, patrząc na to, co wydano, mam wrażenie, że to nadal to samo DayZ, które zdążyło mi się przejeść. Po tak długim czasie od ogłoszenia rozpoczęcia nad nią prac spodziewałbym się raczej czegoś, co "weterana" gry ponownie zachęci do wskoczenia w objęcia pożeracza czasu, jakim bez wątpienia jest ten typ produkcji. Jakie są Wasze odczucia w tej kwestii? Nie mijają już czasy świetności tematu zombie apokalipsy? Nie jest już za późno? Wszak gdyby Standalone wyszło w momencie, gdy modyfikacja nie zdążyłaby na wszystkie strony się znudzić ludziom takim, jak ja, wskaźniki sprzedaży i zainteresowania mogłyby być jeszcze wyższe.

Qualltin
17 grudnia 2013 - 13:23

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
17.12.2013 17:10
Kazioo
86
Senator

"idealny przykład jak można było stracić najlepsze momenty na sukces"
Mieli wydać wtedy gdy był największy hype, nie zważając na to, że ani silnik nie istniał, ani gra nie istniała?
Patrząc jak się ludzie teraz przed świętami rzucili na tą grę to chyba jednak hype wcale nie wymarł (a to najgorszy okres do wydawania gier, tak twierdzi Valve, które odradza wydawcom wydawać w grudniu).

" Nowy silnik (no, może nie taki nowy, to przecież tylko taka ArmA 2 i pół),"

Silnik DayZ różni się dużo bardziej od Army 2, niż silnik Army 3. Oczywiście gracze (specjaliści od silników) popatrzą na parę shaderów i od razu myślą, że wiedzą czym jest silnik, myląc silnik gry z silnikiem graficznym.

17.12.2013 17:51
Qualltin
odpowiedz
Qualltin
22
Centurion

A mi się wydaje trochę, że Bohemia się już wkurzyła odnośnie tego wydłużania w czasie okresu tworzenia gry i nakazała to wydać choćby w formie wczesnego dostępu. ;-)

17.12.2013 18:23
Bezi2598
odpowiedz
Bezi2598
97
Legend

W jaki sposób stracili najlepszy moment na sukces? Gra się ładnie sprzedała.

up
Przecież już od dawna wiadomo, że będzie można grać jak tylko alpha będzie gotowa.

17.12.2013 18:48
Qualltin
odpowiedz
Qualltin
22
Centurion

@Up
W dużym skrócie: "moda" na zombie apokalipsę się kończy. Na pewno dla mnie. Za dużo tego. Można było korzystać, gdy to wszystko było na szczycie, a teraz.. Może i dobrze się sprzedała/sprzedaje, ale mam wrażenie, że za późno jest dla mnie na nowe DayZ. Nie musicie się z tym zgadzać.

17.12.2013 19:49
eJay
odpowiedz
eJay
190
Quaritch

gameplay.pl

Gra jest bestsellerem na Steamie jeszcze w fazie alphy, tak więc dywagacje o jakiejś porażce nie mają większego sensu.

17.12.2013 20:36
Qualltin
odpowiedz
Qualltin
22
Centurion

Ja nie mówię o porażce w sensie braku sprzedaży. Ona będzie, bo dużo ludzi obiecało wręcz sobie, że doczeka wyjścia gry i ją kupi. Bardziej skłaniałbym się ku stwierdzeniu, że trochę to wszystko po czasie, a jakby jednak i za szybko. Już tłumaczę. Po czasie, czyli po tym punkcie kulminacyjnym całej mody na zombie i survival sandboxowy. To się przejadło. DayZ swego czasu zamieniło się w FPSa. Teraz, nawet ledwie dobę po wyjściu Standalone, to już robi się FPS. Mówię na podstawie obserwacji. Co do stwierdzenia "za szybko", to myślę o wypuszczeniu pre-alfy. Wielu twórców tak robi, ale najczęściej są to albo niezależni twórcy, który potrzebują czasu, albo studia, które dopiero rozpoczynają tak naprawdę prace nad danym tytułem. W Bohemii pracuje się nad tym chyba już dłużej niż rok. Mam wrażenie, że za długo w stosunku do tego, co mamy. To tylko odświeżone środowisko dla tej samej gry. Ten sam zamysł, ta sama mapa (+ drobne zmiany). Wszystko jakby to samo, ale na nowo zapakowane. To jak dać komuś prezent i zażądać potem torby po prezencie bo się na przyszły rok też przyda. Trochę tego wszystkiego za mało i za późno. Pachnie malkontenctwem, ale raczej jest to zawiedzenie wynikające z przedłużającego się oczekiwania oraz z efektów, jakie oczekiwanie przyniosło. Spodziewałem się więcej, naprawdę. Mojego punktu widzenia można nie podzielać, ale jeśli ktoś spędził wiele godzin przy DayZ i zdążył się tym znudzić/zmęczyć, jak wróci do odświeżonej Czarnorusi natychmiast poczuje to samo przy Standalone, bo to w gruncie rzeczy jest jednak na swój sposób to samo.

17.12.2013 20:39
Bezi2598
odpowiedz
Bezi2598
97
Legend

Niby tego zombie za dużo, a w grę z zombie grałem tylko w Dead Island.

Po czasie, czyli po tym punkcie kulminacyjnym całej mody na zombie i survival sandboxowy.

Właściwie dobrych prawdziwych survivali jest bardzo mało. Mi się nic nie przejadło, bo nie pamiętam żebym grał w jakąś grę tego typu, bo po prostu takich nie ma.

Grałem tylko w Minecrafta, ale nazywanie tego survivalem to mocna przesada.

17.12.2013 20:43
.:Jj:.
odpowiedz
.:Jj:.
122
Paciorki jednego różańca

Gra jest bestsellerem na Steamie jeszcze w fazie alphy, tak więc dywagacje o jakiejś porażce nie mają większego sensu.

Prawie każdy odrobinę głośniejszy tytuł przy premierze jest bestsellerem. Prawie każdy. Czy mały, czy duży, czy pełna wersja, czy alpha. Nie jest to w dzisiejszych czasach żadnym wyznacznikiem.
Nawet crapy zajmowały wielokrotnie miejsca na pudle- reklama, hype, zapowiedzi, obietnice...
Poczekajmy z ocenianiem :)

Zresztą.. heh 'nawet'. Wystarczy dać na słabą grę -75 - -90% i już mamy ciepłe bułeczki.

17.12.2013 20:44
Qualltin
odpowiedz
Qualltin
22
Centurion

Nie ma co się przekomarzać. To kwestia subiektywna, jak zwykle. Nawet nie o gusta chodzi. Kluczowym czynnikiem jest to, czy ktoś grał w DayZ oraz to, czy osiągnął punkt w swoim graniu, w którym stwierdził, że ma już tego DayZ dość.
Ale fakt, mało jest konkretnych survivali. Może też w tym tkwi problem, że jest ich mało, i czerpie się z nich pełnymi garściami osiągając punkt znudzenia?

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze